Nowe przepisy

Winnica Tablas Creek

Winnica Tablas Creek

Odmiany i mieszanki Rodanu produkowane przez Tablas Creek w Paso Robles są niezmiennie jednymi z najlepszych win wytwarzanych w regionie. W przeciwieństwie do wielu win z tego regionu, są one zawsze pięknie zbalansowane i dają prawdziwe wrażenie odmiany i terroiru. Alkohole są przeważnie w przedziale 13 procent, co pozwala zachować czystość i równowagę owoców. Od kilku lat degustuję i piję te wina, które zawsze dostarczają ogromnej satysfakcji i przyjemności. Poniżej znajduje się wprowadzenie do Tablas Creek zaczerpnięte z mojego pierwszego artykułu, a następnie notatki dotyczące kilku wspaniałych nowych wydań.

Tło

Tablas Creek Vineyard jest spółką partnerską pomiędzy rodziną Perrin, właścicielami Château Beaucastel w Châteauneuf du Pape i Robertem Haasem, założycielem Vineyard Brands, jako partnerami większościowymi oraz przyjaciółmi z Francji i Ameryki jako partnerami mniejszościowymi. Poszukiwania winnicy do uprawy odmian Rhône rozpoczęły się w 1987 r., aw 1989 r. zakupiono działkę o powierzchni 120 akrów w West Paso Robles, około 12 mil od Oceanu Spokojnego. Gleby skalne i wapienne mają tutaj takie samo pochodzenie geologiczne jak w Beaucastel, a klimat jest również podobny. Rezultatem są winogrona, które w pełni dojrzewają, zachowując przy tym wyraźną kwasowość. Sadzonki winorośli zostały sprowadzone z Beaucastel w celu powtórzenia selekcji klonów i zapewnienia jakości i źródła genetycznego. Sadzonki winorośli przybyły w 1990 roku, a sadzenie rozpoczęło się kilka lat później. Pierwsze wino powstało w 1997 roku. Produkcja, zarówno pod względem ilości, jak i ilości produkowanych win, od tego czasu stale rośnie. Dziś sadzenie jest kompletne i składa się z dwóch trzecich odmian czerwonych: mouvedre, grenache noir, syrah, tannat i counoise oraz w jednej trzeciej odmian białych: roussanne, marsanne, viognier, picpoul blanc i grenache blanc. Wielowiekowa tradycja Châteauneuf du Pape jest kontynuowana z różnymi odmianami, które tworzą wina o wyjątkowym stylu i złożoności. Zawsze wierzyłem, że koncepcja mieszania różnych odmian w celu wytworzenia wina pozwoli uzyskać lepsze wina w Kalifornii. Istnieje tylko kilka wyjątków od tego przekonania, a wśród nich są odmiany burgundzkie, chardonnay i pinot noir.

Tablas Creek dąży do osiągnięcia celu, jakim są zrównoważone, harmonijne wina, ale jedna rzecz jest spójna we wszystkich ostatnich rocznikach: wina mają piękne owoce i są harmonijne i zrównoważone. Niektóre wymagają starzenia, inne mają być spożywane młodo. To bardzo dobry trend i tak powinno być. Aby przeczytać ostatni artykuł o Tablas Creek, kliknij tutaj.

Notatki degustacyjne

Informacje na temat roczników 2012 i 2013 w Tablas Creek, a także notatki degustacyjne dotyczące sześciu nowych wydań znajdują się poniżej. To naprawdę wspaniałe wina, których nie można przegapić. Są atrakcyjne cenowo i bardzo charakterystyczne w porównaniu z bardziej znanymi odmianami z Kalifornii. Są również przyjazne dla jedzenia, zbilansowane i po prostu pyszne do picia! Wina są dostępne w wybranych punktach sprzedaży detalicznej i bezpośrednio z winnicy poprzez trzy różne kluby winiarskie (aby przeczytać więcej o klubach winiarskich, kliknij tutaj). Zachęcam do spróbowania tych win Tablas Creek Vineyards. Są naprawdę wyjątkowe.

2012 Zabytkowe – Winobranie 2012 było klasycznym rocznikiem Paso Robles, ciepłym i słonecznym, ale z ponadprzeciętnymi plonami dzięki średnim zimowym opadom i mrozom w 2011 roku. Pomimo ciepłego lata dojrzewanie zostało spowolnione ze względu na zdrowy poziom plonów, a zbiory w normalnym czasie zaczynają się na początku września i kończą pod koniec października…. Wina są zaawansowane i mają dużo wczesnego uroku, a także powinny pięknie się starzeć.

2013 Zabytkowe: Rocznik 2013 był najwcześniejszym w historii Tablas Creek. Przyspieszyły go niskie plony z drugiego roku z rzędu suszy i konsekwentnie ciepłe lato bez skoków upałów i zimnych okresów, które mogą opóźnić dojrzewanie. Rezultatem był przebojowy rocznik o doskonałej koncentracji, wyrafinowanych taninach i dobrej świeżości; rocznik, który powinien być imponujący i przystępny w młodym wieku, ale z nadzieniem do wieku.

Wymienione poniżej wina były degustowane przez kilka dni. Pięknie ewoluowały i stały się jeszcze bardziej wyraziste, zwłaszcza czerwienie. Wina są teraz pyszne do picia, ale zachowają się przez dłuższy czas.

2013 Tablas Creek Vineyard Patelin de Tablas Blanc, SRP $20

To wino jest produkowane z 54 procent grenache blanc, 25 procent viognier, 13 procent roussanne, 8 procent marsanne. Winogrona pochodziły z 11 winnic w stylu Paso-Robles w stylu Rodanu.

Produkcja to 3200 skrzynek.

Wino o jasnożółtym kolorze, ma piękny kwiatowy melonowy zapach z bardzo czystymi owocami z nutami melona, ​​cytrusów i brzoskwini. Smakowite, zaokrąglone i giętkie z melonowymi i cytrusowymi niuansami, to naprawdę urocze wino z dużą dozą wczesnego uroku; Wyróżniający się.

2013 Tablas Creek Vineyard Côtes de Tablas Blanc Estate Butelkowane, SRP $27

Wino to jest wytwarzane z 39 procent viognier, 29 procent grenache blanc, 20 procent marsanne i 12 procent roussanne uprawianych w posiadłościach. Produkcja to 1250 skrzynek.

Wino o jasnożółtym kolorze ma piękny zapach z nutami melona, ​​jabłka i gruszki z bardzo delikatną nutą przypraw. Jest zaokrąglony i giętki z wielką elegancją i finezją oraz subtelnymi nutami gruszki i cytrusów. Pięknie zbalansowane, jest to pyszne wino; Wyróżniający się.

2012 Tablas Creek Vineyard Esprit de Tablas Blanc, SRP $45

To wino jest wytwarzane z 3 odmian uprawianych w posiadłości i składa się w 75% z roussanne, 20% grenache blanc i 5% picpoul blanc. Produkcja to 2465 skrzynek.

Wino o jasnożółtym złocie ma wspaniały kwiatowy zapach z nutą melona i gruszki oraz odrobiną przypraw i cytrusów. Jest soczysty i zaokrąglony ze wspaniałymi smakami przeplatającymi się z gruszką i melonem z przyjemnym cytrusowym odcieniem. Bardzo stylistycznie i pięknie wyważone jest to wyjątkowe wino o wspaniałym charakterze i uroku. Można się nim cieszyć teraz lub przechowywać przez dekadę lub dłużej; Znakomity plus.

2012 Tablas Creek Winnica Roussanne, $35

Wykonane w 100 procentach z roussanne z posiadłości, produkcja tego wina to tylko 800 skrzynek.

2012 to 12. butelkowanie tego wina w Tablas Creek. To poważne białe wino, które może leżakować przez ponad dekadę i z czasem nabierze większej złożoności. W kolorze jasnożółtego złota, ten roussanne ma delikatnie miodowy zapach z nutą melona, ​​jabłka i gruszki, z pocałunkiem cytrusów i przypraw. Jest bujny i zaokrąglony z miodowym niuansem i niezliczoną ilością białych owoców, z lekką nutą kwiatową i nutami moreli, cytrusów i przypraw. Pięknie zbalansowane wino naprawdę otwiera się z odrobiną powietrza i najlepiej zdekantować przed podaniem. Jest to doskonały wskaźnik zdolności wina do starzenia; Znakomity plus.

2012 Tablas Creek Vineyard Côtes de Tablas, SRP $35

Wino to zostało wyprodukowane z czterech odmian uprawianych w posiadłości: 60 procent grenache, 25 procent syrah, 10 procent counoise i 5 procent mourvèdre. Produkcja to 2600 skrzynek.

Ten rocznik 2012 to mocne wino z 14,5 procentowym alkoholem, ale jest pełne i bogate, ale nie ciężkie. Ciemny kolor ma wspaniały zapach śliwek z lekką nutą egzotyczną i kwiatowymi niuansami przypraw. Profil smakowy to niezliczona ilość czarnych owoców zaakcentowanych przez przyprawy i przyjemną chrupkość. Zaokrąglona i elastyczna struktura miękkich tanin, która z wiekiem będzie bardziej zaokrąglona. Pij teraz z dekantacją lub wiekiem przez wiele lat; Znakomity plus.

2012 Tablas Creek Vineyard Mourvèdre, SRP $40

Wykonane w 100 procentach z mourvèdre uprawianych w posiadłościach, jest to dziewiąta odmiana tego wina. Produkcja to tylko 100 skrzynek.

Wino o głębokim kolorze ma piękny zapach kwiatowych czarnych owoców z delikatnym dymnym odcieniem oraz nutami przypraw i mięty. Ma jędrny kręgosłup i złożony smak czerwonych i czarnych owoców przeplatanych nutami przypraw, dymu i mięty. Z powietrzem wino mięknie i tworzy ładną krągłość, która jest uzupełniona chrupkością pod spodem. Pij teraz z dekantacją lub trzymaj przez 10 lub więcej lat; Znakomity plus.

Ponownie jest to naprawdę wyjątkowa grupa win. Jeśli nie próbowałeś win Tablas Creek, jest to świetne miejsce na rozpoczęcie. A jeśli znasz wina Tablas Creek, upewnij się, że ich nie przegapisz!

Przeczytać "Winnica Tablas Creek” artykuł w Underground Wine Letter.


Poznajcie Wooly Weeders, uroczych bohaterów kalifornijskiego wina

Niektóre winnice polegają na owcach do chwastów, koszenia i nawożenia swojej własności — i utrzymywania wszystkich w dobrym nastroju.

Kiedy trzy lata temu przyjechał do winnicy Ram&aposs Gate, Joe Nielsen zadał w wyszukiwarce nietypowe pytanie: „Czy mogę wypożyczyć owce?”

Może się to wydawać dziwną prośbą dla głównego winiarza, ale jeśli dziś odwiedzasz winnicę Sonoma, to wszystko ma sens. Nastała wiosna, co oznacza, że ​​setki owiec znów bawi się, jedzą, baaaa i robi kupę na 150-akrowej posiadłości Ram'aposs Gate.

Poznaj „wooly chwastów” — wędrujące stado owiec, które pomaga kalifornijskim winnicom w ekologicznym rolnictwie, kształtowaniu krajobrazu, utrzymaniu gruntów i ochronie przeciwpożarowej.

Wczesną wiosną koszą, chwastują i nawożą winnice, co oszczędza czas i pieniądze hodowców winorośli, a jednocześnie zmniejsza wpływ działalności na środowisko. Wczesnym latem owce zjadają młode liście winorośli, torując drogę dla większej ilości światła słonecznego i powietrza, które dociera do winogron, co pomaga zapobiegać pleśni i pleśni, jednocześnie promując równomierne dojrzewanie i głęboki smak.

Tworzą pasy przeciwpożarowe, aby pomóc chronić nieruchomości przed sezonem pożarów i chrupać inwazyjne rośliny na ugorach, dając rodzimym gatunkom więcej miejsca do oddychania.

Dodatkową korzyścią jest to, że owce przynoszą czystą, nieskażoną radość pracownikom i klientom winnicy.

„W pierwszym roku byliśmy w pełni szczęścia. „O mój Boże, fajnie się to ogląda” – powiedział Nielsen. „Teraz jesteśmy w trzecim roku i nadal wydaje się, że to święto, kiedy przybędą owce”.

Wełniaste chwasty należą do Dona i Carolyn Watsonów, którzy dzielą swój czas między Kalifornię i Kolorado. Po tym, jak jego najlepszy przyjaciel zmarł na raka w połowie lat 80., Don Watson, obecnie 63-letni, ponownie ocenił swoje priorytety i cel swojego życia. Rzucił pracę jako księgowy w San Francisco, a młoda para przeniosła się na rok do Australii i Nowej Zelandii, gdzie uczyła się hodowli owiec.

Kiedy wrócili, osiedlili się w Dolinie Napa i zaczęli budować własne stado. Początkowo Watsonowie dostarczali do restauracji w Północnej Kalifornii jagnięcinę z otwartego wybiegu, karmioną mlekiem, ale przypadkowe zdarzenie wkrótce dodało nieoczekiwany strumień przychodów.

Naprawdę ich kochamy. Jest dobry dla środowiska, jest dobry dla winogron, jest dobry dla winorośli, jest dobry na wszystko”.

Pewnego dnia 1991 roku ich owce zawędrowały do ​​pobliskiej winnicy, której właścicielem był Robert Mondavi, pionierski winiarz z Doliny Napa. Zawstydzony swoim zachowaniem stada i przerażony potencjalnymi szkodami wyrządzonymi przez owce, Don Watson przejął dwa zarżnięte jagnięta, aby zadośćuczynić. Jednak kilka dni później zarządca winnicy zadzwonił i zapytał, czy mógłby sprowadzić owce z powrotem. Jak się okazało, były to świetne chwasty i nawozy dla winnicy.

I tak zaczęło się nowe przedsięwzięcie Watsonów. Obecnie ich stado składa się z 2500 owiec i ponad 3000 jagniąt. Pod koniec lutego i na początku marca owce zaczynają się w amerykańskim obszarze uprawy winorośli Carneros, przeżuwając chwasty i rośliny okrywowe rosnące wśród winorośli chardonnay i pinot noir.

Kiedy zaczynają pojawiać się małe pąki, owce kierują się na północ do winnic, w których rośnie merlot, cabernet sauvignon, cabernet franc i inne odmiany Bordeaux, które nieco później osiągają pękanie pąków. (Owce mają wyrafinowane podniebienia: uwielbiają kwiaty gorczycy, żyto i rzodkiewki, a jeśli tylko nadarzy się okazja, zjedzą świeży wzrost).

Wykorzystując owce, winnice czerpią ze starej szkoły i naturalnych praktyk gospodarowania gruntami, które były normą przed pojawieniem się zaawansowanych technologicznie maszyn i chemikaliów. Mają nadzieję, że miłośnicy wina zasmakują tego powrotu do prostszych czasów również w produkcie końcowym.

„Zwierzęta pasące się zawsze były częścią muraw, a to tylko ulepszenie tej naturalnej aktywności” – powiedział Don Watson. „A winnice zawsze starają się rozwijać w swoich winach niuanse, niepowtarzalny charakter i smak. Jednym ze sposobów, aby to zrobić, jest poprawienie gleby i odżywienia gleby, aby uzyskać optymalny smak winogron. Odgrywamy rolę w tym terroir”.

Podczas gdy niektóre winnice tymczasowo umieszczają owce na liście płac, inne trzymają je na pełny etat. Winnica Tablas Creek Vineyard, ekologiczna winnica w Paso Robles, specjalizująca się w odmianach Rhone, ma ponad 250 owiec, a także pełnoetatowego pasterza, osły, lamę, alpaki, psy pasterskie i psy stróżujące, które pomagają się nimi opiekować.

„Mamy 270 akrów posiadłości, a owce pasą się na niej wszystkie” – powiedział Jason Haas, dyrektor generalny i wspólnik Tablas Creek. „Około 100 to zatoczki lub lasy dębowe, gdzie usuwają podziemia i zmniejszają ryzyko pożaru. Pozostałe 170 to winnice lub przyszłe winnice, które co roku budują te gleby”.

Oprócz tego, że są fotogeniczne, co jest dobrodziejstwem dla działań marketingowych winnic, owce wspierają również ich cele w zakresie zrównoważonego rozwoju. Hodowcy mogą ograniczyć stosowanie syntetycznych herbicydów lub całkowicie je wyeliminować i wykonywać mniej przejazdów ciągnikami i maszynami rolniczymi, zmniejszając w ten sposób emisje gazów cieplarnianych. (Ciągniki również grzęzną w błocie podczas pory deszczowej w Kalifornii, podczas gdy owce nie mają problemu z poruszaniem się w lepkich sytuacjach). Ich odchody służą jako naturalny, wolny od chemikaliów nawóz.

„To wszystko może być ze sobą połączone” – powiedział Tom Gendall, winiarz w Cline Cellars i Jacuzzi Family Vineyards na północnym wybrzeżu, które korzystają z włochatych chwastów Watsonów. „Naprawdę, naprawdę je kochamy. To jest dobre dla środowiska, jest dobre dla winogron, jest dobre dla winorośli, jest dobre na wszystko”.


Poznajcie Wooly Weeders, uroczych bohaterów kalifornijskiego wina

Niektóre winnice polegają na owcach do chwastów, koszenia i nawożenia swojej własności — i utrzymywania wszystkich w dobrym nastroju.

Kiedy trzy lata temu przyjechał do winnicy Ram&aposs Gate, Joe Nielsen zadał w wyszukiwarce nietypowe pytanie: „Czy mogę wypożyczyć owce?”

Może się to wydawać dziwną prośbą dla głównego winiarza, ale jeśli dziś odwiedzasz winnicę Sonoma, to wszystko ma sens. Nastała wiosna, co oznacza, że ​​setki owiec znów bawi się, je, baaah i robi kupę na 150-hektarowej posiadłości Ram'aposs Gate.

Poznaj „wooly chwastów” — wędrujące stado owiec, które pomaga kalifornijskim winnicom w ekologicznym rolnictwie, kształtowaniu krajobrazu, utrzymaniu gruntów i ochronie przeciwpożarowej.

Wczesną wiosną koszą, chwastują i nawożą winnice, co oszczędza czas i pieniądze hodowców winorośli, a jednocześnie zmniejsza wpływ działalności na środowisko. Wczesnym latem owce zjadają młode liście winorośli, torując drogę dla większej ilości światła słonecznego i powietrza, które dociera do winogron, co pomaga zapobiegać pleśni i pleśni, jednocześnie promując równomierne dojrzewanie i głęboki smak.

Tworzą pasy przeciwpożarowe, aby pomóc chronić nieruchomości przed sezonem pożarów i chrupać inwazyjne rośliny na ugorach, dając rodzimym gatunkom więcej miejsca do oddychania.

Dodatkową korzyścią jest to, że owce przynoszą czystą, nieskażoną radość pracownikom i klientom winnicy.

„W pierwszym roku byliśmy w siódmym niebie ze szczęścia. „O mój Boże, fajnie się to ogląda” – powiedział Nielsen. „Teraz jesteśmy w trzecim roku i nadal wydaje się, że to święto, kiedy przybędą owce”.

Wełniaste chwasty należą do Dona i Carolyn Watsonów, którzy dzielą swój czas między Kalifornię i Kolorado. Po tym, jak jego najlepszy przyjaciel zmarł na raka w połowie lat 80., Don Watson, obecnie 63-letni, ponownie ocenił swoje priorytety i cel swojego życia. Rzucił pracę jako księgowy w San Francisco, a młoda para przeniosła się na rok do Australii i Nowej Zelandii, gdzie uczyła się hodowli owiec.

Kiedy wrócili, osiedlili się w Dolinie Napa i zaczęli budować własne stado. Początkowo Watsonowie dostarczali do restauracji w Północnej Kalifornii jagnięcinę z otwartego wybiegu, karmioną mlekiem, ale przypadkowe zdarzenie wkrótce dodało nieoczekiwany strumień przychodów.

Naprawdę ich kochamy. To jest dobre dla środowiska, jest dobre dla winogron, jest dobre dla winorośli, jest dobre na wszystko.”

Pewnego dnia 1991 roku ich owce zawędrowały do ​​pobliskiej winnicy, której właścicielem był Robert Mondavi, pionierski winiarz z Doliny Napa. Zawstydzony swoim zachowaniem stada i przerażony potencjalnymi szkodami wyrządzonymi przez owce, Don Watson przejął dwa zarżnięte jagnięta, aby zadośćuczynić. Jednak kilka dni później zarządca winnicy zadzwonił i zapytał, czy mógłby sprowadzić owce z powrotem. Jak się okazało były świetnymi chwastownikami i nawozami dla winnicy.

I tak zaczęło się nowe przedsięwzięcie Watsonów. Obecnie ich stado składa się z 2500 owiec i ponad 3000 jagniąt. Pod koniec lutego i na początku marca owce zaczynają się w amerykańskim obszarze uprawy winorośli Carneros, przeżuwając chwasty i rośliny okrywowe rosnące wśród winorośli chardonnay i pinot noir.

Kiedy zaczynają pojawiać się małe pąki, owce kierują się na północ do winnic, w których rosną merlot, cabernet sauvignon, cabernet franc i inne odmiany Bordeaux, które nieco później osiągają pękanie pąków. (Owce mają wyrafinowane podniebienia: uwielbiają kwiaty gorczycy, żyto i rzodkiewki, a jeśli tylko nadarzy się okazja, zjedzą świeży wzrost).

Wykorzystując owce, winnice czerpią ze starej szkoły i naturalnych praktyk gospodarowania gruntami, które były normą przed pojawieniem się zaawansowanych technologicznie maszyn i chemikaliów. Mają nadzieję, że miłośnicy wina zasmakują tego powrotu do prostszych czasów również w produkcie końcowym.

„Zwierzęta pasące się zawsze były częścią muraw, a to tylko ulepszenie tej naturalnej aktywności” – powiedział Don Watson. „A winnice zawsze starają się rozwijać w swoich winach niuanse, niepowtarzalny charakter i smak. Jednym ze sposobów, aby to zrobić, jest poprawienie gleby i odżywienia gleby, aby uzyskać optymalny smak winogron. Odgrywamy rolę w tym terroir”.

Podczas gdy niektóre winnice tymczasowo umieszczają owce na liście płac, inne trzymają je na pełny etat. Winnica Tablas Creek Vineyard, ekologiczna winnica w Paso Robles, specjalizująca się w odmianach Rhone, ma ponad 250 owiec, a także pełnoetatowego pasterza, osły, lamę, alpaki, psy pasterskie i psy stróżujące, które pomagają się nimi opiekować.

„Mamy 270 akrów posiadłości, a owce pasą się na niej wszystkie” – powiedział Jason Haas, dyrektor generalny i wspólnik Tablas Creek. „Około 100 to zatoczki lub lasy dębowe, gdzie usuwają podziemia i zmniejszają ryzyko pożaru. Pozostałe 170 to winnice lub przyszłe winnice, które co roku budują te gleby”.

Oprócz tego, że są fotogeniczne, co jest dobrodziejstwem dla działań marketingowych winnic, owce wspierają również ich cele w zakresie zrównoważonego rozwoju. Hodowcy mogą ograniczyć stosowanie syntetycznych herbicydów lub całkowicie je wyeliminować i wykonywać mniej przejazdów ciągnikami i maszynami rolniczymi, zmniejszając w ten sposób emisje gazów cieplarnianych. (Ciągniki również grzęzną w błocie podczas pory deszczowej w Kalifornii, podczas gdy owce nie mają problemu z poruszaniem się w lepkich sytuacjach). Ich odchody służą jako naturalny, wolny od chemikaliów nawóz.

„To wszystko może być ze sobą połączone” – powiedział Tom Gendall, winiarz w Cline Cellars i Jacuzzi Family Vineyards na północnym wybrzeżu, które korzystają z włochatych chwastów Watsonów. „Naprawdę, naprawdę je kochamy. To jest dobre dla środowiska, jest dobre dla winogron, jest dobre dla winorośli, jest dobre na wszystko”.


Poznajcie Wooly Weeders, uroczych bohaterów kalifornijskiego wina

Niektóre winnice polegają na owcach do chwastów, koszenia i nawożenia swojej własności — i utrzymywania wszystkich w dobrym nastroju.

Kiedy trzy lata temu przyjechał do winnicy Ram&aposs Gate, Joe Nielsen zadał w wyszukiwarce nietypowe pytanie: „Czy mogę wypożyczyć owce?”

Może się to wydawać dziwną prośbą dla głównego winiarza, ale jeśli dziś odwiedzasz winnicę Sonoma, to wszystko ma sens. Nastała wiosna, co oznacza, że ​​setki owiec znów bawi się, jedzą, baaaa i robi kupę na 150-akrowej posiadłości Ram'aposs Gate.

Poznaj „wooly chwastów” — wędrującą grupę owiec, która pomaga kalifornijskim winnicom w ekologicznym rolnictwie, kształtowaniu krajobrazu, utrzymaniu gruntów i ochronie przeciwpożarowej.

Wczesną wiosną koszą, chwastują i nawożą winnice, co oszczędza czas i pieniądze hodowców winorośli, a jednocześnie zmniejsza wpływ działalności na środowisko. Wczesnym latem owce zjadają młode liście winorośli, torując drogę dla większej ilości światła słonecznego i powietrza, które dociera do winogron, co pomaga zapobiegać pleśni i pleśni, jednocześnie promując równomierne dojrzewanie i głęboki smak.

Tworzą pasy przeciwpożarowe, aby pomóc chronić nieruchomości przed sezonem pożarów i chrupać inwazyjne rośliny na ugorach, dając rodzimym gatunkom więcej miejsca do oddychania.

Dodatkową korzyścią jest to, że owce przynoszą czystą, nieskażoną radość pracownikom i klientom winnicy.

„W pierwszym roku byliśmy w siódmym niebie ze szczęścia. „O mój Boże, fajnie się to ogląda” – powiedział Nielsen. „Teraz jesteśmy w trzecim roku, a kiedy przybędą owce, nadal wydaje się, że to święto”.

Wełniaste chwasty należą do Dona i Carolyn Watsonów, którzy dzielą swój czas między Kalifornię i Kolorado. Po tym, jak jego najlepszy przyjaciel zmarł na raka w połowie lat 80., Don Watson, obecnie 63-letni, ponownie ocenił swoje priorytety i cel swojego życia. Rzucił pracę jako księgowy w San Francisco, a młoda para przeniosła się na rok do Australii i Nowej Zelandii, gdzie uczyła się hodowli owiec.

Kiedy wrócili, osiedlili się w Dolinie Napa i zaczęli budować własne stado. Początkowo Watsonowie dostarczali do restauracji w Północnej Kalifornii jagnięcinę z otwartego wybiegu, karmioną mlekiem, ale przypadkowe zdarzenie wkrótce dodało nieoczekiwany strumień przychodów.

Naprawdę ich kochamy. To jest dobre dla środowiska, jest dobre dla winogron, jest dobre dla winorośli, jest dobre na wszystko.”

Pewnego dnia 1991 roku ich owce zawędrowały do ​​pobliskiej winnicy, której właścicielem był Robert Mondavi, pionierski winiarz z Doliny Napa. Zawstydzony swoim zachowaniem stada i przerażony potencjalnymi szkodami wyrządzonymi przez owce, Don Watson przejął dwa zarżnięte jagnięta, aby zadośćuczynić. Jednak kilka dni później zarządca winnicy zadzwonił i zapytał, czy mógłby sprowadzić owce z powrotem. Jak się okazało, były to świetne chwasty i nawozy dla winnicy.

I tak zaczęło się nowe przedsięwzięcie Watsonów. Obecnie ich stado składa się z 2500 owiec i ponad 3000 jagniąt. Pod koniec lutego i na początku marca owce zaczynają się w amerykańskim obszarze uprawy winorośli Carneros, przeżuwając chwasty i rośliny okrywowe rosnące wśród winorośli chardonnay i pinot noir.

Kiedy zaczynają pojawiać się małe pąki, owce kierują się na północ do winnic, w których rośnie merlot, cabernet sauvignon, cabernet franc i inne odmiany Bordeaux, które nieco później osiągają pękanie pąków. (Owce mają wyrafinowane podniebienia: uwielbiają kwiaty gorczycy, żyto i rzodkiewki, a jeśli tylko nadarzy się okazja, zjedzą świeży wzrost).

Wykorzystując owce, winnice czerpią ze starej szkoły i naturalnych praktyk gospodarowania gruntami, które były normą przed pojawieniem się zaawansowanych technologicznie maszyn i chemikaliów. Mają nadzieję, że miłośnicy wina zasmakują tego powrotu do prostszych czasów również w produkcie końcowym.

„Zwierzęta pasące się zawsze były częścią muraw, a to tylko ulepszenie tej naturalnej aktywności” – powiedział Don Watson. „A winnice zawsze starają się rozwijać w swoich winach niuanse, niepowtarzalny charakter i smak. Jednym ze sposobów, aby to zrobić, jest poprawienie gleby i odżywienia gleby, aby uzyskać optymalny smak winogron. Odgrywamy rolę w tym terroir”.

Podczas gdy niektóre winnice tymczasowo umieszczają owce na liście płac, inne trzymają je na pełny etat. Winnica Tablas Creek Vineyard, ekologiczna winnica w Paso Robles, specjalizująca się w odmianach Rhone, ma ponad 250 owiec, a także pełnoetatowego pasterza, osły, lamę, alpaki, psy pasterskie i psy stróżujące, które pomagają się nimi opiekować.

„Mamy 270 akrów posiadłości, a owce pasą się na niej wszystkie” – powiedział Jason Haas, dyrektor generalny i wspólnik Tablas Creek. „Około 100 to zatoczki lub lasy dębowe, gdzie usuwają podziemia i zmniejszają ryzyko pożaru. Pozostałe 170 to winnice lub przyszłe winnice, które co roku budują te gleby”.

Oprócz tego, że są fotogeniczne, co jest dobrodziejstwem dla działań marketingowych winnic, owce wspierają również ich cele w zakresie zrównoważonego rozwoju. Hodowcy mogą ograniczyć stosowanie syntetycznych herbicydów lub całkowicie je wyeliminować i wykonywać mniej przejazdów ciągnikami i maszynami rolniczymi, zmniejszając w ten sposób emisje gazów cieplarnianych. (Ciągniki również grzęzną w błocie podczas pory deszczowej w Kalifornii, podczas gdy owce nie mają problemu z poruszaniem się w lepkich sytuacjach). Ich odchody służą jako naturalny, wolny od chemikaliów nawóz.

„To wszystko może być ze sobą połączone” – powiedział Tom Gendall, winiarz w Cline Cellars i Jacuzzi Family Vineyards na północnym wybrzeżu, które korzystają z włochatych chwastów Watsonów. „Naprawdę, naprawdę je kochamy. To jest dobre dla środowiska, jest dobre dla winogron, jest dobre dla winorośli, jest dobre na wszystko”.


Poznajcie Wooly Weeders, uroczych bohaterów kalifornijskiego wina

Niektóre winnice polegają na owcach do chwastów, koszenia i nawożenia swojej własności — i utrzymywania wszystkich w dobrym nastroju.

Kiedy trzy lata temu przyjechał do winnicy Ram&aposs Gate, Joe Nielsen zadał w wyszukiwarce nietypowe pytanie: „Czy mogę wypożyczyć owce?”

Może się to wydawać dziwną prośbą dla głównego winiarza, ale jeśli dziś odwiedzasz winnicę Sonoma, to wszystko ma sens. Nastała wiosna, co oznacza, że ​​setki owiec znów bawi się, jedzą, baaaa i robi kupę na 150-akrowej posiadłości Ram'aposs Gate.

Poznaj „wooly chwastów” — wędrujące stado owiec, które pomaga kalifornijskim winnicom w ekologicznym rolnictwie, kształtowaniu krajobrazu, utrzymaniu gruntów i ochronie przeciwpożarowej.

Wczesną wiosną koszą, chwastują i nawożą winnice, co oszczędza czas i pieniądze hodowców winorośli, a jednocześnie zmniejsza wpływ działalności na środowisko. Wczesnym latem owce zjadają młode liście winorośli, torując drogę dla większej ilości światła słonecznego i powietrza, które dociera do winogron, co pomaga zapobiegać pleśni i pleśni, jednocześnie promując równomierne dojrzewanie i głęboki smak.

Tworzą pasy przeciwpożarowe, aby pomóc chronić nieruchomości przed sezonem pożarów i chrupać inwazyjne rośliny na ugorach, dając rodzimym gatunkom więcej miejsca do oddychania.

Dodatkową korzyścią jest to, że owce przynoszą czystą, nieskażoną radość pracownikom i klientom winnicy.

„W pierwszym roku byliśmy w siódmym niebie ze szczęścia. „O mój Boże, fajnie się to ogląda” – powiedział Nielsen. „Teraz jesteśmy w trzecim roku i nadal wydaje się, że to święto, kiedy przybędą owce”.

Wełniaste chwasty należą do Dona i Carolyn Watsonów, którzy dzielą swój czas między Kalifornię i Kolorado. Po tym, jak jego najlepszy przyjaciel zmarł na raka w połowie lat 80., Don Watson, obecnie 63-letni, ponownie ocenił swoje priorytety i cel swojego życia. Rzucił pracę jako księgowy w San Francisco, a młoda para przeniosła się na rok do Australii i Nowej Zelandii, gdzie uczyła się hodowli owiec.

Kiedy wrócili, osiedlili się w Dolinie Napa i zaczęli budować własne stado. Początkowo Watsonowie dostarczali do restauracji w Północnej Kalifornii jagnięcinę z otwartego wybiegu, karmioną mlekiem, ale przypadkowe zdarzenie wkrótce dodało nieoczekiwany strumień przychodów.

Naprawdę ich kochamy. To jest dobre dla środowiska, jest dobre dla winogron, jest dobre dla winorośli, jest dobre na wszystko.”

Pewnego dnia w 1991 roku ich owce zawędrowały do ​​pobliskiej winnicy Roberta Mondavi, pioniera winiarza z Napa Valley. Zawstydzony swoim zachowaniem stada i przerażony potencjalnymi szkodami wyrządzonymi przez owce, Don Watson przejął dwa zarżnięte jagnięta, aby zadośćuczynić. Jednak kilka dni później zarządca winnicy zadzwonił i zapytał, czy mógłby sprowadzić owce z powrotem. Jak się okazało były świetnymi chwastownikami i nawozami dla winnicy.

I tak zaczęło się nowe przedsięwzięcie Watsonów. Obecnie ich stado składa się z 2500 owiec i ponad 3000 jagniąt. Pod koniec lutego i na początku marca owce zaczynają się w amerykańskim obszarze uprawy winorośli Carneros, przeżuwając chwasty i rośliny okrywowe rosnące wśród winorośli chardonnay i pinot noir.

Kiedy zaczynają pojawiać się małe pąki, owce kierują się na północ do winnic, w których rośnie merlot, cabernet sauvignon, cabernet franc i inne odmiany Bordeaux, które nieco później osiągają pękanie pąków. (Owce mają wyrafinowane podniebienia: uwielbiają kwiaty gorczycy, żyto i rzodkiewki, a jeśli tylko nadarzy się okazja, zjedzą świeży wzrost).

Wykorzystując owce, winnice czerpią ze starej szkoły i naturalnych praktyk gospodarowania gruntami, które były normą przed pojawieniem się zaawansowanych technologicznie maszyn i chemikaliów. Mają nadzieję, że miłośnicy wina zasmakują tego powrotu do prostszych czasów również w produkcie końcowym.

„Zwierzęta pasące się zawsze były częścią muraw, a to tylko ulepszenie tej naturalnej aktywności” – powiedział Don Watson. „A winnice zawsze starają się rozwijać w swoich winach niuanse, niepowtarzalny charakter i smak. Jednym ze sposobów, aby to zrobić, jest poprawienie gleby i odżywienia gleby, aby uzyskać optymalny smak winogron. Odgrywamy rolę w tym terroir”.

Podczas gdy niektóre winnice tymczasowo umieszczają owce na liście płac, inne trzymają je na pełny etat. Winnica Tablas Creek Vineyard, ekologiczna winnica w Paso Robles, specjalizująca się w odmianach Rhone, ma ponad 250 owiec, a także pełnoetatowego pasterza, osły, lamę, alpaki, psy pasterskie i psy stróżujące, które pomagają się nimi opiekować.

„Mamy 270 akrów posiadłości, a owce pasą się na niej wszystkie” – powiedział Jason Haas, dyrektor generalny i wspólnik Tablas Creek. „Około 100 to zatoczki lub lasy dębowe, gdzie usuwają podziemia i zmniejszają ryzyko pożaru. Pozostałe 170 to winnice lub przyszłe winnice, które co roku budują te gleby”.

Oprócz tego, że są fotogeniczne, co jest dobrodziejstwem dla działań marketingowych winnic, owce wspierają również ich cele w zakresie zrównoważonego rozwoju. Hodowcy mogą ograniczyć stosowanie syntetycznych herbicydów lub całkowicie je wyeliminować i wykonywać mniej przejazdów ciągnikami i maszynami rolniczymi, zmniejszając w ten sposób emisje gazów cieplarnianych. (Ciągniki również grzęzną w błocie podczas pory deszczowej w Kalifornii, podczas gdy owce nie mają problemu z poruszaniem się w lepkich sytuacjach). Ich odchody służą jako naturalny, wolny od chemikaliów nawóz.

"It&aposs all interconnected," said Tom Gendall, winemaker for Cline Cellars and Jacuzzi Family Vineyards in the North Coast, which benefit from the Watsons&apos wooly weeders. "We really, really love them. It&aposs good for the environment, it&aposs good for the grapes, it&aposs good for the vines, it&aposs good for everything."


Meet the Wooly Weeders, the Adorable Heroes of California Wine

Some vineyards rely on sheep to weed, mow, and fertilize their property—and keep everyone in good spirits.

When he arrived at Ram&aposs Gate Winery three years ago, Joe Nielsen found himself googling an unusual question: "Can I rent sheep?"

This may seem like a strange request for a head winemaker, but if you visit the Sonoma winery today, it all makes perfect sense. It&aposs spring, which means hundreds of sheep are once again frolicking, eating, baaah-ing, and pooping on Ram&aposs Gate&aposs 150-acre property.

Meet the "wooly weeders," a roving band of sheep that helps California wineries with eco-friendly farming, landscaping, grounds maintenance, and fire protection. 

In early spring, they mow, weed, and fertilize the vineyards, which saves grape-growers time and money while also reducing the operation&aposs environmental footprint. In early summer, sheep eat the vines&apos young leaves, clearing the way for more sunlight and air to reach the grapes, which helps prevent mold and mildew while promoting even ripening and deep flavor. 

They create firebreaks to help protect properties ahead of wildfire season and munch on invasive plants in fallow fields, giving native species more breathing room.

As an added benefit, the sheep also bring pure, unadulterated joy to vineyard staffers and customers.

"Year one, we were over the moon with happiness, &aposOh my gosh, this is so fun to watch,&apos" said Nielsen. "Now we&aposre in year three, and it still feels like it&aposs a holiday when the sheep arrive."

The wooly weeders belong to Don and Carolyn Watson, who split their time between California and Colorado. After his best friend died of cancer in the mid-1980s, Don Watson, now 63, re-evaluated his priorities and his life&aposs purpose. He quit his job as an accountant in San Francisco, and the young couple moved to Australia and New Zealand for a year, where they learned sheep husbandry.

When they returned, they settled in Napa Valley and began building up their own herd. Initially, the Watsons supplied open-range, milk-fed lamb to Northern California restaurants, but a chance occurrence soon added an unexpected revenue stream.

We really, really love them. It's good for the environment, it's good for the grapes, it's good for the vines, it's good for everything."

One day in 1991, their sheep wandered into a nearby vineyard owned by Robert Mondavi, the pioneering Napa Valley winemaker. Embarrassed at his flock&aposs behavior and horrified by the potential damage the sheep caused, Don Watson took over two butchered lambs to make amends. A few days later, however, the vineyard manager called and asked if he could bring the sheep back. As it turned out, they were great weeders and fertilizers for the vineyard.

And so began the Watsons&apos new venture. Today, their flock consists of 2,500 ewes and more than 3,000 lambs. In late February and early March, the sheep start in the Carneros American Viticultural Area, munching down the weeds and cover crops that grow among the chardonnay and pinot noir grapevines. 

When tiny buds begin to emerge, the sheep head north to vineyards growing merlot, cabernet sauvignon, cabernet franc, and other Bordeaux varietals, which reach bud-break a little later. (The sheep have discerning palates: They love mustard blossoms, rye, and radishes, and will eat the new growth if given the chance.)

By using sheep, vineyards are drawing on old-school farming and natural land-management practices that were the norm before the advent of high-tech machinery and chemicals. They hope wine-drinkers can taste this return to simpler times in the end product, too.

"Grazing animals have always been a part of the grasslands, and this is just an enhancement of that natural activity," said Don Watson. "And what vineyards are always trying to do is develop nuance, a unique character and flavor in their wines. One way to do it is to enhance the tilth and nutrition of the soil to get the optimal flavors out of the wine grapes. We play a role in that terroir."

While some vineyards put sheep on the payroll temporarily, others keep them on full-time. Tablas Creek Vineyard, an organic vineyard in Paso Robles specializing in Rhone varietals, has more than 250 sheep, plus a full-time shepherd, donkeys, a llama, alpacas, herding dogs, and guard dogs to help take care of them.

"We have 270 acres of property and the sheep graze all of it," said Jason Haas, Tablas Creek&aposs general manager and partner. "About 100 are creekbed or oak forest, where they clear out the understory and reduce our fire risk. The other 170 are vineyards or soon-to-be-vineyard, and they&aposre building up those soils annually."

In addition to being photogenic, which is a boon to wineries&apos marketing efforts, sheep also support their sustainability goals. Growers can reduce their use of synthetic herbicides—or eliminate them entirely𠅊nd make fewer passes with tractors and farm machinery, thus lowering greenhouse gas emissions. (Tractors also get stuck in the mud during California&aposs rainy season, whereas sheep have no trouble navigating sticky situations.) Their droppings serve as a natural, chemical-free fertilizer.

"It&aposs all interconnected," said Tom Gendall, winemaker for Cline Cellars and Jacuzzi Family Vineyards in the North Coast, which benefit from the Watsons&apos wooly weeders. "We really, really love them. It&aposs good for the environment, it&aposs good for the grapes, it&aposs good for the vines, it&aposs good for everything."


Meet the Wooly Weeders, the Adorable Heroes of California Wine

Some vineyards rely on sheep to weed, mow, and fertilize their property—and keep everyone in good spirits.

When he arrived at Ram&aposs Gate Winery three years ago, Joe Nielsen found himself googling an unusual question: "Can I rent sheep?"

This may seem like a strange request for a head winemaker, but if you visit the Sonoma winery today, it all makes perfect sense. It&aposs spring, which means hundreds of sheep are once again frolicking, eating, baaah-ing, and pooping on Ram&aposs Gate&aposs 150-acre property.

Meet the "wooly weeders," a roving band of sheep that helps California wineries with eco-friendly farming, landscaping, grounds maintenance, and fire protection. 

In early spring, they mow, weed, and fertilize the vineyards, which saves grape-growers time and money while also reducing the operation&aposs environmental footprint. In early summer, sheep eat the vines&apos young leaves, clearing the way for more sunlight and air to reach the grapes, which helps prevent mold and mildew while promoting even ripening and deep flavor. 

They create firebreaks to help protect properties ahead of wildfire season and munch on invasive plants in fallow fields, giving native species more breathing room.

As an added benefit, the sheep also bring pure, unadulterated joy to vineyard staffers and customers.

"Year one, we were over the moon with happiness, &aposOh my gosh, this is so fun to watch,&apos" said Nielsen. "Now we&aposre in year three, and it still feels like it&aposs a holiday when the sheep arrive."

The wooly weeders belong to Don and Carolyn Watson, who split their time between California and Colorado. After his best friend died of cancer in the mid-1980s, Don Watson, now 63, re-evaluated his priorities and his life&aposs purpose. He quit his job as an accountant in San Francisco, and the young couple moved to Australia and New Zealand for a year, where they learned sheep husbandry.

When they returned, they settled in Napa Valley and began building up their own herd. Initially, the Watsons supplied open-range, milk-fed lamb to Northern California restaurants, but a chance occurrence soon added an unexpected revenue stream.

We really, really love them. It's good for the environment, it's good for the grapes, it's good for the vines, it's good for everything."

One day in 1991, their sheep wandered into a nearby vineyard owned by Robert Mondavi, the pioneering Napa Valley winemaker. Embarrassed at his flock&aposs behavior and horrified by the potential damage the sheep caused, Don Watson took over two butchered lambs to make amends. A few days later, however, the vineyard manager called and asked if he could bring the sheep back. As it turned out, they were great weeders and fertilizers for the vineyard.

And so began the Watsons&apos new venture. Today, their flock consists of 2,500 ewes and more than 3,000 lambs. In late February and early March, the sheep start in the Carneros American Viticultural Area, munching down the weeds and cover crops that grow among the chardonnay and pinot noir grapevines. 

When tiny buds begin to emerge, the sheep head north to vineyards growing merlot, cabernet sauvignon, cabernet franc, and other Bordeaux varietals, which reach bud-break a little later. (The sheep have discerning palates: They love mustard blossoms, rye, and radishes, and will eat the new growth if given the chance.)

By using sheep, vineyards are drawing on old-school farming and natural land-management practices that were the norm before the advent of high-tech machinery and chemicals. They hope wine-drinkers can taste this return to simpler times in the end product, too.

"Grazing animals have always been a part of the grasslands, and this is just an enhancement of that natural activity," said Don Watson. "And what vineyards are always trying to do is develop nuance, a unique character and flavor in their wines. One way to do it is to enhance the tilth and nutrition of the soil to get the optimal flavors out of the wine grapes. We play a role in that terroir."

While some vineyards put sheep on the payroll temporarily, others keep them on full-time. Tablas Creek Vineyard, an organic vineyard in Paso Robles specializing in Rhone varietals, has more than 250 sheep, plus a full-time shepherd, donkeys, a llama, alpacas, herding dogs, and guard dogs to help take care of them.

"We have 270 acres of property and the sheep graze all of it," said Jason Haas, Tablas Creek&aposs general manager and partner. "About 100 are creekbed or oak forest, where they clear out the understory and reduce our fire risk. The other 170 are vineyards or soon-to-be-vineyard, and they&aposre building up those soils annually."

In addition to being photogenic, which is a boon to wineries&apos marketing efforts, sheep also support their sustainability goals. Growers can reduce their use of synthetic herbicides—or eliminate them entirely𠅊nd make fewer passes with tractors and farm machinery, thus lowering greenhouse gas emissions. (Tractors also get stuck in the mud during California&aposs rainy season, whereas sheep have no trouble navigating sticky situations.) Their droppings serve as a natural, chemical-free fertilizer.

"It&aposs all interconnected," said Tom Gendall, winemaker for Cline Cellars and Jacuzzi Family Vineyards in the North Coast, which benefit from the Watsons&apos wooly weeders. "We really, really love them. It&aposs good for the environment, it&aposs good for the grapes, it&aposs good for the vines, it&aposs good for everything."


Meet the Wooly Weeders, the Adorable Heroes of California Wine

Some vineyards rely on sheep to weed, mow, and fertilize their property—and keep everyone in good spirits.

When he arrived at Ram&aposs Gate Winery three years ago, Joe Nielsen found himself googling an unusual question: "Can I rent sheep?"

This may seem like a strange request for a head winemaker, but if you visit the Sonoma winery today, it all makes perfect sense. It&aposs spring, which means hundreds of sheep are once again frolicking, eating, baaah-ing, and pooping on Ram&aposs Gate&aposs 150-acre property.

Meet the "wooly weeders," a roving band of sheep that helps California wineries with eco-friendly farming, landscaping, grounds maintenance, and fire protection. 

In early spring, they mow, weed, and fertilize the vineyards, which saves grape-growers time and money while also reducing the operation&aposs environmental footprint. In early summer, sheep eat the vines&apos young leaves, clearing the way for more sunlight and air to reach the grapes, which helps prevent mold and mildew while promoting even ripening and deep flavor. 

They create firebreaks to help protect properties ahead of wildfire season and munch on invasive plants in fallow fields, giving native species more breathing room.

As an added benefit, the sheep also bring pure, unadulterated joy to vineyard staffers and customers.

"Year one, we were over the moon with happiness, &aposOh my gosh, this is so fun to watch,&apos" said Nielsen. "Now we&aposre in year three, and it still feels like it&aposs a holiday when the sheep arrive."

The wooly weeders belong to Don and Carolyn Watson, who split their time between California and Colorado. After his best friend died of cancer in the mid-1980s, Don Watson, now 63, re-evaluated his priorities and his life&aposs purpose. He quit his job as an accountant in San Francisco, and the young couple moved to Australia and New Zealand for a year, where they learned sheep husbandry.

When they returned, they settled in Napa Valley and began building up their own herd. Initially, the Watsons supplied open-range, milk-fed lamb to Northern California restaurants, but a chance occurrence soon added an unexpected revenue stream.

We really, really love them. It's good for the environment, it's good for the grapes, it's good for the vines, it's good for everything."

One day in 1991, their sheep wandered into a nearby vineyard owned by Robert Mondavi, the pioneering Napa Valley winemaker. Embarrassed at his flock&aposs behavior and horrified by the potential damage the sheep caused, Don Watson took over two butchered lambs to make amends. A few days later, however, the vineyard manager called and asked if he could bring the sheep back. As it turned out, they were great weeders and fertilizers for the vineyard.

And so began the Watsons&apos new venture. Today, their flock consists of 2,500 ewes and more than 3,000 lambs. In late February and early March, the sheep start in the Carneros American Viticultural Area, munching down the weeds and cover crops that grow among the chardonnay and pinot noir grapevines. 

When tiny buds begin to emerge, the sheep head north to vineyards growing merlot, cabernet sauvignon, cabernet franc, and other Bordeaux varietals, which reach bud-break a little later. (The sheep have discerning palates: They love mustard blossoms, rye, and radishes, and will eat the new growth if given the chance.)

By using sheep, vineyards are drawing on old-school farming and natural land-management practices that were the norm before the advent of high-tech machinery and chemicals. They hope wine-drinkers can taste this return to simpler times in the end product, too.

"Grazing animals have always been a part of the grasslands, and this is just an enhancement of that natural activity," said Don Watson. "And what vineyards are always trying to do is develop nuance, a unique character and flavor in their wines. One way to do it is to enhance the tilth and nutrition of the soil to get the optimal flavors out of the wine grapes. We play a role in that terroir."

While some vineyards put sheep on the payroll temporarily, others keep them on full-time. Tablas Creek Vineyard, an organic vineyard in Paso Robles specializing in Rhone varietals, has more than 250 sheep, plus a full-time shepherd, donkeys, a llama, alpacas, herding dogs, and guard dogs to help take care of them.

"We have 270 acres of property and the sheep graze all of it," said Jason Haas, Tablas Creek&aposs general manager and partner. "About 100 are creekbed or oak forest, where they clear out the understory and reduce our fire risk. The other 170 are vineyards or soon-to-be-vineyard, and they&aposre building up those soils annually."

In addition to being photogenic, which is a boon to wineries&apos marketing efforts, sheep also support their sustainability goals. Growers can reduce their use of synthetic herbicides—or eliminate them entirely𠅊nd make fewer passes with tractors and farm machinery, thus lowering greenhouse gas emissions. (Tractors also get stuck in the mud during California&aposs rainy season, whereas sheep have no trouble navigating sticky situations.) Their droppings serve as a natural, chemical-free fertilizer.

"It&aposs all interconnected," said Tom Gendall, winemaker for Cline Cellars and Jacuzzi Family Vineyards in the North Coast, which benefit from the Watsons&apos wooly weeders. "We really, really love them. It&aposs good for the environment, it&aposs good for the grapes, it&aposs good for the vines, it&aposs good for everything."


Meet the Wooly Weeders, the Adorable Heroes of California Wine

Some vineyards rely on sheep to weed, mow, and fertilize their property—and keep everyone in good spirits.

When he arrived at Ram&aposs Gate Winery three years ago, Joe Nielsen found himself googling an unusual question: "Can I rent sheep?"

This may seem like a strange request for a head winemaker, but if you visit the Sonoma winery today, it all makes perfect sense. It&aposs spring, which means hundreds of sheep are once again frolicking, eating, baaah-ing, and pooping on Ram&aposs Gate&aposs 150-acre property.

Meet the "wooly weeders," a roving band of sheep that helps California wineries with eco-friendly farming, landscaping, grounds maintenance, and fire protection. 

In early spring, they mow, weed, and fertilize the vineyards, which saves grape-growers time and money while also reducing the operation&aposs environmental footprint. In early summer, sheep eat the vines&apos young leaves, clearing the way for more sunlight and air to reach the grapes, which helps prevent mold and mildew while promoting even ripening and deep flavor. 

They create firebreaks to help protect properties ahead of wildfire season and munch on invasive plants in fallow fields, giving native species more breathing room.

As an added benefit, the sheep also bring pure, unadulterated joy to vineyard staffers and customers.

"Year one, we were over the moon with happiness, &aposOh my gosh, this is so fun to watch,&apos" said Nielsen. "Now we&aposre in year three, and it still feels like it&aposs a holiday when the sheep arrive."

The wooly weeders belong to Don and Carolyn Watson, who split their time between California and Colorado. After his best friend died of cancer in the mid-1980s, Don Watson, now 63, re-evaluated his priorities and his life&aposs purpose. He quit his job as an accountant in San Francisco, and the young couple moved to Australia and New Zealand for a year, where they learned sheep husbandry.

When they returned, they settled in Napa Valley and began building up their own herd. Initially, the Watsons supplied open-range, milk-fed lamb to Northern California restaurants, but a chance occurrence soon added an unexpected revenue stream.

We really, really love them. It's good for the environment, it's good for the grapes, it's good for the vines, it's good for everything."

One day in 1991, their sheep wandered into a nearby vineyard owned by Robert Mondavi, the pioneering Napa Valley winemaker. Embarrassed at his flock&aposs behavior and horrified by the potential damage the sheep caused, Don Watson took over two butchered lambs to make amends. A few days later, however, the vineyard manager called and asked if he could bring the sheep back. As it turned out, they were great weeders and fertilizers for the vineyard.

And so began the Watsons&apos new venture. Today, their flock consists of 2,500 ewes and more than 3,000 lambs. In late February and early March, the sheep start in the Carneros American Viticultural Area, munching down the weeds and cover crops that grow among the chardonnay and pinot noir grapevines. 

When tiny buds begin to emerge, the sheep head north to vineyards growing merlot, cabernet sauvignon, cabernet franc, and other Bordeaux varietals, which reach bud-break a little later. (The sheep have discerning palates: They love mustard blossoms, rye, and radishes, and will eat the new growth if given the chance.)

By using sheep, vineyards are drawing on old-school farming and natural land-management practices that were the norm before the advent of high-tech machinery and chemicals. They hope wine-drinkers can taste this return to simpler times in the end product, too.

"Grazing animals have always been a part of the grasslands, and this is just an enhancement of that natural activity," said Don Watson. "And what vineyards are always trying to do is develop nuance, a unique character and flavor in their wines. One way to do it is to enhance the tilth and nutrition of the soil to get the optimal flavors out of the wine grapes. We play a role in that terroir."

While some vineyards put sheep on the payroll temporarily, others keep them on full-time. Tablas Creek Vineyard, an organic vineyard in Paso Robles specializing in Rhone varietals, has more than 250 sheep, plus a full-time shepherd, donkeys, a llama, alpacas, herding dogs, and guard dogs to help take care of them.

"We have 270 acres of property and the sheep graze all of it," said Jason Haas, Tablas Creek&aposs general manager and partner. "About 100 are creekbed or oak forest, where they clear out the understory and reduce our fire risk. The other 170 are vineyards or soon-to-be-vineyard, and they&aposre building up those soils annually."

In addition to being photogenic, which is a boon to wineries&apos marketing efforts, sheep also support their sustainability goals. Growers can reduce their use of synthetic herbicides—or eliminate them entirely𠅊nd make fewer passes with tractors and farm machinery, thus lowering greenhouse gas emissions. (Tractors also get stuck in the mud during California&aposs rainy season, whereas sheep have no trouble navigating sticky situations.) Their droppings serve as a natural, chemical-free fertilizer.

"It&aposs all interconnected," said Tom Gendall, winemaker for Cline Cellars and Jacuzzi Family Vineyards in the North Coast, which benefit from the Watsons&apos wooly weeders. "We really, really love them. It&aposs good for the environment, it&aposs good for the grapes, it&aposs good for the vines, it&aposs good for everything."


Meet the Wooly Weeders, the Adorable Heroes of California Wine

Some vineyards rely on sheep to weed, mow, and fertilize their property—and keep everyone in good spirits.

When he arrived at Ram&aposs Gate Winery three years ago, Joe Nielsen found himself googling an unusual question: "Can I rent sheep?"

This may seem like a strange request for a head winemaker, but if you visit the Sonoma winery today, it all makes perfect sense. It&aposs spring, which means hundreds of sheep are once again frolicking, eating, baaah-ing, and pooping on Ram&aposs Gate&aposs 150-acre property.

Meet the "wooly weeders," a roving band of sheep that helps California wineries with eco-friendly farming, landscaping, grounds maintenance, and fire protection. 

In early spring, they mow, weed, and fertilize the vineyards, which saves grape-growers time and money while also reducing the operation&aposs environmental footprint. In early summer, sheep eat the vines&apos young leaves, clearing the way for more sunlight and air to reach the grapes, which helps prevent mold and mildew while promoting even ripening and deep flavor. 

They create firebreaks to help protect properties ahead of wildfire season and munch on invasive plants in fallow fields, giving native species more breathing room.

As an added benefit, the sheep also bring pure, unadulterated joy to vineyard staffers and customers.

"Year one, we were over the moon with happiness, &aposOh my gosh, this is so fun to watch,&apos" said Nielsen. "Now we&aposre in year three, and it still feels like it&aposs a holiday when the sheep arrive."

The wooly weeders belong to Don and Carolyn Watson, who split their time between California and Colorado. After his best friend died of cancer in the mid-1980s, Don Watson, now 63, re-evaluated his priorities and his life&aposs purpose. He quit his job as an accountant in San Francisco, and the young couple moved to Australia and New Zealand for a year, where they learned sheep husbandry.

When they returned, they settled in Napa Valley and began building up their own herd. Initially, the Watsons supplied open-range, milk-fed lamb to Northern California restaurants, but a chance occurrence soon added an unexpected revenue stream.

We really, really love them. It's good for the environment, it's good for the grapes, it's good for the vines, it's good for everything."

One day in 1991, their sheep wandered into a nearby vineyard owned by Robert Mondavi, the pioneering Napa Valley winemaker. Embarrassed at his flock&aposs behavior and horrified by the potential damage the sheep caused, Don Watson took over two butchered lambs to make amends. A few days later, however, the vineyard manager called and asked if he could bring the sheep back. As it turned out, they were great weeders and fertilizers for the vineyard.

And so began the Watsons&apos new venture. Today, their flock consists of 2,500 ewes and more than 3,000 lambs. In late February and early March, the sheep start in the Carneros American Viticultural Area, munching down the weeds and cover crops that grow among the chardonnay and pinot noir grapevines. 

When tiny buds begin to emerge, the sheep head north to vineyards growing merlot, cabernet sauvignon, cabernet franc, and other Bordeaux varietals, which reach bud-break a little later. (The sheep have discerning palates: They love mustard blossoms, rye, and radishes, and will eat the new growth if given the chance.)

By using sheep, vineyards are drawing on old-school farming and natural land-management practices that were the norm before the advent of high-tech machinery and chemicals. They hope wine-drinkers can taste this return to simpler times in the end product, too.

"Grazing animals have always been a part of the grasslands, and this is just an enhancement of that natural activity," said Don Watson. "And what vineyards are always trying to do is develop nuance, a unique character and flavor in their wines. One way to do it is to enhance the tilth and nutrition of the soil to get the optimal flavors out of the wine grapes. We play a role in that terroir."

While some vineyards put sheep on the payroll temporarily, others keep them on full-time. Tablas Creek Vineyard, an organic vineyard in Paso Robles specializing in Rhone varietals, has more than 250 sheep, plus a full-time shepherd, donkeys, a llama, alpacas, herding dogs, and guard dogs to help take care of them.

"We have 270 acres of property and the sheep graze all of it," said Jason Haas, Tablas Creek&aposs general manager and partner. "About 100 are creekbed or oak forest, where they clear out the understory and reduce our fire risk. The other 170 are vineyards or soon-to-be-vineyard, and they&aposre building up those soils annually."

In addition to being photogenic, which is a boon to wineries&apos marketing efforts, sheep also support their sustainability goals. Growers can reduce their use of synthetic herbicides—or eliminate them entirely𠅊nd make fewer passes with tractors and farm machinery, thus lowering greenhouse gas emissions. (Tractors also get stuck in the mud during California&aposs rainy season, whereas sheep have no trouble navigating sticky situations.) Their droppings serve as a natural, chemical-free fertilizer.

"It&aposs all interconnected," said Tom Gendall, winemaker for Cline Cellars and Jacuzzi Family Vineyards in the North Coast, which benefit from the Watsons&apos wooly weeders. "We really, really love them. It&aposs good for the environment, it&aposs good for the grapes, it&aposs good for the vines, it&aposs good for everything."


Meet the Wooly Weeders, the Adorable Heroes of California Wine

Some vineyards rely on sheep to weed, mow, and fertilize their property—and keep everyone in good spirits.

When he arrived at Ram&aposs Gate Winery three years ago, Joe Nielsen found himself googling an unusual question: "Can I rent sheep?"

This may seem like a strange request for a head winemaker, but if you visit the Sonoma winery today, it all makes perfect sense. It&aposs spring, which means hundreds of sheep are once again frolicking, eating, baaah-ing, and pooping on Ram&aposs Gate&aposs 150-acre property.

Meet the "wooly weeders," a roving band of sheep that helps California wineries with eco-friendly farming, landscaping, grounds maintenance, and fire protection. 

In early spring, they mow, weed, and fertilize the vineyards, which saves grape-growers time and money while also reducing the operation&aposs environmental footprint. In early summer, sheep eat the vines&apos young leaves, clearing the way for more sunlight and air to reach the grapes, which helps prevent mold and mildew while promoting even ripening and deep flavor. 

They create firebreaks to help protect properties ahead of wildfire season and munch on invasive plants in fallow fields, giving native species more breathing room.

As an added benefit, the sheep also bring pure, unadulterated joy to vineyard staffers and customers.

"Year one, we were over the moon with happiness, &aposOh my gosh, this is so fun to watch,&apos" said Nielsen. "Now we&aposre in year three, and it still feels like it&aposs a holiday when the sheep arrive."

The wooly weeders belong to Don and Carolyn Watson, who split their time between California and Colorado. After his best friend died of cancer in the mid-1980s, Don Watson, now 63, re-evaluated his priorities and his life&aposs purpose. He quit his job as an accountant in San Francisco, and the young couple moved to Australia and New Zealand for a year, where they learned sheep husbandry.

When they returned, they settled in Napa Valley and began building up their own herd. Initially, the Watsons supplied open-range, milk-fed lamb to Northern California restaurants, but a chance occurrence soon added an unexpected revenue stream.

We really, really love them. It's good for the environment, it's good for the grapes, it's good for the vines, it's good for everything."

One day in 1991, their sheep wandered into a nearby vineyard owned by Robert Mondavi, the pioneering Napa Valley winemaker. Embarrassed at his flock&aposs behavior and horrified by the potential damage the sheep caused, Don Watson took over two butchered lambs to make amends. A few days later, however, the vineyard manager called and asked if he could bring the sheep back. As it turned out, they were great weeders and fertilizers for the vineyard.

And so began the Watsons&apos new venture. Today, their flock consists of 2,500 ewes and more than 3,000 lambs. In late February and early March, the sheep start in the Carneros American Viticultural Area, munching down the weeds and cover crops that grow among the chardonnay and pinot noir grapevines. 

When tiny buds begin to emerge, the sheep head north to vineyards growing merlot, cabernet sauvignon, cabernet franc, and other Bordeaux varietals, which reach bud-break a little later. (The sheep have discerning palates: They love mustard blossoms, rye, and radishes, and will eat the new growth if given the chance.)

By using sheep, vineyards are drawing on old-school farming and natural land-management practices that were the norm before the advent of high-tech machinery and chemicals. They hope wine-drinkers can taste this return to simpler times in the end product, too.

"Grazing animals have always been a part of the grasslands, and this is just an enhancement of that natural activity," said Don Watson. "And what vineyards are always trying to do is develop nuance, a unique character and flavor in their wines. One way to do it is to enhance the tilth and nutrition of the soil to get the optimal flavors out of the wine grapes. We play a role in that terroir."

While some vineyards put sheep on the payroll temporarily, others keep them on full-time. Tablas Creek Vineyard, an organic vineyard in Paso Robles specializing in Rhone varietals, has more than 250 sheep, plus a full-time shepherd, donkeys, a llama, alpacas, herding dogs, and guard dogs to help take care of them.

"We have 270 acres of property and the sheep graze all of it," said Jason Haas, Tablas Creek&aposs general manager and partner. "About 100 are creekbed or oak forest, where they clear out the understory and reduce our fire risk. The other 170 are vineyards or soon-to-be-vineyard, and they&aposre building up those soils annually."

In addition to being photogenic, which is a boon to wineries&apos marketing efforts, sheep also support their sustainability goals. Growers can reduce their use of synthetic herbicides—or eliminate them entirely𠅊nd make fewer passes with tractors and farm machinery, thus lowering greenhouse gas emissions. (Tractors also get stuck in the mud during California&aposs rainy season, whereas sheep have no trouble navigating sticky situations.) Their droppings serve as a natural, chemical-free fertilizer.

"It&aposs all interconnected," said Tom Gendall, winemaker for Cline Cellars and Jacuzzi Family Vineyards in the North Coast, which benefit from the Watsons&apos wooly weeders. "We really, really love them. It&aposs good for the environment, it&aposs good for the grapes, it&aposs good for the vines, it&aposs good for everything."


Obejrzyj wideo: Szlakiem Polskich Winnic #1. Winnica Wieliczka. Wszystko co powinieneś wiedzieć o biodynamice! (Wrzesień 2021).