Nowe przepisy

New York's Big Apple BBQ Block Party 2011

New York's Big Apple BBQ Block Party 2011

Tak samo nieskutecznie jak lokalne komitety rady społeczności, które próbowały temu zapobiec, osoby odpowiedzialne za pogodę również próbowały utrudnić tegoroczne Impreza przy grillu z dużym jabłkiem z zachmurzonym niebem i przelotnymi opadami. Ale tlących się węgli i płonącego drewna nie można było zgasić, a dym sygnalizował powrót wydarzenia, które stało się tak samo częścią Nowego Jorku, jak Parada Dnia Św. Patryka. A w przypadku BABBQP, gdzie jest dym, niezmiennie jest super, super grill.

Pitmasters z kilkunastu stanów, tak utalentowani jak wszyscy klasycznie wyszkoleni kucharze, zjechali się do Madison Square Park wraz z lokalnymi mistrzami grilla wzgórzysty kraj, Niebieski dym, Stojak i dusza, oraz Dinozaur Bar-B-Que, których większości nie mieliśmy dziewięć lat temu, kiedy zaczęła się impreza Block Party i której zawdzięczamy dług wdzięczności za sprowadzenie grilla na poziomie mistrzowskim do naszego wcześniej pozbawionego dymu miasta. „Block party” z trudem opisuje masywne proporcje, do których partia rozrosła się, obejmując cztery pełne bloki i rozciągając się od Madison do Piątej Alei i całego Madison Square Park.

Skupiając się na odwiedzających pitmasterach, Chris Lilly jest filarem imprezy blokowej od jej początków. Twarz kojarząca się z Big Bobem Gibsonem przyjeżdża do nas z Alabamy, nie z banjo na kolanie, ale z najlepszą w kraju wieprzowiną szarpaną, co potwierdza sześć majowych mistrzostw Memphis – dynastii, o której LeBron James może tylko pomarzyć. Zacząłem z Chrisem w tym roku, ponieważ jest to najdłuższa kolejka nawet dla posiadaczy Disneya, hm, Big Apple BBQ Fastpass. I muszę powiedzieć, że jak wszystkie inne grille są na tej imprezie, nic nie dorównuje Wielki Bob Gibson. Chciałabym również pozdrowić kolegi z Alabaminy Chrisa, Drew Robinsona, którego domowej roboty wędzone na gorąco kiełbaski w jego Bar-B-Q Jima 'N Nicka namiot był brakującymi ogniwami, których szukałem przez całe życie.

Sól lizać wrócił z własnymi teksaskimi czerwonymi hotsami i mostkiem do grilla, które nie dałyby się porównać z tym samym zwierzęciem podawanym 10 przecznic na północ od Delikatesy Drugiej Alei. Żeberka w stylu St. Louis były dobrze reprezentowane przez Żeberka Piekarza z Dallas and Virginia's Checkered Pig, chociaż Pappy's Smoke House z St. Louis w niewytłumaczalny sposób podano dziecięce plecy, które były równie niewytłumaczalnie moimi ulubionymi.

Cały wieprz w stylu zachodniego Tennessee z Martin's Bar-B-Que Joint podawana ze słodkimi piklami i surówką była zupełnie inna niż posiekana maciora Eda Mitchella w occie jabłkowym. Mitchell, król Big Apple BBQ, co ciekawe, stał się tak popularny, że poszedł solo i nie jest już związany z North Carolina Jama.

Ostatnim przystankiem byli moi przyjaciele z Ubon's w Yazoo City w stanie Missouri, których szarpana wieprzowina jest magiczna. Na deser (tak, jadłem deser), nowicjusz znany jako Sklep z oryginalnymi smażonymi ciastami, z lokalizacjami w Teksasie i Oklahomie, robiła smażone placki owocowe, które przypominały placki owocowe Hostess, ale ociekały duchem. Były już wyprzedane z jeżyny i moreli, ale brzoskwinia, którą miałem, była jak szewc na sterydach. Już odliczam dni do przyszłorocznego BABBQBP.


Burger Black Label w Tawernie Minetta

Jeśli w ogóle interesujesz się całą sceną kulinarną Nowego Jorku, nie jest to nic nowego ani rewolucyjnego. Od lat ludzie zachwycają się burgerem Black Label w Greenwich Village’s Minetta Tavern. Ale z jakiegoś kiepskiego powodu dołączyłem do imprezy późno.

Wiedziałem o burgerze. Marzyłem o dniu, w którym się spotkamy.

Są posiłki, o których łatwo zapomnieć. Przyjemny, ale nie zapamiętywany. Ale od czasu do czasu zdarzają się te rzadkie chwile, w których bierzesz kęs i natychmiast zdajesz sobie sprawę, że jest to chwila, którą zawsze będziesz cenić. Smak, który pozostanie w Twojej pamięci na całe życie. I to jest dokładnie to, co wydarzy się podczas Twojego pierwszego doświadczenia Black Label Burger.

Tawerna Minetta to klasyka. Jego historia sięga lat 30. XX wieku, kiedy giganci literaccy, tacy jak Hemingway i im podobni, poszli na wino i obiad (i znowu wino) z powrotem w ciągu dnia.

Właściciele się zmienili i menu jest zupełnie inne, ale wygląd nadal zachowuje ten oldschoolowy urok.

Burger z Czarną Etykietą. Mięso. Karmelizowane cebule. Kok. To wszystko.

Tak, to jest 28 dolarów. Tak, to jest warte każdego grosza. Jest lepszy niż wiele drogich steków, które spożywałem w swoim życiu.

I wiem, że wielu z was mówi: ale naprawdę, 28 dolarów za burgera?!

Ale posłuchaj, gdybyś był w restauracji i zamówił stek (i nie, nie próbuj nawet mówić, że możesz dostać stek za 10 USD w Outback), ta cena 28 USD wyglądałaby całkiem rozsądnie.

I to jest dokładnie to, co tutaj mamy. Wołowina w tym burgerze jest pierwszorzędna, najwyższej dostępnej jakości. I mamy cztery różne kawałki. Krótkie żebro. Spódnica. Mostek. I ribeye dojrzewające na sucho.

Dokładne proporcje tej mieszanki Pat LaFrieda są oczywiście ściśle tajne. Ale jest to mieszanka, która najwyraźniej została dokładnie zbadana i skrupulatnie przeanalizowana, zanim została umieszczona w annałach historii burgerów.

To właśnie dojrzewający na sucho ribeye, który naprawdę nadaje temu burgerowi wyrazistego smaku. W procesie starzenia na sucho woda w wołowinie odparowuje, a jej tkanka łączna ulega rozkładowi. To zmiękcza stek i nadaje mu skoncentrowany, zintensyfikowany smak wołowiny.

Więc na co to wszystko przekłada się? Nie chcę wyjść na całość i powiedzieć najlepszy burger na świecie?, ponieważ to słowo jest po prostu zbyt często rzucane i jest tam mnóstwo świetnych burgerów. Ale niech’s ujmijmy to w ten sposób. Asheley nie jest wielką fanką burgerów. Ona nigdy nie robiła na niej wrażenia. Ale została zszokowana przez Black Label Burger. A zaimponowanie temu krytykowi nie jest łatwym wyczynem.

Nie ma wystarczająco dużo słów, aby to opisać. Soczysty. Silny. Pakowane w umami. Luksusowy. Eteryczny. Soczysty.

Jest agresywnie doprawiona koszerną solą i pieprzem i polana masłem klarowanym przez cały proces gotowania. Karmelizowane cebule są następnie podgrzewane w tłuszczu wołowym pozostawionym na patelni. A przypominająca brioszkę bułka ma kremowe, jajeczne wnętrze z odrobiną słodyczy.

I tylko wskazówka dotycząca zamawiania. Zawsze gotują hamburgery po “light” stronie tego, o co prosisz. Tak więc zamówienie go w wersji średniej (co zrobiliśmy i widać na powyższym zdjęciu) będzie wyglądało prawie na średnio wysmażone.

Tak, wrócę. Tak, znowu dostanę Black Label Burger. I nie, w 100% nie będę znowu dzielić się tym burgerem z Asheley. Ona może dostać własną.


Burger Black Label w Tawernie Minetta

Jeśli w ogóle interesujesz się całą sceną kulinarną Nowego Jorku, nie jest to nic nowego ani rewolucyjnego. Od lat ludzie zachwycają się burgerem Black Label w Greenwich Village’s Minetta Tavern. Ale z jakiegoś kiepskiego powodu dołączyłem do imprezy późno.

Wiedziałem o burgerze. Marzyłem o dniu, w którym się spotkamy.

Są posiłki, o których łatwo zapomnieć. Przyjemny, ale nie zapamiętywany. Ale od czasu do czasu zdarzają się te rzadkie chwile, w których bierzesz kęs i natychmiast zdajesz sobie sprawę, że jest to chwila, którą zawsze będziesz pielęgnować. Smak, który pozostanie w Twojej pamięci na całe życie. I to jest dokładnie to, co wydarzy się podczas twojego pierwszego doświadczenia z burgerami Black Label.

Tawerna Minetta to klasyka. Jego historia sięga lat 30. XX wieku, kiedy giganci literaccy, tacy jak Hemingway i im podobni, poszli na wino i obiad (i znowu wino) z powrotem w ciągu dnia.

Właściciele się zmienili i menu jest zupełnie inne, ale wygląd nadal zachowuje ten oldschoolowy urok.

Burger z Czarną Etykietą. Mięso. Karmelizowane cebule. Kok. To wszystko.

Tak, to jest 28 dolarów. Tak, to jest warte każdego grosza. Jest lepszy niż wiele drogich steków, które spożywałem w swoim życiu.

I wiem, że wielu z was mówi: ale naprawdę, 28 dolarów za burgera?!

Ale posłuchaj, gdybyś był w restauracji i zamówił stek (i nie, nie próbuj nawet mówić, że możesz dostać stek za 10 USD w Outback), ta cena 28 USD wyglądałaby całkiem rozsądnie.

I to jest dokładnie to, co tutaj mamy. Wołowina w tym burgerze jest pierwszorzędna, najwyższej dostępnej jakości. I mamy cztery różne kawałki. Krótkie żebro. Spódnica. Mostek. I ribeye dojrzewające na sucho.

Dokładne proporcje tej mieszanki Pat LaFrieda są oczywiście ściśle tajne. Ale jest to mieszanka, która najwyraźniej została dokładnie zbadana i skrupulatnie przeanalizowana, zanim została umieszczona w annałach historii burgerów.

To właśnie dojrzewający na sucho ribeye, który naprawdę nadaje temu burgerowi wyrazistego smaku. W procesie starzenia na sucho woda w wołowinie odparowuje, a jej tkanka łączna ulega rozkładowi. To zmiękcza stek i nadaje mu skoncentrowany, zintensyfikowany smak wołowiny.

Więc na co to wszystko przekłada się? Nie chcę wyjść na całość i powiedzieć najlepszy burger na świecie?, ponieważ to słowo jest po prostu zbyt często rzucane i jest tam mnóstwo świetnych burgerów. Ale niech’s ujmijmy to w ten sposób. Asheley nie jest wielką fanką burgerów. Ona nigdy nie robiła na niej wrażenia. Ale została zszokowana przez Black Label Burger. A zaimponowanie temu krytykowi nie jest łatwym wyczynem.

Nie ma wystarczająco dużo słów, aby to opisać. Soczysty. Silny. Pakowane w umami. Luksusowy. Eteryczny. Soczysty.

Jest agresywnie doprawiona koszerną solą i pieprzem i polana masłem klarowanym przez cały proces gotowania. Karmelizowane cebule są następnie podgrzewane w tłuszczu wołowym pozostawionym na patelni. A przypominająca brioszkę bułka ma kremowe, jajeczne wnętrze z odrobiną słodyczy.

I tylko wskazówka dotycząca zamawiania. Zawsze gotują hamburgery po “light” stronie tego, o co prosisz. Tak więc zamówienie go w wersji średniej (co zrobiliśmy i widać na powyższym zdjęciu) będzie wyglądało prawie na średnio wysmażone.

Tak, wrócę. Tak, znowu dostanę Black Label Burger. I nie, w 100% nie będę znowu dzielić się tym burgerem z Asheley. Ona może dostać własną.


Burger Black Label w Tawernie Minetta

Jeśli w ogóle interesujesz się całą sceną kulinarną Nowego Jorku, nie jest to nic nowego ani rewolucyjnego. Od lat ludzie zachwycają się burgerem Black Label w Greenwich Village’s Minetta Tavern. Ale z jakiegoś kiepskiego powodu dołączyłem do imprezy późno.

Wiedziałem o burgerze. Marzyłem o dniu, w którym się spotkamy.

Są posiłki, o których łatwo zapomnieć. Przyjemny, ale nie zapamiętywany. Ale od czasu do czasu zdarzają się te rzadkie chwile, w których bierzesz kęs i natychmiast zdajesz sobie sprawę, że jest to chwila, którą zawsze będziesz pielęgnować. Smak, który pozostanie w Twojej pamięci na całe życie. I to jest dokładnie to, co wydarzy się podczas twojego pierwszego doświadczenia z burgerami Black Label.

Tawerna Minetta to klasyka. Jego historia sięga lat 30. XX wieku, kiedy giganci literaccy, tacy jak Hemingway i im podobni, poszli na wino i obiad (i znowu wino) z powrotem w ciągu dnia.

Właściciele się zmienili i menu jest zupełnie inne, ale wygląd nadal zachowuje ten oldschoolowy urok.

Burger Czarna Etykieta. Mięso. Karmelizowane cebule. Kok. To wszystko.

Tak, to jest 28 dolarów. Tak, to jest warte każdego grosza. Jest lepszy niż wiele drogich steków, które spożywałem w swoim życiu.

I wiem, że wielu z was mówi: ale naprawdę, 28 dolarów za burgera?!

Ale posłuchaj, gdybyś był w restauracji i zamówił stek (i nie, nie próbuj nawet mówić, że możesz dostać stek za 10 USD w Outback), ta cena 28 USD wyglądałaby całkiem rozsądnie.

I to jest dokładnie to, co tutaj mamy. Wołowina w tym burgerze jest pierwszorzędna, najwyższej dostępnej jakości. I mamy cztery różne kawałki. Krótkie żebro. Spódnica. Mostek. I ribeye dojrzewające na sucho.

Dokładne proporcje tej mieszanki Pat LaFrieda są oczywiście ściśle tajne. Ale jest to mieszanka, która najwyraźniej została dokładnie zbadana i skrupulatnie przeanalizowana, zanim została umieszczona w annałach historii burgerów.

To właśnie dojrzewający na sucho ribeye, który naprawdę nadaje temu burgerowi wyrazistego smaku. W procesie starzenia na sucho woda w wołowinie odparowuje, a jej tkanka łączna ulega rozkładowi. To zmiękcza stek i nadaje mu skoncentrowany, zintensyfikowany smak wołowiny.

Więc na co to wszystko przekłada się? Nie chcę wyjść na całość i powiedzieć najlepszy burger na świecie?, ponieważ to słowo jest po prostu zbyt często rzucane i jest tam mnóstwo świetnych burgerów. Ale niech’s ujmijmy to w ten sposób. Asheley nie jest wielką fanką burgerów. Ona nigdy nie robiła na niej wrażenia. Ale została zszokowana przez Black Label Burger. A zaimponowanie temu krytykowi nie jest łatwym wyczynem.

Nie ma wystarczająco dużo słów, aby to opisać. Soczysty. Silny. Pakowane w umami. Luksusowy. Eteryczny. Soczysty.

Jest agresywnie doprawiona koszerną solą i pieprzem i polana masłem klarowanym przez cały proces gotowania. Karmelizowane cebule są następnie podgrzewane w tłuszczu wołowym pozostawionym na patelni. A przypominająca brioszkę bułka ma kremowe, jajeczne wnętrze z odrobiną słodyczy.

I tylko wskazówka dotycząca zamawiania. Zawsze gotują hamburgery po “light” stronie tego, o co prosisz. Tak więc zamówienie go w wersji średniej (co zrobiliśmy i widać na powyższym zdjęciu) będzie wyglądało prawie na średnio wysmażone.

Tak, wrócę. Tak, znowu dostanę Black Label Burger. I nie, w 100% nie będę znowu dzielić się tym burgerem z Asheley. Ona może dostać własną.


Burger Black Label w Tawernie Minetta

Jeśli w ogóle interesujesz się całą sceną kulinarną Nowego Jorku, nie jest to nic nowego ani rewolucyjnego. Od lat ludzie zachwycają się burgerem Black Label w Greenwich Village’s Minetta Tavern. Ale z jakiegoś kiepskiego powodu dołączyłem do imprezy późno.

Wiedziałem o burgerze. Marzyłem o dniu, w którym się spotkamy.

Są posiłki, o których łatwo zapomnieć. Przyjemny, ale nie zapamiętywany. Ale od czasu do czasu zdarzają się te rzadkie chwile, w których bierzesz kęs i natychmiast zdajesz sobie sprawę, że jest to chwila, którą zawsze będziesz cenić. Smak, który pozostanie w Twojej pamięci na całe życie. I to jest dokładnie to, co wydarzy się podczas Twojego pierwszego doświadczenia Black Label Burger.

Tawerna Minetta to klasyka. Jego historia sięga lat 30. XX wieku, kiedy giganci literaccy, tacy jak Hemingway i im podobni, poszli na wino i obiad (i znowu wino) z powrotem w ciągu dnia.

Właściciele się zmienili i menu jest zupełnie inne, ale wygląd nadal zachowuje ten oldschoolowy urok.

Burger Czarna Etykieta. Mięso. Karmelizowane cebule. Kok. To wszystko.

Tak, to jest 28 dolarów. Tak, to jest warte każdego grosza. Jest lepszy niż wiele drogich steków, które spożywałem w swoim życiu.

I wiem, że wielu z was mówi: ale naprawdę, 28 dolarów za burgera?!

Ale posłuchaj, gdybyś był w restauracji i zamówił stek (i nie, nie próbuj nawet mówić, że możesz dostać stek za 10 USD w Outback), ta cena 28 USD wyglądałaby całkiem rozsądnie.

I to jest dokładnie to, co tutaj mamy. Wołowina w tym burgerze jest pierwszorzędna, najwyższej dostępnej jakości. I mamy cztery różne kawałki. Krótkie żebro. Spódnica. Mostek. I ribeye dojrzewające na sucho.

Dokładne proporcje tej mieszanki Pat LaFrieda są oczywiście ściśle tajne. Ale jest to mieszanka, która najwyraźniej została dokładnie zbadana i skrupulatnie przeanalizowana, zanim została umieszczona w annałach historii burgerów.

To właśnie dojrzewający na sucho ribeye, który naprawdę nadaje temu burgerowi wyrazistego smaku. W procesie starzenia na sucho woda w wołowinie odparowuje, a jej tkanka łączna ulega rozkładowi. To zmiękcza stek i nadaje mu skoncentrowany, zintensyfikowany smak wołowiny.

Więc na co to wszystko przekłada się? Nie chcę wyjść na całość i powiedzieć najlepszy burger na świecie?, ponieważ to słowo jest po prostu zbyt często rzucane i jest tam mnóstwo świetnych burgerów. Ale niech’s ujmijmy to w ten sposób. Asheley nie jest wielką fanką burgerów. Ona nigdy nie robiła na niej wrażenia. Ale została zszokowana przez Black Label Burger. A zaimponowanie temu krytykowi nie jest łatwym wyczynem.

Nie ma wystarczająco dużo słów, aby to opisać. Soczysty. Silny. Pakowane w umami. Luksusowy. Eteryczny. Soczysty.

Jest agresywnie doprawiona koszerną solą i pieprzem i polana masłem klarowanym przez cały proces gotowania. Karmelizowane cebule są następnie podgrzewane w tłuszczu wołowym pozostawionym na patelni. A przypominająca brioszkę bułka ma kremowe, jajeczne wnętrze z odrobiną słodyczy.

I tylko wskazówka dotycząca zamawiania. Zawsze gotują hamburgery po “light” stronie tego, o co prosisz. Tak więc zamówienie go w wersji średniej (co zrobiliśmy i widać na powyższym zdjęciu) będzie wyglądało prawie na średnio wysmażone.

Tak, wrócę. Tak, znowu dostanę Black Label Burger. I nie, w 100% nie będę znowu dzielić się tym burgerem z Asheley. Ona może dostać własną.


Burger Black Label w Tawernie Minetta

Jeśli w ogóle interesujesz się całą sceną kulinarną Nowego Jorku, nie jest to nic nowego ani rewolucyjnego. Od lat ludzie zachwycają się burgerem Black Label w Greenwich Village’s Minetta Tavern. Ale z jakiegoś kiepskiego powodu dołączyłem do imprezy późno.

Wiedziałem o burgerze. Marzyłem o dniu, w którym się spotkamy.

Są posiłki, o których łatwo zapomnieć. Przyjemny, ale nie zapamiętywany. Ale od czasu do czasu zdarzają się te rzadkie chwile, w których bierzesz kęs i natychmiast zdajesz sobie sprawę, że jest to chwila, którą zawsze będziesz cenić. Smak, który pozostanie w Twojej pamięci na całe życie. I to jest dokładnie to, co wydarzy się podczas twojego pierwszego doświadczenia z burgerami Black Label.

Tawerna Minetta to klasyka. Jego historia sięga lat 30. XX wieku, kiedy giganci literaccy, tacy jak Hemingway i im podobni, poszli na wino i obiad (i znowu wino) z powrotem w ciągu dnia.

Właściciele się zmienili i menu jest zupełnie inne, ale wygląd nadal zachowuje ten oldschoolowy urok.

Burger Czarna Etykieta. Mięso. Karmelizowane cebule. Kok. To wszystko.

Tak, to jest 28 dolarów. Tak, to jest warte każdego grosza. Jest lepszy niż wiele drogich steków, które spożywałem w swoim życiu.

I wiem, że wielu z was mówi: ale naprawdę, 28 dolarów za burgera?!

Ale posłuchaj, gdybyś był w restauracji i zamówił stek (i nie, nie próbuj nawet mówić, że możesz dostać stek za 10 USD w Outback), ta cena 28 USD wyglądałaby całkiem rozsądnie.

I to jest dokładnie to, co tutaj mamy. Wołowina w tym burgerze jest pierwszorzędna, najwyższej dostępnej jakości. I mamy cztery różne kawałki. Krótkie żebro. Spódnica. Mostek. I ribeye dojrzewające na sucho.

Dokładne proporcje tej mieszanki Pat LaFrieda są oczywiście ściśle tajne. Ale jest to mieszanka, która najwyraźniej została dokładnie zbadana i skrupulatnie przeanalizowana, zanim została umieszczona w annałach historii burgerów.

To właśnie dojrzewający na sucho ribeye, który naprawdę nadaje temu burgerowi wyrazistego smaku. W procesie starzenia na sucho woda w wołowinie odparowuje, a jej tkanka łączna ulega rozkładowi. To zmiękcza stek i nadaje mu skoncentrowany, zintensyfikowany smak wołowiny.

Więc na co to wszystko przekłada się? Nie chcę wyjść na całość i powiedzieć najlepszy burger na świecie?, ponieważ to słowo jest po prostu zbyt często rzucane i jest tam mnóstwo świetnych burgerów. Ale niech’s ujmijmy to w ten sposób. Asheley nie jest wielką fanką burgerów. Ona nigdy nie robiła na niej wrażenia. Ale została zszokowana przez Black Label Burger. A zaimponowanie temu krytykowi nie jest łatwym wyczynem.

Nie ma wystarczająco dużo słów, aby to opisać. Soczysty. Silny. Pakowane w umami. Luksusowy. Eteryczny. Soczysty.

Jest agresywnie doprawiona koszerną solą i pieprzem i polana masłem klarowanym przez cały proces gotowania. Karmelizowane cebule są następnie podgrzewane w tłuszczu wołowym pozostawionym na patelni. A przypominająca brioszkę bułka ma kremowe, jajeczne wnętrze z odrobiną słodyczy.

I tylko wskazówka dotycząca zamawiania. Zawsze gotują hamburgery po “light” stronie tego, o co prosisz. Tak więc zamówienie go w wersji średniej (co zrobiliśmy i widać na powyższym zdjęciu) będzie wyglądało prawie na średnio wysmażone.

Tak, wrócę. Tak, znowu dostanę Black Label Burger. I nie, w 100% nie będę znowu dzielić się tym burgerem z Asheley. Ona może dostać własną.


Burger Black Label w Tawernie Minetta

Jeśli w ogóle interesujesz się całą sceną kulinarną Nowego Jorku, nie jest to nic nowego ani rewolucyjnego. Od lat ludzie zachwycają się burgerem Black Label w Greenwich Village’s Minetta Tavern. Ale z jakiegoś kiepskiego powodu dołączyłem do imprezy późno.

Wiedziałem o burgerze. Marzyłem o dniu, w którym się spotkamy.

Są posiłki, o których łatwo zapomnieć. Przyjemny, ale nie zapamiętywany. Ale od czasu do czasu zdarzają się te rzadkie chwile, w których bierzesz kęs i natychmiast zdajesz sobie sprawę, że jest to chwila, którą zawsze będziesz pielęgnować. Smak, który pozostanie w Twojej pamięci na całe życie. I to jest dokładnie to, co wydarzy się podczas Twojego pierwszego doświadczenia Black Label Burger.

Tawerna Minetta to klasyka. Jego historia sięga lat 30. XX wieku, kiedy giganci literaccy, tacy jak Hemingway i im podobni, poszli na wino i obiad (i znowu wino) z powrotem w ciągu dnia.

Właściciele się zmienili i menu jest zupełnie inne, ale wygląd nadal zachowuje ten oldschoolowy urok.

Burger z Czarną Etykietą. Mięso. Karmelizowane cebule. Kok. To wszystko.

Tak, to jest 28 dolarów. Tak, to jest warte każdego grosza. Jest lepszy niż wiele drogich steków, które spożywałem w swoim życiu.

I wiem, że wielu z was mówi: ale naprawdę, 28 dolarów za burgera?!

Ale posłuchaj, gdybyś był w restauracji i zamówił stek (i nie, nie próbuj nawet mówić, że możesz dostać stek za 10 USD w Outback), ta cena 28 USD wyglądałaby całkiem rozsądnie.

I to jest dokładnie to, co tutaj mamy. Wołowina w tym burgerze jest pierwszorzędna, najwyższej dostępnej jakości. I mamy cztery różne kawałki. Krótkie żebro. Spódnica. Mostek. I ribeye dojrzewające na sucho.

Dokładne proporcje tej mieszanki Pat LaFrieda są oczywiście ściśle tajne. Ale jest to mieszanka, która najwyraźniej została dokładnie zbadana i skrupulatnie przeanalizowana, zanim została umieszczona w annałach historii burgerów.

To właśnie dojrzewający na sucho ribeye, który naprawdę nadaje temu burgerowi wyrazistego smaku. W procesie starzenia na sucho woda w wołowinie odparowuje, a jej tkanka łączna ulega rozkładowi. To zmiękcza stek i nadaje mu skoncentrowany, zintensyfikowany smak wołowiny.

Więc na co to wszystko przekłada się? Nie chcę wyjść na całość i powiedzieć najlepszy burger na świecie?, ponieważ to słowo jest po prostu zbyt często rzucane i jest tam mnóstwo świetnych burgerów. Ale niech’s ujmijmy to w ten sposób. Asheley nie jest wielką fanką burgerów. Ona nigdy nie robiła na niej wrażenia. Ale została zszokowana przez Black Label Burger. A zaimponowanie temu krytykowi nie jest łatwym wyczynem.

Nie ma wystarczająco dużo słów, aby to opisać. Soczysty. Silny. Pakowane w umami. Luksusowy. Eteryczny. Soczysty.

Jest agresywnie doprawiona koszerną solą i pieprzem i polana masłem klarowanym przez cały proces gotowania. Karmelizowane cebule są następnie podgrzewane w tłuszczu wołowym pozostawionym na patelni. A przypominająca brioszkę bułka ma kremowe, jajeczne wnętrze z odrobiną słodyczy.

I tylko wskazówka dotycząca zamawiania. Zawsze gotują hamburgery po “light” stronie tego, o co prosisz. Tak więc zamówienie go w wersji średniej (co zrobiliśmy i widać na powyższym zdjęciu) będzie wyglądało prawie na średnio wysmażone.

Tak, wrócę. Tak, znowu dostanę Black Label Burger. I nie, w 100% nie będę znowu dzielić się tym burgerem z Asheley. Ona może dostać własną.


Burger Black Label w Tawernie Minetta

Jeśli w ogóle interesujesz się całą sceną kulinarną Nowego Jorku, nie jest to nic nowego ani rewolucyjnego. Od lat ludzie zachwycają się burgerem Black Label w Greenwich Village’s Minetta Tavern. Ale z jakiegoś kiepskiego powodu dołączyłem do imprezy późno.

Wiedziałem o burgerze. Marzyłem o dniu, w którym się spotkamy.

Są posiłki, o których łatwo zapomnieć. Przyjemny, ale nie zapamiętywany. Ale od czasu do czasu zdarzają się te rzadkie chwile, w których bierzesz kęs i natychmiast zdajesz sobie sprawę, że jest to chwila, którą zawsze będziesz pielęgnować. Smak, który pozostanie w Twojej pamięci na całe życie. I to jest dokładnie to, co wydarzy się podczas Twojego pierwszego doświadczenia Black Label Burger.

Tawerna Minetta to klasyka. Jego historia sięga lat 30. XX wieku, kiedy giganci literaccy, tacy jak Hemingway i im podobni, poszli na wino i obiad (i znowu wino) z powrotem w ciągu dnia.

Właściciele się zmienili i menu jest zupełnie inne, ale wygląd nadal zachowuje ten oldschoolowy urok.

Burger Czarna Etykieta. Mięso. Karmelizowane cebule. Kok. To wszystko.

Tak, to jest 28 dolarów. Tak, to jest warte każdego grosza. Jest lepszy niż wiele drogich steków, które spożywałem w swoim życiu.

I wiem, że wielu z was mówi: ale naprawdę, 28 dolarów za burgera?!

Ale posłuchaj, gdybyś był w restauracji i zamówił stek (i nie, nie próbuj nawet mówić, że możesz dostać stek za 10 USD w Outback), ta cena 28 USD wyglądałaby całkiem rozsądnie.

I to jest dokładnie to, co tutaj mamy. Wołowina w tym burgerze jest pierwszorzędna, najwyższej dostępnej jakości. I mamy cztery różne kawałki. Krótkie żebro. Spódnica. Mostek. I ribeye dojrzewające na sucho.

Dokładne proporcje tej mieszanki Pat LaFrieda są oczywiście ściśle tajne. Ale jest to mieszanka, która najwyraźniej została dokładnie zbadana i skrupulatnie przeanalizowana, zanim została umieszczona w annałach historii burgerów.

To właśnie dojrzewający na sucho ribeye, który naprawdę nadaje temu burgerowi wyrazistego smaku. W procesie starzenia na sucho woda w wołowinie odparowuje, a jej tkanka łączna ulega rozkładowi. To zmiękcza stek i nadaje mu skoncentrowany, zintensyfikowany smak wołowiny.

Więc na co to wszystko przekłada się? Nie chcę wyjść na całość i powiedzieć najlepszy burger na świecie?, ponieważ to słowo jest po prostu zbyt często rzucane i jest tam mnóstwo świetnych burgerów. Ale niech’s ujmijmy to w ten sposób. Asheley nie jest wielką fanką burgerów. Ona nigdy nie robiła na niej wrażenia. Ale została zszokowana przez Black Label Burger. A zaimponowanie temu krytykowi nie jest łatwym wyczynem.

Nie ma wystarczająco dużo słów, aby to opisać. Soczysty. Silny. Pakowane w umami. Luksusowy. Eteryczny. Soczysty.

Jest agresywnie doprawiona koszerną solą i pieprzem i polana masłem klarowanym przez cały proces gotowania. Karmelizowane cebule są następnie podgrzewane w tłuszczu wołowym pozostawionym na patelni. A przypominająca brioszkę bułka ma kremowe, jajeczne wnętrze z odrobiną słodyczy.

I tylko wskazówka dotycząca zamawiania. Zawsze gotują hamburgery po “light” stronie tego, o co prosisz. Tak więc zamówienie go w wersji średniej (co zrobiliśmy i widać na powyższym zdjęciu) będzie wyglądało prawie na średnio wysmażone.

Tak, wrócę. Tak, znowu dostanę Black Label Burger. I nie, w 100% nie będę znowu dzielić się tym burgerem z Asheley. Ona może dostać własną.


Burger Black Label w Tawernie Minetta

Jeśli w ogóle interesujesz się całą sceną kulinarną Nowego Jorku, nie jest to nic nowego ani rewolucyjnego. Od lat ludzie zachwycają się burgerem Black Label w Greenwich Village’s Minetta Tavern. Ale z jakiegoś kiepskiego powodu dołączyłem do imprezy późno.

Wiedziałem o burgerze. Marzyłem o dniu, w którym się spotkamy.

Są posiłki, o których łatwo zapomnieć. Przyjemny, ale nie zapamiętywany. Ale od czasu do czasu zdarzają się te rzadkie chwile, w których bierzesz kęs i natychmiast zdajesz sobie sprawę, że jest to chwila, którą zawsze będziesz pielęgnować. Smak, który pozostanie w Twojej pamięci na całe życie. I to jest dokładnie to, co wydarzy się podczas twojego pierwszego doświadczenia z burgerami Black Label.

Tawerna Minetta to klasyka. Jego historia sięga lat 30. XX wieku, kiedy giganci literaccy, tacy jak Hemingway i im podobni, poszli na wino i obiad (i znowu wino) z powrotem w ciągu dnia.

Właściciele się zmienili i menu jest zupełnie inne, ale wygląd nadal zachowuje ten oldschoolowy urok.

Burger Czarna Etykieta. Mięso. Karmelizowane cebule. Kok. To wszystko.

Tak, to jest 28 dolarów. Tak, to jest warte każdego grosza. Jest lepszy niż wiele drogich steków, które spożywałem w swoim życiu.

I wiem, że wielu z was mówi: ale naprawdę, 28 dolarów za burgera?!

Ale posłuchaj, gdybyś był w restauracji i zamówił stek (i nie, nie próbuj nawet mówić, że możesz dostać stek za 10 USD w Outback), ta cena 28 USD wyglądałaby całkiem rozsądnie.

I to jest dokładnie to, co tutaj mamy. Wołowina w tym burgerze jest pierwszorzędna, najwyższej dostępnej jakości. I mamy cztery różne kawałki. Krótkie żebro. Spódnica. Mostek. I ribeye dojrzewające na sucho.

Dokładne proporcje tej mieszanki Pat LaFrieda są oczywiście ściśle tajne. Ale jest to mieszanka, która najwyraźniej została dokładnie zbadana i skrupulatnie przeanalizowana, zanim została umieszczona w annałach historii burgerów.

To właśnie dojrzewający na sucho ribeye, który naprawdę nadaje temu burgerowi wyrazistego smaku. W procesie starzenia na sucho woda w wołowinie odparowuje, a jej tkanka łączna ulega rozkładowi. To zmiękcza stek i nadaje mu skoncentrowany, zintensyfikowany smak wołowiny.

Więc na co to wszystko przekłada się? Nie chcę wyjść na całość i powiedzieć najlepszy burger na świecie?, ponieważ to słowo jest po prostu zbyt często rzucane i jest tam mnóstwo świetnych burgerów. Ale niech’s ujmijmy to w ten sposób. Asheley nie jest wielką fanką burgerów. Ona nigdy nie robiła na niej wrażenia. Ale została zszokowana przez Black Label Burger. A zaimponowanie temu krytykowi nie jest łatwym wyczynem.

Nie ma wystarczająco dużo słów, aby to opisać. Soczysty. Silny. Pakowane w umami. Luksusowy. Eteryczny. Soczysty.

Jest agresywnie doprawiona koszerną solą i pieprzem i polana masłem klarowanym przez cały proces gotowania. Karmelizowane cebule są następnie podgrzewane w tłuszczu wołowym pozostawionym na patelni. A przypominająca brioszkę bułka ma kremowe, jajeczne wnętrze z odrobiną słodyczy.

I tylko wskazówka dotycząca zamawiania. Zawsze gotują hamburgery po “light” stronie tego, o co prosisz. Tak więc zamówienie go w wersji średniej (co zrobiliśmy i widać na powyższym zdjęciu) będzie wyglądało prawie na średnio wysmażone.

Tak, wrócę. Tak, znowu dostanę Black Label Burger. I nie, w 100% nie będę znowu dzielić się tym burgerem z Asheley. Ona może dostać własną.


Burger Black Label w Tawernie Minetta

Jeśli w ogóle interesujesz się całą sceną kulinarną Nowego Jorku, nie jest to nic nowego ani rewolucyjnego. Od lat ludzie zachwycają się burgerem Black Label w Greenwich Village’s Minetta Tavern. Ale z jakiegoś kiepskiego powodu dołączyłem do imprezy późno.

Wiedziałem o burgerze. Marzyłem o dniu, w którym się spotkamy.

Są posiłki, o których łatwo zapomnieć. Przyjemny, ale nie zapamiętywany. Ale od czasu do czasu zdarzają się te rzadkie chwile, w których bierzesz kęs i natychmiast zdajesz sobie sprawę, że jest to chwila, którą zawsze będziesz pielęgnować. Smak, który pozostanie w Twojej pamięci na całe życie. I to jest dokładnie to, co wydarzy się podczas twojego pierwszego doświadczenia z burgerami Black Label.

Tawerna Minetta to klasyka. Jego historia sięga lat 30. XX wieku, kiedy giganci literaccy, tacy jak Hemingway i im podobni, poszli na wino i obiad (i znowu wino) z powrotem w ciągu dnia.

Właściciele się zmienili i menu jest zupełnie inne, ale wygląd nadal zachowuje ten oldschoolowy urok.

Burger Czarna Etykieta. Mięso. Karmelizowane cebule. Kok. To wszystko.

Tak, to jest 28 dolarów. Tak, to jest warte każdego grosza. Jest lepszy niż wiele drogich steków, które spożywałem w swoim życiu.

I wiem, że wielu z was mówi: ale naprawdę, 28 dolarów za burgera?!

Ale posłuchaj, gdybyś był w restauracji i zamówił stek (i nie, nie próbuj nawet mówić, że możesz dostać stek za 10 USD w Outback), ta cena 28 USD wyglądałaby całkiem rozsądnie.

I to jest dokładnie to, co tutaj mamy. Wołowina w tym burgerze jest pierwszorzędna, najwyższej dostępnej jakości. And we’ve got four different cuts. Short rib. Spódnica. Mostek. And the dry-aged ribeye.

The exact proportions of this Pat LaFrieda blend is top secret, of course. But it’s a blend that was apparently heavily researched and scupulously analyzed before being put in the annals of burger history.

It’s the dry-aged ribeye that really gives this burger its flavor punch. Through the dry-aging process, water within the beef evaporates and its connective tissue breaks down. This tenderizes the steak and gives it a concentrated, intensified beefy flavor.

So what does all that translate into? I don’t want to go all out and say the best burger ever, because that word is just thrown around too much and there are a ton of great burgers out there. But let’s put it this way. Asheley is not a huge burger fan. She’s never impressed by them. But she was blown away by the Black Label Burger. And impressing that critic is no easy feat.

There aren’t enough words to describe it. Juicy. Beefy. Umami-packed. Luxurious. Ethereal. Succulent.

It’s aggresively seasoned with Kosher salt and pepper and is basted in clarified butter throughout the cooking process. The caramelized onions are then heated in the beef fat left on the griddle. And the brioche-like bun has a creamy, eggy interior with just a hint of sweetness.

And just a tip for ordering. They always cook the burgers on the “light” side of what you ask for. So ordering it medium (which is what we did and you can see in the photo above) will look almost medium rare.

Yes, I’ll be going back. Yes, I’ll be getting the Black Label Burger again. And no, I will 100% not be sharing this burger with Asheley again. She can get her own.


Black Label Burger at Minetta Tavern

If you are into the whole NYC dining scene at all, this is nothing new or revolutionary. People have been raving about the Black Label Burger at Greenwich Village’s Minetta Tavern for years now. But for one lame reason or another, I joined the party late.

I knew about the burger. I dreamt about the day we would meet.

There are meals that are easily forgotten. Enjoyable, but not remembered. But then, once in a while, there are those rare moments that you take a bite and instantly realize this is a moment you will cherish always. A taste that will linger in your memory for your entire life. And that’s exactly what will happen at your first Black Label Burger experience.

Minetta Tavern is a classic. It dates back to the 1930s, when literary giants like Hemingway and the like went to wine and dine (and wine again) back in the day.

Owners have changed and the menu is completely different, but the look of it still maintains that old school charm.

The Black Label Burger. Mięso. Caramelized Onions. Bun. To wszystko.

Yes, it’s $28. Yes, it’s worth every penny. It’s better than many high-priced steaks I’ve consumed in my life.

And I know there are a lot of you out there saying, but really, $28 for a burger?!

But listen, if you were out at a restaurant and ordered a steak (and no, don’t even try to say you can get a $10 steak at Outback), that $28 price tag would look pretty reasonable.

And that’s exactly what we have here. The beef in this burger is prime, the highest quality available. And we’ve got four different cuts. Short rib. Spódnica. Mostek. And the dry-aged ribeye.

The exact proportions of this Pat LaFrieda blend is top secret, of course. But it’s a blend that was apparently heavily researched and scupulously analyzed before being put in the annals of burger history.

It’s the dry-aged ribeye that really gives this burger its flavor punch. Through the dry-aging process, water within the beef evaporates and its connective tissue breaks down. This tenderizes the steak and gives it a concentrated, intensified beefy flavor.

So what does all that translate into? I don’t want to go all out and say the best burger ever, because that word is just thrown around too much and there are a ton of great burgers out there. But let’s put it this way. Asheley is not a huge burger fan. She’s never impressed by them. But she was blown away by the Black Label Burger. And impressing that critic is no easy feat.

There aren’t enough words to describe it. Juicy. Beefy. Umami-packed. Luxurious. Ethereal. Succulent.

It’s aggresively seasoned with Kosher salt and pepper and is basted in clarified butter throughout the cooking process. The caramelized onions are then heated in the beef fat left on the griddle. And the brioche-like bun has a creamy, eggy interior with just a hint of sweetness.

And just a tip for ordering. They always cook the burgers on the “light” side of what you ask for. So ordering it medium (which is what we did and you can see in the photo above) will look almost medium rare.

Yes, I’ll be going back. Yes, I’ll be getting the Black Label Burger again. And no, I will 100% not be sharing this burger with Asheley again. She can get her own.


Obejrzyj wideo: Big Apple Barbecue Block Party 2011 (Listopad 2021).