Nowe przepisy

Dzień szósty na festiwalu filmowym w Cannes dowodzi, że mężczyźni mogą wygrać najlepiej ubrani na czerwonym dywanie

Dzień szósty na festiwalu filmowym w Cannes dowodzi, że mężczyźni mogą wygrać najlepiej ubrani na czerwonym dywanie

Po weekendowym zawierusze wydawało się, że mogą pojawić się poważni pretendenci do najlepiej ubrany w Cannes, ale ze wszystkimi sukniami z czerwonego dywanu i zapiętymi na guziki smokingami w poniedziałek znów jesteśmy na równych zasadach. Suknia Chanel Couture Julianne Moore i suknia Elie Saab Grecian Jessiki Chastain zostały zwycięzcami wieczoru, ale co zaskakujące, nawet te panie miały niewielką konkurencję ze swoimi męskimi gwiazdami. Premiera Foxcatcher oraz Mapa do gwiazd wydobył hollywoodzkich gwiazd, takich jak John Cusack, Channing Tatum i Robert Pattinson, aby udowodnić, że kobiety nie były jedynymi, które potrafiły rozbujać czerwony dywan.

[Zobacz historię „Dzień szósty festiwalu filmowego w Cannes” na Storify]


Festiwal sztuki i prostytucji

Czym jest to coś, co nazywa się Cannes? Wyczerpujący i zatłoczony, został porównany przez ocalałego do „bójki w burdelu podczas pożaru”. Miejsce, w którym zdobywa się reputację, a serca są złamane, fascynujące i frustrujące w równym stopniu, łączy miłość i nienawiść z Hollywood, a jednocześnie przyznaje nagrody, które są najbardziej pożądane w świecie filmu po Oskarach. To tutaj Clint Eastwood może znaleźć się, oglądając – i ciesząc się – irańskim filmem o pieczeniu chleba w miejscu, napisał powieściopisarz Irwin Shaw, który przyciągnął cały film: „artystów i pseudoartystów, biznesmenów, oszustów, kupujących i sprzedawcy, handlarze, dziwki, pornografowie, krytycy, naciągacze, bohaterowie roku, porażki roku”. Tutaj potrzebujesz przepustki prasowej, aby otrzymać przepustkę prasową, a te przepustki mają pięć poziomów ważności oznaczonych kolorami. Jego oficjalna nazwa to Festival International du Film, jakby był tylko jeden, nic więc dziwnego, że Cannes jest duże.

Cannes, zwykle liczące 70 000 mieszkańców, odnotowuje wzrost populacji o 50% w ciągu 12 dni, kiedy funkcjonuje jako epicentrum świata filmu. „Cieszę się z tego”, powiedziała mi AS Byatt podczas swojej pierwszej wizyty w 1995 roku. „Jestem pracoholiczką i wszyscy tutaj też są. To miasto pełne ich, szaleńczo zajęte. Jak kupa mrówek”.

W rodzaju samospełniającej się przepowiedni wszyscy są tutaj zewsząd, ponieważ wszyscy inni też są tutaj, a gdzie jeszcze wpadniesz na tych wszystkich ludzi? Francuski przemysł pornograficzny planuje coroczne rozdanie nagród Hot d'Or, które zbiegają się z festiwalem, a grupa ponad 100 francuskich pracowników kolei pojawia się co roku, aby nagrodzić wspaniale nazwaną Rail d'Or zasłużony film. Aby to wszystko wykorzystać, festiwal stał się największym na świecie corocznym wydarzeniem medialnym, całodobowym kinowym billboardem, który w 1999 roku przyciągnął 3893 dziennikarzy, 221 ekip telewizyjnych i 118 stacji radiowych reprezentujących 81 krajów. A potem są filmy.

Dla wielu filmowców pierwsza wycieczka do Cannes jest rodzajem Graala, kulminacją, która mówi, czy jesteś dziennikarzem z komputerem, czy filmowcem, który wieczorem wspina się po słynnym czerwonym dywanie na Palais du Festival pokaz tylko ubioru, że przyjechałeś. Dla mnie, paradoksalnie, był to początek, pierwsze oszałamiające, kuszące spojrzenie na chaotyczny świat, którego chciałem być częścią, ale nie byłem pewien, czy jest dla mnie miejsce.

Cannes świętowało swój 25. festiwal, kiedy po raz pierwszy opisałem go w 1971 roku jako niewiele starszy reporter dla Washington Post. Chociaż wydarzenie odbiegało od wyznaczonego celu, jakim było bycie „festiwalem sztuki filmowej, z którego wykluczone byłyby wszelkie pozakinowe zainteresowania”, nawet wtedy było to strasznie ekscytujące miejsce.

W tamtych czasach prawie żaden Amerykanin nie podróżował, a ja zostałem nagrodzony pokojem w eleganckim hotelu o nazwie Gonnet położonym przy bulwarze de la Croisette, wypełnionym już wtedy tłumami i przyjemnymi dla tłumu ekscentrykami, jak starszy pan, który walnął w Cowbell i wykrzyknął po francusku: „Zawsze te same filmy, zawsze ten sam cyrk. Zanieczyszczenia, zanieczyszczenie psychiczne i fizyczne. Nic, nic, nic”.

Stary festiwalowy pałac był klasycznym białym budynkiem, małym, ale eleganckim i patrolowanym przez czujną kadrę strażników w smokingach. Po raz pierwszy poczułem, jak surrealistyczne może być Cannes, gdy zobaczyłem, jak dobrze ubrany francuski intruz jest prawie uduszony na śmierć, gdy został wyciągnięty z Palais przez parę smokingów. A jednak nie brakowało mu przytomności umysłu, by nalegać tak głośno, jak pozwalało to duszenie: „Un peu de politesse, s'il vous warkocz”.

Ponieważ amerykańscy reporterzy, nawet młodzi, byli rzadkim towarem, przeprowadzanie wywiadów było łatwe i swobodne. Spędziłem deszczowe popołudnie z Jackiem Nicholsonem, słuchając, jak broni swojego debiutu reżyserskiego Drive, He Said, który został wyświetlony poprzedniego wieczoru przy fali okrzyków. Rozmawiałem ze wspaniałym włoskim reżyserem Luchino Viscontim, który zachichotał, gdy powiedział mi, że jego wiza na zbliżającą się wizytę w Ameryce nie pozwalała mu opuścić Nowego Jorku. – Nie wiem, dlaczego myślą, że jestem niebezpieczny – może myślą, że chcę zabić Nixona – powiedział przekornie. „Nie mam zamiaru podejmować żadnych działań wywrotowych. Nie chcę zabijać Nixona ani nawet pani Nixon. Chcę tylko zobaczyć resztę kraju. Napisz to w Waszyngtonie, może prezydent to przeczyta”. Ja zrobiłem, on nie.

Wróciłem do Cannes w 1976 roku i tłumy nie ustały. To był rok, w którym Taksówkarz zdobył Złotą Palmę i obserwowałem, równie zaskoczony jak on, jak młody reżyser Martin Scorsese po raz pierwszy posmakował tego, jak niepokojąco polityczne może być europejskie dziennikarstwo filmowe. W połowie konferencji prasowej Taxi Driver francuski dziennikarz wstał i odniósł się do sceny pomiędzy Travisem Bickle'em Roberta De Niro i Iris Jodie Foster, gdzie Travis opowiada o ucieczce z miasta i spędzeniu spokojnego czasu na wsi.

„Panie Scorsese”, zapytał dziennikarz, „czy powinniśmy zinterpretować tę scenę, jako że Travis odwraca się od zbankrutowanego zachodniego kapitalizmu przemysłowego i obstaje przy bardziej wspólnotowym, socjalistycznym modelu życia w przyszłości?” Scorsese wyglądał na naprawdę, głęboko zbitego z tropu. – Nie – powiedział w końcu. "Travis po prostu chce spędzić trochę czasu na wsi."

Nie zrozum źle. To nie jest tak, że kiedyś była to jakaś spokojna mała wioska rybacka, która niestety została opanowana przez glamoroidy międzynarodowej społeczności filmowej. Od ponad 150 lat, odkąd Lord Brougham został powstrzymany przez epidemię cholery przed zimowaniem w Nicei w 1834 roku i zamiast tego spędza tu czas, Cannes jest placem zabaw dla zamożnych klas, domem dla królewskich hoteli, eleganckich restauracji i drogich butików . Nie na darmo jest jego siostrzane miasto Beverly Hills.

I mimo francuskiej pasji do kina nie byłoby tu żadnego festiwalu, gdyby nie sposób, w jaki faszyści prowadzili festiwal filmowy w Wenecji, założony w 1932 roku. W 1937 roku La Grande Illusion Jeana Renoira odmówiono głównej nagrody, ponieważ jej pacyfistycznych nastrojów, a Francuzi zdecydowali, że jeśli chcesz coś zrobić dobrze, musisz to zrobić sam.

Pierwszy festiwal filmowy w Cannes zaplanowano na pierwsze trzy tygodnie września 1939 roku. Hollywood odpowiedziało, wysyłając Czarnoksiężnika z krainy Oz i Tylko anioły mają skrzydła wraz z „parowcem gwiazd”, w tym Mae West, Gary Cooper, Norma Shearer i George Raft . Niemcy wybrali jednak 1 września 1939 roku na najazd na Polskę, a po premierowym pokazie „Dzwonnika z Notre Dame” festiwal został odwołany i nie rozpoczął się ponownie aż do 1946 roku.

Według genialnego i pouczającego Hollywood na Riwierze: The Inside Story of the Cannes Film Festival autorstwa Cari Beauchamp i Henri Behara, atmosfera tego pierwszego festiwalu nie różniła się zbytnio od dzisiejszej. Cytują fragment z francuskiej gazety o wydarzeniu z 1946 roku, który można było napisać w zeszłym roku: „Tutaj ulice są tak zakorkowane, że można by pomyśleć, że wciąż jest się w Paryżu. Na Croisette to nieustanna parada samochodów. spotkanie gwiazd i celebrytów, cały świat, półnagi i opalony do perfekcji”.

Cannes zaczęło się powoli, dopiero w 1951 roku zaczęło się co roku. To było w 1954 roku, kiedy gwiazda Simone Silva upuściła górę od bikini i próbowała objąć Roberta Mitchuma przed hordą fotografów, co dało rodzaj międzynarodowej prasy, która zapewniła reputacja festiwalu. Nie miał problemu z przykuciem uwagi świata, pisze jeden z krytykujących historyków filmu, ponieważ „wcześnie opowiedział się za przepychem i sensacją”, koncentrując się na „erotycznych fantazjach o nagim ciele, tak chętnie kojarzonych z śródziemnomorskim kurortem nadmorskim”.

Konkurencyjne wydarzenie, znane jako Międzynarodowy Tydzień Krytyków, zostało zorganizowane przez francuskiego krytyka Georgesa Sadoula w 1962 roku, ale poważna zmiana nastąpiła w Cannes dopiero w decydującym roku 1968. - demonstracje rządowe i ponad 10 milionów strajkujących ludzi, francuscy reżyserzy, tacy jak François Truffaut i Jean-Luc Godard, domagali się odwołania Cannes w półmetku.

Namacalnym rezultatem tego wstrząsu było założenie w następnym roku innego niezależnego wydarzenia sidebarowego, Quinzaine des Realisateurs, czyli Directors' Fortnight, które nadal konkuruje z oficjalnym festiwalem filmów i konsekwentnie pokazuje bardziej ekscytującą ofertę, począwszy od She's Spike'a Lee. Muszę to mieć do szczęścia Todda Solondza. Quinzaine stał się takim zagrożeniem dla festiwalu, że jedną z pierwszych rzeczy, jakie zrobił Gilles Jacob, kiedy przejął jego funkcję w 1978 roku, było rozpoczęcie własnej, bardziej ostrej, niekonkurencyjnej imprezy sidebarowej o nazwie „Un Certain Regard”.

Zanim wróciłem do Cannes w 1992 roku, zmieniło się jeszcze więcej. Stary Palais został zburzony i zastąpiony przez agresywnie nowoczesny Noga Hilton, a ogromny nowy Palais zastąpił eleganckie kasyno obok starego portu. Festiwal coraz bardziej stawał się miastem w mieście, całkowicie przejmując na czas trwania Cannes. Ogromne billboardy na Croisette wyświetlają plakaty z filmami, które są w trakcie imprezy, jak również z tymi, które nie są, ale ukażą się jeszcze w tym roku. A Planet Hollywood umieszcza gipsowe odciski dłoni Bruce'a Willisa, Mela Gibsona i innych gwiazd obok istniejącego już pomnika Charlesa de Gaulle'a. Front sierpniowego hotelu Carlton co roku przechodzi inną komercyjną metamorfozę: raz przedstawiał wysoką Godzillę, raz działającą świątynię egipską, w tym owinięte bandażami postacie i naturalnej wielkości posągi bogów, aby promować Mumię. Nic dziwnego, że francuski magazyn zatytułowany przez rok „Trop de Promo Tue le Cinéma”, zbyt duży rozgłos zabija kino.

Wszędzie są ekscesy, które mogą wygenerować tylko pieniądze i sława. Jak podał New York Times, znani goście hotelowi „potrzebują 150 wieszaków na szafy i galonów wody mineralnej do kąpieli”. Legendarny Hôtel du Cap, w którym niemiecki personel generalny rozkoszował się podczas francuskiej okupacji i gdzie w 1971 roku obserwowałem, jak Burt Lancaster skakał ze skał, by popływać w oceanie, nalega, by za jego bardzo drogie pokoje zapłacić z góry gotówką.

Dla ludzi zmęczonych życiem w hotelach, statki takie jak luksusowa barka („bądź w środku biznesu, bądź z dala od zgiełku” za 8500 USD dziennie za apartament królewski) lub Octopussy („słynna na całym świecie, 143-metrowa luksusowa mega- jacht” kosztujący 15 000 USD dziennie lub 80 000 USD tygodniowo). A jeśli zwykła taksówka z lotniska w Nicei jest zbyt ciasna, można wypożyczyć helikoptery i czerwone motocykle BMW z szoferem.

Dla tych, którzy szukają sposobu na połączenie ostentacji z dobrymi uczynkami, wydarzeniem towarzyskim sezonu jest zawsze promocja Kino Przeciwko AIDS AmFAR w wysokości 1000 USD w pobliskiej restauracji Moulin de Mougins. W 1995 roku Sharon Stone rozpoczęła wieczór osobistym i emocjonalnym apelem o dodatkowe fundusze na badania, a zakończyła go szybką licytacją kolczyków do pępka modelki Naomi Campbell za 20 000 dolarów księciu z Arabii Saudyjskiej. Kiedy dziwaczna licytacja krążyła w tę iz powrotem, hollywoodzka typka z większą ilością pieniędzy niż rozsądku zastanawiała się głośno, czy Stone dorzuciłaby jej majtki. „Każdy, kto ma 7,50 dolara”, odpowiedziała aktorka w brawurowym momencie w Cannes, „wie, że ich nie noszę”.

To właśnie podczas spokojnego śniadania na nieskazitelnym tarasie Hôtel du Cap Tim Robbins, wyczerpany całonocną szaloną imprezą, podczas której ludzie krzyczeli na korytarzu przed jego pokojem, zwięźle uchwycił bezwzględną dwoistość, która jest znakiem rozpoznawczym tego nieporęczny, trudny do skategoryzowania festiwal.

„Cannes to bardzo dziwna mieszanka sztuki filmowej i totalnej prostytucji filmowej” – powiedział. „Jedną z rzeczy, które pamiętam z mojego pierwszego roku tutaj w 1992 roku, jest wejście do pokoju i spotkanie ze świetnym aktorem, takim jak Gérard Depardieu, a następnie wyjście i obejrzenie plakatu kobiety z dużymi piersiami trzymającej karabin maszynowy. t jeszcze zrobione, ale mieli już tytuł i koncepcję reklamy”.

Ta umiejętność łączenia yin i yang branży filmowej, łączenia w tym samym miejscu elitarnej elity światowych twórców filmowych i bezwstydnego międzynarodowego rynku, gdzie pieniądze są jedynym językiem, a seks i przemoc najbardziej wymienialnymi walutami, jest przeczący logice triumf Cannes.

To festiwal, na którym popcornowe filmy, takie jak Torrente, The Dumb Arm of the Law (reklamowane w kraju pochodzenia pod hasłem „Tylko kiedy myślałeś, że hiszpańskie kino staje się lepsze”) dzielą przestrzeń z twórczością wymagających reżyserów, takich jak Theo Angelopoulos. i Abbas Kiarostami. Gdzie szef festiwalu Jacob mówi z dumą, że przyciąga Madonnę, a także Manoel de Oliveira. Gdzie w ciągu 24 godzin w 1997 roku można było poważnie porozmawiać o sytuacji w Sarajewie z reżyserem Welcome to Sarajevo Michaelem Winterbottomem i podzielić się lunchem prasowym z Sylvesterem Stallone, który zjadliwie analizował minione fiaska, takie jak Stop! Albo moja mama strzeli: „Gdyby chodziło o usunięcie śledziony za pomocą traktora lub o ponowne oglądanie, powiedziałbym: „Uruchom silnik”. "

W przeciwieństwie do Toronto i Telluride, Cannes może być bezlitosnym, niebezpiecznym i wrogim miejscem. Boos często zderzają się z wiwatami po projekcjach, do tego stopnia, że ​​nawet Jacob przyznał: „Komentatorzy są bezlitosni. Są festiwale, na które można wysłać film myśląc, że jeśli nie pójdzie dobrze, to na dłuższą metę może być OK To nie jest możliwe w Cannes. Cannes jest bardzo brutalne za lub przeciw.

Jedną z form przerażenia charakterystyczną dla Cannes jest aktywność, którą zacząłem nazywać „uderzeniem”. Fotele w Palais odskakują z donośnym dźwiękiem, gdy ich mieszkańcy wstają, aby wyjść, więc kiedy niezadowoleni widzowie wychodzą z seansu przed zakończeniem filmu, wszyscy o tym wiedzą. „W nowym Palais jest coś przerażającego” – tak pewien publicysta opisał jeden niefortunny pokaz. „Ludzie byli tak znudzeni, że zaczęli wychodzić po godzinie w stadach. W paczkach. Poszło klak-klak-klak-klak-klak-klak. Czułeś się wielokrotnie dźgnięty w plecy. Każdy klekot był przerażający. I nadal jest przerażający.

Ale bez względu na to, co myślą o mrocznych i chaotycznych stronach Cannes, nawet najbardziej nieprawdopodobni twórcy filmowi są w końcu niemal zmuszeni do wzięcia w nim udziału, ponieważ jest tak duży, ponieważ można stąd wygenerować tak wiele ogólnoświatowego rozgłosu. Nawet Ken Loach, dziekan społecznie świadomych brytyjskich reżyserów, nosi formalne stroje na premiery swoich filmów na czerwonym dywanie. - Są większe rzeczy, o które można się buntować - przypomniał mi Loach - niż czarny krawat.

Okazuje się więc, jak na każdej dużej, efektownej imprezie, że ludzie, którzy najbardziej denerwują się na Cannes, to ci, którzy nie mogą wejść. narody produkujące, które miały ogromne problemy z dopuszczeniem swoich zdjęć do oficjalnego konkursu, najbardziej prestiżowej części Cannes.

Festiwal 2000 był siódmym rokiem z rzędu, kiedy Niemcy zostali wykluczeni z konkursu i nie byli z tego powodu zadowoleni. „Cierpimy, gdy tak się dzieje” – powiedział jeden z niemieckich reżyserów dla „Hollywood Reporter”. Wskazano, że „od 1994 roku zarówno Tajwan, jak i Chiny/Hongkong miały po cztery filmy, każdy z nich w konkursie. Dania miała po trzy w Iranie, Grecja i Japonia po dwa, a Meksyk, Belgia i Mali po jednym. W tym czasie Niemcy , która ma drugą co do wielkości branżę medialną na świecie i która ma niedawno rozkwitający sektor filmów fabularnych, nie miała żadnego”. Powodem afrontu, jak teoretyzował inny reżyser, było francuskie przekonanie, że „Francja wymyśliła kulturę, a Niemcy nie mogą w niej uczestniczyć”.

Jeszcze bardziej niezadowoleni byli Włosi, kiedy i oni zostali wykluczeni z Cannes 2000. Weteran, producent Dino De Laurentiis, powiedział: „Ci zasmarkani Francuzi mnie rozśmieszają. Na międzynarodowym festiwalu wykluczenie naszego kina jest śmieszne”. Reżyser filmowy Ricky Tognazzi, zemsta w jego umyśle, powiedział: „Przez rok będę unikał jedzenia francuskiego koziego sera”.

Jeśli jest jedna rzecz, która jest ogólnie zgodna z oficjalnym konkursem, to fakt, że proces selekcji jest zaskakujący. Każdy weteran z Cannes ma swoją listę śmiesznych filmów, które w jakiś sposób zostały wpuszczone, od przyćmionej brytyjskiej komedii Dziedzictwo po nie do wydania w reżyserii Johnny'ego Deppa Odważni.

Co gorsza, jeśli filmy z jakimkolwiek potencjałem do zadowolenia tłumu dostaną się na festiwal, często są spychane do bezsensownych miejsc poza konkursem. Taki los spotkał zasłużenie popularne dzieła, takie jak Strictly Ballroom, The Adventures of Priscilla, Queen of the Desert, Trainspotting i Przyczajony tygrys, Hidden Dragon. Ten trend jest tak dobrze znany, że Francis Veber, najpopularniejszy francuski filmowiec swojego pokolenia, powiedział mi, że kiedy w 1999 roku otrzymał telefon z festiwalu z oficjalnym hołdem dla niego: „Byłem tak zaskoczony, że spadł na mój tyłek. Po co teraz hołd? Może widzieli moje testy na cholesterol i cukier i myślą, że niedługo umrę.

Niewygodna prawda jest taka, że ​​jak na festiwal filmowy, który jest cynosurem wszystkich oczu, gust Cannes, przynajmniej jeśli chodzi o konkurencję, jest zaskakująco wąski. Francja jest ojczyzną teorii autorskiej, która ubóstwia reżyserów kosztem innych kreatywnych imprez, a Cannes zdecydowanie faworyzuje filmy krytycznie szanowanych autorów, którzy byli tam już wcześniej, grupa zwykle podejrzanych, w dużej mierze niekomercyjnych twórców filmowych. jako „hełmerzy wagi ciężkiej”. To coraz bardziej niepopularna filozofia.

„Wysoka sztuka płaci niskie dywidendy na festiwalu w Cannes” – brzmiał nagłówek w szeroko omawianym w 1999 roku artykule głównego krytyka filmowego Variety, Todda McCarthy'ego.Umieścił on teorię autorską w „zaawansowanym stanie ułomności” i ubolewał, że „przepaść między filmami o sztuce wysokiej, które chce robić wielu poważnych reżyserów, a obrazami, które zainteresują widzów, jest większa niż kiedykolwiek”.

W tym samym duchu Maurice Huleu z Nice-Matin zastanawiał się, czy „ten wylew pracy, talentu i kreatywności jest predestynowany, by zadowolić tylko nielicznych wtajemniczonych”. Mówiąc o decyzji z 1997 r., która podzieliła Złotą Palmę między Abbasa Kiarostami i Shohei Imamura, Huleu podkreślił, że jury „było może poświęciło inne względy w imię sztuki, ale wyrządziło też krzywdę festiwalowi w Cannes i kinu”. .

Co nieuchronnie prowadzi nas do Hollywood, innego centrum filmowego wszechświata. To miejsce, które sprawia, że ​​świat łaknie filmów i choć Cannes dobrze zna wartość przepychu i blichtru, festiwal w ostatnich latach miał duże trudności z przyciąganiem przedmiotów z najwyższej półki z systemu studyjnego.

Są ku temu powody. Cannes, w przeciwieństwie do Toronto, ma miejsce na wiosnę, nieodpowiednia pora roku dla „jakościowych” filmów, które wytwórnie filmowe wolałyby wysyłać na festiwale. Jak już wspomnieliśmy, Cannes może zabić Twoje zdjęcie, czego studia filmowe nie chcą ryzykować z potencjalnymi hitami kinowymi kosztującymi dziesiątki milionów dolarów. Cannes jest drogie. A zwłaszcza w ostatnich latach hierarchia festiwalowa niechętnie wybierała się na wycieczki do Los Angeles i robiła tego rodzaju schmuzeingi i pochlebstwa, które są konieczne, aby obalić bardziej racjonalne względy.

Czynnikiem jest również to, że nagrody jury w Cannes mogą być tak arbitralne, kierowane kaprysami i nastawione na realizację programów politycznych i kulturalnych. Na każdy rok, na przykład w 1993 roku, kiedy Złotą Palmę mądrze podzielono między Fortepian i Żegnaj, moja konkubina, jest taki, jak w 1999 r., kiedy jury pod przewodnictwem Davida Cronenberga przerażało wszystkich oprócz siebie, przyznając trzy główne nagrody niemożliwemu do oglądania L' Humanité. „Decyzje Davida Cronenberga”, powiedział jeden z weteranów festiwalu, „są bardziej przerażające niż jego filmy”. W 1992 roku genialny Léolo został odrzucony, przynajmniej częściowo, ponieważ jego reżyser, Jean-Claude Lauzon, wygłosił prowokacyjną uwagę seksualną do amerykańskiej aktorki, która zasiadała w jury. „Kiedy to powiedziałem”, wspomina reżyser, „mój producent był obok mnie i zrobił się szary”. Nic dziwnego, że w takiej atmosferze jeden z najlepszych hollywoodzkich filmów ostatniej dekady, LA Confidential, znalazł się w konkursie i wrócił do domu z niczym.

Ale kiedy film trafia tutaj, kiedy zdobywa główną nagrodę i porusza publiczność, to naprawdę uderza. Quentin Tarantino był naprawdę zszokowany, gdy Pulp Fiction zdobył Palme w 1994 roku („Nie robię filmów, które łączą ludzi, robię filmy, które dzielą ludzi”), ale ten moment był motorem ogromny światowy sukces filmu. Steven Soderbergh zdobył już nagrodę na Sundance, ale kiedy stał się najmłodszą osobą, która wygrała Palme za seks, kłamstwa i kasety wideo, powiedział, że to doświadczenie „jak bycie Beatlesem przez tydzień. To było tak nieoczekiwane, jak ktoś powiedział „Właśnie wygrałeś 10 milionów dolarów” i przykładasz mikrofon do twarzy. Nie wiedziałem, jak zareagować, nie wiem, co powiedziałem”.

A potem był Roberto Benigni. Jego Life Is Beautiful nie zdobyło Palmy w 1998 roku (która trafiła do, co zrozumiałe, zapomnianej przez Angelopoulosa „Eternity and a Day”), zdobył drugą nagrodę główną, ale to nie miało znaczenia. Bezpośrednią linię można prawdopodobnie wyśledzić od wylewnego zachowania Benigniego tamtej nocy, biegnącego po scenie i namiętnie całującego stopy przewodniczącego jury Scorsese, do ostatecznego statusu filmu jako potrójnego zdobywcy Oscara i wówczas najbardziej dochodowego filmu obcojęzycznego w historii USA. Ten niezatarty obraz Benigniego w ekstazie prawdopodobnie zrobi tyle samo dla statusu i mitologii Cannes, co wcześniejsze ujęcie Simone Silvy topless z Robertem Mitchumem dla tego festiwalu wiele lat temu.

Festiwal filmowy w Cannes rozpoczyna się 15 maja. © Kenneth Turan. Wyciąg z Sundance do Sarajewa: festiwale filmowe i świat, który stworzyli (University of California Press).

Najważniejsze w tym roku

55. Festiwal Filmowy w Cannes już wywołał pewne zamieszanie, nakłaniając Woody'ego Allena do odrzucenia Wenecji przed głośniejszym otwarciem na południu Francji, a Brytyjczycy odwrócili zeszłoroczną suszę, mając sześciu reżyserów na festiwalu: Ken Loach, Mike Leigh i Michael Winterbottom w konkursie, Shane Meadows i Lynne Ramsey w sekcji Director's Fortnight oraz nowicjusz Francesca Joseph w pasku bocznym Un Certain Regard. To zniechęcająco szeroki wybór, jak zawsze, ale oto 10 najlepszych typów.

Miłość po ponczu
(reż. Paul Thomas Anderson)

Twórca Magnolia i Boogie Nights gra Adama Sandlera jako właściciela zmagającego się z problemami seks-telefonu z siedmioma siostrami, który ucieka przed jakimiś brutalnymi bandytami. Występują również Philip Seymour Hoffman i Emily Watson jako grająca na harmonijce kobieta, z którą Sandler umawia się na randkę. Na pewno będzie to bardzo gorący bilet.

Słodka szesnastka
(reż. Ken Loach)

Uważa się, że Loach, zawsze ulubieniec Cannes, powrócił do bezpretensjonalnego wzruszenia i człowieczeństwa Kesa dzięki tej historii o młodym chłopcu, granym przez nieprofesjonalnego nowicjusza Martina Compstona, który próbuje kupić przyczepę kempingową, do której mogłaby się przenieść jego rodzina. kiedy jego matka zostaje zwolniona z więzienia.

Człowiek bez przeszłości
(reż. Aki Kaurismaki)

Sławnego fińskiego reżysera Leningrad Cowboys Go America, filmu o mężczyźnie, który przybywa do Helsinek i traci pamięć po tym, jak został zaatakowany i brutalnie pobity. Następnie, myśląc jak tabula rasa, mieszka na obrzeżach miasta i próbuje zrekonstruować swoje życie od podstaw. Kusząca perspektywa dla wielbicieli charakterystycznego seriokomicznego zmysłu wielkiego człowieka.

Pianista
(reż. Roman Polański)

Na podstawie wstrząsających wspomnień Władysława Szpilmana o nazistach i getcie warszawskim, z Adrienem Brodym w roli głównej. Jest to rozumiany jako głęboko osobisty projekt Polańskiego, który jako dziecko sam ocalał z Holokaustu. Dla Polańskiego ważne jest, aby ten film był co najmniej sukcesem festiwalu, bo ostatnim jego solidnym osiągnięciem jest rozpoczęcie kariery Hugh Granta w filmie Gorzkim księżycu.

Nieodwracalny
(reż. Gaspar Noé)

Kiedy spotkałem się z reżyserem dwa lata temu w Cannes, powiedział mi, że bierze mnóstwo narkotyków w ramach badań do tego filmu, który z pewnością będzie bombą kontrowersyjną festiwalu, ze zwykłymi krzykami, buczeniem i tradycyjnymi, malownicze uderzenie na zewnątrz, gdy jest bezczelnie zaplanowane na zbyt małe miejsce. Podobno zawiera przerażającą scenę gwałtu. (Bohaterki Baise-Moi odprężyły się, oglądając w telewizji ostatni film Noé, Seul Contre Tous). Szanse na Złotą Palmę mogą się zmniejszyć.

O Schmidcie
(reż. Alexander Payne)

Po swojej wspaniałej licealnej satyrze na wybory – farma zwierząt amerykańskiej polityki seksualnej – Payne zyskał zarówno zdolność do bankowości, jak i niezależną wiarygodność, a Jack Nicholson złapał w sidła, by zagrać zrzędliwego, zwiotczałego wdowca, który został zmuszony do uczestniczenia w ślubie córki. Biorąc pod uwagę plusk, jaki Nicholson zrobił w zeszłym roku w The Pledge Seana Penna, warto na to zwrócić uwagę.

Kręgle dla orlik
(reż. Michael Moore)

To chyba pierwszy raz, kiedy dokument został wybrany do konkursu w Cannes. Michael Moore, który niedawno w swojej książce „Stupid White Men” przebił amerykańską korporacyjną superklasę, teraz rzuca zjadliwe spojrzenie na amerykańskie zauroczenie bronią i wszechobecną obawę, że jakiś stary, przygnębiony, dobry chłopak spryska kulami jego lokalny McDonald's. obracając broń na siebie.

Gliniany Ptak
(reż. Tareque Masud)

Część Director's Fortnight. Reżyserem tego filmu jest Bangladesz Masud, napisany wspólnie z jego urodzoną w Ameryce żoną Catherine, która wspólnie wyreżyserowała w 1996 roku dokument Muktir Gaan o wojnie z Pakistanem w 1971 roku. Akcja rozgrywa się pod koniec lat 60. i opowiada o dziecku, które wraz z rodziną ucieka przed inwazją armii pakistańskiej, by zamieszkać w dżungli.

Morvern Callar
(reż. Lynne Ramsey)

Potężny i pięknie wykonany drugi film fabularny, z udziałem Samanthy Morton, od twórcy Ratcatchera. Ramsey jest teraz reżyserem, w którym tkwią wszystkie nasze nadzieje na poważne, poważne brytyjskie kino artystyczne. Ten oszałamiający film znalazł się w Director's Fortnight - ale dlaczego, u licha, festiwal nie umieścił go w głównym konkursie?

Polissons et Galipettes
(przedstawiony przez Michela Reilhaca)

Dla tych, którzy przegapili nagrody Hot d'Or, przedstawia wybór z celuloidowej pornografii, od początku XX wieku do dnia dzisiejszego. Koneserzy, antropolodzy i zapracowani krytycy będą ustawiać się w kolejce pod blokiem.


Festiwal sztuki i prostytucji

Czym jest to coś, co nazywa się Cannes? Wyczerpujący i zatłoczony, został porównany przez ocalałego do „bójki w burdelu podczas pożaru”. Miejsce, w którym zdobywa się reputację, a serca są złamane, fascynujące i frustrujące w równym stopniu, łączy miłość i nienawiść z Hollywood, a jednocześnie przyznaje nagrody, które są najbardziej pożądane w świecie filmu po Oskarach. To tutaj Clint Eastwood może znaleźć się, oglądając – i ciesząc się – irańskim filmem o pieczeniu chleba w miejscu, napisał powieściopisarz Irwin Shaw, który przyciągnął cały film: „artystów i pseudoartystów, biznesmenów, oszustów, kupujących i sprzedawcy, handlarze, dziwki, pornografowie, krytycy, naciągacze, bohaterowie roku, porażki roku”. Tutaj potrzebujesz przepustki prasowej, aby otrzymać przepustkę prasową, a te przepustki mają pięć poziomów ważności oznaczonych kolorami. Jego oficjalna nazwa to Festival International du Film, jakby był tylko jeden, nic więc dziwnego, że Cannes jest duże.

Cannes, zwykle liczące 70 000 mieszkańców, odnotowuje wzrost populacji o 50% w ciągu 12 dni, kiedy funkcjonuje jako epicentrum świata filmu. „Cieszę się z tego”, powiedziała mi AS Byatt podczas swojej pierwszej wizyty w 1995 roku. „Jestem pracoholiczką i wszyscy tutaj też są. To miasto pełne ich, szaleńczo zajęte. Jak kupa mrówek”.

W rodzaju samospełniającej się przepowiedni wszyscy są tutaj zewsząd, ponieważ wszyscy inni też są tutaj, a gdzie jeszcze wpadniesz na tych wszystkich ludzi? Francuski przemysł pornograficzny planuje coroczne rozdanie nagród Hot d'Or, które zbiegają się z festiwalem, a grupa ponad 100 francuskich pracowników kolei pojawia się co roku, aby nagrodzić wspaniale nazwaną Rail d'Or zasłużony film. Aby to wszystko wykorzystać, festiwal stał się największym na świecie corocznym wydarzeniem medialnym, całodobowym kinowym billboardem, który w 1999 roku przyciągnął 3893 dziennikarzy, 221 ekip telewizyjnych i 118 stacji radiowych reprezentujących 81 krajów. A potem są filmy.

Dla wielu filmowców pierwsza wycieczka do Cannes jest rodzajem Graala, kulminacją, która mówi, czy jesteś dziennikarzem z komputerem, czy filmowcem, który wieczorem wspina się po słynnym czerwonym dywanie na Palais du Festival pokaz tylko ubioru, że przyjechałeś. Dla mnie, paradoksalnie, był to początek, pierwsze oszałamiające, kuszące spojrzenie na chaotyczny świat, którego chciałem być częścią, ale nie byłem pewien, czy jest dla mnie miejsce.

Cannes świętowało swój 25. festiwal, kiedy po raz pierwszy opisałem go w 1971 roku jako niewiele starszy reporter dla Washington Post. Chociaż wydarzenie odbiegało od wyznaczonego celu, jakim było bycie „festiwalem sztuki filmowej, z którego wykluczone byłyby wszelkie pozakinowe zainteresowania”, nawet wtedy było to strasznie ekscytujące miejsce.

W tamtych czasach prawie żaden Amerykanin nie podróżował, a ja zostałem nagrodzony pokojem w eleganckim hotelu o nazwie Gonnet położonym przy bulwarze de la Croisette, wypełnionym już wtedy tłumami i przyjemnymi dla tłumu ekscentrykami, jak starszy pan, który walnął w Cowbell i wykrzyknął po francusku: „Zawsze te same filmy, zawsze ten sam cyrk. Zanieczyszczenia, zanieczyszczenie psychiczne i fizyczne. Nic, nic, nic”.

Stary festiwalowy pałac był klasycznym białym budynkiem, małym, ale eleganckim i patrolowanym przez czujną kadrę strażników w smokingach. Po raz pierwszy poczułem, jak surrealistyczne może być Cannes, gdy zobaczyłem, jak dobrze ubrany francuski intruz jest prawie uduszony na śmierć, gdy został wyciągnięty z Palais przez parę smokingów. A jednak nie brakowało mu przytomności umysłu, by nalegać tak głośno, jak pozwalało to duszenie: „Un peu de politesse, s'il vous warkocz”.

Ponieważ amerykańscy reporterzy, nawet młodzi, byli rzadkim towarem, przeprowadzanie wywiadów było łatwe i swobodne. Spędziłem deszczowe popołudnie z Jackiem Nicholsonem, słuchając, jak broni swojego debiutu reżyserskiego Drive, He Said, który został wyświetlony poprzedniego wieczoru przy fali okrzyków. Rozmawiałem ze wspaniałym włoskim reżyserem Luchino Viscontim, który zachichotał, gdy powiedział mi, że jego wiza na zbliżającą się wizytę w Ameryce nie pozwalała mu opuścić Nowego Jorku. – Nie wiem, dlaczego myślą, że jestem niebezpieczny – może myślą, że chcę zabić Nixona – powiedział przekornie. „Nie mam zamiaru podejmować żadnych działań wywrotowych. Nie chcę zabijać Nixona ani nawet pani Nixon. Chcę tylko zobaczyć resztę kraju. Napisz to w Waszyngtonie, może prezydent to przeczyta”. Ja zrobiłem, on nie.

Wróciłem do Cannes w 1976 roku i tłumy nie ustały. To był rok, w którym Taksówkarz zdobył Złotą Palmę i obserwowałem, równie zaskoczony jak on, jak młody reżyser Martin Scorsese po raz pierwszy posmakował tego, jak niepokojąco polityczne może być europejskie dziennikarstwo filmowe. W połowie konferencji prasowej Taxi Driver francuski dziennikarz wstał i odniósł się do sceny pomiędzy Travisem Bickle'em Roberta De Niro i Iris Jodie Foster, gdzie Travis opowiada o ucieczce z miasta i spędzeniu spokojnego czasu na wsi.

„Panie Scorsese”, zapytał dziennikarz, „czy powinniśmy zinterpretować tę scenę, jako że Travis odwraca się od zbankrutowanego zachodniego kapitalizmu przemysłowego i obstaje przy bardziej wspólnotowym, socjalistycznym modelu życia w przyszłości?” Scorsese wyglądał na naprawdę, głęboko zbitego z tropu. – Nie – powiedział w końcu. "Travis po prostu chce spędzić trochę czasu na wsi."

Nie zrozum źle. To nie jest tak, że kiedyś była to jakaś spokojna mała wioska rybacka, która niestety została opanowana przez glamoroidy międzynarodowej społeczności filmowej. Od ponad 150 lat, odkąd Lord Brougham został powstrzymany przez epidemię cholery przed zimowaniem w Nicei w 1834 roku i zamiast tego spędza tu czas, Cannes jest placem zabaw dla zamożnych klas, domem dla królewskich hoteli, eleganckich restauracji i drogich butików . Nie na darmo jest jego siostrzane miasto Beverly Hills.

I mimo francuskiej pasji do kina nie byłoby tu żadnego festiwalu, gdyby nie sposób, w jaki faszyści prowadzili festiwal filmowy w Wenecji, założony w 1932 roku. W 1937 roku La Grande Illusion Jeana Renoira odmówiono głównej nagrody, ponieważ jej pacyfistycznych nastrojów, a Francuzi zdecydowali, że jeśli chcesz coś zrobić dobrze, musisz to zrobić sam.

Pierwszy festiwal filmowy w Cannes zaplanowano na pierwsze trzy tygodnie września 1939 roku. Hollywood odpowiedziało, wysyłając Czarnoksiężnika z krainy Oz i Tylko anioły mają skrzydła wraz z „parowcem gwiazd”, w tym Mae West, Gary Cooper, Norma Shearer i George Raft . Niemcy wybrali jednak 1 września 1939 roku na najazd na Polskę, a po premierowym pokazie „Dzwonnika z Notre Dame” festiwal został odwołany i nie rozpoczął się ponownie aż do 1946 roku.

Według genialnego i pouczającego Hollywood na Riwierze: The Inside Story of the Cannes Film Festival autorstwa Cari Beauchamp i Henri Behara, atmosfera tego pierwszego festiwalu nie różniła się zbytnio od dzisiejszej. Cytują fragment z francuskiej gazety o wydarzeniu z 1946 roku, który można było napisać w zeszłym roku: „Tutaj ulice są tak zakorkowane, że można by pomyśleć, że wciąż jest się w Paryżu. Na Croisette to nieustanna parada samochodów. spotkanie gwiazd i celebrytów, cały świat, półnagi i opalony do perfekcji”.

Cannes zaczęło się powoli, dopiero w 1951 roku zaczęło się co roku. To było w 1954 roku, kiedy gwiazda Simone Silva upuściła górę od bikini i próbowała objąć Roberta Mitchuma przed hordą fotografów, co dało rodzaj międzynarodowej prasy, która zapewniła reputacja festiwalu. Nie miał problemu z przykuciem uwagi świata, pisze jeden z krytykujących historyków filmu, ponieważ „wcześnie opowiedział się za przepychem i sensacją”, koncentrując się na „erotycznych fantazjach o nagim ciele, tak chętnie kojarzonych z śródziemnomorskim kurortem nadmorskim”.

Konkurencyjne wydarzenie, znane jako Międzynarodowy Tydzień Krytyków, zostało zorganizowane przez francuskiego krytyka Georgesa Sadoula w 1962 roku, ale poważna zmiana nastąpiła w Cannes dopiero w decydującym roku 1968. - demonstracje rządowe i ponad 10 milionów strajkujących ludzi, francuscy reżyserzy, tacy jak François Truffaut i Jean-Luc Godard, domagali się odwołania Cannes w półmetku.

Namacalnym rezultatem tego wstrząsu było założenie w następnym roku innego niezależnego wydarzenia sidebarowego, Quinzaine des Realisateurs, czyli Directors' Fortnight, które nadal konkuruje z oficjalnym festiwalem filmów i konsekwentnie pokazuje bardziej ekscytującą ofertę, począwszy od She's Spike'a Lee. Muszę to mieć do szczęścia Todda Solondza. Quinzaine stał się takim zagrożeniem dla festiwalu, że jedną z pierwszych rzeczy, jakie zrobił Gilles Jacob, kiedy przejął jego funkcję w 1978 roku, było rozpoczęcie własnej, bardziej ostrej, niekonkurencyjnej imprezy sidebarowej o nazwie „Un Certain Regard”.

Zanim wróciłem do Cannes w 1992 roku, zmieniło się jeszcze więcej. Stary Palais został zburzony i zastąpiony przez agresywnie nowoczesny Noga Hilton, a ogromny nowy Palais zastąpił eleganckie kasyno obok starego portu. Festiwal coraz bardziej stawał się miastem w mieście, całkowicie przejmując na czas trwania Cannes. Ogromne billboardy na Croisette wyświetlają plakaty z filmami, które są w trakcie imprezy, jak również z tymi, które nie są, ale ukażą się jeszcze w tym roku. A Planet Hollywood umieszcza gipsowe odciski dłoni Bruce'a Willisa, Mela Gibsona i innych gwiazd obok istniejącego już pomnika Charlesa de Gaulle'a. Front sierpniowego hotelu Carlton co roku przechodzi inną komercyjną metamorfozę: raz przedstawiał wysoką Godzillę, raz działającą świątynię egipską, w tym owinięte bandażami postacie i naturalnej wielkości posągi bogów, aby promować Mumię. Nic dziwnego, że francuski magazyn zatytułowany przez rok „Trop de Promo Tue le Cinéma”, zbyt duży rozgłos zabija kino.

Wszędzie są ekscesy, które mogą wygenerować tylko pieniądze i sława. Jak podał New York Times, znani goście hotelowi „potrzebują 150 wieszaków na szafy i galonów wody mineralnej do kąpieli”. Legendarny Hôtel du Cap, w którym niemiecki personel generalny rozkoszował się podczas francuskiej okupacji i gdzie w 1971 roku obserwowałem, jak Burt Lancaster skakał ze skał, by popływać w oceanie, nalega, by za jego bardzo drogie pokoje zapłacić z góry gotówką.

Dla ludzi zmęczonych życiem w hotelach, statki takie jak luksusowa barka („bądź w środku biznesu, bądź z dala od zgiełku” za 8500 USD dziennie za apartament królewski) lub Octopussy („słynna na całym świecie, 143-metrowa luksusowa mega- jacht” kosztujący 15 000 USD dziennie lub 80 000 USD tygodniowo). A jeśli zwykła taksówka z lotniska w Nicei jest zbyt ciasna, można wypożyczyć helikoptery i czerwone motocykle BMW z szoferem.

Dla tych, którzy szukają sposobu na połączenie ostentacji z dobrymi uczynkami, wydarzeniem towarzyskim sezonu jest zawsze promocja Kino Przeciwko AIDS AmFAR w wysokości 1000 USD w pobliskiej restauracji Moulin de Mougins. W 1995 roku Sharon Stone rozpoczęła wieczór osobistym i emocjonalnym apelem o dodatkowe fundusze na badania, a zakończyła go szybką licytacją kolczyków do pępka modelki Naomi Campbell za 20 000 dolarów księciu z Arabii Saudyjskiej. Kiedy dziwaczna licytacja krążyła w tę iz powrotem, hollywoodzka typka z większą ilością pieniędzy niż rozsądku zastanawiała się głośno, czy Stone dorzuciłaby jej majtki. „Każdy, kto ma 7,50 dolara”, odpowiedziała aktorka w brawurowym momencie w Cannes, „wie, że ich nie noszę”.

To właśnie podczas spokojnego śniadania na nieskazitelnym tarasie Hôtel du Cap Tim Robbins, wyczerpany całonocną szaloną imprezą, podczas której ludzie krzyczeli na korytarzu przed jego pokojem, zwięźle uchwycił bezwzględną dwoistość, która jest znakiem rozpoznawczym tego nieporęczny, trudny do skategoryzowania festiwal.

„Cannes to bardzo dziwna mieszanka sztuki filmowej i totalnej prostytucji filmowej” – powiedział. „Jedną z rzeczy, które pamiętam z mojego pierwszego roku tutaj w 1992 roku, jest wejście do pokoju i spotkanie ze świetnym aktorem, takim jak Gérard Depardieu, a następnie wyjście i obejrzenie plakatu kobiety z dużymi piersiami trzymającej karabin maszynowy. t jeszcze zrobione, ale mieli już tytuł i koncepcję reklamy”.

Ta umiejętność łączenia yin i yang branży filmowej, łączenia w tym samym miejscu elitarnej elity światowych twórców filmowych i bezwstydnego międzynarodowego rynku, gdzie pieniądze są jedynym językiem, a seks i przemoc najbardziej wymienialnymi walutami, jest przeczący logice triumf Cannes.

To festiwal, na którym popcornowe filmy, takie jak Torrente, The Dumb Arm of the Law (reklamowane w kraju pochodzenia pod hasłem „Tylko kiedy myślałeś, że hiszpańskie kino staje się lepsze”) dzielą przestrzeń z twórczością wymagających reżyserów, takich jak Theo Angelopoulos. i Abbas Kiarostami. Gdzie szef festiwalu Jacob mówi z dumą, że przyciąga Madonnę, a także Manoel de Oliveira. Gdzie w ciągu 24 godzin w 1997 roku można było poważnie porozmawiać o sytuacji w Sarajewie z reżyserem Welcome to Sarajevo Michaelem Winterbottomem i podzielić się lunchem prasowym z Sylvesterem Stallone, który zjadliwie analizował minione fiaska, takie jak Stop! Albo moja mama strzeli: „Gdyby chodziło o usunięcie śledziony za pomocą traktora lub o ponowne oglądanie, powiedziałbym: „Uruchom silnik”. "

W przeciwieństwie do Toronto i Telluride, Cannes może być bezlitosnym, niebezpiecznym i wrogim miejscem. Boos często zderzają się z wiwatami po projekcjach, do tego stopnia, że ​​nawet Jacob przyznał: „Komentatorzy są bezlitosni. Są festiwale, na które można wysłać film myśląc, że jeśli nie pójdzie dobrze, to na dłuższą metę może być OK To nie jest możliwe w Cannes. Cannes jest bardzo brutalne za lub przeciw.

Jedną z form przerażenia charakterystyczną dla Cannes jest aktywność, którą zacząłem nazywać „uderzeniem”. Fotele w Palais odskakują z donośnym dźwiękiem, gdy ich mieszkańcy wstają, aby wyjść, więc kiedy niezadowoleni widzowie wychodzą z seansu przed zakończeniem filmu, wszyscy o tym wiedzą. „W nowym Palais jest coś przerażającego” – tak pewien publicysta opisał jeden niefortunny pokaz. „Ludzie byli tak znudzeni, że zaczęli wychodzić po godzinie w stadach. W paczkach. Poszło klak-klak-klak-klak-klak-klak. Czułeś się wielokrotnie dźgnięty w plecy. Każdy klekot był przerażający. I nadal jest przerażający.

Ale bez względu na to, co myślą o mrocznych i chaotycznych stronach Cannes, nawet najbardziej nieprawdopodobni twórcy filmowi są w końcu niemal zmuszeni do wzięcia w nim udziału, ponieważ jest tak duży, ponieważ można stąd wygenerować tak wiele ogólnoświatowego rozgłosu. Nawet Ken Loach, dziekan społecznie świadomych brytyjskich reżyserów, nosi formalne stroje na premiery swoich filmów na czerwonym dywanie. - Są większe rzeczy, o które można się buntować - przypomniał mi Loach - niż czarny krawat.

Okazuje się więc, jak na każdej dużej, efektownej imprezie, że ludzie, którzy najbardziej denerwują się na Cannes, to ci, którzy nie mogą wejść. narody produkujące, które miały ogromne problemy z dopuszczeniem swoich zdjęć do oficjalnego konkursu, najbardziej prestiżowej części Cannes.

Festiwal 2000 był siódmym rokiem z rzędu, kiedy Niemcy zostali wykluczeni z konkursu i nie byli z tego powodu zadowoleni. „Cierpimy, gdy tak się dzieje” – powiedział jeden z niemieckich reżyserów dla „Hollywood Reporter”. Wskazano, że „od 1994 roku zarówno Tajwan, jak i Chiny/Hongkong miały po cztery filmy, każdy z nich w konkursie. Dania miała po trzy w Iranie, Grecja i Japonia po dwa, a Meksyk, Belgia i Mali po jednym. W tym czasie Niemcy , która ma drugą co do wielkości branżę medialną na świecie i która ma niedawno rozkwitający sektor filmów fabularnych, nie miała żadnego”. Powodem afrontu, jak teoretyzował inny reżyser, było francuskie przekonanie, że „Francja wymyśliła kulturę, a Niemcy nie mogą w niej uczestniczyć”.

Jeszcze bardziej niezadowoleni byli Włosi, kiedy i oni zostali wykluczeni z Cannes 2000. Weteran, producent Dino De Laurentiis, powiedział: „Ci zasmarkani Francuzi mnie rozśmieszają. Na międzynarodowym festiwalu wykluczenie naszego kina jest śmieszne”. Reżyser filmowy Ricky Tognazzi, zemsta w jego umyśle, powiedział: „Przez rok będę unikał jedzenia francuskiego koziego sera”.

Jeśli jest jedna rzecz, która jest ogólnie zgodna z oficjalnym konkursem, to fakt, że proces selekcji jest zaskakujący. Każdy weteran z Cannes ma swoją listę śmiesznych filmów, które w jakiś sposób zostały wpuszczone, od przyćmionej brytyjskiej komedii Dziedzictwo po nie do wydania w reżyserii Johnny'ego Deppa Odważni.

Co gorsza, jeśli filmy z jakimkolwiek potencjałem do zadowolenia tłumu dostaną się na festiwal, często są spychane do bezsensownych miejsc poza konkursem. Taki los spotkał zasłużenie popularne dzieła, takie jak Strictly Ballroom, The Adventures of Priscilla, Queen of the Desert, Trainspotting i Przyczajony tygrys, Hidden Dragon. Ten trend jest tak dobrze znany, że Francis Veber, najpopularniejszy francuski filmowiec swojego pokolenia, powiedział mi, że kiedy w 1999 roku otrzymał telefon z festiwalu z oficjalnym hołdem dla niego: „Byłem tak zaskoczony, że spadł na mój tyłek. Po co teraz hołd? Może widzieli moje testy na cholesterol i cukier i myślą, że niedługo umrę.

Niewygodna prawda jest taka, że ​​jak na festiwal filmowy, który jest cynosurem wszystkich oczu, gust Cannes, przynajmniej jeśli chodzi o konkurencję, jest zaskakująco wąski. Francja jest ojczyzną teorii autorskiej, która ubóstwia reżyserów kosztem innych kreatywnych imprez, a Cannes zdecydowanie faworyzuje filmy krytycznie szanowanych autorów, którzy byli tam już wcześniej, grupa zwykle podejrzanych, w dużej mierze niekomercyjnych twórców filmowych. jako „hełmerzy wagi ciężkiej”. To coraz bardziej niepopularna filozofia.

„Wysoka sztuka płaci niskie dywidendy na festiwalu w Cannes” – brzmiał nagłówek w szeroko omawianym w 1999 roku artykule głównego krytyka filmowego Variety, Todda McCarthy'ego. Umieścił on teorię autorską w „zaawansowanym stanie ułomności” i ubolewał, że „przepaść między filmami o sztuce wysokiej, które chce robić wielu poważnych reżyserów, a obrazami, które zainteresują widzów, jest większa niż kiedykolwiek”.

W tym samym duchu Maurice Huleu z Nice-Matin zastanawiał się, czy „ten wylew pracy, talentu i kreatywności jest predestynowany, by zadowolić tylko nielicznych wtajemniczonych”. Mówiąc o decyzji z 1997 r., która podzieliła Złotą Palmę między Abbasa Kiarostami i Shohei Imamura, Huleu podkreślił, że jury „było może poświęciło inne względy w imię sztuki, ale wyrządziło też krzywdę festiwalowi w Cannes i kinu”. .

Co nieuchronnie prowadzi nas do Hollywood, innego centrum filmowego wszechświata. To miejsce, które sprawia, że ​​świat łaknie filmów i choć Cannes dobrze zna wartość przepychu i blichtru, festiwal w ostatnich latach miał duże trudności z przyciąganiem przedmiotów z najwyższej półki z systemu studyjnego.

Są ku temu powody. Cannes, w przeciwieństwie do Toronto, ma miejsce na wiosnę, nieodpowiednia pora roku dla „jakościowych” filmów, które wytwórnie filmowe wolałyby wysyłać na festiwale. Jak już wspomnieliśmy, Cannes może zabić Twoje zdjęcie, czego studia filmowe nie chcą ryzykować z potencjalnymi hitami kinowymi kosztującymi dziesiątki milionów dolarów. Cannes jest drogie. A zwłaszcza w ostatnich latach hierarchia festiwalowa niechętnie wybierała się na wycieczki do Los Angeles i robiła tego rodzaju schmuzeingi i pochlebstwa, które są konieczne, aby obalić bardziej racjonalne względy.

Czynnikiem jest również to, że nagrody jury w Cannes mogą być tak arbitralne, kierowane kaprysami i nastawione na realizację programów politycznych i kulturalnych. Na każdy rok, na przykład w 1993 roku, kiedy Złotą Palmę mądrze podzielono między Fortepian i Żegnaj, moja konkubina, jest taki, jak w 1999 r., kiedy jury pod przewodnictwem Davida Cronenberga przerażało wszystkich oprócz siebie, przyznając trzy główne nagrody niemożliwemu do oglądania L' Humanité. „Decyzje Davida Cronenberga”, powiedział jeden z weteranów festiwalu, „są bardziej przerażające niż jego filmy”. W 1992 roku genialny Léolo został odrzucony, przynajmniej częściowo, ponieważ jego reżyser, Jean-Claude Lauzon, wygłosił prowokacyjną uwagę seksualną do amerykańskiej aktorki, która zasiadała w jury. „Kiedy to powiedziałem”, wspomina reżyser, „mój producent był obok mnie i zrobił się szary”. Nic dziwnego, że w takiej atmosferze jeden z najlepszych hollywoodzkich filmów ostatniej dekady, LA Confidential, znalazł się w konkursie i wrócił do domu z niczym.

Ale kiedy film trafia tutaj, kiedy zdobywa główną nagrodę i porusza publiczność, to naprawdę uderza. Quentin Tarantino był naprawdę zszokowany, gdy Pulp Fiction zdobył Palme w 1994 roku („Nie robię filmów, które łączą ludzi, robię filmy, które dzielą ludzi”), ale ten moment był motorem ogromny światowy sukces filmu. Steven Soderbergh zdobył już nagrodę na Sundance, ale kiedy stał się najmłodszą osobą, która wygrała Palme za seks, kłamstwa i kasety wideo, powiedział, że to doświadczenie „jak bycie Beatlesem przez tydzień. To było tak nieoczekiwane, jak ktoś powiedział „Właśnie wygrałeś 10 milionów dolarów” i przykładasz mikrofon do twarzy. Nie wiedziałem, jak zareagować, nie wiem, co powiedziałem”.

A potem był Roberto Benigni. Jego Life Is Beautiful nie zdobyło Palmy w 1998 roku (która trafiła do, co zrozumiałe, zapomnianej przez Angelopoulosa „Eternity and a Day”), zdobył drugą nagrodę główną, ale to nie miało znaczenia. Bezpośrednią linię można prawdopodobnie wyśledzić od wylewnego zachowania Benigniego tamtej nocy, biegnącego po scenie i namiętnie całującego stopy przewodniczącego jury Scorsese, do ostatecznego statusu filmu jako potrójnego zdobywcy Oscara i wówczas najbardziej dochodowego filmu obcojęzycznego w historii USA. Ten niezatarty obraz Benigniego w ekstazie prawdopodobnie zrobi tyle samo dla statusu i mitologii Cannes, co wcześniejsze ujęcie Simone Silvy topless z Robertem Mitchumem dla tego festiwalu wiele lat temu.

Festiwal filmowy w Cannes rozpoczyna się 15 maja. © Kenneth Turan. Wyciąg z Sundance do Sarajewa: festiwale filmowe i świat, który stworzyli (University of California Press).

Najważniejsze w tym roku

55. Festiwal Filmowy w Cannes już wywołał pewne zamieszanie, nakłaniając Woody'ego Allena do odrzucenia Wenecji przed głośniejszym otwarciem na południu Francji, a Brytyjczycy odwrócili zeszłoroczną suszę, mając sześciu reżyserów na festiwalu: Ken Loach, Mike Leigh i Michael Winterbottom w konkursie, Shane Meadows i Lynne Ramsey w sekcji Director's Fortnight oraz nowicjusz Francesca Joseph w pasku bocznym Un Certain Regard. To zniechęcająco szeroki wybór, jak zawsze, ale oto 10 najlepszych typów.

Miłość po ponczu
(reż. Paul Thomas Anderson)

Twórca Magnolia i Boogie Nights gra Adama Sandlera jako właściciela zmagającego się z problemami seks-telefonu z siedmioma siostrami, który ucieka przed jakimiś brutalnymi bandytami. Występują również Philip Seymour Hoffman i Emily Watson jako grająca na harmonijce kobieta, z którą Sandler umawia się na randkę. Na pewno będzie to bardzo gorący bilet.

Słodka szesnastka
(reż. Ken Loach)

Uważa się, że Loach, zawsze ulubieniec Cannes, powrócił do bezpretensjonalnego wzruszenia i człowieczeństwa Kesa dzięki tej historii o młodym chłopcu, granym przez nieprofesjonalnego nowicjusza Martina Compstona, który próbuje kupić przyczepę kempingową, do której mogłaby się przenieść jego rodzina. kiedy jego matka zostaje zwolniona z więzienia.

Człowiek bez przeszłości
(reż. Aki Kaurismaki)

Sławnego fińskiego reżysera Leningrad Cowboys Go America, filmu o mężczyźnie, który przybywa do Helsinek i traci pamięć po tym, jak został zaatakowany i brutalnie pobity. Następnie, myśląc jak tabula rasa, mieszka na obrzeżach miasta i próbuje zrekonstruować swoje życie od podstaw. Kusząca perspektywa dla wielbicieli charakterystycznego seriokomicznego zmysłu wielkiego człowieka.

Pianista
(reż. Roman Polański)

Na podstawie wstrząsających wspomnień Władysława Szpilmana o nazistach i getcie warszawskim, z Adrienem Brodym w roli głównej. Jest to rozumiany jako głęboko osobisty projekt Polańskiego, który jako dziecko sam ocalał z Holokaustu. Dla Polańskiego ważne jest, aby ten film był co najmniej sukcesem festiwalu, bo ostatnim jego solidnym osiągnięciem jest rozpoczęcie kariery Hugh Granta w filmie Gorzkim księżycu.

Nieodwracalny
(reż. Gaspar Noé)

Kiedy spotkałem się z reżyserem dwa lata temu w Cannes, powiedział mi, że bierze mnóstwo narkotyków w ramach badań do tego filmu, który z pewnością będzie bombą kontrowersyjną festiwalu, ze zwykłymi krzykami, buczeniem i tradycyjnymi, malownicze uderzenie na zewnątrz, gdy jest bezczelnie zaplanowane na zbyt małe miejsce. Podobno zawiera przerażającą scenę gwałtu. (Bohaterki Baise-Moi odprężyły się, oglądając w telewizji ostatni film Noé, Seul Contre Tous). Szanse na Złotą Palmę mogą się zmniejszyć.

O Schmidcie
(reż. Alexander Payne)

Po swojej wspaniałej licealnej satyrze na wybory – farma zwierząt amerykańskiej polityki seksualnej – Payne zyskał zarówno zdolność do bankowości, jak i niezależną wiarygodność, a Jack Nicholson złapał w sidła, by zagrać zrzędliwego, zwiotczałego wdowca, który został zmuszony do uczestniczenia w ślubie córki. Biorąc pod uwagę plusk, jaki Nicholson zrobił w zeszłym roku w The Pledge Seana Penna, warto na to zwrócić uwagę.

Kręgle dla orlik
(reż. Michael Moore)

To chyba pierwszy raz, kiedy dokument został wybrany do konkursu w Cannes. Michael Moore, który niedawno w swojej książce „Stupid White Men” przebił amerykańską korporacyjną superklasę, teraz rzuca zjadliwe spojrzenie na amerykańskie zauroczenie bronią i wszechobecną obawę, że jakiś stary, przygnębiony, dobry chłopak spryska kulami jego lokalny McDonald's. obracając broń na siebie.

Gliniany Ptak
(reż. Tareque Masud)

Część Director's Fortnight. Reżyserem tego filmu jest Bangladesz Masud, napisany wspólnie z jego urodzoną w Ameryce żoną Catherine, która wspólnie wyreżyserowała w 1996 roku dokument Muktir Gaan o wojnie z Pakistanem w 1971 roku. Akcja rozgrywa się pod koniec lat 60. i opowiada o dziecku, które wraz z rodziną ucieka przed inwazją armii pakistańskiej, by zamieszkać w dżungli.

Morvern Callar
(reż. Lynne Ramsey)

Potężny i pięknie wykonany drugi film fabularny, z udziałem Samanthy Morton, od twórcy Ratcatchera. Ramsey jest teraz reżyserem, w którym tkwią wszystkie nasze nadzieje na poważne, poważne brytyjskie kino artystyczne. Ten oszałamiający film znalazł się w Director's Fortnight - ale dlaczego, u licha, festiwal nie umieścił go w głównym konkursie?

Polissons et Galipettes
(przedstawiony przez Michela Reilhaca)

Dla tych, którzy przegapili nagrody Hot d'Or, przedstawia wybór z celuloidowej pornografii, od początku XX wieku do dnia dzisiejszego. Koneserzy, antropolodzy i zapracowani krytycy będą ustawiać się w kolejce pod blokiem.


Festiwal sztuki i prostytucji

Czym jest to coś, co nazywa się Cannes? Wyczerpujący i zatłoczony, został porównany przez ocalałego do „bójki w burdelu podczas pożaru”. Miejsce, w którym zdobywa się reputację, a serca są złamane, fascynujące i frustrujące w równym stopniu, łączy miłość i nienawiść z Hollywood, a jednocześnie przyznaje nagrody, które są najbardziej pożądane w świecie filmu po Oskarach. To tutaj Clint Eastwood może znaleźć się, oglądając – i ciesząc się – irańskim filmem o pieczeniu chleba w miejscu, napisał powieściopisarz Irwin Shaw, który przyciągnął cały film: „artystów i pseudoartystów, biznesmenów, oszustów, kupujących i sprzedawcy, handlarze, dziwki, pornografowie, krytycy, naciągacze, bohaterowie roku, porażki roku”. Tutaj potrzebujesz przepustki prasowej, aby otrzymać przepustkę prasową, a te przepustki mają pięć poziomów ważności oznaczonych kolorami. Jego oficjalna nazwa to Festival International du Film, jakby był tylko jeden, nic więc dziwnego, że Cannes jest duże.

Cannes, zwykle liczące 70 000 mieszkańców, odnotowuje wzrost populacji o 50% w ciągu 12 dni, kiedy funkcjonuje jako epicentrum świata filmu. „Cieszę się z tego”, powiedziała mi AS Byatt podczas swojej pierwszej wizyty w 1995 roku. „Jestem pracoholiczką i wszyscy tutaj też są. To miasto pełne ich, szaleńczo zajęte. Jak kupa mrówek”.

W rodzaju samospełniającej się przepowiedni wszyscy są tutaj zewsząd, ponieważ wszyscy inni też są tutaj, a gdzie jeszcze wpadniesz na tych wszystkich ludzi? Francuski przemysł pornograficzny planuje coroczne rozdanie nagród Hot d'Or, które zbiegają się z festiwalem, a grupa ponad 100 francuskich pracowników kolei pojawia się co roku, aby nagrodzić wspaniale nazwaną Rail d'Or zasłużony film. Aby to wszystko wykorzystać, festiwal stał się największym na świecie corocznym wydarzeniem medialnym, całodobowym kinowym billboardem, który w 1999 roku przyciągnął 3893 dziennikarzy, 221 ekip telewizyjnych i 118 stacji radiowych reprezentujących 81 krajów. A potem są filmy.

Dla wielu filmowców pierwsza wycieczka do Cannes jest rodzajem Graala, kulminacją, która mówi, czy jesteś dziennikarzem z komputerem, czy filmowcem, który wieczorem wspina się po słynnym czerwonym dywanie na Palais du Festival pokaz tylko ubioru, że przyjechałeś. Dla mnie, paradoksalnie, był to początek, pierwsze oszałamiające, kuszące spojrzenie na chaotyczny świat, którego chciałem być częścią, ale nie byłem pewien, czy jest dla mnie miejsce.

Cannes świętowało swój 25. festiwal, kiedy po raz pierwszy opisałem go w 1971 roku jako niewiele starszy reporter dla Washington Post.Chociaż wydarzenie odbiegało od wyznaczonego celu, jakim było bycie „festiwalem sztuki filmowej, z którego wykluczone byłyby wszelkie pozakinowe zainteresowania”, nawet wtedy było to strasznie ekscytujące miejsce.

W tamtych czasach prawie żaden Amerykanin nie podróżował, a ja zostałem nagrodzony pokojem w eleganckim hotelu o nazwie Gonnet położonym przy bulwarze de la Croisette, wypełnionym już wtedy tłumami i przyjemnymi dla tłumu ekscentrykami, jak starszy pan, który walnął w Cowbell i wykrzyknął po francusku: „Zawsze te same filmy, zawsze ten sam cyrk. Zanieczyszczenia, zanieczyszczenie psychiczne i fizyczne. Nic, nic, nic”.

Stary festiwalowy pałac był klasycznym białym budynkiem, małym, ale eleganckim i patrolowanym przez czujną kadrę strażników w smokingach. Po raz pierwszy poczułem, jak surrealistyczne może być Cannes, gdy zobaczyłem, jak dobrze ubrany francuski intruz jest prawie uduszony na śmierć, gdy został wyciągnięty z Palais przez parę smokingów. A jednak nie brakowało mu przytomności umysłu, by nalegać tak głośno, jak pozwalało to duszenie: „Un peu de politesse, s'il vous warkocz”.

Ponieważ amerykańscy reporterzy, nawet młodzi, byli rzadkim towarem, przeprowadzanie wywiadów było łatwe i swobodne. Spędziłem deszczowe popołudnie z Jackiem Nicholsonem, słuchając, jak broni swojego debiutu reżyserskiego Drive, He Said, który został wyświetlony poprzedniego wieczoru przy fali okrzyków. Rozmawiałem ze wspaniałym włoskim reżyserem Luchino Viscontim, który zachichotał, gdy powiedział mi, że jego wiza na zbliżającą się wizytę w Ameryce nie pozwalała mu opuścić Nowego Jorku. – Nie wiem, dlaczego myślą, że jestem niebezpieczny – może myślą, że chcę zabić Nixona – powiedział przekornie. „Nie mam zamiaru podejmować żadnych działań wywrotowych. Nie chcę zabijać Nixona ani nawet pani Nixon. Chcę tylko zobaczyć resztę kraju. Napisz to w Waszyngtonie, może prezydent to przeczyta”. Ja zrobiłem, on nie.

Wróciłem do Cannes w 1976 roku i tłumy nie ustały. To był rok, w którym Taksówkarz zdobył Złotą Palmę i obserwowałem, równie zaskoczony jak on, jak młody reżyser Martin Scorsese po raz pierwszy posmakował tego, jak niepokojąco polityczne może być europejskie dziennikarstwo filmowe. W połowie konferencji prasowej Taxi Driver francuski dziennikarz wstał i odniósł się do sceny pomiędzy Travisem Bickle'em Roberta De Niro i Iris Jodie Foster, gdzie Travis opowiada o ucieczce z miasta i spędzeniu spokojnego czasu na wsi.

„Panie Scorsese”, zapytał dziennikarz, „czy powinniśmy zinterpretować tę scenę, jako że Travis odwraca się od zbankrutowanego zachodniego kapitalizmu przemysłowego i obstaje przy bardziej wspólnotowym, socjalistycznym modelu życia w przyszłości?” Scorsese wyglądał na naprawdę, głęboko zbitego z tropu. – Nie – powiedział w końcu. "Travis po prostu chce spędzić trochę czasu na wsi."

Nie zrozum źle. To nie jest tak, że kiedyś była to jakaś spokojna mała wioska rybacka, która niestety została opanowana przez glamoroidy międzynarodowej społeczności filmowej. Od ponad 150 lat, odkąd Lord Brougham został powstrzymany przez epidemię cholery przed zimowaniem w Nicei w 1834 roku i zamiast tego spędza tu czas, Cannes jest placem zabaw dla zamożnych klas, domem dla królewskich hoteli, eleganckich restauracji i drogich butików . Nie na darmo jest jego siostrzane miasto Beverly Hills.

I mimo francuskiej pasji do kina nie byłoby tu żadnego festiwalu, gdyby nie sposób, w jaki faszyści prowadzili festiwal filmowy w Wenecji, założony w 1932 roku. W 1937 roku La Grande Illusion Jeana Renoira odmówiono głównej nagrody, ponieważ jej pacyfistycznych nastrojów, a Francuzi zdecydowali, że jeśli chcesz coś zrobić dobrze, musisz to zrobić sam.

Pierwszy festiwal filmowy w Cannes zaplanowano na pierwsze trzy tygodnie września 1939 roku. Hollywood odpowiedziało, wysyłając Czarnoksiężnika z krainy Oz i Tylko anioły mają skrzydła wraz z „parowcem gwiazd”, w tym Mae West, Gary Cooper, Norma Shearer i George Raft . Niemcy wybrali jednak 1 września 1939 roku na najazd na Polskę, a po premierowym pokazie „Dzwonnika z Notre Dame” festiwal został odwołany i nie rozpoczął się ponownie aż do 1946 roku.

Według genialnego i pouczającego Hollywood na Riwierze: The Inside Story of the Cannes Film Festival autorstwa Cari Beauchamp i Henri Behara, atmosfera tego pierwszego festiwalu nie różniła się zbytnio od dzisiejszej. Cytują fragment z francuskiej gazety o wydarzeniu z 1946 roku, który można było napisać w zeszłym roku: „Tutaj ulice są tak zakorkowane, że można by pomyśleć, że wciąż jest się w Paryżu. Na Croisette to nieustanna parada samochodów. spotkanie gwiazd i celebrytów, cały świat, półnagi i opalony do perfekcji”.

Cannes zaczęło się powoli, dopiero w 1951 roku zaczęło się co roku. To było w 1954 roku, kiedy gwiazda Simone Silva upuściła górę od bikini i próbowała objąć Roberta Mitchuma przed hordą fotografów, co dało rodzaj międzynarodowej prasy, która zapewniła reputacja festiwalu. Nie miał problemu z przykuciem uwagi świata, pisze jeden z krytykujących historyków filmu, ponieważ „wcześnie opowiedział się za przepychem i sensacją”, koncentrując się na „erotycznych fantazjach o nagim ciele, tak chętnie kojarzonych z śródziemnomorskim kurortem nadmorskim”.

Konkurencyjne wydarzenie, znane jako Międzynarodowy Tydzień Krytyków, zostało zorganizowane przez francuskiego krytyka Georgesa Sadoula w 1962 roku, ale poważna zmiana nastąpiła w Cannes dopiero w decydującym roku 1968. - demonstracje rządowe i ponad 10 milionów strajkujących ludzi, francuscy reżyserzy, tacy jak François Truffaut i Jean-Luc Godard, domagali się odwołania Cannes w półmetku.

Namacalnym rezultatem tego wstrząsu było założenie w następnym roku innego niezależnego wydarzenia sidebarowego, Quinzaine des Realisateurs, czyli Directors' Fortnight, które nadal konkuruje z oficjalnym festiwalem filmów i konsekwentnie pokazuje bardziej ekscytującą ofertę, począwszy od She's Spike'a Lee. Muszę to mieć do szczęścia Todda Solondza. Quinzaine stał się takim zagrożeniem dla festiwalu, że jedną z pierwszych rzeczy, jakie zrobił Gilles Jacob, kiedy przejął jego funkcję w 1978 roku, było rozpoczęcie własnej, bardziej ostrej, niekonkurencyjnej imprezy sidebarowej o nazwie „Un Certain Regard”.

Zanim wróciłem do Cannes w 1992 roku, zmieniło się jeszcze więcej. Stary Palais został zburzony i zastąpiony przez agresywnie nowoczesny Noga Hilton, a ogromny nowy Palais zastąpił eleganckie kasyno obok starego portu. Festiwal coraz bardziej stawał się miastem w mieście, całkowicie przejmując na czas trwania Cannes. Ogromne billboardy na Croisette wyświetlają plakaty z filmami, które są w trakcie imprezy, jak również z tymi, które nie są, ale ukażą się jeszcze w tym roku. A Planet Hollywood umieszcza gipsowe odciski dłoni Bruce'a Willisa, Mela Gibsona i innych gwiazd obok istniejącego już pomnika Charlesa de Gaulle'a. Front sierpniowego hotelu Carlton co roku przechodzi inną komercyjną metamorfozę: raz przedstawiał wysoką Godzillę, raz działającą świątynię egipską, w tym owinięte bandażami postacie i naturalnej wielkości posągi bogów, aby promować Mumię. Nic dziwnego, że francuski magazyn zatytułowany przez rok „Trop de Promo Tue le Cinéma”, zbyt duży rozgłos zabija kino.

Wszędzie są ekscesy, które mogą wygenerować tylko pieniądze i sława. Jak podał New York Times, znani goście hotelowi „potrzebują 150 wieszaków na szafy i galonów wody mineralnej do kąpieli”. Legendarny Hôtel du Cap, w którym niemiecki personel generalny rozkoszował się podczas francuskiej okupacji i gdzie w 1971 roku obserwowałem, jak Burt Lancaster skakał ze skał, by popływać w oceanie, nalega, by za jego bardzo drogie pokoje zapłacić z góry gotówką.

Dla ludzi zmęczonych życiem w hotelach, statki takie jak luksusowa barka („bądź w środku biznesu, bądź z dala od zgiełku” za 8500 USD dziennie za apartament królewski) lub Octopussy („słynna na całym świecie, 143-metrowa luksusowa mega- jacht” kosztujący 15 000 USD dziennie lub 80 000 USD tygodniowo). A jeśli zwykła taksówka z lotniska w Nicei jest zbyt ciasna, można wypożyczyć helikoptery i czerwone motocykle BMW z szoferem.

Dla tych, którzy szukają sposobu na połączenie ostentacji z dobrymi uczynkami, wydarzeniem towarzyskim sezonu jest zawsze promocja Kino Przeciwko AIDS AmFAR w wysokości 1000 USD w pobliskiej restauracji Moulin de Mougins. W 1995 roku Sharon Stone rozpoczęła wieczór osobistym i emocjonalnym apelem o dodatkowe fundusze na badania, a zakończyła go szybką licytacją kolczyków do pępka modelki Naomi Campbell za 20 000 dolarów księciu z Arabii Saudyjskiej. Kiedy dziwaczna licytacja krążyła w tę iz powrotem, hollywoodzka typka z większą ilością pieniędzy niż rozsądku zastanawiała się głośno, czy Stone dorzuciłaby jej majtki. „Każdy, kto ma 7,50 dolara”, odpowiedziała aktorka w brawurowym momencie w Cannes, „wie, że ich nie noszę”.

To właśnie podczas spokojnego śniadania na nieskazitelnym tarasie Hôtel du Cap Tim Robbins, wyczerpany całonocną szaloną imprezą, podczas której ludzie krzyczeli na korytarzu przed jego pokojem, zwięźle uchwycił bezwzględną dwoistość, która jest znakiem rozpoznawczym tego nieporęczny, trudny do skategoryzowania festiwal.

„Cannes to bardzo dziwna mieszanka sztuki filmowej i totalnej prostytucji filmowej” – powiedział. „Jedną z rzeczy, które pamiętam z mojego pierwszego roku tutaj w 1992 roku, jest wejście do pokoju i spotkanie ze świetnym aktorem, takim jak Gérard Depardieu, a następnie wyjście i obejrzenie plakatu kobiety z dużymi piersiami trzymającej karabin maszynowy. t jeszcze zrobione, ale mieli już tytuł i koncepcję reklamy”.

Ta umiejętność łączenia yin i yang branży filmowej, łączenia w tym samym miejscu elitarnej elity światowych twórców filmowych i bezwstydnego międzynarodowego rynku, gdzie pieniądze są jedynym językiem, a seks i przemoc najbardziej wymienialnymi walutami, jest przeczący logice triumf Cannes.

To festiwal, na którym popcornowe filmy, takie jak Torrente, The Dumb Arm of the Law (reklamowane w kraju pochodzenia pod hasłem „Tylko kiedy myślałeś, że hiszpańskie kino staje się lepsze”) dzielą przestrzeń z twórczością wymagających reżyserów, takich jak Theo Angelopoulos. i Abbas Kiarostami. Gdzie szef festiwalu Jacob mówi z dumą, że przyciąga Madonnę, a także Manoel de Oliveira. Gdzie w ciągu 24 godzin w 1997 roku można było poważnie porozmawiać o sytuacji w Sarajewie z reżyserem Welcome to Sarajevo Michaelem Winterbottomem i podzielić się lunchem prasowym z Sylvesterem Stallone, który zjadliwie analizował minione fiaska, takie jak Stop! Albo moja mama strzeli: „Gdyby chodziło o usunięcie śledziony za pomocą traktora lub o ponowne oglądanie, powiedziałbym: „Uruchom silnik”. "

W przeciwieństwie do Toronto i Telluride, Cannes może być bezlitosnym, niebezpiecznym i wrogim miejscem. Boos często zderzają się z wiwatami po projekcjach, do tego stopnia, że ​​nawet Jacob przyznał: „Komentatorzy są bezlitosni. Są festiwale, na które można wysłać film myśląc, że jeśli nie pójdzie dobrze, to na dłuższą metę może być OK To nie jest możliwe w Cannes. Cannes jest bardzo brutalne za lub przeciw.

Jedną z form przerażenia charakterystyczną dla Cannes jest aktywność, którą zacząłem nazywać „uderzeniem”. Fotele w Palais odskakują z donośnym dźwiękiem, gdy ich mieszkańcy wstają, aby wyjść, więc kiedy niezadowoleni widzowie wychodzą z seansu przed zakończeniem filmu, wszyscy o tym wiedzą. „W nowym Palais jest coś przerażającego” – tak pewien publicysta opisał jeden niefortunny pokaz. „Ludzie byli tak znudzeni, że zaczęli wychodzić po godzinie w stadach. W paczkach. Poszło klak-klak-klak-klak-klak-klak. Czułeś się wielokrotnie dźgnięty w plecy. Każdy klekot był przerażający. I nadal jest przerażający.

Ale bez względu na to, co myślą o mrocznych i chaotycznych stronach Cannes, nawet najbardziej nieprawdopodobni twórcy filmowi są w końcu niemal zmuszeni do wzięcia w nim udziału, ponieważ jest tak duży, ponieważ można stąd wygenerować tak wiele ogólnoświatowego rozgłosu. Nawet Ken Loach, dziekan społecznie świadomych brytyjskich reżyserów, nosi formalne stroje na premiery swoich filmów na czerwonym dywanie. - Są większe rzeczy, o które można się buntować - przypomniał mi Loach - niż czarny krawat.

Okazuje się więc, jak na każdej dużej, efektownej imprezie, że ludzie, którzy najbardziej denerwują się na Cannes, to ci, którzy nie mogą wejść. narody produkujące, które miały ogromne problemy z dopuszczeniem swoich zdjęć do oficjalnego konkursu, najbardziej prestiżowej części Cannes.

Festiwal 2000 był siódmym rokiem z rzędu, kiedy Niemcy zostali wykluczeni z konkursu i nie byli z tego powodu zadowoleni. „Cierpimy, gdy tak się dzieje” – powiedział jeden z niemieckich reżyserów dla „Hollywood Reporter”. Wskazano, że „od 1994 roku zarówno Tajwan, jak i Chiny/Hongkong miały po cztery filmy, każdy z nich w konkursie. Dania miała po trzy w Iranie, Grecja i Japonia po dwa, a Meksyk, Belgia i Mali po jednym. W tym czasie Niemcy , która ma drugą co do wielkości branżę medialną na świecie i która ma niedawno rozkwitający sektor filmów fabularnych, nie miała żadnego”. Powodem afrontu, jak teoretyzował inny reżyser, było francuskie przekonanie, że „Francja wymyśliła kulturę, a Niemcy nie mogą w niej uczestniczyć”.

Jeszcze bardziej niezadowoleni byli Włosi, kiedy i oni zostali wykluczeni z Cannes 2000. Weteran, producent Dino De Laurentiis, powiedział: „Ci zasmarkani Francuzi mnie rozśmieszają. Na międzynarodowym festiwalu wykluczenie naszego kina jest śmieszne”. Reżyser filmowy Ricky Tognazzi, zemsta w jego umyśle, powiedział: „Przez rok będę unikał jedzenia francuskiego koziego sera”.

Jeśli jest jedna rzecz, która jest ogólnie zgodna z oficjalnym konkursem, to fakt, że proces selekcji jest zaskakujący. Każdy weteran z Cannes ma swoją listę śmiesznych filmów, które w jakiś sposób zostały wpuszczone, od przyćmionej brytyjskiej komedii Dziedzictwo po nie do wydania w reżyserii Johnny'ego Deppa Odważni.

Co gorsza, jeśli filmy z jakimkolwiek potencjałem do zadowolenia tłumu dostaną się na festiwal, często są spychane do bezsensownych miejsc poza konkursem. Taki los spotkał zasłużenie popularne dzieła, takie jak Strictly Ballroom, The Adventures of Priscilla, Queen of the Desert, Trainspotting i Przyczajony tygrys, Hidden Dragon. Ten trend jest tak dobrze znany, że Francis Veber, najpopularniejszy francuski filmowiec swojego pokolenia, powiedział mi, że kiedy w 1999 roku otrzymał telefon z festiwalu z oficjalnym hołdem dla niego: „Byłem tak zaskoczony, że spadł na mój tyłek. Po co teraz hołd? Może widzieli moje testy na cholesterol i cukier i myślą, że niedługo umrę.

Niewygodna prawda jest taka, że ​​jak na festiwal filmowy, który jest cynosurem wszystkich oczu, gust Cannes, przynajmniej jeśli chodzi o konkurencję, jest zaskakująco wąski. Francja jest ojczyzną teorii autorskiej, która ubóstwia reżyserów kosztem innych kreatywnych imprez, a Cannes zdecydowanie faworyzuje filmy krytycznie szanowanych autorów, którzy byli tam już wcześniej, grupa zwykle podejrzanych, w dużej mierze niekomercyjnych twórców filmowych. jako „hełmerzy wagi ciężkiej”. To coraz bardziej niepopularna filozofia.

„Wysoka sztuka płaci niskie dywidendy na festiwalu w Cannes” – brzmiał nagłówek w szeroko omawianym w 1999 roku artykule głównego krytyka filmowego Variety, Todda McCarthy'ego. Umieścił on teorię autorską w „zaawansowanym stanie ułomności” i ubolewał, że „przepaść między filmami o sztuce wysokiej, które chce robić wielu poważnych reżyserów, a obrazami, które zainteresują widzów, jest większa niż kiedykolwiek”.

W tym samym duchu Maurice Huleu z Nice-Matin zastanawiał się, czy „ten wylew pracy, talentu i kreatywności jest predestynowany, by zadowolić tylko nielicznych wtajemniczonych”. Mówiąc o decyzji z 1997 r., która podzieliła Złotą Palmę między Abbasa Kiarostami i Shohei Imamura, Huleu podkreślił, że jury „było może poświęciło inne względy w imię sztuki, ale wyrządziło też krzywdę festiwalowi w Cannes i kinu”. .

Co nieuchronnie prowadzi nas do Hollywood, innego centrum filmowego wszechświata. To miejsce, które sprawia, że ​​świat łaknie filmów i choć Cannes dobrze zna wartość przepychu i blichtru, festiwal w ostatnich latach miał duże trudności z przyciąganiem przedmiotów z najwyższej półki z systemu studyjnego.

Są ku temu powody. Cannes, w przeciwieństwie do Toronto, ma miejsce na wiosnę, nieodpowiednia pora roku dla „jakościowych” filmów, które wytwórnie filmowe wolałyby wysyłać na festiwale. Jak już wspomnieliśmy, Cannes może zabić Twoje zdjęcie, czego studia filmowe nie chcą ryzykować z potencjalnymi hitami kinowymi kosztującymi dziesiątki milionów dolarów. Cannes jest drogie. A zwłaszcza w ostatnich latach hierarchia festiwalowa niechętnie wybierała się na wycieczki do Los Angeles i robiła tego rodzaju schmuzeingi i pochlebstwa, które są konieczne, aby obalić bardziej racjonalne względy.

Czynnikiem jest również to, że nagrody jury w Cannes mogą być tak arbitralne, kierowane kaprysami i nastawione na realizację programów politycznych i kulturalnych. Na każdy rok, na przykład w 1993 roku, kiedy Złotą Palmę mądrze podzielono między Fortepian i Żegnaj, moja konkubina, jest taki, jak w 1999 r., kiedy jury pod przewodnictwem Davida Cronenberga przerażało wszystkich oprócz siebie, przyznając trzy główne nagrody niemożliwemu do oglądania L' Humanité. „Decyzje Davida Cronenberga”, powiedział jeden z weteranów festiwalu, „są bardziej przerażające niż jego filmy”. W 1992 roku genialny Léolo został odrzucony, przynajmniej częściowo, ponieważ jego reżyser, Jean-Claude Lauzon, wygłosił prowokacyjną uwagę seksualną do amerykańskiej aktorki, która zasiadała w jury. „Kiedy to powiedziałem”, wspomina reżyser, „mój producent był obok mnie i zrobił się szary”. Nic dziwnego, że w takiej atmosferze jeden z najlepszych hollywoodzkich filmów ostatniej dekady, LA Confidential, znalazł się w konkursie i wrócił do domu z niczym.

Ale kiedy film trafia tutaj, kiedy zdobywa główną nagrodę i porusza publiczność, to naprawdę uderza. Quentin Tarantino był naprawdę zszokowany, gdy Pulp Fiction zdobył Palme w 1994 roku („Nie robię filmów, które łączą ludzi, robię filmy, które dzielą ludzi”), ale ten moment był motorem ogromny światowy sukces filmu. Steven Soderbergh zdobył już nagrodę na Sundance, ale kiedy stał się najmłodszą osobą, która wygrała Palme za seks, kłamstwa i kasety wideo, powiedział, że to doświadczenie „jak bycie Beatlesem przez tydzień. To było tak nieoczekiwane, jak ktoś powiedział „Właśnie wygrałeś 10 milionów dolarów” i przykładasz mikrofon do twarzy. Nie wiedziałem, jak zareagować, nie wiem, co powiedziałem”.

A potem był Roberto Benigni. Jego Life Is Beautiful nie zdobyło Palmy w 1998 roku (która trafiła do, co zrozumiałe, zapomnianej przez Angelopoulosa „Eternity and a Day”), zdobył drugą nagrodę główną, ale to nie miało znaczenia. Bezpośrednią linię można prawdopodobnie wyśledzić od wylewnego zachowania Benigniego tamtej nocy, biegnącego po scenie i namiętnie całującego stopy przewodniczącego jury Scorsese, do ostatecznego statusu filmu jako potrójnego zdobywcy Oscara i wówczas najbardziej dochodowego filmu obcojęzycznego w historii USA.Ten niezatarty obraz Benigniego w ekstazie prawdopodobnie zrobi tyle samo dla statusu i mitologii Cannes, co wcześniejsze ujęcie Simone Silvy topless z Robertem Mitchumem dla tego festiwalu wiele lat temu.

Festiwal filmowy w Cannes rozpoczyna się 15 maja. © Kenneth Turan. Wyciąg z Sundance do Sarajewa: festiwale filmowe i świat, który stworzyli (University of California Press).

Najważniejsze w tym roku

55. Festiwal Filmowy w Cannes już wywołał pewne zamieszanie, nakłaniając Woody'ego Allena do odrzucenia Wenecji przed głośniejszym otwarciem na południu Francji, a Brytyjczycy odwrócili zeszłoroczną suszę, mając sześciu reżyserów na festiwalu: Ken Loach, Mike Leigh i Michael Winterbottom w konkursie, Shane Meadows i Lynne Ramsey w sekcji Director's Fortnight oraz nowicjusz Francesca Joseph w pasku bocznym Un Certain Regard. To zniechęcająco szeroki wybór, jak zawsze, ale oto 10 najlepszych typów.

Miłość po ponczu
(reż. Paul Thomas Anderson)

Twórca Magnolia i Boogie Nights gra Adama Sandlera jako właściciela zmagającego się z problemami seks-telefonu z siedmioma siostrami, który ucieka przed jakimiś brutalnymi bandytami. Występują również Philip Seymour Hoffman i Emily Watson jako grająca na harmonijce kobieta, z którą Sandler umawia się na randkę. Na pewno będzie to bardzo gorący bilet.

Słodka szesnastka
(reż. Ken Loach)

Uważa się, że Loach, zawsze ulubieniec Cannes, powrócił do bezpretensjonalnego wzruszenia i człowieczeństwa Kesa dzięki tej historii o młodym chłopcu, granym przez nieprofesjonalnego nowicjusza Martina Compstona, który próbuje kupić przyczepę kempingową, do której mogłaby się przenieść jego rodzina. kiedy jego matka zostaje zwolniona z więzienia.

Człowiek bez przeszłości
(reż. Aki Kaurismaki)

Sławnego fińskiego reżysera Leningrad Cowboys Go America, filmu o mężczyźnie, który przybywa do Helsinek i traci pamięć po tym, jak został zaatakowany i brutalnie pobity. Następnie, myśląc jak tabula rasa, mieszka na obrzeżach miasta i próbuje zrekonstruować swoje życie od podstaw. Kusząca perspektywa dla wielbicieli charakterystycznego seriokomicznego zmysłu wielkiego człowieka.

Pianista
(reż. Roman Polański)

Na podstawie wstrząsających wspomnień Władysława Szpilmana o nazistach i getcie warszawskim, z Adrienem Brodym w roli głównej. Jest to rozumiany jako głęboko osobisty projekt Polańskiego, który jako dziecko sam ocalał z Holokaustu. Dla Polańskiego ważne jest, aby ten film był co najmniej sukcesem festiwalu, bo ostatnim jego solidnym osiągnięciem jest rozpoczęcie kariery Hugh Granta w filmie Gorzkim księżycu.

Nieodwracalny
(reż. Gaspar Noé)

Kiedy spotkałem się z reżyserem dwa lata temu w Cannes, powiedział mi, że bierze mnóstwo narkotyków w ramach badań do tego filmu, który z pewnością będzie bombą kontrowersyjną festiwalu, ze zwykłymi krzykami, buczeniem i tradycyjnymi, malownicze uderzenie na zewnątrz, gdy jest bezczelnie zaplanowane na zbyt małe miejsce. Podobno zawiera przerażającą scenę gwałtu. (Bohaterki Baise-Moi odprężyły się, oglądając w telewizji ostatni film Noé, Seul Contre Tous). Szanse na Złotą Palmę mogą się zmniejszyć.

O Schmidcie
(reż. Alexander Payne)

Po swojej wspaniałej licealnej satyrze na wybory – farma zwierząt amerykańskiej polityki seksualnej – Payne zyskał zarówno zdolność do bankowości, jak i niezależną wiarygodność, a Jack Nicholson złapał w sidła, by zagrać zrzędliwego, zwiotczałego wdowca, który został zmuszony do uczestniczenia w ślubie córki. Biorąc pod uwagę plusk, jaki Nicholson zrobił w zeszłym roku w The Pledge Seana Penna, warto na to zwrócić uwagę.

Kręgle dla orlik
(reż. Michael Moore)

To chyba pierwszy raz, kiedy dokument został wybrany do konkursu w Cannes. Michael Moore, który niedawno w swojej książce „Stupid White Men” przebił amerykańską korporacyjną superklasę, teraz rzuca zjadliwe spojrzenie na amerykańskie zauroczenie bronią i wszechobecną obawę, że jakiś stary, przygnębiony, dobry chłopak spryska kulami jego lokalny McDonald's. obracając broń na siebie.

Gliniany Ptak
(reż. Tareque Masud)

Część Director's Fortnight. Reżyserem tego filmu jest Bangladesz Masud, napisany wspólnie z jego urodzoną w Ameryce żoną Catherine, która wspólnie wyreżyserowała w 1996 roku dokument Muktir Gaan o wojnie z Pakistanem w 1971 roku. Akcja rozgrywa się pod koniec lat 60. i opowiada o dziecku, które wraz z rodziną ucieka przed inwazją armii pakistańskiej, by zamieszkać w dżungli.

Morvern Callar
(reż. Lynne Ramsey)

Potężny i pięknie wykonany drugi film fabularny, z udziałem Samanthy Morton, od twórcy Ratcatchera. Ramsey jest teraz reżyserem, w którym tkwią wszystkie nasze nadzieje na poważne, poważne brytyjskie kino artystyczne. Ten oszałamiający film znalazł się w Director's Fortnight - ale dlaczego, u licha, festiwal nie umieścił go w głównym konkursie?

Polissons et Galipettes
(przedstawiony przez Michela Reilhaca)

Dla tych, którzy przegapili nagrody Hot d'Or, przedstawia wybór z celuloidowej pornografii, od początku XX wieku do dnia dzisiejszego. Koneserzy, antropolodzy i zapracowani krytycy będą ustawiać się w kolejce pod blokiem.


Festiwal sztuki i prostytucji

Czym jest to coś, co nazywa się Cannes? Wyczerpujący i zatłoczony, został porównany przez ocalałego do „bójki w burdelu podczas pożaru”. Miejsce, w którym zdobywa się reputację, a serca są złamane, fascynujące i frustrujące w równym stopniu, łączy miłość i nienawiść z Hollywood, a jednocześnie przyznaje nagrody, które są najbardziej pożądane w świecie filmu po Oskarach. To tutaj Clint Eastwood może znaleźć się, oglądając – i ciesząc się – irańskim filmem o pieczeniu chleba w miejscu, napisał powieściopisarz Irwin Shaw, który przyciągnął cały film: „artystów i pseudoartystów, biznesmenów, oszustów, kupujących i sprzedawcy, handlarze, dziwki, pornografowie, krytycy, naciągacze, bohaterowie roku, porażki roku”. Tutaj potrzebujesz przepustki prasowej, aby otrzymać przepustkę prasową, a te przepustki mają pięć poziomów ważności oznaczonych kolorami. Jego oficjalna nazwa to Festival International du Film, jakby był tylko jeden, nic więc dziwnego, że Cannes jest duże.

Cannes, zwykle liczące 70 000 mieszkańców, odnotowuje wzrost populacji o 50% w ciągu 12 dni, kiedy funkcjonuje jako epicentrum świata filmu. „Cieszę się z tego”, powiedziała mi AS Byatt podczas swojej pierwszej wizyty w 1995 roku. „Jestem pracoholiczką i wszyscy tutaj też są. To miasto pełne ich, szaleńczo zajęte. Jak kupa mrówek”.

W rodzaju samospełniającej się przepowiedni wszyscy są tutaj zewsząd, ponieważ wszyscy inni też są tutaj, a gdzie jeszcze wpadniesz na tych wszystkich ludzi? Francuski przemysł pornograficzny planuje coroczne rozdanie nagród Hot d'Or, które zbiegają się z festiwalem, a grupa ponad 100 francuskich pracowników kolei pojawia się co roku, aby nagrodzić wspaniale nazwaną Rail d'Or zasłużony film. Aby to wszystko wykorzystać, festiwal stał się największym na świecie corocznym wydarzeniem medialnym, całodobowym kinowym billboardem, który w 1999 roku przyciągnął 3893 dziennikarzy, 221 ekip telewizyjnych i 118 stacji radiowych reprezentujących 81 krajów. A potem są filmy.

Dla wielu filmowców pierwsza wycieczka do Cannes jest rodzajem Graala, kulminacją, która mówi, czy jesteś dziennikarzem z komputerem, czy filmowcem, który wieczorem wspina się po słynnym czerwonym dywanie na Palais du Festival pokaz tylko ubioru, że przyjechałeś. Dla mnie, paradoksalnie, był to początek, pierwsze oszałamiające, kuszące spojrzenie na chaotyczny świat, którego chciałem być częścią, ale nie byłem pewien, czy jest dla mnie miejsce.

Cannes świętowało swój 25. festiwal, kiedy po raz pierwszy opisałem go w 1971 roku jako niewiele starszy reporter dla Washington Post. Chociaż wydarzenie odbiegało od wyznaczonego celu, jakim było bycie „festiwalem sztuki filmowej, z którego wykluczone byłyby wszelkie pozakinowe zainteresowania”, nawet wtedy było to strasznie ekscytujące miejsce.

W tamtych czasach prawie żaden Amerykanin nie podróżował, a ja zostałem nagrodzony pokojem w eleganckim hotelu o nazwie Gonnet położonym przy bulwarze de la Croisette, wypełnionym już wtedy tłumami i przyjemnymi dla tłumu ekscentrykami, jak starszy pan, który walnął w Cowbell i wykrzyknął po francusku: „Zawsze te same filmy, zawsze ten sam cyrk. Zanieczyszczenia, zanieczyszczenie psychiczne i fizyczne. Nic, nic, nic”.

Stary festiwalowy pałac był klasycznym białym budynkiem, małym, ale eleganckim i patrolowanym przez czujną kadrę strażników w smokingach. Po raz pierwszy poczułem, jak surrealistyczne może być Cannes, gdy zobaczyłem, jak dobrze ubrany francuski intruz jest prawie uduszony na śmierć, gdy został wyciągnięty z Palais przez parę smokingów. A jednak nie brakowało mu przytomności umysłu, by nalegać tak głośno, jak pozwalało to duszenie: „Un peu de politesse, s'il vous warkocz”.

Ponieważ amerykańscy reporterzy, nawet młodzi, byli rzadkim towarem, przeprowadzanie wywiadów było łatwe i swobodne. Spędziłem deszczowe popołudnie z Jackiem Nicholsonem, słuchając, jak broni swojego debiutu reżyserskiego Drive, He Said, który został wyświetlony poprzedniego wieczoru przy fali okrzyków. Rozmawiałem ze wspaniałym włoskim reżyserem Luchino Viscontim, który zachichotał, gdy powiedział mi, że jego wiza na zbliżającą się wizytę w Ameryce nie pozwalała mu opuścić Nowego Jorku. – Nie wiem, dlaczego myślą, że jestem niebezpieczny – może myślą, że chcę zabić Nixona – powiedział przekornie. „Nie mam zamiaru podejmować żadnych działań wywrotowych. Nie chcę zabijać Nixona ani nawet pani Nixon. Chcę tylko zobaczyć resztę kraju. Napisz to w Waszyngtonie, może prezydent to przeczyta”. Ja zrobiłem, on nie.

Wróciłem do Cannes w 1976 roku i tłumy nie ustały. To był rok, w którym Taksówkarz zdobył Złotą Palmę i obserwowałem, równie zaskoczony jak on, jak młody reżyser Martin Scorsese po raz pierwszy posmakował tego, jak niepokojąco polityczne może być europejskie dziennikarstwo filmowe. W połowie konferencji prasowej Taxi Driver francuski dziennikarz wstał i odniósł się do sceny pomiędzy Travisem Bickle'em Roberta De Niro i Iris Jodie Foster, gdzie Travis opowiada o ucieczce z miasta i spędzeniu spokojnego czasu na wsi.

„Panie Scorsese”, zapytał dziennikarz, „czy powinniśmy zinterpretować tę scenę, jako że Travis odwraca się od zbankrutowanego zachodniego kapitalizmu przemysłowego i obstaje przy bardziej wspólnotowym, socjalistycznym modelu życia w przyszłości?” Scorsese wyglądał na naprawdę, głęboko zbitego z tropu. – Nie – powiedział w końcu. "Travis po prostu chce spędzić trochę czasu na wsi."

Nie zrozum źle. To nie jest tak, że kiedyś była to jakaś spokojna mała wioska rybacka, która niestety została opanowana przez glamoroidy międzynarodowej społeczności filmowej. Od ponad 150 lat, odkąd Lord Brougham został powstrzymany przez epidemię cholery przed zimowaniem w Nicei w 1834 roku i zamiast tego spędza tu czas, Cannes jest placem zabaw dla zamożnych klas, domem dla królewskich hoteli, eleganckich restauracji i drogich butików . Nie na darmo jest jego siostrzane miasto Beverly Hills.

I mimo francuskiej pasji do kina nie byłoby tu żadnego festiwalu, gdyby nie sposób, w jaki faszyści prowadzili festiwal filmowy w Wenecji, założony w 1932 roku. W 1937 roku La Grande Illusion Jeana Renoira odmówiono głównej nagrody, ponieważ jej pacyfistycznych nastrojów, a Francuzi zdecydowali, że jeśli chcesz coś zrobić dobrze, musisz to zrobić sam.

Pierwszy festiwal filmowy w Cannes zaplanowano na pierwsze trzy tygodnie września 1939 roku. Hollywood odpowiedziało, wysyłając Czarnoksiężnika z krainy Oz i Tylko anioły mają skrzydła wraz z „parowcem gwiazd”, w tym Mae West, Gary Cooper, Norma Shearer i George Raft . Niemcy wybrali jednak 1 września 1939 roku na najazd na Polskę, a po premierowym pokazie „Dzwonnika z Notre Dame” festiwal został odwołany i nie rozpoczął się ponownie aż do 1946 roku.

Według genialnego i pouczającego Hollywood na Riwierze: The Inside Story of the Cannes Film Festival autorstwa Cari Beauchamp i Henri Behara, atmosfera tego pierwszego festiwalu nie różniła się zbytnio od dzisiejszej. Cytują fragment z francuskiej gazety o wydarzeniu z 1946 roku, który można było napisać w zeszłym roku: „Tutaj ulice są tak zakorkowane, że można by pomyśleć, że wciąż jest się w Paryżu. Na Croisette to nieustanna parada samochodów. spotkanie gwiazd i celebrytów, cały świat, półnagi i opalony do perfekcji”.

Cannes zaczęło się powoli, dopiero w 1951 roku zaczęło się co roku. To było w 1954 roku, kiedy gwiazda Simone Silva upuściła górę od bikini i próbowała objąć Roberta Mitchuma przed hordą fotografów, co dało rodzaj międzynarodowej prasy, która zapewniła reputacja festiwalu. Nie miał problemu z przykuciem uwagi świata, pisze jeden z krytykujących historyków filmu, ponieważ „wcześnie opowiedział się za przepychem i sensacją”, koncentrując się na „erotycznych fantazjach o nagim ciele, tak chętnie kojarzonych z śródziemnomorskim kurortem nadmorskim”.

Konkurencyjne wydarzenie, znane jako Międzynarodowy Tydzień Krytyków, zostało zorganizowane przez francuskiego krytyka Georgesa Sadoula w 1962 roku, ale poważna zmiana nastąpiła w Cannes dopiero w decydującym roku 1968. - demonstracje rządowe i ponad 10 milionów strajkujących ludzi, francuscy reżyserzy, tacy jak François Truffaut i Jean-Luc Godard, domagali się odwołania Cannes w półmetku.

Namacalnym rezultatem tego wstrząsu było założenie w następnym roku innego niezależnego wydarzenia sidebarowego, Quinzaine des Realisateurs, czyli Directors' Fortnight, które nadal konkuruje z oficjalnym festiwalem filmów i konsekwentnie pokazuje bardziej ekscytującą ofertę, począwszy od She's Spike'a Lee. Muszę to mieć do szczęścia Todda Solondza. Quinzaine stał się takim zagrożeniem dla festiwalu, że jedną z pierwszych rzeczy, jakie zrobił Gilles Jacob, kiedy przejął jego funkcję w 1978 roku, było rozpoczęcie własnej, bardziej ostrej, niekonkurencyjnej imprezy sidebarowej o nazwie „Un Certain Regard”.

Zanim wróciłem do Cannes w 1992 roku, zmieniło się jeszcze więcej. Stary Palais został zburzony i zastąpiony przez agresywnie nowoczesny Noga Hilton, a ogromny nowy Palais zastąpił eleganckie kasyno obok starego portu. Festiwal coraz bardziej stawał się miastem w mieście, całkowicie przejmując na czas trwania Cannes. Ogromne billboardy na Croisette wyświetlają plakaty z filmami, które są w trakcie imprezy, jak również z tymi, które nie są, ale ukażą się jeszcze w tym roku. A Planet Hollywood umieszcza gipsowe odciski dłoni Bruce'a Willisa, Mela Gibsona i innych gwiazd obok istniejącego już pomnika Charlesa de Gaulle'a. Front sierpniowego hotelu Carlton co roku przechodzi inną komercyjną metamorfozę: raz przedstawiał wysoką Godzillę, raz działającą świątynię egipską, w tym owinięte bandażami postacie i naturalnej wielkości posągi bogów, aby promować Mumię. Nic dziwnego, że francuski magazyn zatytułowany przez rok „Trop de Promo Tue le Cinéma”, zbyt duży rozgłos zabija kino.

Wszędzie są ekscesy, które mogą wygenerować tylko pieniądze i sława. Jak podał New York Times, znani goście hotelowi „potrzebują 150 wieszaków na szafy i galonów wody mineralnej do kąpieli”. Legendarny Hôtel du Cap, w którym niemiecki personel generalny rozkoszował się podczas francuskiej okupacji i gdzie w 1971 roku obserwowałem, jak Burt Lancaster skakał ze skał, by popływać w oceanie, nalega, by za jego bardzo drogie pokoje zapłacić z góry gotówką.

Dla ludzi zmęczonych życiem w hotelach, statki takie jak luksusowa barka („bądź w środku biznesu, bądź z dala od zgiełku” za 8500 USD dziennie za apartament królewski) lub Octopussy („słynna na całym świecie, 143-metrowa luksusowa mega- jacht” kosztujący 15 000 USD dziennie lub 80 000 USD tygodniowo). A jeśli zwykła taksówka z lotniska w Nicei jest zbyt ciasna, można wypożyczyć helikoptery i czerwone motocykle BMW z szoferem.

Dla tych, którzy szukają sposobu na połączenie ostentacji z dobrymi uczynkami, wydarzeniem towarzyskim sezonu jest zawsze promocja Kino Przeciwko AIDS AmFAR w wysokości 1000 USD w pobliskiej restauracji Moulin de Mougins. W 1995 roku Sharon Stone rozpoczęła wieczór osobistym i emocjonalnym apelem o dodatkowe fundusze na badania, a zakończyła go szybką licytacją kolczyków do pępka modelki Naomi Campbell za 20 000 dolarów księciu z Arabii Saudyjskiej. Kiedy dziwaczna licytacja krążyła w tę iz powrotem, hollywoodzka typka z większą ilością pieniędzy niż rozsądku zastanawiała się głośno, czy Stone dorzuciłaby jej majtki. „Każdy, kto ma 7,50 dolara”, odpowiedziała aktorka w brawurowym momencie w Cannes, „wie, że ich nie noszę”.

To właśnie podczas spokojnego śniadania na nieskazitelnym tarasie Hôtel du Cap Tim Robbins, wyczerpany całonocną szaloną imprezą, podczas której ludzie krzyczeli na korytarzu przed jego pokojem, zwięźle uchwycił bezwzględną dwoistość, która jest znakiem rozpoznawczym tego nieporęczny, trudny do skategoryzowania festiwal.

„Cannes to bardzo dziwna mieszanka sztuki filmowej i totalnej prostytucji filmowej” – powiedział. „Jedną z rzeczy, które pamiętam z mojego pierwszego roku tutaj w 1992 roku, jest wejście do pokoju i spotkanie ze świetnym aktorem, takim jak Gérard Depardieu, a następnie wyjście i obejrzenie plakatu kobiety z dużymi piersiami trzymającej karabin maszynowy. t jeszcze zrobione, ale mieli już tytuł i koncepcję reklamy”.

Ta umiejętność łączenia yin i yang branży filmowej, łączenia w tym samym miejscu elitarnej elity światowych twórców filmowych i bezwstydnego międzynarodowego rynku, gdzie pieniądze są jedynym językiem, a seks i przemoc najbardziej wymienialnymi walutami, jest przeczący logice triumf Cannes.

To festiwal, na którym popcornowe filmy, takie jak Torrente, The Dumb Arm of the Law (reklamowane w kraju pochodzenia pod hasłem „Tylko kiedy myślałeś, że hiszpańskie kino staje się lepsze”) dzielą przestrzeń z twórczością wymagających reżyserów, takich jak Theo Angelopoulos. i Abbas Kiarostami. Gdzie szef festiwalu Jacob mówi z dumą, że przyciąga Madonnę, a także Manoel de Oliveira. Gdzie w ciągu 24 godzin w 1997 roku można było poważnie porozmawiać o sytuacji w Sarajewie z reżyserem Welcome to Sarajevo Michaelem Winterbottomem i podzielić się lunchem prasowym z Sylvesterem Stallone, który zjadliwie analizował minione fiaska, takie jak Stop! Albo moja mama strzeli: „Gdyby chodziło o usunięcie śledziony za pomocą traktora lub o ponowne oglądanie, powiedziałbym: „Uruchom silnik”. "

W przeciwieństwie do Toronto i Telluride, Cannes może być bezlitosnym, niebezpiecznym i wrogim miejscem. Boos często zderzają się z wiwatami po projekcjach, do tego stopnia, że ​​nawet Jacob przyznał: „Komentatorzy są bezlitosni. Są festiwale, na które można wysłać film myśląc, że jeśli nie pójdzie dobrze, to na dłuższą metę może być OK To nie jest możliwe w Cannes. Cannes jest bardzo brutalne za lub przeciw.

Jedną z form przerażenia charakterystyczną dla Cannes jest aktywność, którą zacząłem nazywać „uderzeniem”. Fotele w Palais odskakują z donośnym dźwiękiem, gdy ich mieszkańcy wstają, aby wyjść, więc kiedy niezadowoleni widzowie wychodzą z seansu przed zakończeniem filmu, wszyscy o tym wiedzą. „W nowym Palais jest coś przerażającego” – tak pewien publicysta opisał jeden niefortunny pokaz. „Ludzie byli tak znudzeni, że po godzinie zaczęli wyjeżdżać tłumnie. W paczkach.Poszło clack clackclack clack clack clack. Czułeś wielokrotnie pchnięty nożem w plecy. Każdy clack było przerażające. I to wciąż przerażające. Te sekary pozostają wygrawerowane."

Ale bez względu na to, co myślą o mrocznych i chaotycznych stronach Cannes, nawet najbardziej nieprawdopodobni twórcy filmowi są w końcu niemal zmuszeni do wzięcia w nim udziału, ponieważ jest tak duży, ponieważ można stąd wygenerować tak wiele ogólnoświatowego rozgłosu. Nawet Ken Loach, dziekan społecznie świadomych brytyjskich reżyserów, nosi formalne stroje na premiery swoich filmów na czerwonym dywanie. - Są większe rzeczy, o które można się buntować - przypomniał mi Loach - niż czarny krawat.

Okazuje się więc, jak na każdej dużej, efektownej imprezie, że ludzie, którzy najbardziej denerwują się na Cannes, to ci, którzy nie mogą wejść. narody produkujące, które miały ogromne problemy z dopuszczeniem swoich zdjęć do oficjalnego konkursu, najbardziej prestiżowej części Cannes.

Festiwal 2000 był siódmym rokiem z rzędu, kiedy Niemcy zostali wykluczeni z konkursu i nie byli z tego powodu zadowoleni. „Cierpimy, gdy tak się dzieje” – powiedział jeden z niemieckich reżyserów dla „Hollywood Reporter”. Wskazano, że „od 1994 roku zarówno Tajwan, jak i Chiny/Hongkong miały po cztery filmy, każdy z nich w konkursie. Dania miała po trzy w Iranie, Grecja i Japonia po dwa, a Meksyk, Belgia i Mali po jednym. W tym czasie Niemcy , która ma drugą co do wielkości branżę medialną na świecie i która ma niedawno rozkwitający sektor filmów fabularnych, nie miała żadnego”. Powodem afrontu, jak teoretyzował inny reżyser, było francuskie przekonanie, że „Francja wymyśliła kulturę, a Niemcy nie mogą w niej uczestniczyć”.

Jeszcze bardziej niezadowoleni byli Włosi, kiedy i oni zostali wykluczeni z Cannes 2000. Weteran, producent Dino De Laurentiis, powiedział: „Ci zasmarkani Francuzi mnie rozśmieszają. Na międzynarodowym festiwalu wykluczenie naszego kina jest śmieszne”. Reżyser filmowy Ricky Tognazzi, zemsta w jego umyśle, powiedział: „Przez rok będę unikał jedzenia francuskiego koziego sera”.

Jeśli jest jedna rzecz, która jest ogólnie zgodna z oficjalnym konkursem, to fakt, że proces selekcji jest zaskakujący. Każdy weteran z Cannes ma swoją listę śmiesznych filmów, które w jakiś sposób zostały wpuszczone, od przyćmionej brytyjskiej komedii Dziedzictwo po nie do wydania w reżyserii Johnny'ego Deppa Odważni.

Co gorsza, jeśli filmy z jakimkolwiek potencjałem do zadowolenia tłumu dostaną się na festiwal, często są spychane do bezsensownych miejsc poza konkursem. Taki los spotkał zasłużenie popularne dzieła, takie jak Strictly Ballroom, The Adventures of Priscilla, Queen of the Desert, Trainspotting i Przyczajony tygrys, Hidden Dragon. Ten trend jest tak dobrze znany, że Francis Veber, najpopularniejszy francuski filmowiec swojego pokolenia, powiedział mi, że kiedy w 1999 roku otrzymał telefon z festiwalu z oficjalnym hołdem dla niego: „Byłem tak zaskoczony, że spadł na mój tyłek. Po co teraz hołd? Może widzieli moje testy na cholesterol i cukier i myślą, że niedługo umrę.

Niewygodna prawda jest taka, że ​​jak na festiwal filmowy, który jest cynosurem wszystkich oczu, gust Cannes, przynajmniej jeśli chodzi o konkurencję, jest zaskakująco wąski. Francja jest ojczyzną teorii autorskiej, która ubóstwia reżyserów kosztem innych kreatywnych imprez, a Cannes zdecydowanie faworyzuje filmy krytycznie szanowanych autorów, którzy byli tam już wcześniej, grupa zwykle podejrzanych, w dużej mierze niekomercyjnych twórców filmowych. jako „hełmerzy wagi ciężkiej”. To coraz bardziej niepopularna filozofia.

„Wysoka sztuka płaci niskie dywidendy na festiwalu w Cannes” – brzmiał nagłówek w szeroko omawianym w 1999 roku artykule głównego krytyka filmowego Variety, Todda McCarthy'ego. Umieścił on teorię autorską w „zaawansowanym stanie ułomności” i ubolewał, że „przepaść między filmami o sztuce wysokiej, które chce robić wielu poważnych reżyserów, a obrazami, które zainteresują widzów, jest większa niż kiedykolwiek”.

W tym samym duchu Maurice Huleu z Nice-Matin zastanawiał się, czy „ten wylew pracy, talentu i kreatywności jest predestynowany, by zadowolić tylko nielicznych wtajemniczonych”. Mówiąc o decyzji z 1997 r., która podzieliła Złotą Palmę między Abbasa Kiarostami i Shohei Imamura, Huleu podkreślił, że jury „było może poświęciło inne względy w imię sztuki, ale wyrządziło też krzywdę festiwalowi w Cannes i kinu”. .

Co nieuchronnie prowadzi nas do Hollywood, innego centrum filmowego wszechświata. To miejsce, które sprawia, że ​​świat łaknie filmów i choć Cannes dobrze zna wartość przepychu i blichtru, festiwal w ostatnich latach miał duże trudności z przyciąganiem przedmiotów z najwyższej półki z systemu studyjnego.

Są ku temu powody. Cannes, w przeciwieństwie do Toronto, ma miejsce na wiosnę, nieodpowiednia pora roku dla „jakościowych” filmów, które wytwórnie filmowe wolałyby wysyłać na festiwale. Jak już wspomnieliśmy, Cannes może zabić Twoje zdjęcie, czego studia filmowe nie chcą ryzykować z potencjalnymi hitami kinowymi kosztującymi dziesiątki milionów dolarów. Cannes jest drogie. A zwłaszcza w ostatnich latach hierarchia festiwalowa niechętnie wybierała się na wycieczki do Los Angeles i robiła tego rodzaju schmuzeingi i pochlebstwa, które są konieczne, aby obalić bardziej racjonalne względy.

Czynnikiem jest również to, że nagrody jury w Cannes mogą być tak arbitralne, kierowane kaprysami i nastawione na realizację programów politycznych i kulturalnych. Na każdy rok, na przykład w 1993 roku, kiedy Złotą Palmę mądrze podzielono między Fortepian i Żegnaj, moja konkubina, jest taki, jak w 1999 r., kiedy jury pod przewodnictwem Davida Cronenberga przerażało wszystkich oprócz siebie, przyznając trzy główne nagrody niemożliwemu do oglądania L' Humanité. „Decyzje Davida Cronenberga”, powiedział jeden z weteranów festiwalu, „są bardziej przerażające niż jego filmy”. W 1992 roku genialny Léolo został odrzucony, przynajmniej częściowo, ponieważ jego reżyser, Jean-Claude Lauzon, wygłosił prowokacyjną uwagę seksualną do amerykańskiej aktorki, która zasiadała w jury. „Kiedy to powiedziałem”, wspomina reżyser, „mój producent był obok mnie i zrobił się szary”. Nic dziwnego, że w takiej atmosferze jeden z najlepszych hollywoodzkich filmów ostatniej dekady, LA Confidential, znalazł się w konkursie i wrócił do domu z niczym.

Ale kiedy film trafia tutaj, kiedy zdobywa główną nagrodę i porusza publiczność, to naprawdę uderza. Quentin Tarantino był naprawdę zszokowany, gdy Pulp Fiction zdobył Palme w 1994 roku („Nie robię filmów, które łączą ludzi, robię filmy, które dzielą ludzi”), ale ten moment był motorem ogromny światowy sukces filmu. Steven Soderbergh zdobył już nagrodę na Sundance, ale kiedy stał się najmłodszą osobą, która wygrała Palme za seks, kłamstwa i kasety wideo, powiedział, że to doświadczenie „jak bycie Beatlesem przez tydzień. To było tak nieoczekiwane, jak ktoś powiedział „Właśnie wygrałeś 10 milionów dolarów” i przykładasz mikrofon do twarzy. Nie wiedziałem, jak zareagować, nie wiem, co powiedziałem”.

A potem był Roberto Benigni. Jego Life Is Beautiful nie zdobyło Palmy w 1998 roku (która trafiła do, co zrozumiałe, zapomnianej przez Angelopoulosa „Eternity and a Day”), zdobył drugą nagrodę główną, ale to nie miało znaczenia. Bezpośrednią linię można prawdopodobnie wyśledzić od wylewnego zachowania Benigniego tamtej nocy, biegnącego po scenie i namiętnie całującego stopy przewodniczącego jury Scorsese, do ostatecznego statusu filmu jako potrójnego zdobywcy Oscara i wówczas najbardziej dochodowego filmu obcojęzycznego w historii USA. Ten niezatarty obraz Benigniego w ekstazie prawdopodobnie zrobi tyle samo dla statusu i mitologii Cannes, co wcześniejsze ujęcie Simone Silvy topless z Robertem Mitchumem dla tego festiwalu wiele lat temu.

Festiwal filmowy w Cannes rozpoczyna się 15 maja. © Kenneth Turan. Wyciąg z Sundance do Sarajewa: festiwale filmowe i świat, który stworzyli (University of California Press).

Najważniejsze w tym roku

55. Festiwal Filmowy w Cannes już wywołał pewne zamieszanie, nakłaniając Woody'ego Allena do odrzucenia Wenecji przed głośniejszym otwarciem na południu Francji, a Brytyjczycy odwrócili zeszłoroczną suszę, mając sześciu reżyserów na festiwalu: Ken Loach, Mike Leigh i Michael Winterbottom w konkursie, Shane Meadows i Lynne Ramsey w sekcji Director's Fortnight oraz nowicjusz Francesca Joseph w pasku bocznym Un Certain Regard. To zniechęcająco szeroki wybór, jak zawsze, ale oto 10 najlepszych typów.

Miłość po ponczu
(reż. Paul Thomas Anderson)

Twórca Magnolia i Boogie Nights gra Adama Sandlera jako właściciela zmagającego się z problemami seks-telefonu z siedmioma siostrami, który ucieka przed jakimiś brutalnymi bandytami. Występują również Philip Seymour Hoffman i Emily Watson jako grająca na harmonijce kobieta, z którą Sandler umawia się na randkę. Na pewno będzie to bardzo gorący bilet.

Słodka szesnastka
(reż. Ken Loach)

Uważa się, że Loach, zawsze ulubieniec Cannes, powrócił do bezpretensjonalnego wzruszenia i człowieczeństwa Kesa dzięki tej historii o młodym chłopcu, granym przez nieprofesjonalnego nowicjusza Martina Compstona, który próbuje kupić przyczepę kempingową, do której mogłaby się przenieść jego rodzina. kiedy jego matka zostaje zwolniona z więzienia.

Człowiek bez przeszłości
(reż. Aki Kaurismaki)

Sławnego fińskiego reżysera Leningrad Cowboys Go America, filmu o mężczyźnie, który przybywa do Helsinek i traci pamięć po tym, jak został zaatakowany i brutalnie pobity. Następnie, myśląc jak tabula rasa, mieszka na obrzeżach miasta i próbuje zrekonstruować swoje życie od podstaw. Kusząca perspektywa dla wielbicieli charakterystycznego seriokomicznego zmysłu wielkiego człowieka.

Pianista
(reż. Roman Polański)

Na podstawie wstrząsających wspomnień Władysława Szpilmana o nazistach i getcie warszawskim, z Adrienem Brodym w roli głównej. Jest to rozumiany jako głęboko osobisty projekt Polańskiego, który jako dziecko sam ocalał z Holokaustu. Dla Polańskiego ważne jest, aby ten film był co najmniej sukcesem festiwalu, bo ostatnim jego solidnym osiągnięciem jest rozpoczęcie kariery Hugh Granta w filmie Gorzkim księżycu.

Nieodwracalny
(reż. Gaspar Noé)

Kiedy spotkałem się z reżyserem dwa lata temu w Cannes, powiedział mi, że bierze mnóstwo narkotyków w ramach badań do tego filmu, który z pewnością będzie bombą kontrowersyjną festiwalu, ze zwykłymi krzykami, buczeniem i tradycyjnymi, malownicze uderzenie na zewnątrz, gdy jest bezczelnie zaplanowane na zbyt małe miejsce. Podobno zawiera przerażającą scenę gwałtu. (Bohaterki Baise-Moi odprężyły się, oglądając w telewizji ostatni film Noé, Seul Contre Tous). Szanse na Złotą Palmę mogą się zmniejszyć.

O Schmidcie
(reż. Alexander Payne)

Po swojej wspaniałej licealnej satyrze na wybory – farma zwierząt amerykańskiej polityki seksualnej – Payne zyskał zarówno zdolność do bankowości, jak i niezależną wiarygodność, a Jack Nicholson złapał w sidła, by zagrać zrzędliwego, zwiotczałego wdowca, który został zmuszony do uczestniczenia w ślubie córki. Biorąc pod uwagę plusk, jaki Nicholson zrobił w zeszłym roku w The Pledge Seana Penna, warto na to zwrócić uwagę.

Kręgle dla orlik
(reż. Michael Moore)

To chyba pierwszy raz, kiedy dokument został wybrany do konkursu w Cannes. Michael Moore, który niedawno w swojej książce „Stupid White Men” przebił amerykańską korporacyjną superklasę, teraz rzuca zjadliwe spojrzenie na amerykańskie zauroczenie bronią i wszechobecną obawę, że jakiś stary, przygnębiony, dobry chłopak spryska kulami jego lokalny McDonald's. obracając broń na siebie.

Gliniany Ptak
(reż. Tareque Masud)

Część Director's Fortnight. Reżyserem tego filmu jest Bangladesz Masud, napisany wspólnie z jego urodzoną w Ameryce żoną Catherine, która wspólnie wyreżyserowała w 1996 roku dokument Muktir Gaan o wojnie z Pakistanem w 1971 roku. Akcja rozgrywa się pod koniec lat 60. i opowiada o dziecku, które wraz z rodziną ucieka przed inwazją armii pakistańskiej, by zamieszkać w dżungli.

Morvern Callar
(reż. Lynne Ramsey)

Potężny i pięknie wykonany drugi film fabularny, z udziałem Samanthy Morton, od twórcy Ratcatchera. Ramsey jest teraz reżyserem, w którym tkwią wszystkie nasze nadzieje na poważne, poważne brytyjskie kino artystyczne. Ten oszałamiający film znalazł się w Director's Fortnight - ale dlaczego, u licha, festiwal nie umieścił go w głównym konkursie?

Polissons et Galipettes
(przedstawiony przez Michela Reilhaca)

Dla tych, którzy przegapili nagrody Hot d'Or, przedstawia wybór z celuloidowej pornografii, od początku XX wieku do dnia dzisiejszego. Koneserzy, antropolodzy i zapracowani krytycy będą ustawiać się w kolejce pod blokiem.


Festiwal sztuki i prostytucji

Czym jest to coś, co nazywa się Cannes? Wyczerpujący i zatłoczony, został porównany przez ocalałego do „bójki w burdelu podczas pożaru”. Miejsce, w którym zdobywa się reputację, a serca są złamane, fascynujące i frustrujące w równym stopniu, łączy miłość i nienawiść z Hollywood, a jednocześnie przyznaje nagrody, które są najbardziej pożądane w świecie filmu po Oskarach. To tutaj Clint Eastwood może znaleźć się, oglądając – i ciesząc się – irańskim filmem o pieczeniu chleba w miejscu, napisał powieściopisarz Irwin Shaw, który przyciągnął cały film: „artystów i pseudoartystów, biznesmenów, oszustów, kupujących i sprzedawcy, handlarze, dziwki, pornografowie, krytycy, naciągacze, bohaterowie roku, porażki roku”. Tutaj potrzebujesz przepustki prasowej, aby otrzymać przepustkę prasową, a te przepustki mają pięć poziomów ważności oznaczonych kolorami. Jego oficjalna nazwa to Festival International du Film, jakby był tylko jeden, nic więc dziwnego, że Cannes jest duże.

Cannes, zwykle liczące 70 000 mieszkańców, odnotowuje wzrost populacji o 50% w ciągu 12 dni, kiedy funkcjonuje jako epicentrum świata filmu. „Cieszę się z tego”, powiedziała mi AS Byatt podczas swojej pierwszej wizyty w 1995 roku. „Jestem pracoholiczką i wszyscy tutaj też są. To miasto pełne ich, szaleńczo zajęte. Jak kupa mrówek”.

W rodzaju samospełniającej się przepowiedni wszyscy są tutaj zewsząd, ponieważ wszyscy inni też są tutaj, a gdzie jeszcze wpadniesz na tych wszystkich ludzi? Francuski przemysł pornograficzny planuje coroczne rozdanie nagród Hot d'Or, które zbiegają się z festiwalem, a grupa ponad 100 francuskich pracowników kolei pojawia się co roku, aby nagrodzić wspaniale nazwaną Rail d'Or zasłużony film. Aby to wszystko wykorzystać, festiwal stał się największym na świecie corocznym wydarzeniem medialnym, całodobowym kinowym billboardem, który w 1999 roku przyciągnął 3893 dziennikarzy, 221 ekip telewizyjnych i 118 stacji radiowych reprezentujących 81 krajów. A potem są filmy.

Dla wielu filmowców pierwsza wycieczka do Cannes jest rodzajem Graala, kulminacją, która mówi, czy jesteś dziennikarzem z komputerem, czy filmowcem, który wieczorem wspina się po słynnym czerwonym dywanie na Palais du Festival pokaz tylko ubioru, że przyjechałeś. Dla mnie, paradoksalnie, był to początek, pierwsze oszałamiające, kuszące spojrzenie na chaotyczny świat, którego chciałem być częścią, ale nie byłem pewien, czy jest dla mnie miejsce.

Cannes świętowało swój 25. festiwal, kiedy po raz pierwszy opisałem go w 1971 roku jako niewiele starszy reporter dla Washington Post. Chociaż wydarzenie odbiegało od wyznaczonego celu, jakim było bycie „festiwalem sztuki filmowej, z którego wykluczone byłyby wszelkie pozakinowe zainteresowania”, nawet wtedy było to strasznie ekscytujące miejsce.

W tamtych czasach prawie żaden Amerykanin nie podróżował, a ja zostałem nagrodzony pokojem w eleganckim hotelu o nazwie Gonnet położonym przy bulwarze de la Croisette, wypełnionym już wtedy tłumami i przyjemnymi dla tłumu ekscentrykami, jak starszy pan, który walnął w Cowbell i wykrzyknął po francusku: „Zawsze te same filmy, zawsze ten sam cyrk. Zanieczyszczenia, zanieczyszczenie psychiczne i fizyczne. Nic, nic, nic”.

Stary festiwalowy pałac był klasycznym białym budynkiem, małym, ale eleganckim i patrolowanym przez czujną kadrę strażników w smokingach. Po raz pierwszy poczułem, jak surrealistyczne może być Cannes, gdy zobaczyłem, jak dobrze ubrany francuski intruz jest prawie uduszony na śmierć, gdy został wyciągnięty z Palais przez parę smokingów. A jednak nie brakowało mu przytomności umysłu, by nalegać tak głośno, jak pozwalało to duszenie: „Un peu de politesse, s'il vous warkocz”.

Ponieważ amerykańscy reporterzy, nawet młodzi, byli rzadkim towarem, przeprowadzanie wywiadów było łatwe i swobodne. Spędziłem deszczowe popołudnie z Jackiem Nicholsonem, słuchając, jak broni swojego debiutu reżyserskiego Drive, He Said, który został wyświetlony poprzedniego wieczoru przy fali okrzyków. Rozmawiałem ze wspaniałym włoskim reżyserem Luchino Viscontim, który zachichotał, gdy powiedział mi, że jego wiza na zbliżającą się wizytę w Ameryce nie pozwalała mu opuścić Nowego Jorku. – Nie wiem, dlaczego myślą, że jestem niebezpieczny – może myślą, że chcę zabić Nixona – powiedział przekornie. „Nie mam zamiaru podejmować żadnych działań wywrotowych. Nie chcę zabijać Nixona ani nawet pani Nixon. Chcę tylko zobaczyć resztę kraju. Napisz to w Waszyngtonie, może prezydent to przeczyta”. Ja zrobiłem, on nie.

Wróciłem do Cannes w 1976 roku i tłumy nie ustały. To był rok, w którym Taksówkarz zdobył Złotą Palmę i obserwowałem, równie zaskoczony jak on, jak młody reżyser Martin Scorsese po raz pierwszy posmakował tego, jak niepokojąco polityczne może być europejskie dziennikarstwo filmowe. W połowie konferencji prasowej Taxi Driver francuski dziennikarz wstał i odniósł się do sceny pomiędzy Travisem Bickle'em Roberta De Niro i Iris Jodie Foster, gdzie Travis opowiada o ucieczce z miasta i spędzeniu spokojnego czasu na wsi.

„Panie Scorsese”, zapytał dziennikarz, „czy powinniśmy zinterpretować tę scenę, jako że Travis odwraca się od zbankrutowanego zachodniego kapitalizmu przemysłowego i obstaje przy bardziej wspólnotowym, socjalistycznym modelu życia w przyszłości?” Scorsese wyglądał na naprawdę, głęboko zbitego z tropu. – Nie – powiedział w końcu. "Travis po prostu chce spędzić trochę czasu na wsi."

Nie zrozum źle. To nie jest tak, że kiedyś była to jakaś spokojna mała wioska rybacka, która niestety została opanowana przez glamoroidy międzynarodowej społeczności filmowej. Od ponad 150 lat, odkąd Lord Brougham został powstrzymany przez epidemię cholery przed zimowaniem w Nicei w 1834 roku i zamiast tego spędza tu czas, Cannes jest placem zabaw dla zamożnych klas, domem dla królewskich hoteli, eleganckich restauracji i drogich butików . Nie na darmo jest jego siostrzane miasto Beverly Hills.

I mimo francuskiej pasji do kina nie byłoby tu żadnego festiwalu, gdyby nie sposób, w jaki faszyści prowadzili festiwal filmowy w Wenecji, założony w 1932 roku. W 1937 roku La Grande Illusion Jeana Renoira odmówiono głównej nagrody, ponieważ jej pacyfistycznych nastrojów, a Francuzi zdecydowali, że jeśli chcesz coś zrobić dobrze, musisz to zrobić sam.

Pierwszy festiwal filmowy w Cannes zaplanowano na pierwsze trzy tygodnie września 1939 roku. Hollywood odpowiedziało, wysyłając Czarnoksiężnika z krainy Oz i Tylko anioły mają skrzydła wraz z „parowcem gwiazd”, w tym Mae West, Gary Cooper, Norma Shearer i George Raft .Niemcy wybrali jednak 1 września 1939 roku na najazd na Polskę, a po premierowym pokazie „Dzwonnika z Notre Dame” festiwal został odwołany i nie rozpoczął się ponownie aż do 1946 roku.

Według genialnego i pouczającego Hollywood na Riwierze: The Inside Story of the Cannes Film Festival autorstwa Cari Beauchamp i Henri Behara, atmosfera tego pierwszego festiwalu nie różniła się zbytnio od dzisiejszej. Cytują fragment z francuskiej gazety o wydarzeniu z 1946 roku, który można było napisać w zeszłym roku: „Tutaj ulice są tak zakorkowane, że można by pomyśleć, że wciąż jest się w Paryżu. Na Croisette to nieustanna parada samochodów. spotkanie gwiazd i celebrytów, cały świat, półnagi i opalony do perfekcji”.

Cannes zaczęło się powoli, dopiero w 1951 roku zaczęło się co roku. To było w 1954 roku, kiedy gwiazda Simone Silva upuściła górę od bikini i próbowała objąć Roberta Mitchuma przed hordą fotografów, co dało rodzaj międzynarodowej prasy, która zapewniła reputacja festiwalu. Nie miał problemu z przykuciem uwagi świata, pisze jeden z krytykujących historyków filmu, ponieważ „wcześnie opowiedział się za przepychem i sensacją”, koncentrując się na „erotycznych fantazjach o nagim ciele, tak chętnie kojarzonych z śródziemnomorskim kurortem nadmorskim”.

Konkurencyjne wydarzenie, znane jako Międzynarodowy Tydzień Krytyków, zostało zorganizowane przez francuskiego krytyka Georgesa Sadoula w 1962 roku, ale poważna zmiana nastąpiła w Cannes dopiero w decydującym roku 1968. - demonstracje rządowe i ponad 10 milionów strajkujących ludzi, francuscy reżyserzy, tacy jak François Truffaut i Jean-Luc Godard, domagali się odwołania Cannes w półmetku.

Namacalnym rezultatem tego wstrząsu było założenie w następnym roku innego niezależnego wydarzenia sidebarowego, Quinzaine des Realisateurs, czyli Directors' Fortnight, które nadal konkuruje z oficjalnym festiwalem filmów i konsekwentnie pokazuje bardziej ekscytującą ofertę, począwszy od She's Spike'a Lee. Muszę to mieć do szczęścia Todda Solondza. Quinzaine stał się takim zagrożeniem dla festiwalu, że jedną z pierwszych rzeczy, jakie zrobił Gilles Jacob, kiedy przejął jego funkcję w 1978 roku, było rozpoczęcie własnej, bardziej ostrej, niekonkurencyjnej imprezy sidebarowej o nazwie „Un Certain Regard”.

Zanim wróciłem do Cannes w 1992 roku, zmieniło się jeszcze więcej. Stary Palais został zburzony i zastąpiony przez agresywnie nowoczesny Noga Hilton, a ogromny nowy Palais zastąpił eleganckie kasyno obok starego portu. Festiwal coraz bardziej stawał się miastem w mieście, całkowicie przejmując na czas trwania Cannes. Ogromne billboardy na Croisette wyświetlają plakaty z filmami, które są w trakcie imprezy, jak również z tymi, które nie są, ale ukażą się jeszcze w tym roku. A Planet Hollywood umieszcza gipsowe odciski dłoni Bruce'a Willisa, Mela Gibsona i innych gwiazd obok istniejącego już pomnika Charlesa de Gaulle'a. Front sierpniowego hotelu Carlton co roku przechodzi inną komercyjną metamorfozę: raz przedstawiał wysoką Godzillę, raz działającą świątynię egipską, w tym owinięte bandażami postacie i naturalnej wielkości posągi bogów, aby promować Mumię. Nic dziwnego, że francuski magazyn zatytułowany przez rok „Trop de Promo Tue le Cinéma”, zbyt duży rozgłos zabija kino.

Wszędzie są ekscesy, które mogą wygenerować tylko pieniądze i sława. Jak podał New York Times, znani goście hotelowi „potrzebują 150 wieszaków na szafy i galonów wody mineralnej do kąpieli”. Legendarny Hôtel du Cap, w którym niemiecki personel generalny rozkoszował się podczas francuskiej okupacji i gdzie w 1971 roku obserwowałem, jak Burt Lancaster skakał ze skał, by popływać w oceanie, nalega, by za jego bardzo drogie pokoje zapłacić z góry gotówką.

Dla ludzi zmęczonych życiem w hotelach, statki takie jak luksusowa barka („bądź w środku biznesu, bądź z dala od zgiełku” za 8500 USD dziennie za apartament królewski) lub Octopussy („słynna na całym świecie, 143-metrowa luksusowa mega- jacht” kosztujący 15 000 USD dziennie lub 80 000 USD tygodniowo). A jeśli zwykła taksówka z lotniska w Nicei jest zbyt ciasna, można wypożyczyć helikoptery i czerwone motocykle BMW z szoferem.

Dla tych, którzy szukają sposobu na połączenie ostentacji z dobrymi uczynkami, wydarzeniem towarzyskim sezonu jest zawsze promocja Kino Przeciwko AIDS AmFAR w wysokości 1000 USD w pobliskiej restauracji Moulin de Mougins. W 1995 roku Sharon Stone rozpoczęła wieczór osobistym i emocjonalnym apelem o dodatkowe fundusze na badania, a zakończyła go szybką licytacją kolczyków do pępka modelki Naomi Campbell za 20 000 dolarów księciu z Arabii Saudyjskiej. Kiedy dziwaczna licytacja krążyła w tę iz powrotem, hollywoodzka typka z większą ilością pieniędzy niż rozsądku zastanawiała się głośno, czy Stone dorzuciłaby jej majtki. „Każdy, kto ma 7,50 dolara”, odpowiedziała aktorka w brawurowym momencie w Cannes, „wie, że ich nie noszę”.

To właśnie podczas spokojnego śniadania na nieskazitelnym tarasie Hôtel du Cap Tim Robbins, wyczerpany całonocną szaloną imprezą, podczas której ludzie krzyczeli na korytarzu przed jego pokojem, zwięźle uchwycił bezwzględną dwoistość, która jest znakiem rozpoznawczym tego nieporęczny, trudny do skategoryzowania festiwal.

„Cannes to bardzo dziwna mieszanka sztuki filmowej i totalnej prostytucji filmowej” – powiedział. „Jedną z rzeczy, które pamiętam z mojego pierwszego roku tutaj w 1992 roku, jest wejście do pokoju i spotkanie ze świetnym aktorem, takim jak Gérard Depardieu, a następnie wyjście i obejrzenie plakatu kobiety z dużymi piersiami trzymającej karabin maszynowy. t jeszcze zrobione, ale mieli już tytuł i koncepcję reklamy”.

Ta umiejętność łączenia yin i yang branży filmowej, łączenia w tym samym miejscu elitarnej elity światowych twórców filmowych i bezwstydnego międzynarodowego rynku, gdzie pieniądze są jedynym językiem, a seks i przemoc najbardziej wymienialnymi walutami, jest przeczący logice triumf Cannes.

To festiwal, na którym popcornowe filmy, takie jak Torrente, The Dumb Arm of the Law (reklamowane w kraju pochodzenia pod hasłem „Tylko kiedy myślałeś, że hiszpańskie kino staje się lepsze”) dzielą przestrzeń z twórczością wymagających reżyserów, takich jak Theo Angelopoulos. i Abbas Kiarostami. Gdzie szef festiwalu Jacob mówi z dumą, że przyciąga Madonnę, a także Manoel de Oliveira. Gdzie w ciągu 24 godzin w 1997 roku można było poważnie porozmawiać o sytuacji w Sarajewie z reżyserem Welcome to Sarajevo Michaelem Winterbottomem i podzielić się lunchem prasowym z Sylvesterem Stallone, który zjadliwie analizował minione fiaska, takie jak Stop! Albo moja mama strzeli: „Gdyby chodziło o usunięcie śledziony za pomocą traktora lub o ponowne oglądanie, powiedziałbym: „Uruchom silnik”. "

W przeciwieństwie do Toronto i Telluride, Cannes może być bezlitosnym, niebezpiecznym i wrogim miejscem. Boos często zderzają się z wiwatami po projekcjach, do tego stopnia, że ​​nawet Jacob przyznał: „Komentatorzy są bezlitosni. Są festiwale, na które można wysłać film myśląc, że jeśli nie pójdzie dobrze, to na dłuższą metę może być OK To nie jest możliwe w Cannes. Cannes jest bardzo brutalne za lub przeciw.

Jedną z form przerażenia charakterystyczną dla Cannes jest aktywność, którą zacząłem nazywać „uderzeniem”. Fotele w Palais odskakują z donośnym dźwiękiem, gdy ich mieszkańcy wstają, aby wyjść, więc kiedy niezadowoleni widzowie wychodzą z seansu przed zakończeniem filmu, wszyscy o tym wiedzą. „W nowym Palais jest coś przerażającego” – tak pewien publicysta opisał jeden niefortunny pokaz. „Ludzie byli tak znudzeni, że zaczęli wychodzić po godzinie w stadach. W paczkach. Poszło klak-klak-klak-klak-klak-klak. Czułeś się wielokrotnie dźgnięty w plecy. Każdy klekot był przerażający. I nadal jest przerażający.

Ale bez względu na to, co myślą o mrocznych i chaotycznych stronach Cannes, nawet najbardziej nieprawdopodobni twórcy filmowi są w końcu niemal zmuszeni do wzięcia w nim udziału, ponieważ jest tak duży, ponieważ można stąd wygenerować tak wiele ogólnoświatowego rozgłosu. Nawet Ken Loach, dziekan społecznie świadomych brytyjskich reżyserów, nosi formalne stroje na premiery swoich filmów na czerwonym dywanie. - Są większe rzeczy, o które można się buntować - przypomniał mi Loach - niż czarny krawat.

Okazuje się więc, jak na każdej dużej, efektownej imprezie, że ludzie, którzy najbardziej denerwują się na Cannes, to ci, którzy nie mogą wejść. narody produkujące, które miały ogromne problemy z dopuszczeniem swoich zdjęć do oficjalnego konkursu, najbardziej prestiżowej części Cannes.

Festiwal 2000 był siódmym rokiem z rzędu, kiedy Niemcy zostali wykluczeni z konkursu i nie byli z tego powodu zadowoleni. „Cierpimy, gdy tak się dzieje” – powiedział jeden z niemieckich reżyserów dla „Hollywood Reporter”. Wskazano, że „od 1994 roku zarówno Tajwan, jak i Chiny/Hongkong miały po cztery filmy, każdy z nich w konkursie. Dania miała po trzy w Iranie, Grecja i Japonia po dwa, a Meksyk, Belgia i Mali po jednym. W tym czasie Niemcy , która ma drugą co do wielkości branżę medialną na świecie i która ma niedawno rozkwitający sektor filmów fabularnych, nie miała żadnego”. Powodem afrontu, jak teoretyzował inny reżyser, było francuskie przekonanie, że „Francja wymyśliła kulturę, a Niemcy nie mogą w niej uczestniczyć”.

Jeszcze bardziej niezadowoleni byli Włosi, kiedy i oni zostali wykluczeni z Cannes 2000. Weteran, producent Dino De Laurentiis, powiedział: „Ci zasmarkani Francuzi mnie rozśmieszają. Na międzynarodowym festiwalu wykluczenie naszego kina jest śmieszne”. Reżyser filmowy Ricky Tognazzi, zemsta w jego umyśle, powiedział: „Przez rok będę unikał jedzenia francuskiego koziego sera”.

Jeśli jest jedna rzecz, która jest ogólnie zgodna z oficjalnym konkursem, to fakt, że proces selekcji jest zaskakujący. Każdy weteran z Cannes ma swoją listę śmiesznych filmów, które w jakiś sposób zostały wpuszczone, od przyćmionej brytyjskiej komedii Dziedzictwo po nie do wydania w reżyserii Johnny'ego Deppa Odważni.

Co gorsza, jeśli filmy z jakimkolwiek potencjałem do zadowolenia tłumu dostaną się na festiwal, często są spychane do bezsensownych miejsc poza konkursem. Taki los spotkał zasłużenie popularne dzieła, takie jak Strictly Ballroom, The Adventures of Priscilla, Queen of the Desert, Trainspotting i Przyczajony tygrys, Hidden Dragon. Ten trend jest tak dobrze znany, że Francis Veber, najpopularniejszy francuski filmowiec swojego pokolenia, powiedział mi, że kiedy w 1999 roku otrzymał telefon z festiwalu z oficjalnym hołdem dla niego: „Byłem tak zaskoczony, że spadł na mój tyłek. Po co teraz hołd? Może widzieli moje testy na cholesterol i cukier i myślą, że niedługo umrę.

Niewygodna prawda jest taka, że ​​jak na festiwal filmowy, który jest cynosurem wszystkich oczu, gust Cannes, przynajmniej jeśli chodzi o konkurencję, jest zaskakująco wąski. Francja jest ojczyzną teorii autorskiej, która ubóstwia reżyserów kosztem innych kreatywnych imprez, a Cannes zdecydowanie faworyzuje filmy krytycznie szanowanych autorów, którzy byli tam już wcześniej, grupa zwykle podejrzanych, w dużej mierze niekomercyjnych twórców filmowych. jako „hełmerzy wagi ciężkiej”. To coraz bardziej niepopularna filozofia.

„Wysoka sztuka płaci niskie dywidendy na festiwalu w Cannes” – brzmiał nagłówek w szeroko omawianym w 1999 roku artykule głównego krytyka filmowego Variety, Todda McCarthy'ego. Umieścił on teorię autorską w „zaawansowanym stanie ułomności” i ubolewał, że „przepaść między filmami o sztuce wysokiej, które chce robić wielu poważnych reżyserów, a obrazami, które zainteresują widzów, jest większa niż kiedykolwiek”.

W tym samym duchu Maurice Huleu z Nice-Matin zastanawiał się, czy „ten wylew pracy, talentu i kreatywności jest predestynowany, by zadowolić tylko nielicznych wtajemniczonych”. Mówiąc o decyzji z 1997 r., która podzieliła Złotą Palmę między Abbasa Kiarostami i Shohei Imamura, Huleu podkreślił, że jury „było może poświęciło inne względy w imię sztuki, ale wyrządziło też krzywdę festiwalowi w Cannes i kinu”. .

Co nieuchronnie prowadzi nas do Hollywood, innego centrum filmowego wszechświata. To miejsce, które sprawia, że ​​świat łaknie filmów i choć Cannes dobrze zna wartość przepychu i blichtru, festiwal w ostatnich latach miał duże trudności z przyciąganiem przedmiotów z najwyższej półki z systemu studyjnego.

Są ku temu powody. Cannes, w przeciwieństwie do Toronto, ma miejsce na wiosnę, nieodpowiednia pora roku dla „jakościowych” filmów, które wytwórnie filmowe wolałyby wysyłać na festiwale. Jak już wspomnieliśmy, Cannes może zabić Twoje zdjęcie, czego studia filmowe nie chcą ryzykować z potencjalnymi hitami kinowymi kosztującymi dziesiątki milionów dolarów. Cannes jest drogie. A zwłaszcza w ostatnich latach hierarchia festiwalowa niechętnie wybierała się na wycieczki do Los Angeles i robiła tego rodzaju schmuzeingi i pochlebstwa, które są konieczne, aby obalić bardziej racjonalne względy.

Czynnikiem jest również to, że nagrody jury w Cannes mogą być tak arbitralne, kierowane kaprysami i nastawione na realizację programów politycznych i kulturalnych. Na każdy rok, na przykład w 1993 roku, kiedy Złotą Palmę mądrze podzielono między Fortepian i Żegnaj, moja konkubina, jest taki, jak w 1999 r., kiedy jury pod przewodnictwem Davida Cronenberga przerażało wszystkich oprócz siebie, przyznając trzy główne nagrody niemożliwemu do oglądania L' Humanité. „Decyzje Davida Cronenberga”, powiedział jeden z weteranów festiwalu, „są bardziej przerażające niż jego filmy”. W 1992 roku genialny Léolo został odrzucony, przynajmniej częściowo, ponieważ jego reżyser, Jean-Claude Lauzon, wygłosił prowokacyjną uwagę seksualną do amerykańskiej aktorki, która zasiadała w jury. „Kiedy to powiedziałem”, wspomina reżyser, „mój producent był obok mnie i zrobił się szary”. Nic dziwnego, że w takiej atmosferze jeden z najlepszych hollywoodzkich filmów ostatniej dekady, LA Confidential, znalazł się w konkursie i wrócił do domu z niczym.

Ale kiedy film trafia tutaj, kiedy zdobywa główną nagrodę i porusza publiczność, to naprawdę uderza. Quentin Tarantino był naprawdę zszokowany, gdy Pulp Fiction zdobył Palme w 1994 roku („Nie robię filmów, które łączą ludzi, robię filmy, które dzielą ludzi”), ale ten moment był motorem ogromny światowy sukces filmu. Steven Soderbergh zdobył już nagrodę na Sundance, ale kiedy stał się najmłodszą osobą, która wygrała Palme za seks, kłamstwa i kasety wideo, powiedział, że to doświadczenie „jak bycie Beatlesem przez tydzień. To było tak nieoczekiwane, jak ktoś powiedział „Właśnie wygrałeś 10 milionów dolarów” i przykładasz mikrofon do twarzy. Nie wiedziałem, jak zareagować, nie wiem, co powiedziałem”.

A potem był Roberto Benigni. Jego Life Is Beautiful nie zdobyło Palmy w 1998 roku (która trafiła do, co zrozumiałe, zapomnianej przez Angelopoulosa „Eternity and a Day”), zdobył drugą nagrodę główną, ale to nie miało znaczenia. Bezpośrednią linię można prawdopodobnie wyśledzić od wylewnego zachowania Benigniego tamtej nocy, biegnącego po scenie i namiętnie całującego stopy przewodniczącego jury Scorsese, do ostatecznego statusu filmu jako potrójnego zdobywcy Oscara i wówczas najbardziej dochodowego filmu obcojęzycznego w historii USA. Ten niezatarty obraz Benigniego w ekstazie prawdopodobnie zrobi tyle samo dla statusu i mitologii Cannes, co wcześniejsze ujęcie Simone Silvy topless z Robertem Mitchumem dla tego festiwalu wiele lat temu.

Festiwal filmowy w Cannes rozpoczyna się 15 maja. © Kenneth Turan. Wyciąg z Sundance do Sarajewa: festiwale filmowe i świat, który stworzyli (University of California Press).

Najważniejsze w tym roku

55. Festiwal Filmowy w Cannes już wywołał pewne zamieszanie, nakłaniając Woody'ego Allena do odrzucenia Wenecji przed głośniejszym otwarciem na południu Francji, a Brytyjczycy odwrócili zeszłoroczną suszę, mając sześciu reżyserów na festiwalu: Ken Loach, Mike Leigh i Michael Winterbottom w konkursie, Shane Meadows i Lynne Ramsey w sekcji Director's Fortnight oraz nowicjusz Francesca Joseph w pasku bocznym Un Certain Regard. To zniechęcająco szeroki wybór, jak zawsze, ale oto 10 najlepszych typów.

Miłość po ponczu
(reż. Paul Thomas Anderson)

Twórca Magnolia i Boogie Nights gra Adama Sandlera jako właściciela zmagającego się z problemami seks-telefonu z siedmioma siostrami, który ucieka przed jakimiś brutalnymi bandytami. Występują również Philip Seymour Hoffman i Emily Watson jako grająca na harmonijce kobieta, z którą Sandler umawia się na randkę. Na pewno będzie to bardzo gorący bilet.

Słodka szesnastka
(reż. Ken Loach)

Uważa się, że Loach, zawsze ulubieniec Cannes, powrócił do bezpretensjonalnego wzruszenia i człowieczeństwa Kesa dzięki tej historii o młodym chłopcu, granym przez nieprofesjonalnego nowicjusza Martina Compstona, który próbuje kupić przyczepę kempingową, do której mogłaby się przenieść jego rodzina. kiedy jego matka zostaje zwolniona z więzienia.

Człowiek bez przeszłości
(reż. Aki Kaurismaki)

Sławnego fińskiego reżysera Leningrad Cowboys Go America, filmu o mężczyźnie, który przybywa do Helsinek i traci pamięć po tym, jak został zaatakowany i brutalnie pobity. Następnie, myśląc jak tabula rasa, mieszka na obrzeżach miasta i próbuje zrekonstruować swoje życie od podstaw. Kusząca perspektywa dla wielbicieli charakterystycznego seriokomicznego zmysłu wielkiego człowieka.

Pianista
(reż. Roman Polański)

Na podstawie wstrząsających wspomnień Władysława Szpilmana o nazistach i getcie warszawskim, z Adrienem Brodym w roli głównej. Jest to rozumiany jako głęboko osobisty projekt Polańskiego, który jako dziecko sam ocalał z Holokaustu. Dla Polańskiego ważne jest, aby ten film był co najmniej sukcesem festiwalu, bo ostatnim jego solidnym osiągnięciem jest rozpoczęcie kariery Hugh Granta w filmie Gorzkim księżycu.

Nieodwracalny
(reż. Gaspar Noé)

Kiedy spotkałem się z reżyserem dwa lata temu w Cannes, powiedział mi, że bierze mnóstwo narkotyków w ramach badań do tego filmu, który z pewnością będzie bombą kontrowersyjną festiwalu, ze zwykłymi krzykami, buczeniem i tradycyjnymi, malownicze uderzenie na zewnątrz, gdy jest bezczelnie zaplanowane na zbyt małe miejsce. Podobno zawiera przerażającą scenę gwałtu. (Bohaterki Baise-Moi odprężyły się, oglądając w telewizji ostatni film Noé, Seul Contre Tous). Szanse na Złotą Palmę mogą się zmniejszyć.

O Schmidcie
(reż. Alexander Payne)

Po swojej wspaniałej licealnej satyrze na wybory – farma zwierząt amerykańskiej polityki seksualnej – Payne zyskał zarówno zdolność do bankowości, jak i niezależną wiarygodność, a Jack Nicholson złapał w sidła, by zagrać zrzędliwego, zwiotczałego wdowca, który został zmuszony do uczestniczenia w ślubie córki. Biorąc pod uwagę plusk, jaki Nicholson zrobił w zeszłym roku w The Pledge Seana Penna, warto na to zwrócić uwagę.

Kręgle dla orlik
(reż. Michael Moore)

To chyba pierwszy raz, kiedy dokument został wybrany do konkursu w Cannes. Michael Moore, który niedawno w swojej książce „Stupid White Men” przebił amerykańską korporacyjną superklasę, teraz rzuca zjadliwe spojrzenie na amerykańskie zauroczenie bronią i wszechobecną obawę, że jakiś stary, przygnębiony, dobry chłopak spryska kulami jego lokalny McDonald's. obracając broń na siebie.

Gliniany Ptak
(reż. Tareque Masud)

Część Director's Fortnight. Reżyserem tego filmu jest Bangladesz Masud, napisany wspólnie z jego urodzoną w Ameryce żoną Catherine, która wspólnie wyreżyserowała w 1996 roku dokument Muktir Gaan o wojnie z Pakistanem w 1971 roku. Akcja rozgrywa się pod koniec lat 60. i opowiada o dziecku, które wraz z rodziną ucieka przed inwazją armii pakistańskiej, by zamieszkać w dżungli.

Morvern Callar
(reż. Lynne Ramsey)

Potężny i pięknie wykonany drugi film fabularny, z udziałem Samanthy Morton, od twórcy Ratcatchera. Ramsey jest teraz reżyserem, w którym tkwią wszystkie nasze nadzieje na poważne, poważne brytyjskie kino artystyczne. Ten oszałamiający film znalazł się w Director's Fortnight - ale dlaczego, u licha, festiwal nie umieścił go w głównym konkursie?

Polissons et Galipettes
(przedstawiony przez Michela Reilhaca)

Dla tych, którzy przegapili nagrody Hot d'Or, przedstawia wybór z celuloidowej pornografii, od początku XX wieku do dnia dzisiejszego. Koneserzy, antropolodzy i zapracowani krytycy będą ustawiać się w kolejce pod blokiem.


Festiwal sztuki i prostytucji

Czym jest to coś, co nazywa się Cannes? Wyczerpujący i zatłoczony, został porównany przez ocalałego do „bójki w burdelu podczas pożaru”. Miejsce, w którym zdobywa się reputację, a serca są złamane, fascynujące i frustrujące w równym stopniu, łączy miłość i nienawiść z Hollywood, a jednocześnie przyznaje nagrody, które są najbardziej pożądane w świecie filmu po Oskarach. To tutaj Clint Eastwood może znaleźć się, oglądając – i ciesząc się – irańskim filmem o pieczeniu chleba w miejscu, napisał powieściopisarz Irwin Shaw, który przyciągnął cały film: „artystów i pseudoartystów, biznesmenów, oszustów, kupujących i sprzedawcy, handlarze, dziwki, pornografowie, krytycy, naciągacze, bohaterowie roku, porażki roku”. Tutaj potrzebujesz przepustki prasowej, aby otrzymać przepustkę prasową, a te przepustki mają pięć poziomów ważności oznaczonych kolorami. Jego oficjalna nazwa to Festival International du Film, jakby był tylko jeden, nic więc dziwnego, że Cannes jest duże.

Cannes, zwykle liczące 70 000 mieszkańców, odnotowuje wzrost populacji o 50% w ciągu 12 dni, kiedy funkcjonuje jako epicentrum świata filmu. „Cieszę się z tego”, powiedziała mi AS Byatt podczas swojej pierwszej wizyty w 1995 roku. „Jestem pracoholiczką i wszyscy tutaj też są. To miasto pełne ich, szaleńczo zajęte. Jak kupa mrówek”.

W rodzaju samospełniającej się przepowiedni wszyscy są tutaj zewsząd, ponieważ wszyscy inni też są tutaj, a gdzie jeszcze wpadniesz na tych wszystkich ludzi? Francuski przemysł pornograficzny planuje coroczne rozdanie nagród Hot d'Or, które zbiegają się z festiwalem, a grupa ponad 100 francuskich pracowników kolei pojawia się co roku, aby nagrodzić wspaniale nazwaną Rail d'Or zasłużony film. Aby to wszystko wykorzystać, festiwal stał się największym na świecie corocznym wydarzeniem medialnym, całodobowym kinowym billboardem, który w 1999 roku przyciągnął 3893 dziennikarzy, 221 ekip telewizyjnych i 118 stacji radiowych reprezentujących 81 krajów. A potem są filmy.

Dla wielu filmowców pierwsza wycieczka do Cannes jest rodzajem Graala, kulminacją, która mówi, czy jesteś dziennikarzem z komputerem, czy filmowcem, który wieczorem wspina się po słynnym czerwonym dywanie na Palais du Festival pokaz tylko ubioru, że przyjechałeś. Dla mnie, paradoksalnie, był to początek, pierwsze oszałamiające, kuszące spojrzenie na chaotyczny świat, którego chciałem być częścią, ale nie byłem pewien, czy jest dla mnie miejsce.

Cannes świętowało swój 25. festiwal, kiedy po raz pierwszy opisałem go w 1971 roku jako niewiele starszy reporter dla Washington Post. Chociaż wydarzenie odbiegało od wyznaczonego celu, jakim było bycie „festiwalem sztuki filmowej, z którego wykluczone byłyby wszelkie pozakinowe zainteresowania”, nawet wtedy było to strasznie ekscytujące miejsce.

W tamtych czasach prawie żaden Amerykanin nie podróżował, a ja zostałem nagrodzony pokojem w eleganckim hotelu o nazwie Gonnet położonym przy bulwarze de la Croisette, wypełnionym już wtedy tłumami i przyjemnymi dla tłumu ekscentrykami, jak starszy pan, który walnął w Cowbell i wykrzyknął po francusku: „Zawsze te same filmy, zawsze ten sam cyrk. Zanieczyszczenia, zanieczyszczenie psychiczne i fizyczne. Nic, nic, nic”.

Stary festiwalowy pałac był klasycznym białym budynkiem, małym, ale eleganckim i patrolowanym przez czujną kadrę strażników w smokingach. Po raz pierwszy poczułem, jak surrealistyczne może być Cannes, gdy zobaczyłem, jak dobrze ubrany francuski intruz jest prawie uduszony na śmierć, gdy został wyciągnięty z Palais przez parę smokingów. A jednak nie brakowało mu przytomności umysłu, by nalegać tak głośno, jak pozwalało to duszenie: „Un peu de politesse, s'il vous warkocz”.

Ponieważ amerykańscy reporterzy, nawet młodzi, byli rzadkim towarem, przeprowadzanie wywiadów było łatwe i swobodne. Spędziłem deszczowe popołudnie z Jackiem Nicholsonem, słuchając, jak broni swojego debiutu reżyserskiego Drive, He Said, który został wyświetlony poprzedniego wieczoru przy fali okrzyków. Rozmawiałem ze wspaniałym włoskim reżyserem Luchino Viscontim, który zachichotał, gdy powiedział mi, że jego wiza na zbliżającą się wizytę w Ameryce nie pozwalała mu opuścić Nowego Jorku. – Nie wiem, dlaczego myślą, że jestem niebezpieczny – może myślą, że chcę zabić Nixona – powiedział przekornie. „Nie mam zamiaru podejmować żadnych działań wywrotowych. Nie chcę zabijać Nixona ani nawet pani Nixon. Chcę tylko zobaczyć resztę kraju. Napisz to w Waszyngtonie, może prezydent to przeczyta”. Ja zrobiłem, on nie.

Wróciłem do Cannes w 1976 roku i tłumy nie ustały. To był rok, w którym Taksówkarz zdobył Złotą Palmę i obserwowałem, równie zaskoczony jak on, jak młody reżyser Martin Scorsese po raz pierwszy posmakował tego, jak niepokojąco polityczne może być europejskie dziennikarstwo filmowe. W połowie konferencji prasowej Taxi Driver francuski dziennikarz wstał i odniósł się do sceny pomiędzy Travisem Bickle'em Roberta De Niro i Iris Jodie Foster, gdzie Travis opowiada o ucieczce z miasta i spędzeniu spokojnego czasu na wsi.

„Panie Scorsese”, zapytał dziennikarz, „czy powinniśmy zinterpretować tę scenę, jako że Travis odwraca się od zbankrutowanego zachodniego kapitalizmu przemysłowego i obstaje przy bardziej wspólnotowym, socjalistycznym modelu życia w przyszłości?” Scorsese wyglądał na naprawdę, głęboko zbitego z tropu. – Nie – powiedział w końcu. "Travis po prostu chce spędzić trochę czasu na wsi."

Nie zrozum źle. To nie jest tak, że kiedyś była to jakaś spokojna mała wioska rybacka, która niestety została opanowana przez glamoroidy międzynarodowej społeczności filmowej. Od ponad 150 lat, odkąd Lord Brougham został powstrzymany przez epidemię cholery przed zimowaniem w Nicei w 1834 roku i zamiast tego spędza tu czas, Cannes jest placem zabaw dla zamożnych klas, domem dla królewskich hoteli, eleganckich restauracji i drogich butików . Nie na darmo jest jego siostrzane miasto Beverly Hills.

I mimo francuskiej pasji do kina nie byłoby tu żadnego festiwalu, gdyby nie sposób, w jaki faszyści prowadzili festiwal filmowy w Wenecji, założony w 1932 roku. W 1937 roku La Grande Illusion Jeana Renoira odmówiono głównej nagrody, ponieważ jej pacyfistycznych nastrojów, a Francuzi zdecydowali, że jeśli chcesz coś zrobić dobrze, musisz to zrobić sam.

Pierwszy festiwal filmowy w Cannes zaplanowano na pierwsze trzy tygodnie września 1939 roku. Hollywood odpowiedziało, wysyłając Czarnoksiężnika z krainy Oz i Tylko anioły mają skrzydła wraz z „parowcem gwiazd”, w tym Mae West, Gary Cooper, Norma Shearer i George Raft . Niemcy wybrali jednak 1 września 1939 roku na najazd na Polskę, a po premierowym pokazie „Dzwonnika z Notre Dame” festiwal został odwołany i nie rozpoczął się ponownie aż do 1946 roku.

Według genialnego i pouczającego Hollywood na Riwierze: The Inside Story of the Cannes Film Festival autorstwa Cari Beauchamp i Henri Behara, atmosfera tego pierwszego festiwalu nie różniła się zbytnio od dzisiejszej. Cytują fragment z francuskiej gazety o wydarzeniu z 1946 roku, który można było napisać w zeszłym roku: „Tutaj ulice są tak zakorkowane, że można by pomyśleć, że wciąż jest się w Paryżu. Na Croisette to nieustanna parada samochodów. spotkanie gwiazd i celebrytów, cały świat, półnagi i opalony do perfekcji”.

Cannes zaczęło się powoli, dopiero w 1951 roku zaczęło się co roku. To było w 1954 roku, kiedy gwiazda Simone Silva upuściła górę od bikini i próbowała objąć Roberta Mitchuma przed hordą fotografów, co dało rodzaj międzynarodowej prasy, która zapewniła reputacja festiwalu. Nie miał problemu z przykuciem uwagi świata, pisze jeden z krytykujących historyków filmu, ponieważ „wcześnie opowiedział się za przepychem i sensacją”, koncentrując się na „erotycznych fantazjach o nagim ciele, tak chętnie kojarzonych z śródziemnomorskim kurortem nadmorskim”.

Konkurencyjne wydarzenie, znane jako Międzynarodowy Tydzień Krytyków, zostało zorganizowane przez francuskiego krytyka Georgesa Sadoula w 1962 roku, ale poważna zmiana nastąpiła w Cannes dopiero w decydującym roku 1968. - demonstracje rządowe i ponad 10 milionów strajkujących ludzi, francuscy reżyserzy, tacy jak François Truffaut i Jean-Luc Godard, domagali się odwołania Cannes w półmetku.

Namacalnym rezultatem tego wstrząsu było założenie w następnym roku innego niezależnego wydarzenia sidebarowego, Quinzaine des Realisateurs, czyli Directors' Fortnight, które nadal konkuruje z oficjalnym festiwalem filmów i konsekwentnie pokazuje bardziej ekscytującą ofertę, począwszy od She's Spike'a Lee. Muszę to mieć do szczęścia Todda Solondza. Quinzaine stał się takim zagrożeniem dla festiwalu, że jedną z pierwszych rzeczy, jakie zrobił Gilles Jacob, kiedy przejął jego funkcję w 1978 roku, było rozpoczęcie własnej, bardziej ostrej, niekonkurencyjnej imprezy sidebarowej o nazwie „Un Certain Regard”.

Zanim wróciłem do Cannes w 1992 roku, zmieniło się jeszcze więcej. Stary Palais został zburzony i zastąpiony przez agresywnie nowoczesny Noga Hilton, a ogromny nowy Palais zastąpił eleganckie kasyno obok starego portu. Festiwal coraz bardziej stawał się miastem w mieście, całkowicie przejmując na czas trwania Cannes. Ogromne billboardy na Croisette wyświetlają plakaty z filmami, które są w trakcie imprezy, jak również z tymi, które nie są, ale ukażą się jeszcze w tym roku. A Planet Hollywood umieszcza gipsowe odciski dłoni Bruce'a Willisa, Mela Gibsona i innych gwiazd obok istniejącego już pomnika Charlesa de Gaulle'a. Front sierpniowego hotelu Carlton co roku przechodzi inną komercyjną metamorfozę: raz przedstawiał wysoką Godzillę, raz działającą świątynię egipską, w tym owinięte bandażami postacie i naturalnej wielkości posągi bogów, aby promować Mumię. Nic dziwnego, że francuski magazyn zatytułowany przez rok „Trop de Promo Tue le Cinéma”, zbyt duży rozgłos zabija kino.

Wszędzie są ekscesy, które mogą wygenerować tylko pieniądze i sława. Jak podał New York Times, znani goście hotelowi „potrzebują 150 wieszaków na szafy i galonów wody mineralnej do kąpieli”. Legendarny Hôtel du Cap, w którym niemiecki personel generalny rozkoszował się podczas francuskiej okupacji i gdzie w 1971 roku obserwowałem, jak Burt Lancaster skakał ze skał, by popływać w oceanie, nalega, by za jego bardzo drogie pokoje zapłacić z góry gotówką.

Dla ludzi zmęczonych życiem w hotelach, statki takie jak luksusowa barka („bądź w środku biznesu, bądź z dala od zgiełku” za 8500 USD dziennie za apartament królewski) lub Octopussy („słynna na całym świecie, 143-metrowa luksusowa mega- jacht” kosztujący 15 000 USD dziennie lub 80 000 USD tygodniowo). A jeśli zwykła taksówka z lotniska w Nicei jest zbyt ciasna, można wypożyczyć helikoptery i czerwone motocykle BMW z szoferem.

Dla tych, którzy szukają sposobu na połączenie ostentacji z dobrymi uczynkami, wydarzeniem towarzyskim sezonu jest zawsze promocja Kino Przeciwko AIDS AmFAR w wysokości 1000 USD w pobliskiej restauracji Moulin de Mougins. W 1995 roku Sharon Stone rozpoczęła wieczór osobistym i emocjonalnym apelem o dodatkowe fundusze na badania, a zakończyła go szybką licytacją kolczyków do pępka modelki Naomi Campbell za 20 000 dolarów księciu z Arabii Saudyjskiej. Kiedy dziwaczna licytacja krążyła w tę iz powrotem, hollywoodzka typka z większą ilością pieniędzy niż rozsądku zastanawiała się głośno, czy Stone dorzuciłaby jej majtki. „Każdy, kto ma 7,50 dolara”, odpowiedziała aktorka w brawurowym momencie w Cannes, „wie, że ich nie noszę”.

To właśnie podczas spokojnego śniadania na nieskazitelnym tarasie Hôtel du Cap Tim Robbins, wyczerpany całonocną szaloną imprezą, podczas której ludzie krzyczeli na korytarzu przed jego pokojem, zwięźle uchwycił bezwzględną dwoistość, która jest znakiem rozpoznawczym tego nieporęczny, trudny do skategoryzowania festiwal.

„Cannes to bardzo dziwna mieszanka sztuki filmowej i totalnej prostytucji filmowej” – powiedział. „Jedną z rzeczy, które pamiętam z mojego pierwszego roku tutaj w 1992 roku, jest wejście do pokoju i spotkanie ze świetnym aktorem, takim jak Gérard Depardieu, a następnie wyjście i obejrzenie plakatu kobiety z dużymi piersiami trzymającej karabin maszynowy. t jeszcze zrobione, ale mieli już tytuł i koncepcję reklamy”.

Ta umiejętność łączenia yin i yang branży filmowej, łączenia w tym samym miejscu elitarnej elity światowych twórców filmowych i bezwstydnego międzynarodowego rynku, gdzie pieniądze są jedynym językiem, a seks i przemoc najbardziej wymienialnymi walutami, jest przeczący logice triumf Cannes.

To festiwal, na którym popcornowe filmy, takie jak Torrente, The Dumb Arm of the Law (reklamowane w kraju pochodzenia pod hasłem „Tylko kiedy myślałeś, że hiszpańskie kino staje się lepsze”) dzielą przestrzeń z twórczością wymagających reżyserów, takich jak Theo Angelopoulos. i Abbas Kiarostami. Gdzie szef festiwalu Jacob mówi z dumą, że przyciąga Madonnę, a także Manoel de Oliveira. Gdzie w ciągu 24 godzin w 1997 roku można było poważnie porozmawiać o sytuacji w Sarajewie z reżyserem Welcome to Sarajevo Michaelem Winterbottomem i podzielić się lunchem prasowym z Sylvesterem Stallone, który zjadliwie analizował minione fiaska, takie jak Stop! Albo moja mama strzeli: „Gdyby chodziło o usunięcie śledziony za pomocą traktora lub o ponowne oglądanie, powiedziałbym: „Uruchom silnik”. "

W przeciwieństwie do Toronto i Telluride, Cannes może być bezlitosnym, niebezpiecznym i wrogim miejscem. Boos często zderzają się z wiwatami po projekcjach, do tego stopnia, że ​​nawet Jacob przyznał: „Komentatorzy są bezlitosni. Są festiwale, na które można wysłać film myśląc, że jeśli nie pójdzie dobrze, to na dłuższą metę może być OK To nie jest możliwe w Cannes. Cannes jest bardzo brutalne za lub przeciw.

Jedną z form przerażenia charakterystyczną dla Cannes jest aktywność, którą zacząłem nazywać „uderzeniem”. Fotele w Palais odskakują z donośnym dźwiękiem, gdy ich mieszkańcy wstają, aby wyjść, więc kiedy niezadowoleni widzowie wychodzą z seansu przed zakończeniem filmu, wszyscy o tym wiedzą. „W nowym Palais jest coś przerażającego” – tak pewien publicysta opisał jeden niefortunny pokaz. „Ludzie byli tak znudzeni, że zaczęli wychodzić po godzinie w stadach. W paczkach. Poszło klak-klak-klak-klak-klak-klak. Czułeś się wielokrotnie dźgnięty w plecy. Każdy klekot był przerażający. I nadal jest przerażający.

Ale bez względu na to, co myślą o mrocznych i chaotycznych stronach Cannes, nawet najbardziej nieprawdopodobni twórcy filmowi są w końcu niemal zmuszeni do wzięcia w nim udziału, ponieważ jest tak duży, ponieważ można stąd wygenerować tak wiele ogólnoświatowego rozgłosu. Nawet Ken Loach, dziekan społecznie świadomych brytyjskich reżyserów, nosi formalne stroje na premiery swoich filmów na czerwonym dywanie. - Są większe rzeczy, o które można się buntować - przypomniał mi Loach - niż czarny krawat.

Okazuje się więc, jak na każdej dużej, efektownej imprezie, że ludzie, którzy najbardziej denerwują się na Cannes, to ci, którzy nie mogą wejść. narody produkujące, które miały ogromne problemy z dopuszczeniem swoich zdjęć do oficjalnego konkursu, najbardziej prestiżowej części Cannes.

Festiwal 2000 był siódmym rokiem z rzędu, kiedy Niemcy zostali wykluczeni z konkursu i nie byli z tego powodu zadowoleni. „Cierpimy, gdy tak się dzieje” – powiedział jeden z niemieckich reżyserów dla „Hollywood Reporter”. Wskazano, że „od 1994 roku zarówno Tajwan, jak i Chiny/Hongkong miały po cztery filmy, każdy z nich w konkursie. Dania miała po trzy w Iranie, Grecja i Japonia po dwa, a Meksyk, Belgia i Mali po jednym. W tym czasie Niemcy , która ma drugą co do wielkości branżę medialną na świecie i która ma niedawno rozkwitający sektor filmów fabularnych, nie miała żadnego”. Powodem afrontu, jak teoretyzował inny reżyser, było francuskie przekonanie, że „Francja wymyśliła kulturę, a Niemcy nie mogą w niej uczestniczyć”.

Jeszcze bardziej niezadowoleni byli Włosi, kiedy i oni zostali wykluczeni z Cannes 2000. Weteran, producent Dino De Laurentiis, powiedział: „Ci zasmarkani Francuzi mnie rozśmieszają. Na międzynarodowym festiwalu wykluczenie naszego kina jest śmieszne”. Reżyser filmowy Ricky Tognazzi, zemsta w jego umyśle, powiedział: „Przez rok będę unikał jedzenia francuskiego koziego sera”.

Jeśli jest jedna rzecz, która jest ogólnie zgodna z oficjalnym konkursem, to fakt, że proces selekcji jest zaskakujący. Każdy weteran z Cannes ma swoją listę śmiesznych filmów, które w jakiś sposób zostały wpuszczone, od przyćmionej brytyjskiej komedii Dziedzictwo po nie do wydania w reżyserii Johnny'ego Deppa Odważni.

Co gorsza, jeśli filmy z jakimkolwiek potencjałem do zadowolenia tłumu dostaną się na festiwal, często są spychane do bezsensownych miejsc poza konkursem. Taki los spotkał zasłużenie popularne dzieła, takie jak Strictly Ballroom, The Adventures of Priscilla, Queen of the Desert, Trainspotting i Przyczajony tygrys, Hidden Dragon. Ten trend jest tak dobrze znany, że Francis Veber, najpopularniejszy francuski filmowiec swojego pokolenia, powiedział mi, że kiedy w 1999 roku otrzymał telefon z festiwalu z oficjalnym hołdem dla niego: „Byłem tak zaskoczony, że spadł na mój tyłek. Po co teraz hołd? Może widzieli moje testy na cholesterol i cukier i myślą, że niedługo umrę.

Niewygodna prawda jest taka, że ​​jak na festiwal filmowy, który jest cynosurem wszystkich oczu, gust Cannes, przynajmniej jeśli chodzi o konkurencję, jest zaskakująco wąski. Francja jest ojczyzną teorii autorskiej, która ubóstwia reżyserów kosztem innych kreatywnych imprez, a Cannes zdecydowanie faworyzuje filmy krytycznie szanowanych autorów, którzy byli tam już wcześniej, grupa zwykle podejrzanych, w dużej mierze niekomercyjnych twórców filmowych. jako „hełmerzy wagi ciężkiej”. To coraz bardziej niepopularna filozofia.

„Wysoka sztuka płaci niskie dywidendy na festiwalu w Cannes” – brzmiał nagłówek w szeroko omawianym w 1999 roku artykule głównego krytyka filmowego Variety, Todda McCarthy'ego.Umieścił on teorię autorską w „zaawansowanym stanie ułomności” i ubolewał, że „przepaść między filmami o sztuce wysokiej, które chce robić wielu poważnych reżyserów, a obrazami, które zainteresują widzów, jest większa niż kiedykolwiek”.

W tym samym duchu Maurice Huleu z Nice-Matin zastanawiał się, czy „ten wylew pracy, talentu i kreatywności jest predestynowany, by zadowolić tylko nielicznych wtajemniczonych”. Mówiąc o decyzji z 1997 r., która podzieliła Złotą Palmę między Abbasa Kiarostami i Shohei Imamura, Huleu podkreślił, że jury „było może poświęciło inne względy w imię sztuki, ale wyrządziło też krzywdę festiwalowi w Cannes i kinu”. .

Co nieuchronnie prowadzi nas do Hollywood, innego centrum filmowego wszechświata. To miejsce, które sprawia, że ​​świat łaknie filmów i choć Cannes dobrze zna wartość przepychu i blichtru, festiwal w ostatnich latach miał duże trudności z przyciąganiem przedmiotów z najwyższej półki z systemu studyjnego.

Są ku temu powody. Cannes, w przeciwieństwie do Toronto, ma miejsce na wiosnę, nieodpowiednia pora roku dla „jakościowych” filmów, które wytwórnie filmowe wolałyby wysyłać na festiwale. Jak już wspomnieliśmy, Cannes może zabić Twoje zdjęcie, czego studia filmowe nie chcą ryzykować z potencjalnymi hitami kinowymi kosztującymi dziesiątki milionów dolarów. Cannes jest drogie. A zwłaszcza w ostatnich latach hierarchia festiwalowa niechętnie wybierała się na wycieczki do Los Angeles i robiła tego rodzaju schmuzeingi i pochlebstwa, które są konieczne, aby obalić bardziej racjonalne względy.

Czynnikiem jest również to, że nagrody jury w Cannes mogą być tak arbitralne, kierowane kaprysami i nastawione na realizację programów politycznych i kulturalnych. Na każdy rok, na przykład w 1993 roku, kiedy Złotą Palmę mądrze podzielono między Fortepian i Żegnaj, moja konkubina, jest taki, jak w 1999 r., kiedy jury pod przewodnictwem Davida Cronenberga przerażało wszystkich oprócz siebie, przyznając trzy główne nagrody niemożliwemu do oglądania L' Humanité. „Decyzje Davida Cronenberga”, powiedział jeden z weteranów festiwalu, „są bardziej przerażające niż jego filmy”. W 1992 roku genialny Léolo został odrzucony, przynajmniej częściowo, ponieważ jego reżyser, Jean-Claude Lauzon, wygłosił prowokacyjną uwagę seksualną do amerykańskiej aktorki, która zasiadała w jury. „Kiedy to powiedziałem”, wspomina reżyser, „mój producent był obok mnie i zrobił się szary”. Nic dziwnego, że w takiej atmosferze jeden z najlepszych hollywoodzkich filmów ostatniej dekady, LA Confidential, znalazł się w konkursie i wrócił do domu z niczym.

Ale kiedy film trafia tutaj, kiedy zdobywa główną nagrodę i porusza publiczność, to naprawdę uderza. Quentin Tarantino był naprawdę zszokowany, gdy Pulp Fiction zdobył Palme w 1994 roku („Nie robię filmów, które łączą ludzi, robię filmy, które dzielą ludzi”), ale ten moment był motorem ogromny światowy sukces filmu. Steven Soderbergh zdobył już nagrodę na Sundance, ale kiedy stał się najmłodszą osobą, która wygrała Palme za seks, kłamstwa i kasety wideo, powiedział, że to doświadczenie „jak bycie Beatlesem przez tydzień. To było tak nieoczekiwane, jak ktoś powiedział „Właśnie wygrałeś 10 milionów dolarów” i przykładasz mikrofon do twarzy. Nie wiedziałem, jak zareagować, nie wiem, co powiedziałem”.

A potem był Roberto Benigni. Jego Life Is Beautiful nie zdobyło Palmy w 1998 roku (która trafiła do, co zrozumiałe, zapomnianej przez Angelopoulosa „Eternity and a Day”), zdobył drugą nagrodę główną, ale to nie miało znaczenia. Bezpośrednią linię można prawdopodobnie wyśledzić od wylewnego zachowania Benigniego tamtej nocy, biegnącego po scenie i namiętnie całującego stopy przewodniczącego jury Scorsese, do ostatecznego statusu filmu jako potrójnego zdobywcy Oscara i wówczas najbardziej dochodowego filmu obcojęzycznego w historii USA. Ten niezatarty obraz Benigniego w ekstazie prawdopodobnie zrobi tyle samo dla statusu i mitologii Cannes, co wcześniejsze ujęcie Simone Silvy topless z Robertem Mitchumem dla tego festiwalu wiele lat temu.

Festiwal filmowy w Cannes rozpoczyna się 15 maja. © Kenneth Turan. Wyciąg z Sundance do Sarajewa: festiwale filmowe i świat, który stworzyli (University of California Press).

Najważniejsze w tym roku

55. Festiwal Filmowy w Cannes już wywołał pewne zamieszanie, nakłaniając Woody'ego Allena do odrzucenia Wenecji przed głośniejszym otwarciem na południu Francji, a Brytyjczycy odwrócili zeszłoroczną suszę, mając sześciu reżyserów na festiwalu: Ken Loach, Mike Leigh i Michael Winterbottom w konkursie, Shane Meadows i Lynne Ramsey w sekcji Director's Fortnight oraz nowicjusz Francesca Joseph w pasku bocznym Un Certain Regard. To zniechęcająco szeroki wybór, jak zawsze, ale oto 10 najlepszych typów.

Miłość po ponczu
(reż. Paul Thomas Anderson)

Twórca Magnolia i Boogie Nights gra Adama Sandlera jako właściciela zmagającego się z problemami seks-telefonu z siedmioma siostrami, który ucieka przed jakimiś brutalnymi bandytami. Występują również Philip Seymour Hoffman i Emily Watson jako grająca na harmonijce kobieta, z którą Sandler umawia się na randkę. Na pewno będzie to bardzo gorący bilet.

Słodka szesnastka
(reż. Ken Loach)

Uważa się, że Loach, zawsze ulubieniec Cannes, powrócił do bezpretensjonalnego wzruszenia i człowieczeństwa Kesa dzięki tej historii o młodym chłopcu, granym przez nieprofesjonalnego nowicjusza Martina Compstona, który próbuje kupić przyczepę kempingową, do której mogłaby się przenieść jego rodzina. kiedy jego matka zostaje zwolniona z więzienia.

Człowiek bez przeszłości
(reż. Aki Kaurismaki)

Sławnego fińskiego reżysera Leningrad Cowboys Go America, filmu o mężczyźnie, który przybywa do Helsinek i traci pamięć po tym, jak został zaatakowany i brutalnie pobity. Następnie, myśląc jak tabula rasa, mieszka na obrzeżach miasta i próbuje zrekonstruować swoje życie od podstaw. Kusząca perspektywa dla wielbicieli charakterystycznego seriokomicznego zmysłu wielkiego człowieka.

Pianista
(reż. Roman Polański)

Na podstawie wstrząsających wspomnień Władysława Szpilmana o nazistach i getcie warszawskim, z Adrienem Brodym w roli głównej. Jest to rozumiany jako głęboko osobisty projekt Polańskiego, który jako dziecko sam ocalał z Holokaustu. Dla Polańskiego ważne jest, aby ten film był co najmniej sukcesem festiwalu, bo ostatnim jego solidnym osiągnięciem jest rozpoczęcie kariery Hugh Granta w filmie Gorzkim księżycu.

Nieodwracalny
(reż. Gaspar Noé)

Kiedy spotkałem się z reżyserem dwa lata temu w Cannes, powiedział mi, że bierze mnóstwo narkotyków w ramach badań do tego filmu, który z pewnością będzie bombą kontrowersyjną festiwalu, ze zwykłymi krzykami, buczeniem i tradycyjnymi, malownicze uderzenie na zewnątrz, gdy jest bezczelnie zaplanowane na zbyt małe miejsce. Podobno zawiera przerażającą scenę gwałtu. (Bohaterki Baise-Moi odprężyły się, oglądając w telewizji ostatni film Noé, Seul Contre Tous). Szanse na Złotą Palmę mogą się zmniejszyć.

O Schmidcie
(reż. Alexander Payne)

Po swojej wspaniałej licealnej satyrze na wybory – farma zwierząt amerykańskiej polityki seksualnej – Payne zyskał zarówno zdolność do bankowości, jak i niezależną wiarygodność, a Jack Nicholson złapał w sidła, by zagrać zrzędliwego, zwiotczałego wdowca, który został zmuszony do uczestniczenia w ślubie córki. Biorąc pod uwagę plusk, jaki Nicholson zrobił w zeszłym roku w The Pledge Seana Penna, warto na to zwrócić uwagę.

Kręgle dla orlik
(reż. Michael Moore)

To chyba pierwszy raz, kiedy dokument został wybrany do konkursu w Cannes. Michael Moore, który niedawno w swojej książce „Stupid White Men” przebił amerykańską korporacyjną superklasę, teraz rzuca zjadliwe spojrzenie na amerykańskie zauroczenie bronią i wszechobecną obawę, że jakiś stary, przygnębiony, dobry chłopak spryska kulami jego lokalny McDonald's. obracając broń na siebie.

Gliniany Ptak
(reż. Tareque Masud)

Część Director's Fortnight. Reżyserem tego filmu jest Bangladesz Masud, napisany wspólnie z jego urodzoną w Ameryce żoną Catherine, która wspólnie wyreżyserowała w 1996 roku dokument Muktir Gaan o wojnie z Pakistanem w 1971 roku. Akcja rozgrywa się pod koniec lat 60. i opowiada o dziecku, które wraz z rodziną ucieka przed inwazją armii pakistańskiej, by zamieszkać w dżungli.

Morvern Callar
(reż. Lynne Ramsey)

Potężny i pięknie wykonany drugi film fabularny, z udziałem Samanthy Morton, od twórcy Ratcatchera. Ramsey jest teraz reżyserem, w którym tkwią wszystkie nasze nadzieje na poważne, poważne brytyjskie kino artystyczne. Ten oszałamiający film znalazł się w Director's Fortnight - ale dlaczego, u licha, festiwal nie umieścił go w głównym konkursie?

Polissons et Galipettes
(przedstawiony przez Michela Reilhaca)

Dla tych, którzy przegapili nagrody Hot d'Or, przedstawia wybór z celuloidowej pornografii, od początku XX wieku do dnia dzisiejszego. Koneserzy, antropolodzy i zapracowani krytycy będą ustawiać się w kolejce pod blokiem.


Festiwal sztuki i prostytucji

Czym jest to coś, co nazywa się Cannes? Wyczerpujący i zatłoczony, został porównany przez ocalałego do „bójki w burdelu podczas pożaru”. Miejsce, w którym zdobywa się reputację, a serca są złamane, fascynujące i frustrujące w równym stopniu, łączy miłość i nienawiść z Hollywood, a jednocześnie przyznaje nagrody, które są najbardziej pożądane w świecie filmu po Oskarach. To tutaj Clint Eastwood może znaleźć się, oglądając – i ciesząc się – irańskim filmem o pieczeniu chleba w miejscu, napisał powieściopisarz Irwin Shaw, który przyciągnął cały film: „artystów i pseudoartystów, biznesmenów, oszustów, kupujących i sprzedawcy, handlarze, dziwki, pornografowie, krytycy, naciągacze, bohaterowie roku, porażki roku”. Tutaj potrzebujesz przepustki prasowej, aby otrzymać przepustkę prasową, a te przepustki mają pięć poziomów ważności oznaczonych kolorami. Jego oficjalna nazwa to Festival International du Film, jakby był tylko jeden, nic więc dziwnego, że Cannes jest duże.

Cannes, zwykle liczące 70 000 mieszkańców, odnotowuje wzrost populacji o 50% w ciągu 12 dni, kiedy funkcjonuje jako epicentrum świata filmu. „Cieszę się z tego”, powiedziała mi AS Byatt podczas swojej pierwszej wizyty w 1995 roku. „Jestem pracoholiczką i wszyscy tutaj też są. To miasto pełne ich, szaleńczo zajęte. Jak kupa mrówek”.

W rodzaju samospełniającej się przepowiedni wszyscy są tutaj zewsząd, ponieważ wszyscy inni też są tutaj, a gdzie jeszcze wpadniesz na tych wszystkich ludzi? Francuski przemysł pornograficzny planuje coroczne rozdanie nagród Hot d'Or, które zbiegają się z festiwalem, a grupa ponad 100 francuskich pracowników kolei pojawia się co roku, aby nagrodzić wspaniale nazwaną Rail d'Or zasłużony film. Aby to wszystko wykorzystać, festiwal stał się największym na świecie corocznym wydarzeniem medialnym, całodobowym kinowym billboardem, który w 1999 roku przyciągnął 3893 dziennikarzy, 221 ekip telewizyjnych i 118 stacji radiowych reprezentujących 81 krajów. A potem są filmy.

Dla wielu filmowców pierwsza wycieczka do Cannes jest rodzajem Graala, kulminacją, która mówi, czy jesteś dziennikarzem z komputerem, czy filmowcem, który wieczorem wspina się po słynnym czerwonym dywanie na Palais du Festival pokaz tylko ubioru, że przyjechałeś. Dla mnie, paradoksalnie, był to początek, pierwsze oszałamiające, kuszące spojrzenie na chaotyczny świat, którego chciałem być częścią, ale nie byłem pewien, czy jest dla mnie miejsce.

Cannes świętowało swój 25. festiwal, kiedy po raz pierwszy opisałem go w 1971 roku jako niewiele starszy reporter dla Washington Post. Chociaż wydarzenie odbiegało od wyznaczonego celu, jakim było bycie „festiwalem sztuki filmowej, z którego wykluczone byłyby wszelkie pozakinowe zainteresowania”, nawet wtedy było to strasznie ekscytujące miejsce.

W tamtych czasach prawie żaden Amerykanin nie podróżował, a ja zostałem nagrodzony pokojem w eleganckim hotelu o nazwie Gonnet położonym przy bulwarze de la Croisette, wypełnionym już wtedy tłumami i przyjemnymi dla tłumu ekscentrykami, jak starszy pan, który walnął w Cowbell i wykrzyknął po francusku: „Zawsze te same filmy, zawsze ten sam cyrk. Zanieczyszczenia, zanieczyszczenie psychiczne i fizyczne. Nic, nic, nic”.

Stary festiwalowy pałac był klasycznym białym budynkiem, małym, ale eleganckim i patrolowanym przez czujną kadrę strażników w smokingach. Po raz pierwszy poczułem, jak surrealistyczne może być Cannes, gdy zobaczyłem, jak dobrze ubrany francuski intruz jest prawie uduszony na śmierć, gdy został wyciągnięty z Palais przez parę smokingów. A jednak nie brakowało mu przytomności umysłu, by nalegać tak głośno, jak pozwalało to duszenie: „Un peu de politesse, s'il vous warkocz”.

Ponieważ amerykańscy reporterzy, nawet młodzi, byli rzadkim towarem, przeprowadzanie wywiadów było łatwe i swobodne. Spędziłem deszczowe popołudnie z Jackiem Nicholsonem, słuchając, jak broni swojego debiutu reżyserskiego Drive, He Said, który został wyświetlony poprzedniego wieczoru przy fali okrzyków. Rozmawiałem ze wspaniałym włoskim reżyserem Luchino Viscontim, który zachichotał, gdy powiedział mi, że jego wiza na zbliżającą się wizytę w Ameryce nie pozwalała mu opuścić Nowego Jorku. – Nie wiem, dlaczego myślą, że jestem niebezpieczny – może myślą, że chcę zabić Nixona – powiedział przekornie. „Nie mam zamiaru podejmować żadnych działań wywrotowych. Nie chcę zabijać Nixona ani nawet pani Nixon. Chcę tylko zobaczyć resztę kraju. Napisz to w Waszyngtonie, może prezydent to przeczyta”. Ja zrobiłem, on nie.

Wróciłem do Cannes w 1976 roku i tłumy nie ustały. To był rok, w którym Taksówkarz zdobył Złotą Palmę i obserwowałem, równie zaskoczony jak on, jak młody reżyser Martin Scorsese po raz pierwszy posmakował tego, jak niepokojąco polityczne może być europejskie dziennikarstwo filmowe. W połowie konferencji prasowej Taxi Driver francuski dziennikarz wstał i odniósł się do sceny pomiędzy Travisem Bickle'em Roberta De Niro i Iris Jodie Foster, gdzie Travis opowiada o ucieczce z miasta i spędzeniu spokojnego czasu na wsi.

„Panie Scorsese”, zapytał dziennikarz, „czy powinniśmy zinterpretować tę scenę, jako że Travis odwraca się od zbankrutowanego zachodniego kapitalizmu przemysłowego i obstaje przy bardziej wspólnotowym, socjalistycznym modelu życia w przyszłości?” Scorsese wyglądał na naprawdę, głęboko zbitego z tropu. – Nie – powiedział w końcu. "Travis po prostu chce spędzić trochę czasu na wsi."

Nie zrozum źle. To nie jest tak, że kiedyś była to jakaś spokojna mała wioska rybacka, która niestety została opanowana przez glamoroidy międzynarodowej społeczności filmowej. Od ponad 150 lat, odkąd Lord Brougham został powstrzymany przez epidemię cholery przed zimowaniem w Nicei w 1834 roku i zamiast tego spędza tu czas, Cannes jest placem zabaw dla zamożnych klas, domem dla królewskich hoteli, eleganckich restauracji i drogich butików . Nie na darmo jest jego siostrzane miasto Beverly Hills.

I mimo francuskiej pasji do kina nie byłoby tu żadnego festiwalu, gdyby nie sposób, w jaki faszyści prowadzili festiwal filmowy w Wenecji, założony w 1932 roku. W 1937 roku La Grande Illusion Jeana Renoira odmówiono głównej nagrody, ponieważ jej pacyfistycznych nastrojów, a Francuzi zdecydowali, że jeśli chcesz coś zrobić dobrze, musisz to zrobić sam.

Pierwszy festiwal filmowy w Cannes zaplanowano na pierwsze trzy tygodnie września 1939 roku. Hollywood odpowiedziało, wysyłając Czarnoksiężnika z krainy Oz i Tylko anioły mają skrzydła wraz z „parowcem gwiazd”, w tym Mae West, Gary Cooper, Norma Shearer i George Raft . Niemcy wybrali jednak 1 września 1939 roku na najazd na Polskę, a po premierowym pokazie „Dzwonnika z Notre Dame” festiwal został odwołany i nie rozpoczął się ponownie aż do 1946 roku.

Według genialnego i pouczającego Hollywood na Riwierze: The Inside Story of the Cannes Film Festival autorstwa Cari Beauchamp i Henri Behara, atmosfera tego pierwszego festiwalu nie różniła się zbytnio od dzisiejszej. Cytują fragment z francuskiej gazety o wydarzeniu z 1946 roku, który można było napisać w zeszłym roku: „Tutaj ulice są tak zakorkowane, że można by pomyśleć, że wciąż jest się w Paryżu. Na Croisette to nieustanna parada samochodów. spotkanie gwiazd i celebrytów, cały świat, półnagi i opalony do perfekcji”.

Cannes zaczęło się powoli, dopiero w 1951 roku zaczęło się co roku. To było w 1954 roku, kiedy gwiazda Simone Silva upuściła górę od bikini i próbowała objąć Roberta Mitchuma przed hordą fotografów, co dało rodzaj międzynarodowej prasy, która zapewniła reputacja festiwalu. Nie miał problemu z przykuciem uwagi świata, pisze jeden z krytykujących historyków filmu, ponieważ „wcześnie opowiedział się za przepychem i sensacją”, koncentrując się na „erotycznych fantazjach o nagim ciele, tak chętnie kojarzonych z śródziemnomorskim kurortem nadmorskim”.

Konkurencyjne wydarzenie, znane jako Międzynarodowy Tydzień Krytyków, zostało zorganizowane przez francuskiego krytyka Georgesa Sadoula w 1962 roku, ale poważna zmiana nastąpiła w Cannes dopiero w decydującym roku 1968. - demonstracje rządowe i ponad 10 milionów strajkujących ludzi, francuscy reżyserzy, tacy jak François Truffaut i Jean-Luc Godard, domagali się odwołania Cannes w półmetku.

Namacalnym rezultatem tego wstrząsu było założenie w następnym roku innego niezależnego wydarzenia sidebarowego, Quinzaine des Realisateurs, czyli Directors' Fortnight, które nadal konkuruje z oficjalnym festiwalem filmów i konsekwentnie pokazuje bardziej ekscytującą ofertę, począwszy od She's Spike'a Lee. Muszę to mieć do szczęścia Todda Solondza. Quinzaine stał się takim zagrożeniem dla festiwalu, że jedną z pierwszych rzeczy, jakie zrobił Gilles Jacob, kiedy przejął jego funkcję w 1978 roku, było rozpoczęcie własnej, bardziej ostrej, niekonkurencyjnej imprezy sidebarowej o nazwie „Un Certain Regard”.

Zanim wróciłem do Cannes w 1992 roku, zmieniło się jeszcze więcej. Stary Palais został zburzony i zastąpiony przez agresywnie nowoczesny Noga Hilton, a ogromny nowy Palais zastąpił eleganckie kasyno obok starego portu. Festiwal coraz bardziej stawał się miastem w mieście, całkowicie przejmując na czas trwania Cannes. Ogromne billboardy na Croisette wyświetlają plakaty z filmami, które są w trakcie imprezy, jak również z tymi, które nie są, ale ukażą się jeszcze w tym roku. A Planet Hollywood umieszcza gipsowe odciski dłoni Bruce'a Willisa, Mela Gibsona i innych gwiazd obok istniejącego już pomnika Charlesa de Gaulle'a. Front sierpniowego hotelu Carlton co roku przechodzi inną komercyjną metamorfozę: raz przedstawiał wysoką Godzillę, raz działającą świątynię egipską, w tym owinięte bandażami postacie i naturalnej wielkości posągi bogów, aby promować Mumię. Nic dziwnego, że francuski magazyn zatytułowany przez rok „Trop de Promo Tue le Cinéma”, zbyt duży rozgłos zabija kino.

Wszędzie są ekscesy, które mogą wygenerować tylko pieniądze i sława. Jak podał New York Times, znani goście hotelowi „potrzebują 150 wieszaków na szafy i galonów wody mineralnej do kąpieli”. Legendarny Hôtel du Cap, w którym niemiecki personel generalny rozkoszował się podczas francuskiej okupacji i gdzie w 1971 roku obserwowałem, jak Burt Lancaster skakał ze skał, by popływać w oceanie, nalega, by za jego bardzo drogie pokoje zapłacić z góry gotówką.

Dla ludzi zmęczonych życiem w hotelach, statki takie jak luksusowa barka („bądź w środku biznesu, bądź z dala od zgiełku” za 8500 USD dziennie za apartament królewski) lub Octopussy („słynna na całym świecie, 143-metrowa luksusowa mega- jacht” kosztujący 15 000 USD dziennie lub 80 000 USD tygodniowo). A jeśli zwykła taksówka z lotniska w Nicei jest zbyt ciasna, można wypożyczyć helikoptery i czerwone motocykle BMW z szoferem.

Dla tych, którzy szukają sposobu na połączenie ostentacji z dobrymi uczynkami, wydarzeniem towarzyskim sezonu jest zawsze promocja Kino Przeciwko AIDS AmFAR w wysokości 1000 USD w pobliskiej restauracji Moulin de Mougins. W 1995 roku Sharon Stone rozpoczęła wieczór osobistym i emocjonalnym apelem o dodatkowe fundusze na badania, a zakończyła go szybką licytacją kolczyków do pępka modelki Naomi Campbell za 20 000 dolarów księciu z Arabii Saudyjskiej. Kiedy dziwaczna licytacja krążyła w tę iz powrotem, hollywoodzka typka z większą ilością pieniędzy niż rozsądku zastanawiała się głośno, czy Stone dorzuciłaby jej majtki. „Każdy, kto ma 7,50 dolara”, odpowiedziała aktorka w brawurowym momencie w Cannes, „wie, że ich nie noszę”.

To właśnie podczas spokojnego śniadania na nieskazitelnym tarasie Hôtel du Cap Tim Robbins, wyczerpany całonocną szaloną imprezą, podczas której ludzie krzyczeli na korytarzu przed jego pokojem, zwięźle uchwycił bezwzględną dwoistość, która jest znakiem rozpoznawczym tego nieporęczny, trudny do skategoryzowania festiwal.

„Cannes to bardzo dziwna mieszanka sztuki filmowej i totalnej prostytucji filmowej” – powiedział. „Jedną z rzeczy, które pamiętam z mojego pierwszego roku tutaj w 1992 roku, jest wejście do pokoju i spotkanie ze świetnym aktorem, takim jak Gérard Depardieu, a następnie wyjście i obejrzenie plakatu kobiety z dużymi piersiami trzymającej karabin maszynowy. t jeszcze zrobione, ale mieli już tytuł i koncepcję reklamy”.

Ta umiejętność łączenia yin i yang branży filmowej, łączenia w tym samym miejscu elitarnej elity światowych twórców filmowych i bezwstydnego międzynarodowego rynku, gdzie pieniądze są jedynym językiem, a seks i przemoc najbardziej wymienialnymi walutami, jest przeczący logice triumf Cannes.

To festiwal, na którym popcornowe filmy, takie jak Torrente, The Dumb Arm of the Law (reklamowane w kraju pochodzenia pod hasłem „Tylko kiedy myślałeś, że hiszpańskie kino staje się lepsze”) dzielą przestrzeń z twórczością wymagających reżyserów, takich jak Theo Angelopoulos. i Abbas Kiarostami. Gdzie szef festiwalu Jacob mówi z dumą, że przyciąga Madonnę, a także Manoel de Oliveira. Gdzie w ciągu 24 godzin w 1997 roku można było poważnie porozmawiać o sytuacji w Sarajewie z reżyserem Welcome to Sarajevo Michaelem Winterbottomem i podzielić się lunchem prasowym z Sylvesterem Stallone, który zjadliwie analizował minione fiaska, takie jak Stop! Albo moja mama strzeli: „Gdyby chodziło o usunięcie śledziony za pomocą traktora lub o ponowne oglądanie, powiedziałbym: „Uruchom silnik”. "

W przeciwieństwie do Toronto i Telluride, Cannes może być bezlitosnym, niebezpiecznym i wrogim miejscem. Boos często zderzają się z wiwatami po projekcjach, do tego stopnia, że ​​nawet Jacob przyznał: „Komentatorzy są bezlitosni. Są festiwale, na które można wysłać film myśląc, że jeśli nie pójdzie dobrze, to na dłuższą metę może być OK To nie jest możliwe w Cannes. Cannes jest bardzo brutalne za lub przeciw.

Jedną z form przerażenia charakterystyczną dla Cannes jest aktywność, którą zacząłem nazywać „uderzeniem”. Fotele w Palais odskakują z donośnym dźwiękiem, gdy ich mieszkańcy wstają, aby wyjść, więc kiedy niezadowoleni widzowie wychodzą z seansu przed zakończeniem filmu, wszyscy o tym wiedzą. „W nowym Palais jest coś przerażającego” – tak pewien publicysta opisał jeden niefortunny pokaz. „Ludzie byli tak znudzeni, że zaczęli wychodzić po godzinie w stadach. W paczkach. Poszło klak-klak-klak-klak-klak-klak. Czułeś się wielokrotnie dźgnięty w plecy. Każdy klekot był przerażający. I nadal jest przerażający.

Ale bez względu na to, co myślą o mrocznych i chaotycznych stronach Cannes, nawet najbardziej nieprawdopodobni twórcy filmowi są w końcu niemal zmuszeni do wzięcia w nim udziału, ponieważ jest tak duży, ponieważ można stąd wygenerować tak wiele ogólnoświatowego rozgłosu. Nawet Ken Loach, dziekan społecznie świadomych brytyjskich reżyserów, nosi formalne stroje na premiery swoich filmów na czerwonym dywanie. - Są większe rzeczy, o które można się buntować - przypomniał mi Loach - niż czarny krawat.

Okazuje się więc, jak na każdej dużej, efektownej imprezie, że ludzie, którzy najbardziej denerwują się na Cannes, to ci, którzy nie mogą wejść. narody produkujące, które miały ogromne problemy z dopuszczeniem swoich zdjęć do oficjalnego konkursu, najbardziej prestiżowej części Cannes.

Festiwal 2000 był siódmym rokiem z rzędu, kiedy Niemcy zostali wykluczeni z konkursu i nie byli z tego powodu zadowoleni. „Cierpimy, gdy tak się dzieje” – powiedział jeden z niemieckich reżyserów dla „Hollywood Reporter”. Wskazano, że „od 1994 roku zarówno Tajwan, jak i Chiny/Hongkong miały po cztery filmy, każdy z nich w konkursie. Dania miała po trzy w Iranie, Grecja i Japonia po dwa, a Meksyk, Belgia i Mali po jednym. W tym czasie Niemcy , która ma drugą co do wielkości branżę medialną na świecie i która ma niedawno rozkwitający sektor filmów fabularnych, nie miała żadnego”. Powodem afrontu, jak teoretyzował inny reżyser, było francuskie przekonanie, że „Francja wymyśliła kulturę, a Niemcy nie mogą w niej uczestniczyć”.

Jeszcze bardziej niezadowoleni byli Włosi, kiedy i oni zostali wykluczeni z Cannes 2000. Weteran, producent Dino De Laurentiis, powiedział: „Ci zasmarkani Francuzi mnie rozśmieszają. Na międzynarodowym festiwalu wykluczenie naszego kina jest śmieszne”. Reżyser filmowy Ricky Tognazzi, zemsta w jego umyśle, powiedział: „Przez rok będę unikał jedzenia francuskiego koziego sera”.

Jeśli jest jedna rzecz, która jest ogólnie zgodna z oficjalnym konkursem, to fakt, że proces selekcji jest zaskakujący. Każdy weteran z Cannes ma swoją listę śmiesznych filmów, które w jakiś sposób zostały wpuszczone, od przyćmionej brytyjskiej komedii Dziedzictwo po nie do wydania w reżyserii Johnny'ego Deppa Odważni.

Co gorsza, jeśli filmy z jakimkolwiek potencjałem do zadowolenia tłumu dostaną się na festiwal, często są spychane do bezsensownych miejsc poza konkursem. Taki los spotkał zasłużenie popularne dzieła, takie jak Strictly Ballroom, The Adventures of Priscilla, Queen of the Desert, Trainspotting i Przyczajony tygrys, Hidden Dragon. Ten trend jest tak dobrze znany, że Francis Veber, najpopularniejszy francuski filmowiec swojego pokolenia, powiedział mi, że kiedy w 1999 roku otrzymał telefon z festiwalu z oficjalnym hołdem dla niego: „Byłem tak zaskoczony, że spadł na mój tyłek. Po co teraz hołd? Może widzieli moje testy na cholesterol i cukier i myślą, że niedługo umrę.

Niewygodna prawda jest taka, że ​​jak na festiwal filmowy, który jest cynosurem wszystkich oczu, gust Cannes, przynajmniej jeśli chodzi o konkurencję, jest zaskakująco wąski. Francja jest ojczyzną teorii autorskiej, która ubóstwia reżyserów kosztem innych kreatywnych imprez, a Cannes zdecydowanie faworyzuje filmy krytycznie szanowanych autorów, którzy byli tam już wcześniej, grupa zwykle podejrzanych, w dużej mierze niekomercyjnych twórców filmowych. jako „hełmerzy wagi ciężkiej”. To coraz bardziej niepopularna filozofia.

„Wysoka sztuka płaci niskie dywidendy na festiwalu w Cannes” – brzmiał nagłówek w szeroko omawianym w 1999 roku artykule głównego krytyka filmowego Variety, Todda McCarthy'ego. Umieścił on teorię autorską w „zaawansowanym stanie ułomności” i ubolewał, że „przepaść między filmami o sztuce wysokiej, które chce robić wielu poważnych reżyserów, a obrazami, które zainteresują widzów, jest większa niż kiedykolwiek”.

W tym samym duchu Maurice Huleu z Nice-Matin zastanawiał się, czy „ten wylew pracy, talentu i kreatywności jest predestynowany, by zadowolić tylko nielicznych wtajemniczonych”. Mówiąc o decyzji z 1997 r., która podzieliła Złotą Palmę między Abbasa Kiarostami i Shohei Imamura, Huleu podkreślił, że jury „było może poświęciło inne względy w imię sztuki, ale wyrządziło też krzywdę festiwalowi w Cannes i kinu”. .

Co nieuchronnie prowadzi nas do Hollywood, innego centrum filmowego wszechświata. To miejsce, które sprawia, że ​​świat łaknie filmów i choć Cannes dobrze zna wartość przepychu i blichtru, festiwal w ostatnich latach miał duże trudności z przyciąganiem przedmiotów z najwyższej półki z systemu studyjnego.

Są ku temu powody. Cannes, w przeciwieństwie do Toronto, ma miejsce na wiosnę, nieodpowiednia pora roku dla „jakościowych” filmów, które wytwórnie filmowe wolałyby wysyłać na festiwale. Jak już wspomnieliśmy, Cannes może zabić Twoje zdjęcie, czego studia filmowe nie chcą ryzykować z potencjalnymi hitami kinowymi kosztującymi dziesiątki milionów dolarów. Cannes jest drogie. A zwłaszcza w ostatnich latach hierarchia festiwalowa niechętnie wybierała się na wycieczki do Los Angeles i robiła tego rodzaju schmuzeingi i pochlebstwa, które są konieczne, aby obalić bardziej racjonalne względy.

Czynnikiem jest również to, że nagrody jury w Cannes mogą być tak arbitralne, kierowane kaprysami i nastawione na realizację programów politycznych i kulturalnych. Na każdy rok, na przykład w 1993 roku, kiedy Złotą Palmę mądrze podzielono między Fortepian i Żegnaj, moja konkubina, jest taki, jak w 1999 r., kiedy jury pod przewodnictwem Davida Cronenberga przerażało wszystkich oprócz siebie, przyznając trzy główne nagrody niemożliwemu do oglądania L' Humanité. „Decyzje Davida Cronenberga”, powiedział jeden z weteranów festiwalu, „są bardziej przerażające niż jego filmy”. W 1992 roku genialny Léolo został odrzucony, przynajmniej częściowo, ponieważ jego reżyser, Jean-Claude Lauzon, wygłosił prowokacyjną uwagę seksualną do amerykańskiej aktorki, która zasiadała w jury. „Kiedy to powiedziałem”, wspomina reżyser, „mój producent był obok mnie i zrobił się szary”. Nic dziwnego, że w takiej atmosferze jeden z najlepszych hollywoodzkich filmów ostatniej dekady, LA Confidential, znalazł się w konkursie i wrócił do domu z niczym.

Ale kiedy film trafia tutaj, kiedy zdobywa główną nagrodę i porusza publiczność, to naprawdę uderza. Quentin Tarantino był naprawdę zszokowany, gdy Pulp Fiction zdobył Palme w 1994 roku („Nie robię filmów, które łączą ludzi, robię filmy, które dzielą ludzi”), ale ten moment był motorem ogromny światowy sukces filmu. Steven Soderbergh zdobył już nagrodę na Sundance, ale kiedy stał się najmłodszą osobą, która wygrała Palme za seks, kłamstwa i kasety wideo, powiedział, że to doświadczenie „jak bycie Beatlesem przez tydzień. To było tak nieoczekiwane, jak ktoś powiedział „Właśnie wygrałeś 10 milionów dolarów” i przykładasz mikrofon do twarzy. Nie wiedziałem, jak zareagować, nie wiem, co powiedziałem”.

A potem był Roberto Benigni. Jego Life Is Beautiful nie zdobyło Palmy w 1998 roku (która trafiła do, co zrozumiałe, zapomnianej przez Angelopoulosa „Eternity and a Day”), zdobył drugą nagrodę główną, ale to nie miało znaczenia. Bezpośrednią linię można prawdopodobnie wyśledzić od wylewnego zachowania Benigniego tamtej nocy, biegnącego po scenie i namiętnie całującego stopy przewodniczącego jury Scorsese, do ostatecznego statusu filmu jako potrójnego zdobywcy Oscara i wówczas najbardziej dochodowego filmu obcojęzycznego w historii USA. Ten niezatarty obraz Benigniego w ekstazie prawdopodobnie zrobi tyle samo dla statusu i mitologii Cannes, co wcześniejsze ujęcie Simone Silvy topless z Robertem Mitchumem dla tego festiwalu wiele lat temu.

Festiwal filmowy w Cannes rozpoczyna się 15 maja. © Kenneth Turan. Wyciąg z Sundance do Sarajewa: festiwale filmowe i świat, który stworzyli (University of California Press).

Najważniejsze w tym roku

55. Festiwal Filmowy w Cannes już wywołał pewne zamieszanie, nakłaniając Woody'ego Allena do odrzucenia Wenecji przed głośniejszym otwarciem na południu Francji, a Brytyjczycy odwrócili zeszłoroczną suszę, mając sześciu reżyserów na festiwalu: Ken Loach, Mike Leigh i Michael Winterbottom w konkursie, Shane Meadows i Lynne Ramsey w sekcji Director's Fortnight oraz nowicjusz Francesca Joseph w pasku bocznym Un Certain Regard. To zniechęcająco szeroki wybór, jak zawsze, ale oto 10 najlepszych typów.

Miłość po ponczu
(reż. Paul Thomas Anderson)

Twórca Magnolia i Boogie Nights gra Adama Sandlera jako właściciela zmagającego się z problemami seks-telefonu z siedmioma siostrami, który ucieka przed jakimiś brutalnymi bandytami. Występują również Philip Seymour Hoffman i Emily Watson jako grająca na harmonijce kobieta, z którą Sandler umawia się na randkę. Na pewno będzie to bardzo gorący bilet.

Słodka szesnastka
(reż. Ken Loach)

Uważa się, że Loach, zawsze ulubieniec Cannes, powrócił do bezpretensjonalnego wzruszenia i człowieczeństwa Kesa dzięki tej historii o młodym chłopcu, granym przez nieprofesjonalnego nowicjusza Martina Compstona, który próbuje kupić przyczepę kempingową, do której mogłaby się przenieść jego rodzina. kiedy jego matka zostaje zwolniona z więzienia.

Człowiek bez przeszłości
(reż. Aki Kaurismaki)

Sławnego fińskiego reżysera Leningrad Cowboys Go America, filmu o mężczyźnie, który przybywa do Helsinek i traci pamięć po tym, jak został zaatakowany i brutalnie pobity. Następnie, myśląc jak tabula rasa, mieszka na obrzeżach miasta i próbuje zrekonstruować swoje życie od podstaw. Kusząca perspektywa dla wielbicieli charakterystycznego seriokomicznego zmysłu wielkiego człowieka.

Pianista
(reż. Roman Polański)

Na podstawie wstrząsających wspomnień Władysława Szpilmana o nazistach i getcie warszawskim, z Adrienem Brodym w roli głównej. Jest to rozumiany jako głęboko osobisty projekt Polańskiego, który jako dziecko sam ocalał z Holokaustu. Dla Polańskiego ważne jest, aby ten film był co najmniej sukcesem festiwalu, bo ostatnim jego solidnym osiągnięciem jest rozpoczęcie kariery Hugh Granta w filmie Gorzkim księżycu.

Nieodwracalny
(reż. Gaspar Noé)

Kiedy spotkałem się z reżyserem dwa lata temu w Cannes, powiedział mi, że bierze mnóstwo narkotyków w ramach badań do tego filmu, który z pewnością będzie bombą kontrowersyjną festiwalu, ze zwykłymi krzykami, buczeniem i tradycyjnymi, malownicze uderzenie na zewnątrz, gdy jest bezczelnie zaplanowane na zbyt małe miejsce. Podobno zawiera przerażającą scenę gwałtu. (Bohaterki Baise-Moi odprężyły się, oglądając w telewizji ostatni film Noé, Seul Contre Tous). Szanse na Złotą Palmę mogą się zmniejszyć.

O Schmidcie
(reż. Alexander Payne)

Po swojej wspaniałej licealnej satyrze na wybory – farma zwierząt amerykańskiej polityki seksualnej – Payne zyskał zarówno zdolność do bankowości, jak i niezależną wiarygodność, a Jack Nicholson złapał w sidła, by zagrać zrzędliwego, zwiotczałego wdowca, który został zmuszony do uczestniczenia w ślubie córki. Biorąc pod uwagę plusk, jaki Nicholson zrobił w zeszłym roku w The Pledge Seana Penna, warto na to zwrócić uwagę.

Kręgle dla orlik
(reż. Michael Moore)

To chyba pierwszy raz, kiedy dokument został wybrany do konkursu w Cannes. Michael Moore, który niedawno w swojej książce „Stupid White Men” przebił amerykańską korporacyjną superklasę, teraz rzuca zjadliwe spojrzenie na amerykańskie zauroczenie bronią i wszechobecną obawę, że jakiś stary, przygnębiony, dobry chłopak spryska kulami jego lokalny McDonald's. obracając broń na siebie.

Gliniany Ptak
(reż. Tareque Masud)

Część Director's Fortnight. Reżyserem tego filmu jest Bangladesz Masud, napisany wspólnie z jego urodzoną w Ameryce żoną Catherine, która wspólnie wyreżyserowała w 1996 roku dokument Muktir Gaan o wojnie z Pakistanem w 1971 roku. Akcja rozgrywa się pod koniec lat 60. i opowiada o dziecku, które wraz z rodziną ucieka przed inwazją armii pakistańskiej, by zamieszkać w dżungli.

Morvern Callar
(reż. Lynne Ramsey)

Potężny i pięknie wykonany drugi film fabularny, z udziałem Samanthy Morton, od twórcy Ratcatchera. Ramsey jest teraz reżyserem, w którym tkwią wszystkie nasze nadzieje na poważne, poważne brytyjskie kino artystyczne. Ten oszałamiający film znalazł się w Director's Fortnight - ale dlaczego, u licha, festiwal nie umieścił go w głównym konkursie?

Polissons et Galipettes
(przedstawiony przez Michela Reilhaca)

Dla tych, którzy przegapili nagrody Hot d'Or, przedstawia wybór z celuloidowej pornografii, od początku XX wieku do dnia dzisiejszego. Koneserzy, antropolodzy i zapracowani krytycy będą ustawiać się w kolejce pod blokiem.


Festiwal sztuki i prostytucji

Czym jest to coś, co nazywa się Cannes? Wyczerpujący i zatłoczony, został porównany przez ocalałego do „bójki w burdelu podczas pożaru”. Miejsce, w którym zdobywa się reputację, a serca są złamane, fascynujące i frustrujące w równym stopniu, łączy miłość i nienawiść z Hollywood, a jednocześnie przyznaje nagrody, które są najbardziej pożądane w świecie filmu po Oskarach. To tutaj Clint Eastwood może znaleźć się, oglądając – i ciesząc się – irańskim filmem o pieczeniu chleba w miejscu, napisał powieściopisarz Irwin Shaw, który przyciągnął cały film: „artystów i pseudoartystów, biznesmenów, oszustów, kupujących i sprzedawcy, handlarze, dziwki, pornografowie, krytycy, naciągacze, bohaterowie roku, porażki roku”. Tutaj potrzebujesz przepustki prasowej, aby otrzymać przepustkę prasową, a te przepustki mają pięć poziomów ważności oznaczonych kolorami. Jego oficjalna nazwa to Festival International du Film, jakby był tylko jeden, nic więc dziwnego, że Cannes jest duże.

Cannes, zwykle liczące 70 000 mieszkańców, odnotowuje wzrost populacji o 50% w ciągu 12 dni, kiedy funkcjonuje jako epicentrum świata filmu. „Cieszę się z tego”, powiedziała mi AS Byatt podczas swojej pierwszej wizyty w 1995 roku. „Jestem pracoholiczką i wszyscy tutaj też są. To miasto pełne ich, szaleńczo zajęte. Jak kupa mrówek”.

W rodzaju samospełniającej się przepowiedni wszyscy są tutaj zewsząd, ponieważ wszyscy inni też są tutaj, a gdzie jeszcze wpadniesz na tych wszystkich ludzi? Francuski przemysł pornograficzny planuje coroczne rozdanie nagród Hot d'Or, które zbiegają się z festiwalem, a grupa ponad 100 francuskich pracowników kolei pojawia się co roku, aby nagrodzić wspaniale nazwaną Rail d'Or zasłużony film. Aby to wszystko wykorzystać, festiwal stał się największym na świecie corocznym wydarzeniem medialnym, całodobowym kinowym billboardem, który w 1999 roku przyciągnął 3893 dziennikarzy, 221 ekip telewizyjnych i 118 stacji radiowych reprezentujących 81 krajów. A potem są filmy.

Dla wielu filmowców pierwsza wycieczka do Cannes jest rodzajem Graala, kulminacją, która mówi, czy jesteś dziennikarzem z komputerem, czy filmowcem, który wieczorem wspina się po słynnym czerwonym dywanie na Palais du Festival pokaz tylko ubioru, że przyjechałeś. Dla mnie, paradoksalnie, był to początek, pierwsze oszałamiające, kuszące spojrzenie na chaotyczny świat, którego chciałem być częścią, ale nie byłem pewien, czy jest dla mnie miejsce.

Cannes świętowało swój 25. festiwal, kiedy po raz pierwszy opisałem go w 1971 roku jako niewiele starszy reporter dla Washington Post.Chociaż wydarzenie odbiegało od wyznaczonego celu, jakim było bycie „festiwalem sztuki filmowej, z którego wykluczone byłyby wszelkie pozakinowe zainteresowania”, nawet wtedy było to strasznie ekscytujące miejsce.

W tamtych czasach prawie żaden Amerykanin nie podróżował, a ja zostałem nagrodzony pokojem w eleganckim hotelu o nazwie Gonnet położonym przy bulwarze de la Croisette, wypełnionym już wtedy tłumami i przyjemnymi dla tłumu ekscentrykami, jak starszy pan, który walnął w Cowbell i wykrzyknął po francusku: „Zawsze te same filmy, zawsze ten sam cyrk. Zanieczyszczenia, zanieczyszczenie psychiczne i fizyczne. Nic, nic, nic”.

Stary festiwalowy pałac był klasycznym białym budynkiem, małym, ale eleganckim i patrolowanym przez czujną kadrę strażników w smokingach. Po raz pierwszy poczułem, jak surrealistyczne może być Cannes, gdy zobaczyłem, jak dobrze ubrany francuski intruz jest prawie uduszony na śmierć, gdy został wyciągnięty z Palais przez parę smokingów. A jednak nie brakowało mu przytomności umysłu, by nalegać tak głośno, jak pozwalało to duszenie: „Un peu de politesse, s'il vous warkocz”.

Ponieważ amerykańscy reporterzy, nawet młodzi, byli rzadkim towarem, przeprowadzanie wywiadów było łatwe i swobodne. Spędziłem deszczowe popołudnie z Jackiem Nicholsonem, słuchając, jak broni swojego debiutu reżyserskiego Drive, He Said, który został wyświetlony poprzedniego wieczoru przy fali okrzyków. Rozmawiałem ze wspaniałym włoskim reżyserem Luchino Viscontim, który zachichotał, gdy powiedział mi, że jego wiza na zbliżającą się wizytę w Ameryce nie pozwalała mu opuścić Nowego Jorku. – Nie wiem, dlaczego myślą, że jestem niebezpieczny – może myślą, że chcę zabić Nixona – powiedział przekornie. „Nie mam zamiaru podejmować żadnych działań wywrotowych. Nie chcę zabijać Nixona ani nawet pani Nixon. Chcę tylko zobaczyć resztę kraju. Napisz to w Waszyngtonie, może prezydent to przeczyta”. Ja zrobiłem, on nie.

Wróciłem do Cannes w 1976 roku i tłumy nie ustały. To był rok, w którym Taksówkarz zdobył Złotą Palmę i obserwowałem, równie zaskoczony jak on, jak młody reżyser Martin Scorsese po raz pierwszy posmakował tego, jak niepokojąco polityczne może być europejskie dziennikarstwo filmowe. W połowie konferencji prasowej Taxi Driver francuski dziennikarz wstał i odniósł się do sceny pomiędzy Travisem Bickle'em Roberta De Niro i Iris Jodie Foster, gdzie Travis opowiada o ucieczce z miasta i spędzeniu spokojnego czasu na wsi.

„Panie Scorsese”, zapytał dziennikarz, „czy powinniśmy zinterpretować tę scenę, jako że Travis odwraca się od zbankrutowanego zachodniego kapitalizmu przemysłowego i obstaje przy bardziej wspólnotowym, socjalistycznym modelu życia w przyszłości?” Scorsese wyglądał na naprawdę, głęboko zbitego z tropu. – Nie – powiedział w końcu. "Travis po prostu chce spędzić trochę czasu na wsi."

Nie zrozum źle. To nie jest tak, że kiedyś była to jakaś spokojna mała wioska rybacka, która niestety została opanowana przez glamoroidy międzynarodowej społeczności filmowej. Od ponad 150 lat, odkąd Lord Brougham został powstrzymany przez epidemię cholery przed zimowaniem w Nicei w 1834 roku i zamiast tego spędza tu czas, Cannes jest placem zabaw dla zamożnych klas, domem dla królewskich hoteli, eleganckich restauracji i drogich butików . Nie na darmo jest jego siostrzane miasto Beverly Hills.

I mimo francuskiej pasji do kina nie byłoby tu żadnego festiwalu, gdyby nie sposób, w jaki faszyści prowadzili festiwal filmowy w Wenecji, założony w 1932 roku. W 1937 roku La Grande Illusion Jeana Renoira odmówiono głównej nagrody, ponieważ jej pacyfistycznych nastrojów, a Francuzi zdecydowali, że jeśli chcesz coś zrobić dobrze, musisz to zrobić sam.

Pierwszy festiwal filmowy w Cannes zaplanowano na pierwsze trzy tygodnie września 1939 roku. Hollywood odpowiedziało, wysyłając Czarnoksiężnika z krainy Oz i Tylko anioły mają skrzydła wraz z „parowcem gwiazd”, w tym Mae West, Gary Cooper, Norma Shearer i George Raft . Niemcy wybrali jednak 1 września 1939 roku na najazd na Polskę, a po premierowym pokazie „Dzwonnika z Notre Dame” festiwal został odwołany i nie rozpoczął się ponownie aż do 1946 roku.

Według genialnego i pouczającego Hollywood na Riwierze: The Inside Story of the Cannes Film Festival autorstwa Cari Beauchamp i Henri Behara, atmosfera tego pierwszego festiwalu nie różniła się zbytnio od dzisiejszej. Cytują fragment z francuskiej gazety o wydarzeniu z 1946 roku, który można było napisać w zeszłym roku: „Tutaj ulice są tak zakorkowane, że można by pomyśleć, że wciąż jest się w Paryżu. Na Croisette to nieustanna parada samochodów. spotkanie gwiazd i celebrytów, cały świat, półnagi i opalony do perfekcji”.

Cannes zaczęło się powoli, dopiero w 1951 roku zaczęło się co roku. To było w 1954 roku, kiedy gwiazda Simone Silva upuściła górę od bikini i próbowała objąć Roberta Mitchuma przed hordą fotografów, co dało rodzaj międzynarodowej prasy, która zapewniła reputacja festiwalu. Nie miał problemu z przykuciem uwagi świata, pisze jeden z krytykujących historyków filmu, ponieważ „wcześnie opowiedział się za przepychem i sensacją”, koncentrując się na „erotycznych fantazjach o nagim ciele, tak chętnie kojarzonych z śródziemnomorskim kurortem nadmorskim”.

Konkurencyjne wydarzenie, znane jako Międzynarodowy Tydzień Krytyków, zostało zorganizowane przez francuskiego krytyka Georgesa Sadoula w 1962 roku, ale poważna zmiana nastąpiła w Cannes dopiero w decydującym roku 1968. - demonstracje rządowe i ponad 10 milionów strajkujących ludzi, francuscy reżyserzy, tacy jak François Truffaut i Jean-Luc Godard, domagali się odwołania Cannes w półmetku.

Namacalnym rezultatem tego wstrząsu było założenie w następnym roku innego niezależnego wydarzenia sidebarowego, Quinzaine des Realisateurs, czyli Directors' Fortnight, które nadal konkuruje z oficjalnym festiwalem filmów i konsekwentnie pokazuje bardziej ekscytującą ofertę, począwszy od She's Spike'a Lee. Muszę to mieć do szczęścia Todda Solondza. Quinzaine stał się takim zagrożeniem dla festiwalu, że jedną z pierwszych rzeczy, jakie zrobił Gilles Jacob, kiedy przejął jego funkcję w 1978 roku, było rozpoczęcie własnej, bardziej ostrej, niekonkurencyjnej imprezy sidebarowej o nazwie „Un Certain Regard”.

Zanim wróciłem do Cannes w 1992 roku, zmieniło się jeszcze więcej. Stary Palais został zburzony i zastąpiony przez agresywnie nowoczesny Noga Hilton, a ogromny nowy Palais zastąpił eleganckie kasyno obok starego portu. Festiwal coraz bardziej stawał się miastem w mieście, całkowicie przejmując na czas trwania Cannes. Ogromne billboardy na Croisette wyświetlają plakaty z filmami, które są w trakcie imprezy, jak również z tymi, które nie są, ale ukażą się jeszcze w tym roku. A Planet Hollywood umieszcza gipsowe odciski dłoni Bruce'a Willisa, Mela Gibsona i innych gwiazd obok istniejącego już pomnika Charlesa de Gaulle'a. Front sierpniowego hotelu Carlton co roku przechodzi inną komercyjną metamorfozę: raz przedstawiał wysoką Godzillę, raz działającą świątynię egipską, w tym owinięte bandażami postacie i naturalnej wielkości posągi bogów, aby promować Mumię. Nic dziwnego, że francuski magazyn zatytułowany przez rok „Trop de Promo Tue le Cinéma”, zbyt duży rozgłos zabija kino.

Wszędzie są ekscesy, które mogą wygenerować tylko pieniądze i sława. Jak podał New York Times, znani goście hotelowi „potrzebują 150 wieszaków na szafy i galonów wody mineralnej do kąpieli”. Legendarny Hôtel du Cap, w którym niemiecki personel generalny rozkoszował się podczas francuskiej okupacji i gdzie w 1971 roku obserwowałem, jak Burt Lancaster skakał ze skał, by popływać w oceanie, nalega, by za jego bardzo drogie pokoje zapłacić z góry gotówką.

Dla ludzi zmęczonych życiem w hotelach, statki takie jak luksusowa barka („bądź w środku biznesu, bądź z dala od zgiełku” za 8500 USD dziennie za apartament królewski) lub Octopussy („słynna na całym świecie, 143-metrowa luksusowa mega- jacht” kosztujący 15 000 USD dziennie lub 80 000 USD tygodniowo). A jeśli zwykła taksówka z lotniska w Nicei jest zbyt ciasna, można wypożyczyć helikoptery i czerwone motocykle BMW z szoferem.

Dla tych, którzy szukają sposobu na połączenie ostentacji z dobrymi uczynkami, wydarzeniem towarzyskim sezonu jest zawsze promocja Kino Przeciwko AIDS AmFAR w wysokości 1000 USD w pobliskiej restauracji Moulin de Mougins. W 1995 roku Sharon Stone rozpoczęła wieczór osobistym i emocjonalnym apelem o dodatkowe fundusze na badania, a zakończyła go szybką licytacją kolczyków do pępka modelki Naomi Campbell za 20 000 dolarów księciu z Arabii Saudyjskiej. Kiedy dziwaczna licytacja krążyła w tę iz powrotem, hollywoodzka typka z większą ilością pieniędzy niż rozsądku zastanawiała się głośno, czy Stone dorzuciłaby jej majtki. „Każdy, kto ma 7,50 dolara”, odpowiedziała aktorka w brawurowym momencie w Cannes, „wie, że ich nie noszę”.

To właśnie podczas spokojnego śniadania na nieskazitelnym tarasie Hôtel du Cap Tim Robbins, wyczerpany całonocną szaloną imprezą, podczas której ludzie krzyczeli na korytarzu przed jego pokojem, zwięźle uchwycił bezwzględną dwoistość, która jest znakiem rozpoznawczym tego nieporęczny, trudny do skategoryzowania festiwal.

„Cannes to bardzo dziwna mieszanka sztuki filmowej i totalnej prostytucji filmowej” – powiedział. „Jedną z rzeczy, które pamiętam z mojego pierwszego roku tutaj w 1992 roku, jest wejście do pokoju i spotkanie ze świetnym aktorem, takim jak Gérard Depardieu, a następnie wyjście i obejrzenie plakatu kobiety z dużymi piersiami trzymającej karabin maszynowy. t jeszcze zrobione, ale mieli już tytuł i koncepcję reklamy”.

Ta umiejętność łączenia yin i yang branży filmowej, łączenia w tym samym miejscu elitarnej elity światowych twórców filmowych i bezwstydnego międzynarodowego rynku, gdzie pieniądze są jedynym językiem, a seks i przemoc najbardziej wymienialnymi walutami, jest przeczący logice triumf Cannes.

To festiwal, na którym popcornowe filmy, takie jak Torrente, The Dumb Arm of the Law (reklamowane w kraju pochodzenia pod hasłem „Tylko kiedy myślałeś, że hiszpańskie kino staje się lepsze”) dzielą przestrzeń z twórczością wymagających reżyserów, takich jak Theo Angelopoulos. i Abbas Kiarostami. Gdzie szef festiwalu Jacob mówi z dumą, że przyciąga Madonnę, a także Manoel de Oliveira. Gdzie w ciągu 24 godzin w 1997 roku można było poważnie porozmawiać o sytuacji w Sarajewie z reżyserem Welcome to Sarajevo Michaelem Winterbottomem i podzielić się lunchem prasowym z Sylvesterem Stallone, który zjadliwie analizował minione fiaska, takie jak Stop! Albo moja mama strzeli: „Gdyby chodziło o usunięcie śledziony za pomocą traktora lub o ponowne oglądanie, powiedziałbym: „Uruchom silnik”. "

W przeciwieństwie do Toronto i Telluride, Cannes może być bezlitosnym, niebezpiecznym i wrogim miejscem. Boos często zderzają się z wiwatami po projekcjach, do tego stopnia, że ​​nawet Jacob przyznał: „Komentatorzy są bezlitosni. Są festiwale, na które można wysłać film myśląc, że jeśli nie pójdzie dobrze, to na dłuższą metę może być OK To nie jest możliwe w Cannes. Cannes jest bardzo brutalne za lub przeciw.

Jedną z form przerażenia charakterystyczną dla Cannes jest aktywność, którą zacząłem nazywać „uderzeniem”. Fotele w Palais odskakują z donośnym dźwiękiem, gdy ich mieszkańcy wstają, aby wyjść, więc kiedy niezadowoleni widzowie wychodzą z seansu przed zakończeniem filmu, wszyscy o tym wiedzą. „W nowym Palais jest coś przerażającego” – tak pewien publicysta opisał jeden niefortunny pokaz. „Ludzie byli tak znudzeni, że zaczęli wychodzić po godzinie w stadach. W paczkach. Poszło klak-klak-klak-klak-klak-klak. Czułeś się wielokrotnie dźgnięty w plecy. Każdy klekot był przerażający. I nadal jest przerażający.

Ale bez względu na to, co myślą o mrocznych i chaotycznych stronach Cannes, nawet najbardziej nieprawdopodobni twórcy filmowi są w końcu niemal zmuszeni do wzięcia w nim udziału, ponieważ jest tak duży, ponieważ można stąd wygenerować tak wiele ogólnoświatowego rozgłosu. Nawet Ken Loach, dziekan społecznie świadomych brytyjskich reżyserów, nosi formalne stroje na premiery swoich filmów na czerwonym dywanie. - Są większe rzeczy, o które można się buntować - przypomniał mi Loach - niż czarny krawat.

Okazuje się więc, jak na każdej dużej, efektownej imprezie, że ludzie, którzy najbardziej denerwują się na Cannes, to ci, którzy nie mogą wejść. narody produkujące, które miały ogromne problemy z dopuszczeniem swoich zdjęć do oficjalnego konkursu, najbardziej prestiżowej części Cannes.

Festiwal 2000 był siódmym rokiem z rzędu, kiedy Niemcy zostali wykluczeni z konkursu i nie byli z tego powodu zadowoleni. „Cierpimy, gdy tak się dzieje” – powiedział jeden z niemieckich reżyserów dla „Hollywood Reporter”. Wskazano, że „od 1994 roku zarówno Tajwan, jak i Chiny/Hongkong miały po cztery filmy, każdy z nich w konkursie. Dania miała po trzy w Iranie, Grecja i Japonia po dwa, a Meksyk, Belgia i Mali po jednym. W tym czasie Niemcy , która ma drugą co do wielkości branżę medialną na świecie i która ma niedawno rozkwitający sektor filmów fabularnych, nie miała żadnego”. Powodem afrontu, jak teoretyzował inny reżyser, było francuskie przekonanie, że „Francja wymyśliła kulturę, a Niemcy nie mogą w niej uczestniczyć”.

Jeszcze bardziej niezadowoleni byli Włosi, kiedy i oni zostali wykluczeni z Cannes 2000. Weteran, producent Dino De Laurentiis, powiedział: „Ci zasmarkani Francuzi mnie rozśmieszają. Na międzynarodowym festiwalu wykluczenie naszego kina jest śmieszne”. Reżyser filmowy Ricky Tognazzi, zemsta w jego umyśle, powiedział: „Przez rok będę unikał jedzenia francuskiego koziego sera”.

Jeśli jest jedna rzecz, która jest ogólnie zgodna z oficjalnym konkursem, to fakt, że proces selekcji jest zaskakujący. Każdy weteran z Cannes ma swoją listę śmiesznych filmów, które w jakiś sposób zostały wpuszczone, od przyćmionej brytyjskiej komedii Dziedzictwo po nie do wydania w reżyserii Johnny'ego Deppa Odważni.

Co gorsza, jeśli filmy z jakimkolwiek potencjałem do zadowolenia tłumu dostaną się na festiwal, często są spychane do bezsensownych miejsc poza konkursem. Taki los spotkał zasłużenie popularne dzieła, takie jak Strictly Ballroom, The Adventures of Priscilla, Queen of the Desert, Trainspotting i Przyczajony tygrys, Hidden Dragon. Ten trend jest tak dobrze znany, że Francis Veber, najpopularniejszy francuski filmowiec swojego pokolenia, powiedział mi, że kiedy w 1999 roku otrzymał telefon z festiwalu z oficjalnym hołdem dla niego: „Byłem tak zaskoczony, że spadł na mój tyłek. Po co teraz hołd? Może widzieli moje testy na cholesterol i cukier i myślą, że niedługo umrę.

Niewygodna prawda jest taka, że ​​jak na festiwal filmowy, który jest cynosurem wszystkich oczu, gust Cannes, przynajmniej jeśli chodzi o konkurencję, jest zaskakująco wąski. Francja jest ojczyzną teorii autorskiej, która ubóstwia reżyserów kosztem innych kreatywnych imprez, a Cannes zdecydowanie faworyzuje filmy krytycznie szanowanych autorów, którzy byli tam już wcześniej, grupa zwykle podejrzanych, w dużej mierze niekomercyjnych twórców filmowych. jako „hełmerzy wagi ciężkiej”. To coraz bardziej niepopularna filozofia.

„Wysoka sztuka płaci niskie dywidendy na festiwalu w Cannes” – brzmiał nagłówek w szeroko omawianym w 1999 roku artykule głównego krytyka filmowego Variety, Todda McCarthy'ego. Umieścił on teorię autorską w „zaawansowanym stanie ułomności” i ubolewał, że „przepaść między filmami o sztuce wysokiej, które chce robić wielu poważnych reżyserów, a obrazami, które zainteresują widzów, jest większa niż kiedykolwiek”.

W tym samym duchu Maurice Huleu z Nice-Matin zastanawiał się, czy „ten wylew pracy, talentu i kreatywności jest predestynowany, by zadowolić tylko nielicznych wtajemniczonych”. Mówiąc o decyzji z 1997 r., która podzieliła Złotą Palmę między Abbasa Kiarostami i Shohei Imamura, Huleu podkreślił, że jury „było może poświęciło inne względy w imię sztuki, ale wyrządziło też krzywdę festiwalowi w Cannes i kinu”. .

Co nieuchronnie prowadzi nas do Hollywood, innego centrum filmowego wszechświata. To miejsce, które sprawia, że ​​świat łaknie filmów i choć Cannes dobrze zna wartość przepychu i blichtru, festiwal w ostatnich latach miał duże trudności z przyciąganiem przedmiotów z najwyższej półki z systemu studyjnego.

Są ku temu powody. Cannes, w przeciwieństwie do Toronto, ma miejsce na wiosnę, nieodpowiednia pora roku dla „jakościowych” filmów, które wytwórnie filmowe wolałyby wysyłać na festiwale. Jak już wspomnieliśmy, Cannes może zabić Twoje zdjęcie, czego studia filmowe nie chcą ryzykować z potencjalnymi hitami kinowymi kosztującymi dziesiątki milionów dolarów. Cannes jest drogie. A zwłaszcza w ostatnich latach hierarchia festiwalowa niechętnie wybierała się na wycieczki do Los Angeles i robiła tego rodzaju schmuzeingi i pochlebstwa, które są konieczne, aby obalić bardziej racjonalne względy.

Czynnikiem jest również to, że nagrody jury w Cannes mogą być tak arbitralne, kierowane kaprysami i nastawione na realizację programów politycznych i kulturalnych. Na każdy rok, na przykład w 1993 roku, kiedy Złotą Palmę mądrze podzielono między Fortepian i Żegnaj, moja konkubina, jest taki, jak w 1999 r., kiedy jury pod przewodnictwem Davida Cronenberga przerażało wszystkich oprócz siebie, przyznając trzy główne nagrody niemożliwemu do oglądania L' Humanité. „Decyzje Davida Cronenberga”, powiedział jeden z weteranów festiwalu, „są bardziej przerażające niż jego filmy”. W 1992 roku genialny Léolo został odrzucony, przynajmniej częściowo, ponieważ jego reżyser, Jean-Claude Lauzon, wygłosił prowokacyjną uwagę seksualną do amerykańskiej aktorki, która zasiadała w jury. „Kiedy to powiedziałem”, wspomina reżyser, „mój producent był obok mnie i zrobił się szary”. Nic dziwnego, że w takiej atmosferze jeden z najlepszych hollywoodzkich filmów ostatniej dekady, LA Confidential, znalazł się w konkursie i wrócił do domu z niczym.

Ale kiedy film trafia tutaj, kiedy zdobywa główną nagrodę i porusza publiczność, to naprawdę uderza. Quentin Tarantino był naprawdę zszokowany, gdy Pulp Fiction zdobył Palme w 1994 roku („Nie robię filmów, które łączą ludzi, robię filmy, które dzielą ludzi”), ale ten moment był motorem ogromny światowy sukces filmu. Steven Soderbergh zdobył już nagrodę na Sundance, ale kiedy stał się najmłodszą osobą, która wygrała Palme za seks, kłamstwa i kasety wideo, powiedział, że to doświadczenie „jak bycie Beatlesem przez tydzień. To było tak nieoczekiwane, jak ktoś powiedział „Właśnie wygrałeś 10 milionów dolarów” i przykładasz mikrofon do twarzy. Nie wiedziałem, jak zareagować, nie wiem, co powiedziałem”.

A potem był Roberto Benigni. Jego Life Is Beautiful nie zdobyło Palmy w 1998 roku (która trafiła do, co zrozumiałe, zapomnianej przez Angelopoulosa „Eternity and a Day”), zdobył drugą nagrodę główną, ale to nie miało znaczenia. Bezpośrednią linię można prawdopodobnie wyśledzić od wylewnego zachowania Benigniego tamtej nocy, biegnącego po scenie i namiętnie całującego stopy przewodniczącego jury Scorsese, do ostatecznego statusu filmu jako potrójnego zdobywcy Oscara i wówczas najbardziej dochodowego filmu obcojęzycznego w historii USA.Ten niezatarty obraz Benigniego w ekstazie prawdopodobnie zrobi tyle samo dla statusu i mitologii Cannes, co wcześniejsze ujęcie Simone Silvy topless z Robertem Mitchumem dla tego festiwalu wiele lat temu.

Festiwal filmowy w Cannes rozpoczyna się 15 maja. © Kenneth Turan. Wyciąg z Sundance do Sarajewa: festiwale filmowe i świat, który stworzyli (University of California Press).

Najważniejsze w tym roku

55. Festiwal Filmowy w Cannes już wywołał pewne zamieszanie, nakłaniając Woody'ego Allena do odrzucenia Wenecji przed głośniejszym otwarciem na południu Francji, a Brytyjczycy odwrócili zeszłoroczną suszę, mając sześciu reżyserów na festiwalu: Ken Loach, Mike Leigh i Michael Winterbottom w konkursie, Shane Meadows i Lynne Ramsey w sekcji Director's Fortnight oraz nowicjusz Francesca Joseph w pasku bocznym Un Certain Regard. To zniechęcająco szeroki wybór, jak zawsze, ale oto 10 najlepszych typów.

Miłość po ponczu
(reż. Paul Thomas Anderson)

Twórca Magnolia i Boogie Nights gra Adama Sandlera jako właściciela zmagającego się z problemami seks-telefonu z siedmioma siostrami, który ucieka przed jakimiś brutalnymi bandytami. Występują również Philip Seymour Hoffman i Emily Watson jako grająca na harmonijce kobieta, z którą Sandler umawia się na randkę. Na pewno będzie to bardzo gorący bilet.

Słodka szesnastka
(reż. Ken Loach)

Uważa się, że Loach, zawsze ulubieniec Cannes, powrócił do bezpretensjonalnego wzruszenia i człowieczeństwa Kesa dzięki tej historii o młodym chłopcu, granym przez nieprofesjonalnego nowicjusza Martina Compstona, który próbuje kupić przyczepę kempingową, do której mogłaby się przenieść jego rodzina. kiedy jego matka zostaje zwolniona z więzienia.

Człowiek bez przeszłości
(reż. Aki Kaurismaki)

Sławnego fińskiego reżysera Leningrad Cowboys Go America, filmu o mężczyźnie, który przybywa do Helsinek i traci pamięć po tym, jak został zaatakowany i brutalnie pobity. Następnie, myśląc jak tabula rasa, mieszka na obrzeżach miasta i próbuje zrekonstruować swoje życie od podstaw. Kusząca perspektywa dla wielbicieli charakterystycznego seriokomicznego zmysłu wielkiego człowieka.

Pianista
(reż. Roman Polański)

Na podstawie wstrząsających wspomnień Władysława Szpilmana o nazistach i getcie warszawskim, z Adrienem Brodym w roli głównej. Jest to rozumiany jako głęboko osobisty projekt Polańskiego, który jako dziecko sam ocalał z Holokaustu. Dla Polańskiego ważne jest, aby ten film był co najmniej sukcesem festiwalu, bo ostatnim jego solidnym osiągnięciem jest rozpoczęcie kariery Hugh Granta w filmie Gorzkim księżycu.

Nieodwracalny
(reż. Gaspar Noé)

Kiedy spotkałem się z reżyserem dwa lata temu w Cannes, powiedział mi, że bierze mnóstwo narkotyków w ramach badań do tego filmu, który z pewnością będzie bombą kontrowersyjną festiwalu, ze zwykłymi krzykami, buczeniem i tradycyjnymi, malownicze uderzenie na zewnątrz, gdy jest bezczelnie zaplanowane na zbyt małe miejsce. Podobno zawiera przerażającą scenę gwałtu. (Bohaterki Baise-Moi odprężyły się, oglądając w telewizji ostatni film Noé, Seul Contre Tous). Szanse na Złotą Palmę mogą się zmniejszyć.

O Schmidcie
(reż. Alexander Payne)

Po swojej wspaniałej licealnej satyrze na wybory – farma zwierząt amerykańskiej polityki seksualnej – Payne zyskał zarówno zdolność do bankowości, jak i niezależną wiarygodność, a Jack Nicholson złapał w sidła, by zagrać zrzędliwego, zwiotczałego wdowca, który został zmuszony do uczestniczenia w ślubie córki. Biorąc pod uwagę plusk, jaki Nicholson zrobił w zeszłym roku w The Pledge Seana Penna, warto na to zwrócić uwagę.

Kręgle dla orlik
(reż. Michael Moore)

To chyba pierwszy raz, kiedy dokument został wybrany do konkursu w Cannes. Michael Moore, który niedawno w swojej książce „Stupid White Men” przebił amerykańską korporacyjną superklasę, teraz rzuca zjadliwe spojrzenie na amerykańskie zauroczenie bronią i wszechobecną obawę, że jakiś stary, przygnębiony, dobry chłopak spryska kulami jego lokalny McDonald's. obracając broń na siebie.

Gliniany Ptak
(reż. Tareque Masud)

Część Director's Fortnight. Reżyserem tego filmu jest Bangladesz Masud, napisany wspólnie z jego urodzoną w Ameryce żoną Catherine, która wspólnie wyreżyserowała w 1996 roku dokument Muktir Gaan o wojnie z Pakistanem w 1971 roku. Akcja rozgrywa się pod koniec lat 60. i opowiada o dziecku, które wraz z rodziną ucieka przed inwazją armii pakistańskiej, by zamieszkać w dżungli.

Morvern Callar
(reż. Lynne Ramsey)

Potężny i pięknie wykonany drugi film fabularny, z udziałem Samanthy Morton, od twórcy Ratcatchera. Ramsey jest teraz reżyserem, w którym tkwią wszystkie nasze nadzieje na poważne, poważne brytyjskie kino artystyczne. Ten oszałamiający film znalazł się w Director's Fortnight - ale dlaczego, u licha, festiwal nie umieścił go w głównym konkursie?

Polissons et Galipettes
(przedstawiony przez Michela Reilhaca)

Dla tych, którzy przegapili nagrody Hot d'Or, przedstawia wybór z celuloidowej pornografii, od początku XX wieku do dnia dzisiejszego. Koneserzy, antropolodzy i zapracowani krytycy będą ustawiać się w kolejce pod blokiem.


Festiwal sztuki i prostytucji

Czym jest to coś, co nazywa się Cannes? Wyczerpujący i zatłoczony, został porównany przez ocalałego do „bójki w burdelu podczas pożaru”. Miejsce, w którym zdobywa się reputację, a serca są złamane, fascynujące i frustrujące w równym stopniu, łączy miłość i nienawiść z Hollywood, a jednocześnie przyznaje nagrody, które są najbardziej pożądane w świecie filmu po Oskarach. To tutaj Clint Eastwood może znaleźć się, oglądając – i ciesząc się – irańskim filmem o pieczeniu chleba w miejscu, napisał powieściopisarz Irwin Shaw, który przyciągnął cały film: „artystów i pseudoartystów, biznesmenów, oszustów, kupujących i sprzedawcy, handlarze, dziwki, pornografowie, krytycy, naciągacze, bohaterowie roku, porażki roku”. Tutaj potrzebujesz przepustki prasowej, aby otrzymać przepustkę prasową, a te przepustki mają pięć poziomów ważności oznaczonych kolorami. Jego oficjalna nazwa to Festival International du Film, jakby był tylko jeden, nic więc dziwnego, że Cannes jest duże.

Cannes, zwykle liczące 70 000 mieszkańców, odnotowuje wzrost populacji o 50% w ciągu 12 dni, kiedy funkcjonuje jako epicentrum świata filmu. „Cieszę się z tego”, powiedziała mi AS Byatt podczas swojej pierwszej wizyty w 1995 roku. „Jestem pracoholiczką i wszyscy tutaj też są. To miasto pełne ich, szaleńczo zajęte. Jak kupa mrówek”.

W rodzaju samospełniającej się przepowiedni wszyscy są tutaj zewsząd, ponieważ wszyscy inni też są tutaj, a gdzie jeszcze wpadniesz na tych wszystkich ludzi? Francuski przemysł pornograficzny planuje coroczne rozdanie nagród Hot d'Or, które zbiegają się z festiwalem, a grupa ponad 100 francuskich pracowników kolei pojawia się co roku, aby nagrodzić wspaniale nazwaną Rail d'Or zasłużony film. Aby to wszystko wykorzystać, festiwal stał się największym na świecie corocznym wydarzeniem medialnym, całodobowym kinowym billboardem, który w 1999 roku przyciągnął 3893 dziennikarzy, 221 ekip telewizyjnych i 118 stacji radiowych reprezentujących 81 krajów. A potem są filmy.

Dla wielu filmowców pierwsza wycieczka do Cannes jest rodzajem Graala, kulminacją, która mówi, czy jesteś dziennikarzem z komputerem, czy filmowcem, który wieczorem wspina się po słynnym czerwonym dywanie na Palais du Festival pokaz tylko ubioru, że przyjechałeś. Dla mnie, paradoksalnie, był to początek, pierwsze oszałamiające, kuszące spojrzenie na chaotyczny świat, którego chciałem być częścią, ale nie byłem pewien, czy jest dla mnie miejsce.

Cannes świętowało swój 25. festiwal, kiedy po raz pierwszy opisałem go w 1971 roku jako niewiele starszy reporter dla Washington Post. Chociaż wydarzenie odbiegało od wyznaczonego celu, jakim było bycie „festiwalem sztuki filmowej, z którego wykluczone byłyby wszelkie pozakinowe zainteresowania”, nawet wtedy było to strasznie ekscytujące miejsce.

W tamtych czasach prawie żaden Amerykanin nie podróżował, a ja zostałem nagrodzony pokojem w eleganckim hotelu o nazwie Gonnet położonym przy bulwarze de la Croisette, wypełnionym już wtedy tłumami i przyjemnymi dla tłumu ekscentrykami, jak starszy pan, który walnął w Cowbell i wykrzyknął po francusku: „Zawsze te same filmy, zawsze ten sam cyrk. Zanieczyszczenia, zanieczyszczenie psychiczne i fizyczne. Nic, nic, nic”.

Stary festiwalowy pałac był klasycznym białym budynkiem, małym, ale eleganckim i patrolowanym przez czujną kadrę strażników w smokingach. Po raz pierwszy poczułem, jak surrealistyczne może być Cannes, gdy zobaczyłem, jak dobrze ubrany francuski intruz jest prawie uduszony na śmierć, gdy został wyciągnięty z Palais przez parę smokingów. A jednak nie brakowało mu przytomności umysłu, by nalegać tak głośno, jak pozwalało to duszenie: „Un peu de politesse, s'il vous warkocz”.

Ponieważ amerykańscy reporterzy, nawet młodzi, byli rzadkim towarem, przeprowadzanie wywiadów było łatwe i swobodne. Spędziłem deszczowe popołudnie z Jackiem Nicholsonem, słuchając, jak broni swojego debiutu reżyserskiego Drive, He Said, który został wyświetlony poprzedniego wieczoru przy fali okrzyków. Rozmawiałem ze wspaniałym włoskim reżyserem Luchino Viscontim, który zachichotał, gdy powiedział mi, że jego wiza na zbliżającą się wizytę w Ameryce nie pozwalała mu opuścić Nowego Jorku. – Nie wiem, dlaczego myślą, że jestem niebezpieczny – może myślą, że chcę zabić Nixona – powiedział przekornie. „Nie mam zamiaru podejmować żadnych działań wywrotowych. Nie chcę zabijać Nixona ani nawet pani Nixon. Chcę tylko zobaczyć resztę kraju. Napisz to w Waszyngtonie, może prezydent to przeczyta”. Ja zrobiłem, on nie.

Wróciłem do Cannes w 1976 roku i tłumy nie ustały. To był rok, w którym Taksówkarz zdobył Złotą Palmę i obserwowałem, równie zaskoczony jak on, jak młody reżyser Martin Scorsese po raz pierwszy posmakował tego, jak niepokojąco polityczne może być europejskie dziennikarstwo filmowe. W połowie konferencji prasowej Taxi Driver francuski dziennikarz wstał i odniósł się do sceny pomiędzy Travisem Bickle'em Roberta De Niro i Iris Jodie Foster, gdzie Travis opowiada o ucieczce z miasta i spędzeniu spokojnego czasu na wsi.

„Panie Scorsese”, zapytał dziennikarz, „czy powinniśmy zinterpretować tę scenę, jako że Travis odwraca się od zbankrutowanego zachodniego kapitalizmu przemysłowego i obstaje przy bardziej wspólnotowym, socjalistycznym modelu życia w przyszłości?” Scorsese wyglądał na naprawdę, głęboko zbitego z tropu. – Nie – powiedział w końcu. "Travis po prostu chce spędzić trochę czasu na wsi."

Nie zrozum źle. To nie jest tak, że kiedyś była to jakaś spokojna mała wioska rybacka, która niestety została opanowana przez glamoroidy międzynarodowej społeczności filmowej. Od ponad 150 lat, odkąd Lord Brougham został powstrzymany przez epidemię cholery przed zimowaniem w Nicei w 1834 roku i zamiast tego spędza tu czas, Cannes jest placem zabaw dla zamożnych klas, domem dla królewskich hoteli, eleganckich restauracji i drogich butików . Nie na darmo jest jego siostrzane miasto Beverly Hills.

I mimo francuskiej pasji do kina nie byłoby tu żadnego festiwalu, gdyby nie sposób, w jaki faszyści prowadzili festiwal filmowy w Wenecji, założony w 1932 roku. W 1937 roku La Grande Illusion Jeana Renoira odmówiono głównej nagrody, ponieważ jej pacyfistycznych nastrojów, a Francuzi zdecydowali, że jeśli chcesz coś zrobić dobrze, musisz to zrobić sam.

Pierwszy festiwal filmowy w Cannes zaplanowano na pierwsze trzy tygodnie września 1939 roku. Hollywood odpowiedziało, wysyłając Czarnoksiężnika z krainy Oz i Tylko anioły mają skrzydła wraz z „parowcem gwiazd”, w tym Mae West, Gary Cooper, Norma Shearer i George Raft . Niemcy wybrali jednak 1 września 1939 roku na najazd na Polskę, a po premierowym pokazie „Dzwonnika z Notre Dame” festiwal został odwołany i nie rozpoczął się ponownie aż do 1946 roku.

Według genialnego i pouczającego Hollywood na Riwierze: The Inside Story of the Cannes Film Festival autorstwa Cari Beauchamp i Henri Behara, atmosfera tego pierwszego festiwalu nie różniła się zbytnio od dzisiejszej. Cytują fragment z francuskiej gazety o wydarzeniu z 1946 roku, który można było napisać w zeszłym roku: „Tutaj ulice są tak zakorkowane, że można by pomyśleć, że wciąż jest się w Paryżu. Na Croisette to nieustanna parada samochodów. spotkanie gwiazd i celebrytów, cały świat, półnagi i opalony do perfekcji”.

Cannes zaczęło się powoli, dopiero w 1951 roku zaczęło się co roku. To było w 1954 roku, kiedy gwiazda Simone Silva upuściła górę od bikini i próbowała objąć Roberta Mitchuma przed hordą fotografów, co dało rodzaj międzynarodowej prasy, która zapewniła reputacja festiwalu. Nie miał problemu z przykuciem uwagi świata, pisze jeden z krytykujących historyków filmu, ponieważ „wcześnie opowiedział się za przepychem i sensacją”, koncentrując się na „erotycznych fantazjach o nagim ciele, tak chętnie kojarzonych z śródziemnomorskim kurortem nadmorskim”.

Konkurencyjne wydarzenie, znane jako Międzynarodowy Tydzień Krytyków, zostało zorganizowane przez francuskiego krytyka Georgesa Sadoula w 1962 roku, ale poważna zmiana nastąpiła w Cannes dopiero w decydującym roku 1968. - demonstracje rządowe i ponad 10 milionów strajkujących ludzi, francuscy reżyserzy, tacy jak François Truffaut i Jean-Luc Godard, domagali się odwołania Cannes w półmetku.

Namacalnym rezultatem tego wstrząsu było założenie w następnym roku innego niezależnego wydarzenia sidebarowego, Quinzaine des Realisateurs, czyli Directors' Fortnight, które nadal konkuruje z oficjalnym festiwalem filmów i konsekwentnie pokazuje bardziej ekscytującą ofertę, począwszy od She's Spike'a Lee. Muszę to mieć do szczęścia Todda Solondza. Quinzaine stał się takim zagrożeniem dla festiwalu, że jedną z pierwszych rzeczy, jakie zrobił Gilles Jacob, kiedy przejął jego funkcję w 1978 roku, było rozpoczęcie własnej, bardziej ostrej, niekonkurencyjnej imprezy sidebarowej o nazwie „Un Certain Regard”.

Zanim wróciłem do Cannes w 1992 roku, zmieniło się jeszcze więcej. Stary Palais został zburzony i zastąpiony przez agresywnie nowoczesny Noga Hilton, a ogromny nowy Palais zastąpił eleganckie kasyno obok starego portu. Festiwal coraz bardziej stawał się miastem w mieście, całkowicie przejmując na czas trwania Cannes. Ogromne billboardy na Croisette wyświetlają plakaty z filmami, które są w trakcie imprezy, jak również z tymi, które nie są, ale ukażą się jeszcze w tym roku. A Planet Hollywood umieszcza gipsowe odciski dłoni Bruce'a Willisa, Mela Gibsona i innych gwiazd obok istniejącego już pomnika Charlesa de Gaulle'a. Front sierpniowego hotelu Carlton co roku przechodzi inną komercyjną metamorfozę: raz przedstawiał wysoką Godzillę, raz działającą świątynię egipską, w tym owinięte bandażami postacie i naturalnej wielkości posągi bogów, aby promować Mumię. Nic dziwnego, że francuski magazyn zatytułowany przez rok „Trop de Promo Tue le Cinéma”, zbyt duży rozgłos zabija kino.

Wszędzie są ekscesy, które mogą wygenerować tylko pieniądze i sława. Jak podał New York Times, znani goście hotelowi „potrzebują 150 wieszaków na szafy i galonów wody mineralnej do kąpieli”. Legendarny Hôtel du Cap, w którym niemiecki personel generalny rozkoszował się podczas francuskiej okupacji i gdzie w 1971 roku obserwowałem, jak Burt Lancaster skakał ze skał, by popływać w oceanie, nalega, by za jego bardzo drogie pokoje zapłacić z góry gotówką.

Dla ludzi zmęczonych życiem w hotelach, statki takie jak luksusowa barka („bądź w środku biznesu, bądź z dala od zgiełku” za 8500 USD dziennie za apartament królewski) lub Octopussy („słynna na całym świecie, 143-metrowa luksusowa mega- jacht” kosztujący 15 000 USD dziennie lub 80 000 USD tygodniowo). A jeśli zwykła taksówka z lotniska w Nicei jest zbyt ciasna, można wypożyczyć helikoptery i czerwone motocykle BMW z szoferem.

Dla tych, którzy szukają sposobu na połączenie ostentacji z dobrymi uczynkami, wydarzeniem towarzyskim sezonu jest zawsze promocja Kino Przeciwko AIDS AmFAR w wysokości 1000 USD w pobliskiej restauracji Moulin de Mougins. W 1995 roku Sharon Stone rozpoczęła wieczór osobistym i emocjonalnym apelem o dodatkowe fundusze na badania, a zakończyła go szybką licytacją kolczyków do pępka modelki Naomi Campbell za 20 000 dolarów księciu z Arabii Saudyjskiej. Kiedy dziwaczna licytacja krążyła w tę iz powrotem, hollywoodzka typka z większą ilością pieniędzy niż rozsądku zastanawiała się głośno, czy Stone dorzuciłaby jej majtki. „Każdy, kto ma 7,50 dolara”, odpowiedziała aktorka w brawurowym momencie w Cannes, „wie, że ich nie noszę”.

To właśnie podczas spokojnego śniadania na nieskazitelnym tarasie Hôtel du Cap Tim Robbins, wyczerpany całonocną szaloną imprezą, podczas której ludzie krzyczeli na korytarzu przed jego pokojem, zwięźle uchwycił bezwzględną dwoistość, która jest znakiem rozpoznawczym tego nieporęczny, trudny do skategoryzowania festiwal.

„Cannes to bardzo dziwna mieszanka sztuki filmowej i totalnej prostytucji filmowej” – powiedział. „Jedną z rzeczy, które pamiętam z mojego pierwszego roku tutaj w 1992 roku, jest wejście do pokoju i spotkanie ze świetnym aktorem, takim jak Gérard Depardieu, a następnie wyjście i obejrzenie plakatu kobiety z dużymi piersiami trzymającej karabin maszynowy. t jeszcze zrobione, ale mieli już tytuł i koncepcję reklamy”.

Ta umiejętność łączenia yin i yang branży filmowej, łączenia w tym samym miejscu elitarnej elity światowych twórców filmowych i bezwstydnego międzynarodowego rynku, gdzie pieniądze są jedynym językiem, a seks i przemoc najbardziej wymienialnymi walutami, jest przeczący logice triumf Cannes.

To festiwal, na którym popcornowe filmy, takie jak Torrente, The Dumb Arm of the Law (reklamowane w kraju pochodzenia pod hasłem „Tylko kiedy myślałeś, że hiszpańskie kino staje się lepsze”) dzielą przestrzeń z twórczością wymagających reżyserów, takich jak Theo Angelopoulos. i Abbas Kiarostami. Gdzie szef festiwalu Jacob mówi z dumą, że przyciąga Madonnę, a także Manoel de Oliveira. Gdzie w ciągu 24 godzin w 1997 roku można było poważnie porozmawiać o sytuacji w Sarajewie z reżyserem Welcome to Sarajevo Michaelem Winterbottomem i podzielić się lunchem prasowym z Sylvesterem Stallone, który zjadliwie analizował minione fiaska, takie jak Stop! Albo moja mama strzeli: „Gdyby chodziło o usunięcie śledziony za pomocą traktora lub o ponowne oglądanie, powiedziałbym: „Uruchom silnik”. "

W przeciwieństwie do Toronto i Telluride, Cannes może być bezlitosnym, niebezpiecznym i wrogim miejscem. Boos często zderzają się z wiwatami po projekcjach, do tego stopnia, że ​​nawet Jacob przyznał: „Komentatorzy są bezlitosni. Są festiwale, na które można wysłać film myśląc, że jeśli nie pójdzie dobrze, to na dłuższą metę może być OK To nie jest możliwe w Cannes. Cannes jest bardzo brutalne za lub przeciw.

Jedną z form przerażenia charakterystyczną dla Cannes jest aktywność, którą zacząłem nazywać „uderzeniem”. Fotele w Palais odskakują z donośnym dźwiękiem, gdy ich mieszkańcy wstają, aby wyjść, więc kiedy niezadowoleni widzowie wychodzą z seansu przed zakończeniem filmu, wszyscy o tym wiedzą. „W nowym Palais jest coś przerażającego” – tak pewien publicysta opisał jeden niefortunny pokaz. „Ludzie byli tak znudzeni, że po godzinie zaczęli wyjeżdżać tłumnie. W paczkach.Poszło clack clackclack clack clack clack. Czułeś się wielokrotnie dźgnięty w plecy. Każdy stuk był przerażający. I to wciąż przerażające. Te sekary pozostają wygrawerowane."

Ale bez względu na to, co myślą o mrocznych i chaotycznych stronach Cannes, nawet najbardziej nieprawdopodobni twórcy filmowi są w końcu niemal zmuszeni do wzięcia w nim udziału, ponieważ jest tak duży, ponieważ można stąd wygenerować tak wiele ogólnoświatowego rozgłosu. Nawet Ken Loach, dziekan społecznie świadomych brytyjskich reżyserów, nosi formalne stroje na premiery swoich filmów na czerwonym dywanie. - Są większe rzeczy, o które można się buntować - przypomniał mi Loach - niż czarny krawat.

Okazuje się więc, jak na każdej dużej, efektownej imprezie, że ludzie, którzy najbardziej denerwują się na Cannes, to ci, którzy nie mogą wejść. narody produkujące, które miały ogromne problemy z dopuszczeniem swoich zdjęć do oficjalnego konkursu, najbardziej prestiżowej części Cannes.

Festiwal 2000 był siódmym rokiem z rzędu, kiedy Niemcy zostali wykluczeni z konkursu i nie byli z tego powodu zadowoleni. „Cierpimy, gdy tak się dzieje” – powiedział jeden z niemieckich reżyserów dla „Hollywood Reporter”. Wskazano, że „od 1994 roku zarówno Tajwan, jak i Chiny/Hongkong miały po cztery filmy, każdy z nich w konkursie. Dania miała po trzy w Iranie, Grecja i Japonia po dwa, a Meksyk, Belgia i Mali po jednym. W tym czasie Niemcy , która ma drugą co do wielkości branżę medialną na świecie i która ma niedawno rozkwitający sektor filmów fabularnych, nie miała żadnego”. Powodem afrontu, jak teoretyzował inny reżyser, było francuskie przekonanie, że „Francja wymyśliła kulturę, a Niemcy nie mogą w niej uczestniczyć”.

Jeszcze bardziej niezadowoleni byli Włosi, kiedy i oni zostali wykluczeni z Cannes 2000. Weteran, producent Dino De Laurentiis, powiedział: „Ci zasmarkani Francuzi mnie rozśmieszają. Na międzynarodowym festiwalu wykluczenie naszego kina jest śmieszne”. Reżyser filmowy Ricky Tognazzi, zemsta w jego umyśle, powiedział: „Przez rok będę unikał jedzenia francuskiego koziego sera”.

Jeśli jest jedna rzecz, która jest ogólnie zgodna z oficjalnym konkursem, to fakt, że proces selekcji jest zaskakujący. Każdy weteran z Cannes ma swoją listę śmiesznych filmów, które w jakiś sposób zostały wpuszczone, od przyćmionej brytyjskiej komedii Dziedzictwo po nie do wydania w reżyserii Johnny'ego Deppa Odważni.

Co gorsza, jeśli filmy z jakimkolwiek potencjałem do zadowolenia tłumu dostaną się na festiwal, często są spychane do bezsensownych miejsc poza konkursem. Taki los spotkał zasłużenie popularne dzieła, takie jak Strictly Ballroom, The Adventures of Priscilla, Queen of the Desert, Trainspotting i Przyczajony tygrys, Hidden Dragon. Ten trend jest tak dobrze znany, że Francis Veber, najpopularniejszy francuski filmowiec swojego pokolenia, powiedział mi, że kiedy w 1999 roku otrzymał telefon z festiwalu z oficjalnym hołdem dla niego: „Byłem tak zaskoczony, że spadł na mój tyłek. Po co teraz hołd? Może widzieli moje testy na cholesterol i cukier i myślą, że niedługo umrę.

Niewygodna prawda jest taka, że ​​jak na festiwal filmowy, który jest cynosurem wszystkich oczu, gust Cannes, przynajmniej jeśli chodzi o konkurencję, jest zaskakująco wąski. Francja jest ojczyzną teorii autorskiej, która ubóstwia reżyserów kosztem innych kreatywnych imprez, a Cannes zdecydowanie faworyzuje filmy krytycznie szanowanych autorów, którzy byli tam już wcześniej, grupa zwykle podejrzanych, w dużej mierze niekomercyjnych twórców filmowych. jako „hełmerzy wagi ciężkiej”. To coraz bardziej niepopularna filozofia.

„Wysoka sztuka płaci niskie dywidendy na festiwalu w Cannes” – brzmiał nagłówek w szeroko omawianym w 1999 roku artykule głównego krytyka filmowego Variety, Todda McCarthy'ego. Umieścił on teorię autorską w „zaawansowanym stanie ułomności” i ubolewał, że „przepaść między filmami o sztuce wysokiej, które chce robić wielu poważnych reżyserów, a obrazami, które zainteresują widzów, jest większa niż kiedykolwiek”.

W tym samym duchu Maurice Huleu z Nice-Matin zastanawiał się, czy „ten wylew pracy, talentu i kreatywności jest predestynowany, by zadowolić tylko nielicznych wtajemniczonych”. Mówiąc o decyzji z 1997 r., która podzieliła Złotą Palmę między Abbasa Kiarostami i Shohei Imamura, Huleu podkreślił, że jury „było może poświęciło inne względy w imię sztuki, ale wyrządziło też krzywdę festiwalowi w Cannes i kinu”. .

Co nieuchronnie prowadzi nas do Hollywood, innego centrum filmowego wszechświata. To miejsce, które sprawia, że ​​świat łaknie filmów i choć Cannes dobrze zna wartość przepychu i blichtru, festiwal w ostatnich latach miał duże trudności z przyciąganiem przedmiotów z najwyższej półki z systemu studyjnego.

Są ku temu powody. Cannes, w przeciwieństwie do Toronto, ma miejsce na wiosnę, nieodpowiednia pora roku dla „jakościowych” filmów, które wytwórnie filmowe wolałyby wysyłać na festiwale. Jak już wspomnieliśmy, Cannes może zabić Twoje zdjęcie, czego studia filmowe nie chcą ryzykować z potencjalnymi hitami kinowymi kosztującymi dziesiątki milionów dolarów. Cannes jest drogie. A zwłaszcza w ostatnich latach hierarchia festiwalowa niechętnie wybierała się na wycieczki do Los Angeles i robiła tego rodzaju schmuzeingi i pochlebstwa, które są konieczne, aby obalić bardziej racjonalne względy.

Czynnikiem jest również to, że nagrody jury w Cannes mogą być tak arbitralne, kierowane kaprysami i nastawione na realizację programów politycznych i kulturalnych. Na każdy rok, na przykład w 1993 roku, kiedy Złotą Palmę mądrze podzielono między Fortepian i Żegnaj, moja konkubina, jest taki, jak w 1999 r., kiedy jury pod przewodnictwem Davida Cronenberga przerażało wszystkich oprócz siebie, przyznając trzy główne nagrody niemożliwemu do oglądania L' Humanité. „Decyzje Davida Cronenberga”, powiedział jeden z weteranów festiwalu, „są bardziej przerażające niż jego filmy”. W 1992 roku genialny Léolo został odrzucony, przynajmniej częściowo, ponieważ jego reżyser, Jean-Claude Lauzon, wygłosił prowokacyjną uwagę seksualną do amerykańskiej aktorki, która zasiadała w jury. „Kiedy to powiedziałem”, wspomina reżyser, „mój producent był obok mnie i zrobił się szary”. Nic dziwnego, że w takiej atmosferze jeden z najlepszych hollywoodzkich filmów ostatniej dekady, LA Confidential, znalazł się w konkursie i wrócił do domu z niczym.

Ale kiedy film trafia tutaj, kiedy zdobywa główną nagrodę i porusza publiczność, to naprawdę uderza. Quentin Tarantino był naprawdę zszokowany, gdy Pulp Fiction zdobył Palme w 1994 roku („Nie robię filmów, które łączą ludzi, robię filmy, które dzielą ludzi”), ale ten moment był motorem ogromny światowy sukces filmu. Steven Soderbergh zdobył już nagrodę na Sundance, ale kiedy stał się najmłodszą osobą, która wygrała Palme za seks, kłamstwa i kasety wideo, powiedział, że to doświadczenie „jak bycie Beatlesem przez tydzień. To było tak nieoczekiwane, jak ktoś powiedział „Właśnie wygrałeś 10 milionów dolarów” i przykładasz mikrofon do twarzy. Nie wiedziałem, jak zareagować, nie wiem, co powiedziałem”.

A potem był Roberto Benigni. Jego Life Is Beautiful nie zdobyło Palmy w 1998 roku (która trafiła do, co zrozumiałe, zapomnianej przez Angelopoulosa „Eternity and a Day”), zdobył drugą nagrodę główną, ale to nie miało znaczenia. Bezpośrednią linię można prawdopodobnie wyśledzić od wylewnego zachowania Benigniego tamtej nocy, biegnącego po scenie i namiętnie całującego stopy przewodniczącego jury Scorsese, do ostatecznego statusu filmu jako potrójnego zdobywcy Oscara i wówczas najbardziej dochodowego filmu obcojęzycznego w historii USA. Ten niezatarty obraz Benigniego w ekstazie prawdopodobnie zrobi tyle samo dla statusu i mitologii Cannes, co wcześniejsze ujęcie Simone Silvy topless z Robertem Mitchumem dla tego festiwalu wiele lat temu.

Festiwal filmowy w Cannes rozpoczyna się 15 maja. © Kenneth Turan. Wyciąg z Sundance do Sarajewa: festiwale filmowe i świat, który stworzyli (University of California Press).

Najważniejsze w tym roku

55. Festiwal Filmowy w Cannes już wywołał pewne zamieszanie, nakłaniając Woody'ego Allena do odrzucenia Wenecji przed głośniejszym otwarciem na południu Francji, a Brytyjczycy odwrócili zeszłoroczną suszę, mając sześciu reżyserów na festiwalu: Ken Loach, Mike Leigh i Michael Winterbottom w konkursie, Shane Meadows i Lynne Ramsey w sekcji Director's Fortnight oraz nowicjusz Francesca Joseph w pasku bocznym Un Certain Regard. To zniechęcająco szeroki wybór, jak zawsze, ale oto 10 najlepszych typów.

Miłość po ponczu
(reż. Paul Thomas Anderson)

Twórca Magnolia i Boogie Nights gra Adama Sandlera jako właściciela zmagającego się z problemami seks-telefonu z siedmioma siostrami, który ucieka przed jakimiś brutalnymi bandytami. Występują również Philip Seymour Hoffman i Emily Watson jako grająca na harmonijce kobieta, z którą Sandler umawia się na randkę. Na pewno będzie to bardzo gorący bilet.

Słodka szesnastka
(reż. Ken Loach)

Uważa się, że Loach, zawsze ulubieniec Cannes, powrócił do bezpretensjonalnego wzruszenia i człowieczeństwa Kesa dzięki tej historii o młodym chłopcu, granym przez nieprofesjonalnego nowicjusza Martina Compstona, który próbuje kupić przyczepę kempingową, do której mogłaby się przenieść jego rodzina. kiedy jego matka zostaje zwolniona z więzienia.

Człowiek bez przeszłości
(reż. Aki Kaurismaki)

Sławnego fińskiego reżysera Leningrad Cowboys Go America, filmu o mężczyźnie, który przybywa do Helsinek i traci pamięć po tym, jak został zaatakowany i brutalnie pobity. Następnie, myśląc jak tabula rasa, mieszka na obrzeżach miasta i próbuje zrekonstruować swoje życie od podstaw. Kusząca perspektywa dla wielbicieli charakterystycznego seriokomicznego zmysłu wielkiego człowieka.

Pianista
(reż. Roman Polański)

Na podstawie wstrząsających wspomnień Władysława Szpilmana o nazistach i getcie warszawskim, z Adrienem Brodym w roli głównej. Jest to rozumiany jako głęboko osobisty projekt Polańskiego, który jako dziecko sam ocalał z Holokaustu. Dla Polańskiego ważne jest, aby ten film był co najmniej sukcesem festiwalu, bo ostatnim jego solidnym osiągnięciem jest rozpoczęcie kariery Hugh Granta w filmie Gorzkim księżycu.

Nieodwracalny
(reż. Gaspar Noé)

Kiedy spotkałem się z reżyserem dwa lata temu w Cannes, powiedział mi, że bierze mnóstwo narkotyków w ramach badań do tego filmu, który z pewnością będzie bombą kontrowersyjną festiwalu, ze zwykłymi krzykami, buczeniem i tradycyjnymi, malownicze uderzenie na zewnątrz, gdy jest bezczelnie zaplanowane na zbyt małe miejsce. Podobno zawiera przerażającą scenę gwałtu. (Bohaterki Baise-Moi odprężyły się, oglądając w telewizji ostatni film Noé, Seul Contre Tous). Szanse na Złotą Palmę mogą się zmniejszyć.

O Schmidcie
(reż. Alexander Payne)

Po swojej wspaniałej licealnej satyrze na wybory – farma zwierząt amerykańskiej polityki seksualnej – Payne zyskał zarówno zdolność do bankowości, jak i niezależną wiarygodność, a Jack Nicholson złapał w sidła, by zagrać zrzędliwego, zwiotczałego wdowca, który został zmuszony do uczestniczenia w ślubie córki. Biorąc pod uwagę plusk, jaki Nicholson zrobił w zeszłym roku w The Pledge Seana Penna, warto na to zwrócić uwagę.

Kręgle dla orlik
(reż. Michael Moore)

To chyba pierwszy raz, kiedy dokument został wybrany do konkursu w Cannes. Michael Moore, który niedawno w swojej książce „Stupid White Men” przebił amerykańską korporacyjną superklasę, teraz rzuca zjadliwe spojrzenie na amerykańskie zauroczenie bronią i wszechobecną obawę, że jakiś stary, przygnębiony, dobry chłopak spryska kulami jego lokalny McDonald's. obracając broń na siebie.

Gliniany Ptak
(reż. Tareque Masud)

Część Director's Fortnight. Reżyserem tego filmu jest Bangladesz Masud, napisany wspólnie z jego urodzoną w Ameryce żoną Catherine, która wspólnie wyreżyserowała w 1996 roku dokument Muktir Gaan o wojnie z Pakistanem w 1971 roku. Akcja rozgrywa się pod koniec lat 60. i opowiada o dziecku, które wraz z rodziną ucieka przed inwazją armii pakistańskiej, by zamieszkać w dżungli.

Morvern Callar
(reż. Lynne Ramsey)

Potężny i pięknie wykonany drugi film fabularny, z udziałem Samanthy Morton, od twórcy Ratcatchera. Ramsey jest teraz reżyserem, w którym tkwią wszystkie nasze nadzieje na poważne, poważne brytyjskie kino artystyczne. Ten oszałamiający film znalazł się w Director's Fortnight - ale dlaczego, u licha, festiwal nie umieścił go w głównym konkursie?

Polissons et Galipettes
(przedstawiony przez Michela Reilhaca)

Dla tych, którzy przegapili nagrody Hot d'Or, przedstawia wybór z celuloidowej pornografii, od początku XX wieku do dnia dzisiejszego. Koneserzy, antropolodzy i zapracowani krytycy będą ustawiać się w kolejce pod blokiem.


Festiwal sztuki i prostytucji

Czym jest to coś, co nazywa się Cannes? Wyczerpujący i zatłoczony, został porównany przez ocalałego do „bójki w burdelu podczas pożaru”. Miejsce, w którym zdobywa się reputację, a serca są złamane, fascynujące i frustrujące w równym stopniu, łączy miłość i nienawiść z Hollywood, a jednocześnie przyznaje nagrody, które są najbardziej pożądane w świecie filmu po Oskarach. To tutaj Clint Eastwood może znaleźć się, oglądając – i ciesząc się – irańskim filmem o pieczeniu chleba w miejscu, napisał powieściopisarz Irwin Shaw, który przyciągnął cały film: „artystów i pseudoartystów, biznesmenów, oszustów, kupujących i sprzedawcy, handlarze, dziwki, pornografowie, krytycy, naciągacze, bohaterowie roku, porażki roku”. Tutaj potrzebujesz przepustki prasowej, aby otrzymać przepustkę prasową, a te przepustki mają pięć poziomów ważności oznaczonych kolorami. Jego oficjalna nazwa to Festival International du Film, jakby był tylko jeden, nic więc dziwnego, że Cannes jest duże.

Cannes, zwykle liczące 70 000 mieszkańców, odnotowuje wzrost populacji o 50% w ciągu 12 dni, kiedy funkcjonuje jako epicentrum świata filmu. „Cieszę się z tego”, powiedziała mi AS Byatt podczas swojej pierwszej wizyty w 1995 roku. „Jestem pracoholiczką i wszyscy tutaj też są. To miasto pełne ich, szaleńczo zajęte. Jak kupa mrówek”.

W rodzaju samospełniającej się przepowiedni wszyscy są tutaj zewsząd, ponieważ wszyscy inni też są tutaj, a gdzie jeszcze wpadniesz na tych wszystkich ludzi? Francuski przemysł pornograficzny planuje coroczne rozdanie nagród Hot d'Or, które zbiegają się z festiwalem, a grupa ponad 100 francuskich pracowników kolei pojawia się co roku, aby nagrodzić wspaniale nazwaną Rail d'Or zasłużony film. Aby to wszystko wykorzystać, festiwal stał się największym na świecie corocznym wydarzeniem medialnym, całodobowym kinowym billboardem, który w 1999 roku przyciągnął 3893 dziennikarzy, 221 ekip telewizyjnych i 118 stacji radiowych reprezentujących 81 krajów. A potem są filmy.

Dla wielu filmowców pierwsza wycieczka do Cannes jest rodzajem Graala, kulminacją, która mówi, czy jesteś dziennikarzem z komputerem, czy filmowcem, który wieczorem wspina się po słynnym czerwonym dywanie na Palais du Festival pokaz tylko ubioru, że przyjechałeś. Dla mnie, paradoksalnie, był to początek, pierwsze oszałamiające, kuszące spojrzenie na chaotyczny świat, którego chciałem być częścią, ale nie byłem pewien, czy jest dla mnie miejsce.

Cannes świętowało swój 25. festiwal, kiedy po raz pierwszy opisałem go w 1971 roku jako niewiele starszy reporter dla Washington Post. Chociaż wydarzenie odbiegało od wyznaczonego celu, jakim było bycie „festiwalem sztuki filmowej, z którego wykluczone byłyby wszelkie pozakinowe zainteresowania”, nawet wtedy było to strasznie ekscytujące miejsce.

W tamtych czasach prawie żaden Amerykanin nie podróżował, a ja zostałem nagrodzony pokojem w eleganckim hotelu o nazwie Gonnet położonym przy bulwarze de la Croisette, wypełnionym już wtedy tłumami i przyjemnymi dla tłumu ekscentrykami, jak starszy pan, który walnął w Cowbell i wykrzyknął po francusku: „Zawsze te same filmy, zawsze ten sam cyrk. Zanieczyszczenia, zanieczyszczenie psychiczne i fizyczne. Nic, nic, nic”.

Stary festiwalowy pałac był klasycznym białym budynkiem, małym, ale eleganckim i patrolowanym przez czujną kadrę strażników w smokingach. Po raz pierwszy poczułem, jak surrealistyczne może być Cannes, gdy zobaczyłem, jak dobrze ubrany francuski intruz jest prawie uduszony na śmierć, gdy został wyciągnięty z Palais przez parę smokingów. A jednak nie brakowało mu przytomności umysłu, by nalegać tak głośno, jak pozwalało to duszenie: „Un peu de politesse, s'il vous warkocz”.

Ponieważ amerykańscy reporterzy, nawet młodzi, byli rzadkim towarem, przeprowadzanie wywiadów było łatwe i swobodne. Spędziłem deszczowe popołudnie z Jackiem Nicholsonem, słuchając, jak broni swojego debiutu reżyserskiego Drive, He Said, który został wyświetlony poprzedniego wieczoru przy fali okrzyków. Rozmawiałem ze wspaniałym włoskim reżyserem Luchino Viscontim, który zachichotał, gdy powiedział mi, że jego wiza na zbliżającą się wizytę w Ameryce nie pozwalała mu opuścić Nowego Jorku. – Nie wiem, dlaczego myślą, że jestem niebezpieczny – może myślą, że chcę zabić Nixona – powiedział przekornie. „Nie mam zamiaru podejmować żadnych działań wywrotowych. Nie chcę zabijać Nixona ani nawet pani Nixon. Chcę tylko zobaczyć resztę kraju. Napisz to w Waszyngtonie, może prezydent to przeczyta”. Ja zrobiłem, on nie.

Wróciłem do Cannes w 1976 roku i tłumy nie ustały. To był rok, w którym Taksówkarz zdobył Złotą Palmę i obserwowałem, równie zaskoczony jak on, jak młody reżyser Martin Scorsese po raz pierwszy posmakował tego, jak niepokojąco polityczne może być europejskie dziennikarstwo filmowe. W połowie konferencji prasowej Taxi Driver francuski dziennikarz wstał i odniósł się do sceny pomiędzy Travisem Bickle'em Roberta De Niro i Iris Jodie Foster, gdzie Travis opowiada o ucieczce z miasta i spędzeniu spokojnego czasu na wsi.

„Panie Scorsese”, zapytał dziennikarz, „czy powinniśmy zinterpretować tę scenę, jako że Travis odwraca się od zbankrutowanego zachodniego kapitalizmu przemysłowego i obstaje przy bardziej wspólnotowym, socjalistycznym modelu życia w przyszłości?” Scorsese wyglądał na naprawdę, głęboko zbitego z tropu. – Nie – powiedział w końcu. "Travis po prostu chce spędzić trochę czasu na wsi."

Nie zrozum źle. To nie jest tak, że kiedyś była to jakaś spokojna mała wioska rybacka, która niestety została opanowana przez glamoroidy międzynarodowej społeczności filmowej. Od ponad 150 lat, odkąd Lord Brougham został powstrzymany przez epidemię cholery przed zimowaniem w Nicei w 1834 roku i zamiast tego spędza tu czas, Cannes jest placem zabaw dla zamożnych klas, domem dla królewskich hoteli, eleganckich restauracji i drogich butików . Nie na darmo jest jego siostrzane miasto Beverly Hills.

I mimo francuskiej pasji do kina nie byłoby tu żadnego festiwalu, gdyby nie sposób, w jaki faszyści prowadzili festiwal filmowy w Wenecji, założony w 1932 roku. W 1937 roku La Grande Illusion Jeana Renoira odmówiono głównej nagrody, ponieważ jej pacyfistycznych nastrojów, a Francuzi zdecydowali, że jeśli chcesz coś zrobić dobrze, musisz to zrobić sam.

Pierwszy festiwal filmowy w Cannes zaplanowano na pierwsze trzy tygodnie września 1939 roku. Hollywood odpowiedziało, wysyłając Czarnoksiężnika z krainy Oz i Tylko anioły mają skrzydła wraz z „parowcem gwiazd”, w tym Mae West, Gary Cooper, Norma Shearer i George Raft .Niemcy wybrali jednak 1 września 1939 roku na najazd na Polskę, a po premierowym pokazie „Dzwonnika z Notre Dame” festiwal został odwołany i nie rozpoczął się ponownie aż do 1946 roku.

Według genialnego i pouczającego Hollywood na Riwierze: The Inside Story of the Cannes Film Festival autorstwa Cari Beauchamp i Henri Behara, atmosfera tego pierwszego festiwalu nie różniła się zbytnio od dzisiejszej. Cytują fragment z francuskiej gazety o wydarzeniu z 1946 roku, który można było napisać w zeszłym roku: „Tutaj ulice są tak zakorkowane, że można by pomyśleć, że wciąż jest się w Paryżu. Na Croisette to nieustanna parada samochodów. spotkanie gwiazd i celebrytów, cały świat, półnagi i opalony do perfekcji”.

Cannes zaczęło się powoli, dopiero w 1951 roku zaczęło się co roku. To było w 1954 roku, kiedy gwiazda Simone Silva upuściła górę od bikini i próbowała objąć Roberta Mitchuma przed hordą fotografów, co dało rodzaj międzynarodowej prasy, która zapewniła reputacja festiwalu. Nie miał problemu z przykuciem uwagi świata, pisze jeden z krytykujących historyków filmu, ponieważ „wcześnie opowiedział się za przepychem i sensacją”, koncentrując się na „erotycznych fantazjach o nagim ciele, tak chętnie kojarzonych z śródziemnomorskim kurortem nadmorskim”.

Konkurencyjne wydarzenie, znane jako Międzynarodowy Tydzień Krytyków, zostało zorganizowane przez francuskiego krytyka Georgesa Sadoula w 1962 roku, ale poważna zmiana nastąpiła w Cannes dopiero w decydującym roku 1968. - demonstracje rządowe i ponad 10 milionów strajkujących ludzi, francuscy reżyserzy, tacy jak François Truffaut i Jean-Luc Godard, domagali się odwołania Cannes w półmetku.

Namacalnym rezultatem tego wstrząsu było założenie w następnym roku innego niezależnego wydarzenia sidebarowego, Quinzaine des Realisateurs, czyli Directors' Fortnight, które nadal konkuruje z oficjalnym festiwalem filmów i konsekwentnie pokazuje bardziej ekscytującą ofertę, począwszy od She's Spike'a Lee. Muszę to mieć do szczęścia Todda Solondza. Quinzaine stał się takim zagrożeniem dla festiwalu, że jedną z pierwszych rzeczy, jakie zrobił Gilles Jacob, kiedy przejął jego funkcję w 1978 roku, było rozpoczęcie własnej, bardziej ostrej, niekonkurencyjnej imprezy sidebarowej o nazwie „Un Certain Regard”.

Zanim wróciłem do Cannes w 1992 roku, zmieniło się jeszcze więcej. Stary Palais został zburzony i zastąpiony przez agresywnie nowoczesny Noga Hilton, a ogromny nowy Palais zastąpił eleganckie kasyno obok starego portu. Festiwal coraz bardziej stawał się miastem w mieście, całkowicie przejmując na czas trwania Cannes. Ogromne billboardy na Croisette wyświetlają plakaty z filmami, które są w trakcie imprezy, jak również z tymi, które nie są, ale ukażą się jeszcze w tym roku. A Planet Hollywood umieszcza gipsowe odciski dłoni Bruce'a Willisa, Mela Gibsona i innych gwiazd obok istniejącego już pomnika Charlesa de Gaulle'a. Front sierpniowego hotelu Carlton co roku przechodzi inną komercyjną metamorfozę: raz przedstawiał wysoką Godzillę, raz działającą świątynię egipską, w tym owinięte bandażami postacie i naturalnej wielkości posągi bogów, aby promować Mumię. Nic dziwnego, że francuski magazyn zatytułowany przez rok „Trop de Promo Tue le Cinéma”, zbyt duży rozgłos zabija kino.

Wszędzie są ekscesy, które mogą wygenerować tylko pieniądze i sława. Jak podał New York Times, znani goście hotelowi „potrzebują 150 wieszaków na szafy i galonów wody mineralnej do kąpieli”. Legendarny Hôtel du Cap, w którym niemiecki personel generalny rozkoszował się podczas francuskiej okupacji i gdzie w 1971 roku obserwowałem, jak Burt Lancaster skakał ze skał, by popływać w oceanie, nalega, by za jego bardzo drogie pokoje zapłacić z góry gotówką.

Dla ludzi zmęczonych życiem w hotelach, statki takie jak luksusowa barka („bądź w środku biznesu, bądź z dala od zgiełku” za 8500 USD dziennie za apartament królewski) lub Octopussy („słynna na całym świecie, 143-metrowa luksusowa mega- jacht” kosztujący 15 000 USD dziennie lub 80 000 USD tygodniowo). A jeśli zwykła taksówka z lotniska w Nicei jest zbyt ciasna, można wypożyczyć helikoptery i czerwone motocykle BMW z szoferem.

Dla tych, którzy szukają sposobu na połączenie ostentacji z dobrymi uczynkami, wydarzeniem towarzyskim sezonu jest zawsze promocja Kino Przeciwko AIDS AmFAR w wysokości 1000 USD w pobliskiej restauracji Moulin de Mougins. W 1995 roku Sharon Stone rozpoczęła wieczór osobistym i emocjonalnym apelem o dodatkowe fundusze na badania, a zakończyła go szybką licytacją kolczyków do pępka modelki Naomi Campbell za 20 000 dolarów księciu z Arabii Saudyjskiej. Kiedy dziwaczna licytacja krążyła w tę iz powrotem, hollywoodzka typka z większą ilością pieniędzy niż rozsądku zastanawiała się głośno, czy Stone dorzuciłaby jej majtki. „Każdy, kto ma 7,50 dolara”, odpowiedziała aktorka w brawurowym momencie w Cannes, „wie, że ich nie noszę”.

To właśnie podczas spokojnego śniadania na nieskazitelnym tarasie Hôtel du Cap Tim Robbins, wyczerpany całonocną szaloną imprezą, podczas której ludzie krzyczeli na korytarzu przed jego pokojem, zwięźle uchwycił bezwzględną dwoistość, która jest znakiem rozpoznawczym tego nieporęczny, trudny do skategoryzowania festiwal.

„Cannes to bardzo dziwna mieszanka sztuki filmowej i totalnej prostytucji filmowej” – powiedział. „Jedną z rzeczy, które pamiętam z mojego pierwszego roku tutaj w 1992 roku, jest wejście do pokoju i spotkanie ze świetnym aktorem, takim jak Gérard Depardieu, a następnie wyjście i obejrzenie plakatu kobiety z dużymi piersiami trzymającej karabin maszynowy. t jeszcze zrobione, ale mieli już tytuł i koncepcję reklamy”.

Ta umiejętność łączenia yin i yang branży filmowej, łączenia w tym samym miejscu elitarnej elity światowych twórców filmowych i bezwstydnego międzynarodowego rynku, gdzie pieniądze są jedynym językiem, a seks i przemoc najbardziej wymienialnymi walutami, jest przeczący logice triumf Cannes.

To festiwal, na którym popcornowe filmy, takie jak Torrente, The Dumb Arm of the Law (reklamowane w kraju pochodzenia pod hasłem „Tylko kiedy myślałeś, że hiszpańskie kino staje się lepsze”) dzielą przestrzeń z twórczością wymagających reżyserów, takich jak Theo Angelopoulos. i Abbas Kiarostami. Gdzie szef festiwalu Jacob mówi z dumą, że przyciąga Madonnę, a także Manoel de Oliveira. Gdzie w ciągu 24 godzin w 1997 roku można było poważnie porozmawiać o sytuacji w Sarajewie z reżyserem Welcome to Sarajevo Michaelem Winterbottomem i podzielić się lunchem prasowym z Sylvesterem Stallone, który zjadliwie analizował minione fiaska, takie jak Stop! Albo moja mama strzeli: „Gdyby chodziło o usunięcie śledziony za pomocą traktora lub o ponowne oglądanie, powiedziałbym: „Uruchom silnik”. "

W przeciwieństwie do Toronto i Telluride, Cannes może być bezlitosnym, niebezpiecznym i wrogim miejscem. Boos często zderzają się z wiwatami po projekcjach, do tego stopnia, że ​​nawet Jacob przyznał: „Komentatorzy są bezlitosni. Są festiwale, na które można wysłać film myśląc, że jeśli nie pójdzie dobrze, to na dłuższą metę może być OK To nie jest możliwe w Cannes. Cannes jest bardzo brutalne za lub przeciw.

Jedną z form przerażenia charakterystyczną dla Cannes jest aktywność, którą zacząłem nazywać „uderzeniem”. Fotele w Palais odskakują z donośnym dźwiękiem, gdy ich mieszkańcy wstają, aby wyjść, więc kiedy niezadowoleni widzowie wychodzą z seansu przed zakończeniem filmu, wszyscy o tym wiedzą. „W nowym Palais jest coś przerażającego” – tak pewien publicysta opisał jeden niefortunny pokaz. „Ludzie byli tak znudzeni, że zaczęli wychodzić po godzinie w stadach. W paczkach. Poszło klak-klak-klak-klak-klak-klak. Czułeś się wielokrotnie dźgnięty w plecy. Każdy klekot był przerażający. I nadal jest przerażający.

Ale bez względu na to, co myślą o mrocznych i chaotycznych stronach Cannes, nawet najbardziej nieprawdopodobni twórcy filmowi są w końcu niemal zmuszeni do wzięcia w nim udziału, ponieważ jest tak duży, ponieważ można stąd wygenerować tak wiele ogólnoświatowego rozgłosu. Nawet Ken Loach, dziekan społecznie świadomych brytyjskich reżyserów, nosi formalne stroje na premiery swoich filmów na czerwonym dywanie. - Są większe rzeczy, o które można się buntować - przypomniał mi Loach - niż czarny krawat.

Okazuje się więc, jak na każdej dużej, efektownej imprezie, że ludzie, którzy najbardziej denerwują się na Cannes, to ci, którzy nie mogą wejść. narody produkujące, które miały ogromne problemy z dopuszczeniem swoich zdjęć do oficjalnego konkursu, najbardziej prestiżowej części Cannes.

Festiwal 2000 był siódmym rokiem z rzędu, kiedy Niemcy zostali wykluczeni z konkursu i nie byli z tego powodu zadowoleni. „Cierpimy, gdy tak się dzieje” – powiedział jeden z niemieckich reżyserów dla „Hollywood Reporter”. Wskazano, że „od 1994 roku zarówno Tajwan, jak i Chiny/Hongkong miały po cztery filmy, każdy z nich w konkursie. Dania miała po trzy w Iranie, Grecja i Japonia po dwa, a Meksyk, Belgia i Mali po jednym. W tym czasie Niemcy , która ma drugą co do wielkości branżę medialną na świecie i która ma niedawno rozkwitający sektor filmów fabularnych, nie miała żadnego”. Powodem afrontu, jak teoretyzował inny reżyser, było francuskie przekonanie, że „Francja wymyśliła kulturę, a Niemcy nie mogą w niej uczestniczyć”.

Jeszcze bardziej niezadowoleni byli Włosi, kiedy i oni zostali wykluczeni z Cannes 2000. Weteran, producent Dino De Laurentiis, powiedział: „Ci zasmarkani Francuzi mnie rozśmieszają. Na międzynarodowym festiwalu wykluczenie naszego kina jest śmieszne”. Reżyser filmowy Ricky Tognazzi, zemsta w jego umyśle, powiedział: „Przez rok będę unikał jedzenia francuskiego koziego sera”.

Jeśli jest jedna rzecz, która jest ogólnie zgodna z oficjalnym konkursem, to fakt, że proces selekcji jest zaskakujący. Każdy weteran z Cannes ma swoją listę śmiesznych filmów, które w jakiś sposób zostały wpuszczone, od przyćmionej brytyjskiej komedii Dziedzictwo po nie do wydania w reżyserii Johnny'ego Deppa Odważni.

Co gorsza, jeśli filmy z jakimkolwiek potencjałem do zadowolenia tłumu dostaną się na festiwal, często są spychane do bezsensownych miejsc poza konkursem. Taki los spotkał zasłużenie popularne dzieła, takie jak Strictly Ballroom, The Adventures of Priscilla, Queen of the Desert, Trainspotting i Przyczajony tygrys, Hidden Dragon. Ten trend jest tak dobrze znany, że Francis Veber, najpopularniejszy francuski filmowiec swojego pokolenia, powiedział mi, że kiedy w 1999 roku otrzymał telefon z festiwalu z oficjalnym hołdem dla niego: „Byłem tak zaskoczony, że spadł na mój tyłek. Po co teraz hołd? Może widzieli moje testy na cholesterol i cukier i myślą, że niedługo umrę.

Niewygodna prawda jest taka, że ​​jak na festiwal filmowy, który jest cynosurem wszystkich oczu, gust Cannes, przynajmniej jeśli chodzi o konkurencję, jest zaskakująco wąski. Francja jest ojczyzną teorii autorskiej, która ubóstwia reżyserów kosztem innych kreatywnych imprez, a Cannes zdecydowanie faworyzuje filmy krytycznie szanowanych autorów, którzy byli tam już wcześniej, grupa zwykle podejrzanych, w dużej mierze niekomercyjnych twórców filmowych. jako „hełmerzy wagi ciężkiej”. To coraz bardziej niepopularna filozofia.

„Wysoka sztuka płaci niskie dywidendy na festiwalu w Cannes” – brzmiał nagłówek w szeroko omawianym w 1999 roku artykule głównego krytyka filmowego Variety, Todda McCarthy'ego. Umieścił on teorię autorską w „zaawansowanym stanie ułomności” i ubolewał, że „przepaść między filmami o sztuce wysokiej, które chce robić wielu poważnych reżyserów, a obrazami, które zainteresują widzów, jest większa niż kiedykolwiek”.

W tym samym duchu Maurice Huleu z Nice-Matin zastanawiał się, czy „ten wylew pracy, talentu i kreatywności jest predestynowany, by zadowolić tylko nielicznych wtajemniczonych”. Mówiąc o decyzji z 1997 r., która podzieliła Złotą Palmę między Abbasa Kiarostami i Shohei Imamura, Huleu podkreślił, że jury „było może poświęciło inne względy w imię sztuki, ale wyrządziło też krzywdę festiwalowi w Cannes i kinu”. .

Co nieuchronnie prowadzi nas do Hollywood, innego centrum filmowego wszechświata. To miejsce, które sprawia, że ​​świat łaknie filmów i choć Cannes dobrze zna wartość przepychu i blichtru, festiwal w ostatnich latach miał duże trudności z przyciąganiem przedmiotów z najwyższej półki z systemu studyjnego.

Są ku temu powody. Cannes, w przeciwieństwie do Toronto, ma miejsce na wiosnę, nieodpowiednia pora roku dla „jakościowych” filmów, które wytwórnie filmowe wolałyby wysyłać na festiwale. Jak już wspomnieliśmy, Cannes może zabić Twoje zdjęcie, czego studia filmowe nie chcą ryzykować z potencjalnymi hitami kinowymi kosztującymi dziesiątki milionów dolarów. Cannes jest drogie. A zwłaszcza w ostatnich latach hierarchia festiwalowa niechętnie wybierała się na wycieczki do Los Angeles i robiła tego rodzaju schmuzeingi i pochlebstwa, które są konieczne, aby obalić bardziej racjonalne względy.

Czynnikiem jest również to, że nagrody jury w Cannes mogą być tak arbitralne, kierowane kaprysami i nastawione na realizację programów politycznych i kulturalnych. Na każdy rok, na przykład w 1993 roku, kiedy Złotą Palmę mądrze podzielono między Fortepian i Żegnaj, moja konkubina, jest taki, jak w 1999 r., kiedy jury pod przewodnictwem Davida Cronenberga przerażało wszystkich oprócz siebie, przyznając trzy główne nagrody niemożliwemu do oglądania L' Humanité. „Decyzje Davida Cronenberga”, powiedział jeden z weteranów festiwalu, „są bardziej przerażające niż jego filmy”. W 1992 roku genialny Léolo został odrzucony, przynajmniej częściowo, ponieważ jego reżyser, Jean-Claude Lauzon, wygłosił prowokacyjną uwagę seksualną do amerykańskiej aktorki, która zasiadała w jury. „Kiedy to powiedziałem”, wspomina reżyser, „mój producent był obok mnie i zrobił się szary”. Nic dziwnego, że w takiej atmosferze jeden z najlepszych hollywoodzkich filmów ostatniej dekady, LA Confidential, znalazł się w konkursie i wrócił do domu z niczym.

Ale kiedy film trafia tutaj, kiedy zdobywa główną nagrodę i porusza publiczność, to naprawdę uderza. Quentin Tarantino był naprawdę zszokowany, gdy Pulp Fiction zdobył Palme w 1994 roku („Nie robię filmów, które łączą ludzi, robię filmy, które dzielą ludzi”), ale ten moment był motorem ogromny światowy sukces filmu. Steven Soderbergh zdobył już nagrodę na Sundance, ale kiedy stał się najmłodszą osobą, która wygrała Palme za seks, kłamstwa i kasety wideo, powiedział, że to doświadczenie „jak bycie Beatlesem przez tydzień. To było tak nieoczekiwane, jak ktoś powiedział „Właśnie wygrałeś 10 milionów dolarów” i przykładasz mikrofon do twarzy. Nie wiedziałem, jak zareagować, nie wiem, co powiedziałem”.

A potem był Roberto Benigni. Jego Life Is Beautiful nie zdobyło Palmy w 1998 roku (która trafiła do, co zrozumiałe, zapomnianej przez Angelopoulosa „Eternity and a Day”), zdobył drugą nagrodę główną, ale to nie miało znaczenia. Bezpośrednią linię można prawdopodobnie wyśledzić od wylewnego zachowania Benigniego tamtej nocy, biegnącego po scenie i namiętnie całującego stopy przewodniczącego jury Scorsese, do ostatecznego statusu filmu jako potrójnego zdobywcy Oscara i wówczas najbardziej dochodowego filmu obcojęzycznego w historii USA. Ten niezatarty obraz Benigniego w ekstazie prawdopodobnie zrobi tyle samo dla statusu i mitologii Cannes, co wcześniejsze ujęcie Simone Silvy topless z Robertem Mitchumem dla tego festiwalu wiele lat temu.

Festiwal filmowy w Cannes rozpoczyna się 15 maja. © Kenneth Turan. Wyciąg z Sundance do Sarajewa: festiwale filmowe i świat, który stworzyli (University of California Press).

Najważniejsze w tym roku

55. Festiwal Filmowy w Cannes już wywołał pewne zamieszanie, nakłaniając Woody'ego Allena do odrzucenia Wenecji przed głośniejszym otwarciem na południu Francji, a Brytyjczycy odwrócili zeszłoroczną suszę, mając sześciu reżyserów na festiwalu: Ken Loach, Mike Leigh i Michael Winterbottom w konkursie, Shane Meadows i Lynne Ramsey w sekcji Director's Fortnight oraz nowicjusz Francesca Joseph w pasku bocznym Un Certain Regard. To zniechęcająco szeroki wybór, jak zawsze, ale oto 10 najlepszych typów.

Miłość po ponczu
(reż. Paul Thomas Anderson)

Twórca Magnolia i Boogie Nights gra Adama Sandlera jako właściciela zmagającego się z problemami seks-telefonu z siedmioma siostrami, który ucieka przed jakimiś brutalnymi bandytami. Występują również Philip Seymour Hoffman i Emily Watson jako grająca na harmonijce kobieta, z którą Sandler umawia się na randkę. Na pewno będzie to bardzo gorący bilet.

Słodka szesnastka
(reż. Ken Loach)

Uważa się, że Loach, zawsze ulubieniec Cannes, powrócił do bezpretensjonalnego wzruszenia i człowieczeństwa Kesa dzięki tej historii o młodym chłopcu, granym przez nieprofesjonalnego nowicjusza Martina Compstona, który próbuje kupić przyczepę kempingową, do której mogłaby się przenieść jego rodzina. kiedy jego matka zostaje zwolniona z więzienia.

Człowiek bez przeszłości
(reż. Aki Kaurismaki)

Sławnego fińskiego reżysera Leningrad Cowboys Go America, filmu o mężczyźnie, który przybywa do Helsinek i traci pamięć po tym, jak został zaatakowany i brutalnie pobity. Następnie, myśląc jak tabula rasa, mieszka na obrzeżach miasta i próbuje zrekonstruować swoje życie od podstaw. Kusząca perspektywa dla wielbicieli charakterystycznego seriokomicznego zmysłu wielkiego człowieka.

Pianista
(reż. Roman Polański)

Na podstawie wstrząsających wspomnień Władysława Szpilmana o nazistach i getcie warszawskim, z Adrienem Brodym w roli głównej. Jest to rozumiany jako głęboko osobisty projekt Polańskiego, który jako dziecko sam ocalał z Holokaustu. Dla Polańskiego ważne jest, aby ten film był co najmniej sukcesem festiwalu, bo ostatnim jego solidnym osiągnięciem jest rozpoczęcie kariery Hugh Granta w filmie Gorzkim księżycu.

Nieodwracalny
(reż. Gaspar Noé)

Kiedy spotkałem się z reżyserem dwa lata temu w Cannes, powiedział mi, że bierze mnóstwo narkotyków w ramach badań do tego filmu, który z pewnością będzie bombą kontrowersyjną festiwalu, ze zwykłymi krzykami, buczeniem i tradycyjnymi, malownicze uderzenie na zewnątrz, gdy jest bezczelnie zaplanowane na zbyt małe miejsce. Podobno zawiera przerażającą scenę gwałtu. (Bohaterki Baise-Moi odprężyły się, oglądając w telewizji ostatni film Noé, Seul Contre Tous). Szanse na Złotą Palmę mogą się zmniejszyć.

O Schmidcie
(reż. Alexander Payne)

Po swojej wspaniałej licealnej satyrze na wybory – farma zwierząt amerykańskiej polityki seksualnej – Payne zyskał zarówno zdolność do bankowości, jak i niezależną wiarygodność, a Jack Nicholson złapał w sidła, by zagrać zrzędliwego, zwiotczałego wdowca, który został zmuszony do uczestniczenia w ślubie córki. Biorąc pod uwagę plusk, jaki Nicholson zrobił w zeszłym roku w The Pledge Seana Penna, warto na to zwrócić uwagę.

Kręgle dla orlik
(reż. Michael Moore)

To chyba pierwszy raz, kiedy dokument został wybrany do konkursu w Cannes. Michael Moore, który niedawno w swojej książce „Stupid White Men” przebił amerykańską korporacyjną superklasę, teraz rzuca zjadliwe spojrzenie na amerykańskie zauroczenie bronią i wszechobecną obawę, że jakiś stary, przygnębiony, dobry chłopak spryska kulami jego lokalny McDonald's. obracając broń na siebie.

Gliniany Ptak
(reż. Tareque Masud)

Część Director's Fortnight. Reżyserem tego filmu jest Bangladesz Masud, napisany wspólnie z jego urodzoną w Ameryce żoną Catherine, która wspólnie wyreżyserowała w 1996 roku dokument Muktir Gaan o wojnie z Pakistanem w 1971 roku. Akcja rozgrywa się pod koniec lat 60. i opowiada o dziecku, które wraz z rodziną ucieka przed inwazją armii pakistańskiej, by zamieszkać w dżungli.

Morvern Callar
(reż. Lynne Ramsey)

Potężny i pięknie wykonany drugi film fabularny, z udziałem Samanthy Morton, od twórcy Ratcatchera. Ramsey jest teraz reżyserem, w którym tkwią wszystkie nasze nadzieje na poważne, poważne brytyjskie kino artystyczne. Ten oszałamiający film znalazł się w Director's Fortnight - ale dlaczego, u licha, festiwal nie umieścił go w głównym konkursie?

Polissons et Galipettes
(przedstawiony przez Michela Reilhaca)

Dla tych, którzy przegapili nagrody Hot d'Or, przedstawia wybór z celuloidowej pornografii, od początku XX wieku do dnia dzisiejszego. Koneserzy, antropolodzy i zapracowani krytycy będą ustawiać się w kolejce pod blokiem.


Obejrzyj wideo: Octopus Film Festival 2021 - Dzień 6 (Styczeń 2022).