Nowe przepisy

Weekend w Nowym Orleanie

Weekend w Nowym Orleanie

Nowy Orlean jest moim ulubionym. Zrobiłem NOLA na własnej skórze. Wiesz, z dużą ilością huraganów w Pat O's, chodzeniem do domu o wschodzie słońca i unikaniem wody od pracowników wymiotujących z chodników. Ach… takie wspomnienia. Teraz, gdy jestem trochę starsza, mądrzejsza, a mój czas na regenerację po nocy upijania się gwałtownie wzrósł, wolę NOLA w prosty sposób.

Dla miejsca znanego z rozpusty, czy jest coś takiego jak odprężenie się w The Big Easy?

W Nowym Orleanie jest o wiele więcej niż Bourbon Street, nieuzasadniona nagość, plastikowe koraliki i lalki voodoo. Bez tych rzeczy nie byłoby tak samo, ale jest też dorosły i nieco wyrafinowany sposób na poznanie „The Crescent City”.

ZOSTAĆ

Dom Międzynarodowy: Dwie przecznice od Dzielnicy Francuskiej, a jednocześnie w samym sercu miasta, Międzynarodowy Dom jest tak dorosła i tak fajna, jak tylko możesz. Połączenie starego i nowego, ten nowoczesny hotel robi wrażenie już po wejściu do holu. Z 23-metrowymi sufitami, gipsowymi kolumnami i aksamitnymi tapicerowanymi meblami wyraźnie widać, że nie jest to zwykły hotel.

Tuż przy holu jest Loa Bar. Loa to miejsce, w którym można wybrać się w Nowym Orleanie na najbardziej innowacyjne i pomysłowe ręcznie robione koktajle. Z zabawnymi nazwami napojów, takimi jak Johnny & June, La La Louisaine i A Polite Discretion, nie ma znaczenia, co jest w koktajlu, chociaż zawsze możesz liczyć na najświeższe składniki i najlepsze alkohole. A jeśli ten mały bar hotelowy nie może być lepszy, Loa pozostaje otwarta do wczesnych godzin porannych, więc nie krępuj się ludzi – patrz na gigantyczne okna sięgające od podłogi do sufitu z wygodnego, aksamitnego krzesła, dopóki nie jesteś gotowy, aby zadzwonić do swojego pokoju.

JEŚĆ

Nie myśl, że pojawisz się dopiero o 20:00. w piątek wieczorem i dostać stolik o Cochon, jedna z najlepszych restauracji w Nowym Orleanie. Właściwie to spróbowałem i powiedziano mi, że będzie to czekać dwie godziny. Miałem jednak szczęście usiąść przy barze, który akurat serwuje pełne menu. Z nazwą taką jak Cochon, po francusku świnia, możesz odgadnąć specjalność restauracji. Połączenie smaków Cajun i Southern, menu jest niewielkie, ale zawiera imponujące uderzenie. Niektóre z dań, które spróbowałem, to: pieczone krewetki z podgardlem wieprzowym, papryczka chili i chleb kukurydziany; policzki wieprzowe glazurowane syropem trzcinowym z pieczarkami i prażoną kaszą kukurydzianą; gumbo wieprzowe i z czarnego groszku; Kochon Louisiana z rzepą, kapustą, marynowanymi brzoskwiniami i cracklinami; i kanapkę z ostrygą i bekonem. Nie bój się, jeśli nie jesteś fanem wieprzowiny; istnieją inne opcje. Ale bądźmy poważni. Dlaczego ktokolwiek miałby jechać do Cochon i nie jeść świń? Nie zapomnij zmyć całej tej wieprzowej dobroci za pomocą Catahoula Hound Dog lub Sacalait Punch.

Bistro Pana B jest własnością i jest zarządzana przez Cindy Brennan, wiesz, ze słynnej rodziny Brennan w Nowym Orleanie? Wygląda na to, że większość najlepszych restauracji w mieście ma związek z Brennan i to jest w porządku. Znają świetne jedzenie. Z daniami inspirowanymi kreolskimi, Mr. B's serwuje menu bogate w owoce morza i mięso, tak jak można się spodziewać na wybrzeżu Zatoki Perskiej. Elegancka atmosfera położona w samym sercu Dzielnicy Francuskiej, Mr. B's ma podobne dania do swojego bardziej znanego (i droższego) brata, Brennan's. Pan B używa nawet słynnego przepisu na pudding chlebowy rodziny Brennan. To miejsce to świetny wybór, gdy chcesz zjeść smaczny posiłek, ale nie masz ochoty ubierać się na dziewiątki i przepłacać za samochód.

Dogodnie zlokalizowany przecznicę od Międzynarodowego Domu, hotel Rubinowa Kawiarnia to wspaniałe miejsce na śniadanie lub brunch. Powinienem wiedzieć. Tak bardzo mi się tam podobało, że jadłam tam w sobotnie i niedzielne poranki. I bonus! Podają śniadanie przez cały dzień. Inspiracją do stworzenia Rubinowego Pantofelka była Dorothy z Czarnoksiężnik z krainy Oz i przytłaczające poczucie powrotu do domu po huraganie Katrina. Szczycą się kupowaniem na miejscu, recyklingiem i kompostowaniem, ale mówię, że ich największym osiągnięciem jest to, że banany sprzyjają pain perdu. Ten francuski tost z francuskiego chleba zwieńczony jest polewą z bananów i boczkiem wędzonym w jabłoni. To zabójca diety, ale warto. Usiądź na chodniku, jeśli jest ładna pogoda. To świetne miejsce do obserwowania miasta i jego obsady postaci.

Cafe du Monde... Niewiele można powiedzieć o tej nowoorleańskiej instytucji: smażone ciasto, cukier puder, kawa z cykorii; dostań się tam w pewnym momencie swojej wypowiedzi. Okres.

DOŚWIADCZENIE

Nieważne, ile razy jeżdżę do Nowego Orleanu, zawsze staram się odwiedzić katedrę St. Louis i Jackson Square. Łatwy spacer od Dzielnicy Francuskiej, kościoła i otaczającego go placu Jackson Square, zmienia się w zależności od pory dnia, którą odwiedzasz. Cały plac wypełniają artyści, muzycy i artyści uliczni. Czy kiedykolwiek chciałeś przeczytać swoją dłoń lub odwiedzić wróżkę? Jak na ironię, możesz to zrobić tuż przed kościołem. Zewnętrzne piękno St. Louis rywalizuje tylko z wnętrzem. Wejdź i rozejrzyj się. Nie przegap pięknego sufitu.

Wiem, że wydaje mi się dość dziwne, że proponuję odwiedzić Narodowe Muzeum II Wojny Światowej w mieście znanym z optymistycznej i imprezowej atmosfery, a w rzeczywistości byłem zaskoczony, że chciałem pojechać. Ale ponieważ miała to być wycieczka dla dorosłych, posłuchałem rady moich bardzo dojrzałych sąsiadów (po sześćdziesiątce) i zaplanowałem wizytę w muzeum. Przygotuj się na przytłoczenie poczuciem dumy i straty, które ogarnie cię, zanim jeszcze wejdziesz do budynku. Chodniki otaczające muzeum wyłożone są wytrawionymi cegłami z wyrytymi imionami tych, którzy oddali życie na wojnie.

Wewnątrz muzeum znajduje się mnóstwo akcesoriów z II wojny światowej, od dużych po małe. Przy wejściu dominują łodzie, samoloty i czołgi. Po wejściu do muzeum pokoje są wypełnione wszystkim, od broni po reklamy, mundury i niezliczone inne artefakty reprezentujące czasy wojny. Być może najbardziej uderzył mnie widok weterynarzy II wojny światowej zwiedzających muzeum. Większość z nich nie radziła sobie zbyt dobrze, ale oglądanie ich oczu i podsłuchiwanie ich historii było jednocześnie bolesne i magiczne.

Po zwiedzeniu muzeum poświęć trochę czasu na obejrzenie filmu 4D, Poza wszelkimi granicami. Opowiadany i produkowany przez Toma Hanksa, ten edukacyjny, a jednocześnie zabawny film sprawi, że poczujesz dumę. Przypomnisz sobie, ile kosztuje wolność i co sprawia, że ​​Stany Zjednoczone są tak wspaniałym miejscem do życia. Podmuchy zimnego powietrza podczas Normandii i wibracje siedzeń zbiegające się z łoskotem czołgów sprawiają, że ten film jest przeżyciem, którego nie można przegapić.

W porządku, więc może nie odebrałem tego całkowicie w „The Big Easy”. W końcu Nowy Orlean jest jednym z najbliższych miejsc do hazardu z Houston. Nie mógłbym być tak blisko legalnego blackjacka i nie siadać przy stołach. Harrah's ma ponad 100 000 stóp kwadratowych, ma mnóstwo automatów do gier i mnóstwo gier stołowych, które zapewnią rozrywkę najbardziej poważnemu lub okazjonalnemu graczowi. Moją jedyną skargą jest to, że nie mają one blackjacka z pojedynczą lub podwójną talią. Najwyraźniej muszę zająć się tym stanem Luizjana, a nie Harrah’s. To świetne miejsce na spotkanie z mieszkańcami, zagranie w karty, drinka i obserwowanie ludzi.

Nowy Orlean ma tak wiele warstw z jego bogatą historią kulturową, że nie mogę zacząć tego wszystkiego w ciągu zaledwie 36 godzin. Jestem całkiem zadowolony z tego, czego doświadczyłem, nie odsypiając kaca w moim pokoju hotelowym. Nie mogę się doczekać, kiedy znów się uspokoję w „The Big Easy”. Nie wiadomo, co jeszcze odkryję.

Aby dowiedzieć się więcej o podróżach Leah Walker, odwiedź Podróże Leah: Życie jest krótkie, a droga jest długa.


Jak zrobić weekend w Nowym Orleanie?

Ashley Rossi jest zawsze gotowa na kolejną podróż. Śledź ją na Twitterze i Instagramie, aby uzyskać wskazówki dotyczące podróży, pomysły na miejsca docelowe i miejsca poza utartymi szlakami.

Po stażu w SmarterTravel, Ashley dołączyła do zespołu na pełny etat w 2015 roku. Mieszka na trzech kontynentach, ale wciąż nie wie, dokąd zaprowadzi ją kolejna przygoda. Zawsze szuka nadchodzących hotspotów, odosobnionych odosobnień i ukrytych klejnotów, którymi może podzielić się ze światem.

Historie Ashley były prezentowane online w USA Today, Business Insider, TripAdvisor, Huffington Post, Jetsetter i Yahoo! Podróże, a także inne publikacje.

Poręczny przedmiot, który zawsze pakuję: „Butelka z filtrowaną wodą wielokrotnego użytku — oszczędza pieniądze, utrzymuje nawodnienie i eliminuje odpady — korzystna dla wszystkich”.

Najlepsze wrażenia z listy życzeń: „Tydzień w bambusowej chatce na plaży na indyjskich Andamanach”.

Motto podróży: „Podróżuj często i w dobrym towarzystwie”.

Przejście, okno lub środkowe siedzenie: „Okno — najlepszy widok w domu.”

Podjęłaś więc decyzję o udaniu się na weekend do Big Easy. Wspaniały pomysł! Oto kilka atrakcji, których możesz przegapić w każdy weekend w Nowym Orleanie.


Weekend w Nowym Orleanie: Salty Malty Ice Cream Pie, GW Fins

Zwykle, gdy odwiedzam Nowy Orlean, udaję się prosto do ulubionych miejsc w Dzielnicy Francuskiej, takich jak Jackson Square i Café Du Monde, jednocześnie zbierając po drodze koraliki Mardi Gras. Ale podczas weekendowej wycieczki, aby wziąć udział w konferencji, poszedłem zamiast tego prosto do GW Fins na ich Salty Malty Ice Cream Pie. Czytałem o tym intrygującym cieście i chciałem go spróbować.

Swoją przygodę kulinarną zaczęłam od spotkania z Brendą, która jest kompetentny serwer i skończyło się na tym, że był moim przewodnikiem kulinarnym. Zapewniła mnie, że ciasto wciąż jest w menu. Zauważyła też, że to zmieni moje życie, jeśli go zjem. Planując posiłek, poznałam też męża jednego z kucharzy, którego żona podczas stażu w Culinary School w Delgado Community College opracowała przepis z szefem kuchni Michaelem Blake Nelsonem. Jak głosi historia, inspiracją do ciasta był szef kuchni Nelson, który chciał nadzienia, które przypominało mu lody, które miał jako dziecko. Między dwoma kucharzami ugotowali jedno niesamowite ciasto.

Kiedy złożyłem zamówienie na ciasto, poprosiłem o rekomendację napoju do niego. Brenda zasugerowała przyprawionego rumu, który przefiltrowała przez kostkę lodu, aby uspokoić smak i komplementować ciasto.

Ludzie: Pomysłowi szefowie kuchni i kelnerzy, którzy są przewodnikami po historii pozycji w menu i mogą polecać połączenia smakowe.

Miejsca: GW Fins, 808 Bienville Street, Nowy Orlean, LA, 70112 https://gwfins.com

Ciasta: Słone Słodowe Lody Ciasto
Jadłem i robiłem wcześniej ciasta lodowe– te, które mają kilka warstw lodów od karton lub lody zmieszane z ciasteczkami lub pokruszonymi batonikami i te ze skórką z precla o grubości cala. Ale to ciasto wykracza poza wszelkie pojmowanie tego, co składa się na ciasto lodowe. Po pierwsze, skórka precla jest cieńsza niż precel, ale nadaje odpowiednią, subtelną konsystencję i słony smak. Następnie nadzienie to lekkie, puszyste połączenie esencji karmelu, śmietanki, słodu i soli. Całość uzupełniają dwa obręcze z precla w czekoladzie, które dopełniają perfekcji smaków. Czekoladowy, słodowy, słony, karmelowy smak pozostał w moich ustach przez resztę wieczoru. Moje życie może się nie zmieniło (jeszcze), ale moje podniebienie z pewnością tak!


Kuchnia Nowego Orleanu

Nasza kuchnia opiera się na tradycji, która rozciąga się od Paryża po Port au Prince i od Kadyksu po Kongo. To jeden z powodów, dla których tu mieszkamy i dlaczego przyjeżdżasz do nas. Każdego dnia ponad 1000 lokali gastronomicznych miasta przygotowuje się na przyjęcie gości ze smakiem. Łyżeczką gumbo, czernieje karmazyna, wędzą wieprzowinę i talerze potrawy z szacunkiem dla starych smaków i ciepłym przyjęciem nowych trendów.

Tutaj możesz sprawdzić, gdzie zjeść na świeżym powietrzu, poznać różnicę między kuchnią Cajun i kreolską i znaleźć najlepsze miejsca do jedzenia z dziećmi, które mogą docenić również dorośli. Możesz zdrowo zjeść, zjeść smażone owoce morza, pożreć po-boys i dowiedzieć się, skąd wzięły się ich imię. Głodny po koncercie? Są kafejki i bary do późnych godzin nocnych, które nakarmią zarówno ciało, jak i duszę. Weź udział w zajęciach w jednej z miejskich szkół gotowania, poznaj kuchnię etniczną w wietnamskich domach pho i salwadorskich pupuseriach. Szukasz opcji wegańskich, wegetariańskich lub bezglutenowych? Tak, tak i tak. Kulinarna scena Nowego Orleanu jest genialnym odzwierciedleniem różnorodnej historii, kultury i dzielnic miasta i rsquo.


Weekend dziewczyn w Nowym Orleanie

Planujesz dziewczęcy wyjazd na weekend do Nowego Orleanu? Nasz szczegółowy przewodnik dotyczy wszystkich rzeczy związanych z następną najlepszą podróżą ze swoimi pięknościami.

Nowy Orlean słynie z życia nocnego, egzotycznych potraw i centrów handlowych. Możesz mieć całą zabawę, gdy wypełnisz formularz wniosku esta sprawdź status esta i jesteś gotowy do pracy, gdy zostanie zatwierdzony.

Mając ponad dzień na zatwierdzenie wniosku, wycieczka do Nowego Orleanu na pewno będzie niezapomniana. Wiza ESTA online to niedrogi i łatwiejszy sposób na uzyskanie pozwolenia na podróż do różnych stanów USA.

Wycieczka jest niepełna bez zakupów z pięknymi kobietami. Nowy Orlean to raj dla miłośników zakupów, w którym znajdziesz wszystko w jednym miejscu.

Możesz wybrać się na zakupy w witrynach lub kupić jedne z najlepszych strojów w mieście, czy to biżuterię, antyki, pamiątki czy artefakty.

Nowy Orlean ma wiele do zaoferowania zakupoholikom, a podczas nocnych zakupów nie pożałujesz ani sekundy. Niektóre ze znanych ulic handlowych są

Na pasie jest lokalna muzyka i jedzenie, którymi można cieszyć się podczas zakupów, poczuć atmosferę i zrozumieć kulturę miasta.

Restauracje dostępne do późna w Nowym Orleanie

Odwiedzanie restauracji późno w nocy z dziewczynami może być świetną zabawą. Możesz mieć najlepsze jedzenie w mieście i szaleć ze swoimi dziewczynami. Niezależnie od tego, czy masz ochotę na burgera, kanapkę, czy po prostu zwykłą sałatkę, dostaniesz to wszystko.

  • Tawerna Bouligny – Otwarte do 2 w nocy w weekendy, można odpocząć i zrelaksować się na patio z niedrogimi daniami i napojami na stole.
  • Delachaise – Kolejna elegancka restauracja na chłód, która czynna jest do 2 w nocy z pysznym posiłkiem i dobrymi napojami.
  • Ogródek piwny Bayou – Jeśli masz ochotę popijać schłodzone piwo, ten ogródek piwny oferuje najlepsze piwo z przyjemną atmosferą o północy.
  • Cooter Brown's Tavern & Oyster Bar - Z niesamowitym jedzeniem i napojami, ten bar otwarty do północy może być twoim ulubionym przysmakiem o północy z twoimi dziewczynami.

Bourbon Street Nowy Orlean

Ulica pełna światła i tętniącego życiem tłumu, to miejsce, które trzeba odwiedzić. Znany z niekończących się klubów nocnych, uwolnij w sobie imprezową bestię wśród głośnej muzyki i jasnych świateł.

Niezależnie od tego, czy jesteś imprezowiczem, czy nie, ta ulica wprowadzi Cię w nastrój i będziesz tupał nogami do muzyki, zanim się zorientujesz.

Dzięki wspaniałej historii i centrum Nowego Orleanu weekend z dziewczynami jest niekompletny bez wizyty na Bourbon Street. Spakuj najlepsze sukienki i przeżyj najlepszą noc swojego życia tutaj.

Atrakcje w Nowym Orleanie nocą?

W Nowym Orleanie jest wiele rzeczy do zrobienia w nocy i nigdy nie znajdziesz czasu, aby powiedzieć, że Twoja podróż była nudna.

Oczywiście wycieczka z dziewczynami nigdy nie może być nudna, czy to w dowolnym miejscu, a Nowy Orlean sprawia, że ​​jest wart każdego grosza. Oto kilka fajnych rzeczy do zrobienia o północy.

  • Ponieważ jest to źródło niektórych niesamowitych drinków, możesz spróbować niektórych klasycznych koktajli ze znajomymi.
  • Możesz iść do kasyna, obejrzeć pokaz na żywo, zanurzyć się w muzyce na żywo na ulicy lub pospacerować, aby zobaczyć piękno tego miejsca.
  • Możesz wybrać się na nocną wycieczkę, wybrać się na rejs lub przejażdżkę łodzią lub odwiedzić muzeum i cieszyć się nocą z kumplami.

Znane z życia nocnego i muzyki, naprawdę tętniące życiem miasto. Możesz spędzić czas swojego życia ze swoimi dziewczynami w Nowym Orleanie. Zanurz się w licznych zajęciach i poznaj ożywioną kulturę tego miasta. Wejdź do klubów nocnych na Bourbon Street i poznaj nocne życie.

Po złożeniu wniosku o wizę ESTA możesz: sprawdź status esta aby sprawdzić, czy Twoja aplikacja została zatwierdzona, czy nie. Ponieważ cały proces odbywa się online, możesz uzyskać wizę wirtualnie, wykonując zaledwie kilka kroków i tak szybko, jak to możliwe. Jest to jeden z najlepszych sposobów aplikowania, jeśli nieoczekiwanie zdecydowałeś się zwiedzić Nowy Orlean ze swoimi dziewczynami.


Weekendowy przewodnik po Nowym Orleanie

Świętuj wytrwałość Nowego Orleanu, gdy to wspaniałe miasto kontynuuje odbudowę po niszczycielskich stratach poniesionych przez huragan Katrina. Miasto nie popadło w rozpacz i zamiast tego nadal koncentruje swoją energię na kulturze, gastronomii, muzyce i historii, które sprawiają, że jest tak lubiane przez podróżników. Spędź weekend jedząc, spacerując i pijąc, a przekonasz się, że trudno oprzeć się porywającej południowej gościnności NOLA.

Gdzie się zatrzymać
Jest mnóstwo miejsca do rozłożenia w luksusowym apartamencie w Windsor Court Hotel w dzielnicy biznesowej. Każdy bardzo duży apartament posiada oddzielny salon, sypialnię i małą kuchnię lub barek. Skorzystaj z całego tego pokoju i zarezerwuj szwedzki masaż z łazienką. Podczas gdy większość zakwaterowania to apartamenty, dostępnych jest 56 pokoi typu deluxe o powierzchni 400 metrów kwadratowych z tymi samymi pięknymi udogodnieniami. Pokoje szczycą się ciekawymi dziełami sztuki oraz oknami lub balkonami, które wychodzą na rzekę Missisipi lub panoramę miasta.

Elegancki hotel Monteleone to historyczny punkt orientacyjny z 1886 roku, który był ulubionym miejscem elity literackiej Południa, od Williama Faulknera, Tennessee Williamsa i Trumana Capote po nowoczesne ikony, takie jak Anne Rice, Stephen Ambrose i John Grisham. Pomimo swojego historycznego statusu, ta oaza Dzielnicy Francuskiej jest na wskroś nowoczesna z Wi-Fi, odlotowym centrum fitness i rozległym tarasem Skytop, który obejmuje chłodny basen na dachu. Wybierz się na przejażdżkę w niezwykłym Carousel Bar, cyrkowym, obrotowym barze koktajlowym, który od 1949 r. przyciąga gości hotelowych i mieszkańców.

Ciesz się południową gościnnością w kameralnej atmosferze w Maison Perrier, pensjonacie ze śniadaniem w Garden District. Dom jest przepiękny wiktoriański, ale historia rezydencji nie jest aż tak dopięta: podobno kiedyś był klubem dżentelmenów z przełomu wieków. Pokoje, nazwane na cześć tych wyimaginowanych dam nocy, są romantyczne i zapewniają wszelkie niezbędne wygody. Jasmine to elegancki czerwony pokój z wiktoriańskim zagłówkiem, wanną z hydromasażem i mnóstwem świec, a skromny Clair ma uspokajające lawendowe ściany i duże żelazne łóżko. Charming Dolly to inspirowana Prowansją chabrowa rezydencja z kominkiem i prywatnym balkonem.

Gdzie zjeść
Nowy Orlean to miasto dla smakoszy z kulinarnymi przysmakami na każdym rogu. Są tu eleganckie restauracje z obsługą w białych rękawiczkach, swobodne lokale serwujące wszechobecne kanapki z muffulettą i przytulne kafejki, takie jak kultowa Café du Monde, gdzie można skosztować pączków i obserwować, jak Dzielnica Francuska toczy się wokół świata.

Szef kuchni John Besh to tylko jedna z rozpoznawalnych twarzy na kulinarnej scenie Nowego Orleanu z 5 restauracjami w mieście i 1 w pobliskim Lacombe. Luke, położona w biznesowej dzielnicy miasta, to klasyczna brasserie z codziennym śniadaniem w formie bufetu i południowymi standardami, takimi jak krewetki z kaszą czy kurczak i gofry. W Dzielnicy Francuskiej sierpień jest bardziej wyszukaną opcją z imponującą kartą win i francuskimi smakami kreolskimi w potrawach takich jak pieczona sablefish lub cassoulet z królika. Przyjęcia mogą pozwolić szefowi kuchni wybrać dania i zjeść 3-godzinną ucztę z menu degustacyjnym Johna Besha.

Na prawdziwie dekadencki obiad wybierz się do Stella w Dzielnicy Francuskiej!, gdzie kilka gramów bogatego i maślanego rosyjskiego kawioru może kosztować więcej niż weekendowe zakwaterowanie. 7-daniowe menu degustacyjne jest równie godne popisu dzięki olśniewającej gamie smaków i świeżych składników w sezonowych daniach, takich jak letnie włoskie trufle i risotto z królewskimi boczniakami. Szef kuchni Scott Boswell bawi się światową gastronomią, łącząc smaki kuchni francuskiej, kreolskiej i azjatyckiej z nowoczesnymi technikami. Rezultatem są dania takie jak pieczony hawajski Walu z patelni z popcornem posmarowanym masłem na gorąco i kanapka deserowa z grillowanym serem z kandyzowanymi orzechami pekan, sproszkowaną pistacją i eksplozją smaku Captain Crunch i nutellą.

W parnym Nowym Orleanie łatwo jest się pocić w ciągu jednego dnia oglądania wystaw sklepowych. Ludzie z Creole Creamery chętnie pomogą Ci ochłodzić się dzięki niezwykłym kombinacjom lodów. Na pewno znajdziesz w menu najważniejsze smaki, ale ośmielamy się, abyś zafundował swoje kubki smakowe skandaliczną miarką słodkiego słodu bananowego z masłem orzechowym lub praliny z sassafrasu ze słodkich ziemniaków. Idź na słono z zimną gałką lodów pomidorowo-bazyliowych lub wymieszaj słone i słodkie z Solonym Karmelem lub Truskawkowym Sernikiem Jalapeno. A jeśli musisz iść z wanilią, to przynajmniej poeksperymentuj z lodami w rożku z dodatkiem Vanilla-Bourbon z brązowym cukrem.

Co zobaczyć i zrobić
W sercu Nowego Orleanu Dzielnica Francuska jest centrum kultury, jedzenia i rozrywki. Możesz spędzić cały weekend w mieście wędrując po tej okolicy, znanej również jako Vieux Carré lub po prostu Dzielnica. Doceń architekturę z wpływami francuskimi i hiszpańskimi, w tym otoczone murem dziedzińce i balkony z kutego żelaza. Zjedz kanapkę z muffulletą w Central Grocery (923 Decatur Street) i przespaceruj się po Jackson Square. Idź na zakupy do butików i galerii wzdłuż Chartres i Royal Street. Jeśli dzielnica francuska jest kulturalnym centrum miasta, Bourbon Street jest epicentrum picia z rzędami barów i hulaszczy na ulicy.

Prawdopodobnie widziałeś zdjęcia zniszczenia w Nowym Orleanie po huraganie Katrina, ale Tours by Isabelle pomaga odwiedzającym zrozumieć prawdziwy wpływ burzy. Katrina Tour firmy wyrusza z Dzielnicy Francuskiej, jednej z niewielu dzielnic miasta, które oszczędziły gniewu Katriny, i zabiera odwiedzających w 4-godzinną wycieczkę po najbardziej dotkniętych częściach miasta. Należą do nich Ninth Ward, London Avenue Canal Breach, przerwa w tamie przy 17th Street Canal i parafia św. Bernarda. Podczas gdy wycieczka ujawnia głębię wraku burzy, daje również przebłyski nadziei, gdy wolontariusze pracują nad odbudową najbardziej zniszczonych części miasta.

Poznaj upiorną stronę Nowego Orleanu podczas spaceru po zabytkowych cmentarzach miasta. Wysoki poziom wód gruntowych w mieście sprawia, że ​​grunt jest podmokły i łatwo zalewany, dlatego wszystkie miejsca pochówku muszą znajdować się nad ziemią. Rzędy grobowców i posągów tworzą efektowne wizualnie miniaturowe miasta zmarłych, które przywołują lokalny folklor, historię voodoo i postacie literackie z powieści Anne Rice. Choć kuszące, wiele z tych miejsc pochówku znajduje się w bardziej odległych dzielnicach miasta, więc najlepiej jest odkryć te miejsca podczas zorganizowanej wycieczki grupowej. Jako dodatkowy bonus dowiesz się więcej o historii i legendach od eksperta. Historic New Orleans Tours organizuje Cemetery Voodoo Tour przez cmentarz St. Louis nr 1. Najstarszy cmentarz w mieście pochodzi z 1789 roku i jest miejscem ostatniego spoczynku królowej Voodoo Marie Laveau oraz tłem dla scen z kultowego klasyka „Easy Rider”.

Po zmroku
Dla wielu pierwszą rzeczą, która przychodzi na myśl w przypadku koktajli w Dzielnicy Francuskiej, jest pijane pełzanie po barach z bezdennymi huraganami i sprośnymi pokazami koralików. Bombay Club znajduje się schludnie w Dzielnicy Francuskiej, ale koktajle w tym eleganckim barze nie mogą być bardziej różne. Utalentowani barmani przygotowują ponad 115 martini, starannie mieszając ręcznie składniki z najwyższej półki, aby stworzyć klasyczne kosmopolity i inne mikstury, takie jak martini Cajun King z Absolut Peppar, Citron, odrobiną wytrawnego wermutu i pikantnych oliwek. Patroni brzuchem aż do polerowanego drewnianego baru na jednolufowe burbony, wyśmienitą szkocką single malt czy kieliszek koniaku.

Romantyczny wiktoriański salon w hotelu Columns zachwyca staromodnym wystrojem z antycznymi elementami wystroju, kolorowym żyrandolem z witrażami i przytulnym kominkiem. Jest odpowiedni ganek, na którym można się popieprzyć i podziwiać ludzi, obserwując, jak tramwaje przejeżdżają przez piękną dzielnicę Garden District. Kiedy będziesz gotowy, aby wejść do środka, aby posłuchać muzyki, doceń ten ponadczasowy klasyk z chłodnym miętowym julepem w mahoniowym barze.

Nowy Orlean słynie z kwitnącej sceny muzycznej, a nawet największe narodowe katastrofy stanu nie były w stanie powstrzymać jazzu, który rozlewa się na ulice i zaułki. Snug Harbor, położony w pobliżu Dzielnicy Francuskiej w Fauborg Marigne, ma kameralny pokój muzyczny, w którym każdego wieczoru odbywają się 2 występy. Obejmują one szereg stylów, w tym blues, jazz i R&B z orkiestrami big-bandowymi i pojedynczymi muzykami grającymi na puzonie, gitarze lub fortepianie. Wszystkie bilety są ogólnodostępne, więc możesz wybrać miejsce na parterze przed sceną lub miejsce na antresoli, patrząc w dół na scenę.

Porada dla wtajemniczonych Travel Channel
Dzielnica Francuska może być jedyną dzielnicą w okolicy, która jest łatwa w nawigacji, ponieważ ulice są ułożone w prostą siatkę. Na resztę zwiedzania zainwestuj w dobrą mapę i zostaw swój samochód: ruszaj na ulice w wygodnych butach do chodzenia, przejedź się wózkiem lub polegaj na taksówkach, aby poruszać się po wąskim, a czasem mylącym labiryncie miejskich ulic.


Idealny weekend w Nowym Orleanie: raj dla młodzieży i smakoszy!

W Nowym Orleanie rozlega się ryk, którego po prostu nie można zignorować: bez względu na to, czy idziesz przez odurzoną, wściekłą plamę Bourbon Street, czy też szukasz „ciszej” restauracji w Dzielnicy Magazynowej (powodzenia!), będzie otoczony przez ludzi agresywnie spędzających dziki czas. Faktem jest: są tam mieć dziki czas. Nowy Orlean to świadomie radosne miejsce, które wyzwala w nas wszystkich wewnętrzną młodość. cieplarnia z sześciopakiem, w której grzech, w najlepszy możliwy sposób, zawsze wydaje się kusząco w zasięgu ręki.

Ale jest jeszcze jedna dobrze znana, fundamentalna prawda o Nowym Orleanie: tak się składa, że ​​jest to jednocześnie jedno z najlepszych miast kulinarnych w Stanach Zjednoczonych. Niektórzy nazwaliby to najlepszym - jeśli kryterium jest lokalna, domowa kuchnia, która ma wysoki procent lokalnych mieszkańców w niewoli.

Szczęśliwie -- bardzo na szczęście - te dwa nurty nie są względem siebie antagonistyczne. W rzeczywistości łączą się idealnie w The Big Easy: jeśli zrobisz to dobrze, dobre jedzenie w Nowym Orleanie jest po prostu gastronomicznym przedłużeniem szalonej kultury, która eksploduje wokół ciebie.


Po prostu spokojny dzień na Bourbon Street

Oto aktualny przewodnik, jak zrobić to dobrze - destylacja mojej ostatniej wizyty w Halloween w Nowym Orleanie, gdzie tak desperacko pragnęłam dobrego kęsa, jak chciałam się dobrze bawić. Aby uprościć sprawę (i dostosować się do tego, co w ciągu weekendu jest możliwe po ludzku!), podzieliłem miasto, jeśli chodzi o jedzenie, na osiem moich kulinarnych obsesji. Na wypadek, gdybyś się zastanawiał: tak, zrobiłem je wszystkie podczas ostatniego weekendu z czwartku do niedzieli!


Surowe ostrygi z Zatoki Perskiej, gotowe do podania

Bez wątpienia Nowy Orlean jest najważniejszym amerykańskim miastem, jeśli chodzi o ostrygi. Niezależnie od tego, czy lubisz ostrygi z Zatoki Perskiej, czy nie – i czy jesteś skłonny ignorować ostrzeżenia i jeść je na surowo (ja byłem!) – 15 milionów funtów ostryg jest zwykle zbieranych każdego roku w Zatoce w pobliżu Nowego Orleanu. Ostrygi są głęboko, głęboko w DNA tego miasta, a bary ostryg są wszechobecne. Na szczęście dla ostrożnych surowych małży jedzenie gotowanych ostryg nie stanowi zagrożenia dla zdrowia – a kuchnia kreolska i cajun obfituje w dania z gotowanymi ostrygami.

Od 30 lat moim pierwszym celem, kiedy wystartowałem w Nowym Orleanie, był Acme Oyster House, na Iberville St., w sercu Dzielnicy Francuskiej. Po prostu nie czuję się jak w Nowym Orleanie, dopóki nie poczuj zapach tego szalonego mięczaka, honky-tonk. Niech zaczną się dobre czasy!


Wewnętrzny blask Acme Oyster House około godziny 17:00

Przyjdź naprawdę wcześnie do Acme pierwszego wieczoru w Nowym Orleanie, kolejka zaczyna się nabierać około 4:45, czyli wtedy, gdy zaczyna się ta impreza. Są tu ostrygi dostępne na wiele sposobów, ale sercem tego miejsca jest zabytkowy bar z ostrygami, znajdujący się na prawo od drzwi wejściowych. Jutowe worki w Acme zawierają tysiące ostryg z Zatoki Perskiej, a shuckerzy otwierają je na wierzchu opróżnionych worków. Ostrygi to oczywiście gwiazdy. Ale fani Acme również śledzą shuckersów, jakby byli zawodowymi sportowcami.


Weteran: Hollywood Broadway, rzucający ostrygi w barze od 34 lat


Nowicjusz: Edward Barnes na zakończenie drugiego sezonu

Teraz, jeśli szukasz gotowanych ostryg, zdecydowałem, że moje ulubione danie z gotowanych ostryg w Nowym Orleanie jest rozkosznie niesmażone (smażone ostrygi pływają na łodziach większości ludzi): ostryga pieczona na węglu drzewnym, wynaleziona w 1993 roku przez właściciela restauracji Drago w Metairie, niedaleko Nowego Orleanu (z filią w mieście w hotelu Hilton).


Ostrygi pieczone na węglu drzewnym u Drago

To genialna odrobina gotowania: ostrygi polane są masłem czosnkowym i tartym serem, a następnie trafiają do ryczącego piekła na grillu. Płomień pokrywa zewnętrzną część ostryg, a ostatecznie smakuje jak wędzone drewno, mięsny sok i słona woda, z której pochodzą. To na pewno imprezowe jedzenie: kilkadziesiąt ostryg i garść Abita Bursztynów (lokalne piwo) i jesteś w drodze.


Przedni szyld u Jacques-Imo

Próbuję trafić Jacques-Imo Następny pierwszego dnia w Nowym Orleanie, około 22:00. nocą Uptown, w sąsiedztwie Carrolton. I są trzy powody, dla których to robię:

1) Impreza niezmiennie się tu rozgrzewa, studenci z pobliskiego Tulane i Loyola napędzają energię, ale wszyscy inni się przyłączają. dla Sazeraca.

2) Jacques-Imo's ma najlepszego smażonego kurczaka w Nowym Orleanie.

3) Są inne dania Jacques-Imo, bez których nie będziesz chciał żyć!

Najpierw impreza. Ludzie gromadzą się tu wczesnym wieczorem, gotowi wyć. Czekając do dwóch godzin na stolik (zabiorą ci jedzenie, jeśli masz pięć lub więcej lat), możesz stać pośród jaskrawych kolorów przy barze.


Obraz Jacques-Imo w barze Jacques-Imo, który oddaje to wszystko

Możesz też poczekać na ulicy z napojami w ręku lub spróbować złapać stół na pick-upie przed restauracją.


Kolacja dla dwojga na ciężarówce Jacques-Imo

W końcu nadejdzie twój przełom. w tym momencie wejdziesz po schodach za recepcją, prosto przez szaloną kuchnię, w drodze do tylnych jadalni.

I wtedy rozpocznie się prawdziwa przygoda.


Smażony kurczak u Jacques-Imo

Smażony kurczak to jedna z sekretnych specjałów miasta, o których mówi cała gadanina Cajun-Creole. Ale miasto, które traktuje jedzenie tak poważnie, jak Nowy Orlean, to? oczywiście zamierzam poświęcić dużo uwagi jednej z wielkich południowych specjałów. Jedna lokalna firma doprawiła ciasto w 1972 roku i wyrosła na krajową mega-sieć Popeye's (nie waż się przegapić ich kurczaka, oraz czerwona fasola i ryż, gdy jesteś w rejonie Nowego Orleanu). More "serious" restaurants have "temple" status among fried-chicken aficionados Dookie Chase is a New Orleans legend (though Leah Chase has stepped away from the stove after decades of frying), and most guidebooks tell you that the revered Willie Mae's Scotch House has the best fried chicken in town.

About 10 years ago, Jack Leonardi, owner, hired one of the most famous local fried-chicken gurus, Austin Leslie, to head up the fried-chicken operation in his kitchen. Leslie's fried chicken, to me, is exactly what fried chicken oughtta be: a light, shatteringly crisp coating, thoroughly irregular, filled with wisps and curls that seem to grow organically out of the chicken below, which must be preternaturally juicy. Leslie died not long after Katrina roared through the city, but not without passing his secrets on to Jacques-Imo's staff -- which creates platters of Leslie tribute every night, to order.

But there's so much more from this great kitchen, which features smartly restrained twists on Cajun and Creole specialties. On my visit last week, the four dishes that stood out (other than the fried chicken!) were the fried grits with cheese, the shrimp and alligator cheesecake, the blackened redfish with a Creole sauce, and the mind-blowing Roast Beef Po' Boy, which has been dipped, against all odds, in batter and fried!

While we're on the subject.


A typically drippy po' boy. tak dobrze!

You might be a little confused by po' boys if you're just discovering the genre. The uninitiated always want to know the secret that literally defines the po' boy, but there ain't no secret! A po' boy is just a sandwich in New Orleans, made on Italian-style hero bread. Otóż ​​to! The sandwich fillings? As diverse as the New Orleans people.

When you delve a little deeper, however, you find the subtleties of the po' boy are the things that keep it alive.

The bread has a certain style: it is lightly crackling on the outside, extremely light and fluffy within. (Many top po' boy shops use the loaves baked by local star Leidenheimer's.) The major motif is: wet sometimes this comes from the dressing within (almost always tomatoes, shredded lettuce and mayo), or, in the meaty ones, a hot juice on the underside of the sandwich. From these few factors, a blizzard of possibilities is spawned, and New Orleanians debate endlessly who has the best fillings, which po' boy frames the fillings best, which po' boys are the most satisfying, etc.

You're gonna have to start at one place, so it might as well be the famous Mother's, right near the French Quarter. The line down the street can be something of a party itself, especially if the staff is going around outside with Bloody Marys for sale to those waiting. But if you arrive at 4 p.m. or so, you might be able to saunter right up to the historic counter, and find the jacketed staff ready to serve you.

Mother's has a wide menu, but it is best known for its roast beef sandwiches and for the subsidiary sandwiches based on "debris" -- theoretically, the crumbs and shreds of beef that fall off the roast beef in the roasting pans. Sure, you can get the famous Ferdi Special, which is baked ham, roast beef, gravy and debris, but why not go all the way for the Debris Po' Boy?


A Debris Po' Boy at Mother's

Notice a few peculiarities. There's no tomato and lettuce, but there is cabbage -- a Mother's signature. Another thumbprint of Mother's is mustard on the po' boys. Lastly, the Mother's Debris Po' Boy is almost like a demi-French-dip, with a big pool of jus floating under the sandwich. You have to go to Mother's, of course -- but the debris on this particular Debris Po' Boy, last weekend, seemed more like stewed beef than debris.

I preferred the roast beef sandwich at everyone's favorite current po' boy mecca, Parkway Bakery and Tavern. though it is quite a ride from downtown, out towards the part of town devastated by Katrina.


A framed photo of Parkway, just after Katrina


The optimistic sign "WE'RE SAVING PARKWAY" now transformed to "WE SAVED PARKWAY"

The ordering line at Parkways is always insane.


Ordering at Parkway, before a 20-minute wait for your name to be called

. but the beers are extra-icy here, and, in good weather, you can hear your announcement from a large patio outside.

I say Parkway is a must no place is as likely to serve you a po' boy that is so classic in its style, so unfailing in its execution.


You can practically hear the crunch of this Parkway Hot Roast Beef with Gravy Po' Boy

The roast beef is more roast-beef-like than Mother's, and the wet undercoating here is in perfect ratio with that crunchy top. Last weekend, I also loved the Golden Fried Shrimp Po' Boy -- another type of po' boy that every place in town serves.


Parkway's Golden Fried Shrimp Po' Boy

Here, the shrimp are a little bit larger than most, deeply shrimp-y, seasoned beautifully.

But the very best po'boys of all in New Orleans may be at another slightly distant location: Crabby Jack's, in Metairie.

Now, Crabby Jack's just happens to be owned by the same guy who owns Jacques-Imo's, Jack Leonardi. You can see a similar color riot at the much more proletarian Crabby Jack's.


The lurid wall at Crabby Jack's

. and a similar desire to tweak gastronomic tradition just a little bit.


The blackboard menu at Crabby Jack's

Now, I have New Orleans friends who call this shrimp po'boy the greatest one in the city.


Shrimp Po' Boy at Crabby Jack's

. and I have no evidence that would allow me to disagree. The shrimp-spill that ruptures out of this sandwich is positively joyful, and the shrimp themselves are tight, sweet, perfectly salted. The traditional sandwich surroundings function beautifully here, giving this creation the golden ratio that defines po' boy perfection.

However, do not even think of leaving Crabby Jack's with out trying the Slow-Cooked Duck Po' Boy.


The Slow-Cooked Duck Po' Boy at Crabby Jack's

. oozing with ducky intensity, crossing the line even into the taste of long-cooked, dark-meat turkey. Positively a triumph of dripping-wet goodness.

Crabby Jack's closes at 3 p.m. on most days, so get here for a mid-afternoon lunch. But save room.


New Orleans' best muffaletta

Before you get out of Metairie, you must visit the home of the greatest muffaletta in New Orleans, Nor-Joe Import Company and Market Place.

Ja wiem. Ja wiem. Your book and everyone else says that you must go to the Central Grocery, a cramped deli right near the French Market in the French Quarter. The muffaletta (usually pronounced muff-a-LOTT-a) was supposedly invented here -- a big round loaf layered with Italian cold cuts and an olive spread. The Central Grocery, by acclamation of the un-curious, serves the best.

Nor-Joe is a similar kind of store, but a lot more spacious, with better Italian imports. Moreover, they will take 10 minutes to hand-make your muffaletta here, from the very best ingredients -- ask for it warm! -- and those are the only 10 minutes you'll wait. The sandwich itself is miraculous.


A small hunk of a muffaletta at Nor-Joe

Tender where it should be, melting where it should be, converting many muffaletta non-believers into rabid proselytes. There is only one caution: $12.95 brings you a full muffaletta, weighing in at about two pounds. You can hardly get your mouth around this thing.


A great attempt at negotiating a Nor-Joe muffaletta

Make sure you come with three friends, all hungry, have the counterperson cut the monster in four sections, and retire to the picnic tables in front with plenty of time on your hands (to match the plenty of meat on your hands).

You simply cannot come to New Orleans without sampling gumbo, ten most famous local dish of all. Except that you'll often find dreary versions of it, at a lot of touristy places. I have an exquisite paradox for you: my favorite gumbo is served right in the middle of the tourist crush, at a lovely restaurant one block from Bourbon Street, called Mr. B's Bistro. It starts with a dark, dark roux, slowly stirred for almost an hour, before the addition of the other flavorings -- plus chicken and andouille, the star protein performers. The finished product is medium-thin, smoky, with a wild country flavor that is easy to believe reflects the Cajun swamps.


Gumbo Ya-Ya at Mr. B's Bistro

You'll love the atmosphere here as well, particularly on a nice day, with a cheery crowd, and sun streaming in through the windows. I make sure to grab me a Cajun Bloody Mary or two, to get in the mood.


Mr. B's Bistro's Bloody Cajun, among other libations

. before moving on to one of the best BBQ Shrimp dishes in The Creation.


Manale's may have invented it, but Mr. B's has perfected BBQ Shrimp

All in all, a lunch at Mr. B's Bistro is a great way to sample New Orleans Cajun-derived restaurant fare, mostly classic.

6) THE CLASSIC CREOLE RESTAURANT

As early as 1718, the word "Creole" was used to name French and/or Spanish people who were born not in Europe, but in the New World of Louisiana. Over the centuries, the word has broadened in meaning to the point of meaninglessness -- but today, at least in food terms, it usually makes sense. "Creole cuisine" is a kind of New Orleans fancy food, derived from classic French (much hollandaise and bearnaise sauce, for example), as well as the flavors of Spain (the love for shellfish, sausage and the presence of bell peppers).

There are a number of fancy New Orleans restaurants as rich in this tradition as they are in calories: Arnaud's and Antoine's are among the very famous ones, with a little more creativity over the last few decades at Commander's Palace. You should unfailingly go to one of them on your visit, to get a real taste of an important side of New Orleans.

But, as this trip confirmed for me:

If ya gotta pick just one, make it Galatoire's.


Saturday lunch at Galatoire's, in its historic mirrored room

Again, we have an insane location here: it is not Blisko Bourbon Street, but na Bourbon Street, mere steps from the busiest spot. And yet, it breathes divine, rose-scented doses of the finest elegance New Orleans can hope to offer.

Galatoire's was established in 1905 by Jean Galatoire, an immigrant from the Basque southwest of France (near the city of Pau) today, there's another principal owner, but the Galatoire family is still heavily involved in the operation of the restaurant. What a century it has been various generations of this family have presided over the social lives of New Orleans' crème de la crème, in the tradition-steeped downstairs dining room, as far back as anyone can remember. It is a thrill to walk into this atmosphere today -- watching your fellow diners, most of whom have celebrated births and birthdays, wedding coupes and business coups countless times, relaxing at their natural, public home. The spirits are so high, and so infectious, nothing makes you feel as if you have instant native status quite as much as Galatoire's. As long as you're wearing a jacket.

This is a dizzying version of the same old adolescent adrenaline of New Orleans, but now at the monied, country-club level.

If you could choose your time slot at Galatoire's downstairs, nothing could be finer than a lunch table on a Friday it has long been "the" meal at Galatoire's, "the" meal where a toute Orléans turns out. But there are three Friday lunches in the year that are special beyond special: the Friday before Christmas, the Friday before Mardi Gras and the Friday before Halloween (in what is unquestionably America's best Halloween town). People start working on a table for these lunches a year in advance some are allowed to wait in line and enter, but the line starts on the Tuesday before the Friday! Others hire line-standers, who hold places for them right up to the entry moment.

Ja? I could never hope to arrange a table at the Halloween Friday lunch at Galatoire's I don't have the heritage! But I got lucky last week: they allowed me in to take photos, then held a table for me the Następny day, which also has its glam.

Here's what the Halloween lunch looked like last Friday, as the revelers arrived:


Just before sitting down to lunch

I returned for Saturday lunch, to the same menu, and confirmed my gastronomic intuition: do not come to New Orleans' most historic restaurant expecting anything like the food you'd get at a well-regarded nowoczesny high-end restaurant. It ain't like that here. Dobry! To me, that's a tremendous reason to come to Galatoire's too many could-be-anywhere creative restaurants flood the planet as it is!

At Galatoire's, you'll be served traditional New Orleans food that probably seemed dated 30 years ago, but all of it cooked and served beautifully.


Mr. Dorris, who has been a Galatoire's waiter for 39 years

The first thing that rubbed me the right way was the bread and butter.


Opening the meal at Galatoire's

. great, crispy-light garlic bread, warm, with an individual dish of butter for each of the four diners! Uncommon graciousness.

Up next was an array of what modern restaurants would call "amuses"-- though I'm growing increasingly un-amused by specks of this or that in a dubious emulsion of that or this. Not at Galatoire's -- where the party kicks off with serious, copious, simple food. First come the famous, puffy pommes soufflés. with bearnaise sauce! They are accompanied by an extraordinary bite. long wands of fried eggplant, served with powdered sugar. If that's not weird enough for you, they instruct you to mix up the sugar with Tabasco, before dunking in the eggplant! I approached trepidatiously I swallowed enthusiastically.


Confectioner's sugar mixed with Tabasco at Galatoire's

Then, if you have pre-meal room, go for the perfectly battered and fried pickles!


Fried pickles at Galatoire's

Next, don't fail to order the appetizer portions of cold shellfish specialties.


The head shrimp peeler at Galatoire's (100 lbs. a day of fresh Louisiana shrimp!)


Delicious cold shellfish at Galatoire's

This is New Orleans. The classic shrimp cocktail on the left is a kicked-up version of classic shrimp cocktail! The outstanding Shrimp Remoulade on the right clearly reflects the dozen ingredients that go into this sauce, with horesradish and mustard leading the way. And the Crabmeat Maison in the middle, creamy with a homemade mayo, tangy with white pepper, is pure time travel to another era.

Of course you want oysters topped and broiled in various ways.


The classic Oysters Rockefeller coming out of the salamander at Galatoire's

Although on Saturday, we skipped the classic, as the talented head chef, Michael Sichel, prepared an oyster dish for us topped with blue cheese and bacon.


Broiled oysters are an important Galatoire's specialty

Of the entrées, the one I wouldn't want to live without is the sautéed redfish filet (a great local fish, blackened or not), served with artichoke bottoms and snails, in the most suave, flavorful brown butter sauce I've ever tasted.


Perfect brown butter sauce underneath a redfish filet at Galatoire's

At entrée time, however, you could hardly go wrong, if you're time traveling, wandering the scrumptious museum case of amandined, meunièred, hollandaised, stuffed-and-sauced specialties.

7) NEW RESTAURANT CLASSICS
New Orleans, of course, does more than deliciously stand still. No trip to the Crescent City is complete without a visit to one of the high-end restaurants established in the last decade by a new generation of star New Orleans chefs. This is far from po' boy territory -- but ya gotta love the home-grown variety in this town!

Perhaps my favorite chef of the new-generation rock stars is John Besh, local boy who made good. Really good! National publications often proclaim his flagship restaurant August as the finest of fine dining in New Orleans. and he has followed up with eight other scattered restaurants as part of his restaurant group.

I'd been to August several times over the last decade, and decided to go back last weekend -- for my trip-ending, big-deal, celebration meal. I discovered that the once subdued 19th-century French-Creole space in the Central Business District is now mobbed with people hoping for a table! Well, drinking the home-barrel-aged Manhattan while you wait ain't too painful. But better to take care of your reservation a few weeks in advance -- then be amazed at the easy grace with which the wonderful staff puts up with all the adulation.

And then there's the food. I am not usually enamored by fancy-creative, unless two things are in place:

1) The chef is unusually talented and
2) The food carries elements, at least, of the locality it's in

August passes muster on both counts. Don't expect to see Besh there these days -- but he has entrusted his kitchen to another brilliant local boy, Michael Gulotta. It seemed to me on this recent visit that not only is the food a great example of the stellar-world-stage variety, but that Gulotta has worked a little more New Orleans into it. Oh, Besh was always a locavorist in ingredient selection -- but his important development years, cooking in France, always gave the food a Gallic sensibility (deliciously so). Gulotta -- who also worked briefly in Europe, at a high-end twinkler in Germany -- brings a little more of the richness of New Orleans food to the table. It's subtle, but it's heart-warming.

Here's an array of dishes that came my way last Saturday night:


Terrine of Chappapeela Farms Duck (a special last weekend at August)


Candied Acorn Squash and Jumbo Lump Crab Salad, with Benton's Bacon and Spiced Pecans, Brown Butter Vinaigrette, at August


Crispy Eggplant Gattafin with Roasted Garlic Mascarpone, Late Season Heirloom Tomatoes, at August


Persillade-Crusted P&J Oysters with Sun Drop Tomatoes, Creole Cream Cheese and Bacon, at August


Breaded "Trout Ponchartrain," Jumbo Lump Crab, Wild Mushrooms and Sauce Hollandaise, at August

Now, I'm not a big one for three-star restaurants, no matter how ground-breaking they are. But when I travel, I always try to figure out where there's the best sweet in the best local tradition. In New Orleans, I found my favorite ten tears ago, returned to it last weekend. and it's nadal mój ulubiony.


The chocolate pecan pie at Camellia Grill, with chocolate ice cream

Intriguingly, pecan pie, a Southern specialty that sweet-tooths seem to adore, has never been one of my faves it is usually way too sticky for me, too cloying, too monochromatic in flavor. But I would never say that about the pecan pie at the original Uptown Camellia Grill. the best pecan pie I know.

Here's the point of difference: it's loose, not heavy, at Camellia Grill. Not TOO sweet. And it has the fascinating counterpoint of chocolate in it (you can get it without chocolate, but I prefer the dark one). AND. it is warmed for you right on the griddles of this old-fashioned diner, making it so sexily melty-tender.


Two griddled pecan pies, coming up

So, if you've come to the end of your New Orleans revel and you're looking for one more little bite of the South before you return to your hotel room, you could do a lot worse than a late-night visit to the charmingly S-shaped counters of Camellia Grill. Though not exactly a celebration, a visit has that post-game, start-the-hangover-cure kind of feel to it.

Co? Protesting a few more calories? This is New Orleans, people! You'll be back to reality soon!


I spent my birthday this year at the French Quarter in New Orleans and I have no regrets.

Akin and I stayed at the Homewood Suites that was literally walking distance from the middle of it all. With all the restaurants at the French Quarter, we had endless options. I also loved how the city stays open late. We went in August and it felt as though a parade or Mardi Gras was taking place. Turns out that this was just how it is every day. IT IS A PARTY. It was crowded but everyone was friendly and just wanted to have fun. I can&rsquot even begin to remember all of the crazy things we saw while walking around the French Quarter. From a woman in a wedding dress (maybe she just got married?) to street performers, you&rsquore never going to run out of things to see.

There is a LOT of walking involved in New Orleans so make sure to have comfortable shoes on. This is not the time to strut in your high heels. My three inch heels were the highest heels I packed and that was just for our photoshoot.

We stayed in the city for three days and it felt like the perfect number of days I could have handled the hustle and bustle of New Orleans. We arrived on Friday and explored the French Quarter to get a vibe of what the city had to offer. Trust me when I tell you that food in New Orleans is magnificent. *licks all five fingers* So rich. I may have gained a few pounds just from the trip but hey, I enjoyed every calorie-filled dish and those delicious beignets. BEIGNETS ARE LIFE! It didn&rsquot matter if it were from Cafe Du Monde or from Cafe Beignet, you&rsquoll still enjoy the beignets either way. I literally dreamt about them after biting into those warm pillows of dough and sugar. Can&rsquot wait to go back to this culture-rich city!

You don&rsquot necessarily need a planned out itinerary for New Orleans because you will easily find something to do. Go with the flow and take in all the cool things you will stumble upon in the French Quarter. I had a blast for during my birthday weekend in New Orleans and would highly recommend everyone to visit at least once! >> Enjoy the clips I&rsquove put down below to get a snippet of what NOLA is about. <<


Where To Drink

Mimi&rsquos in the Marigny

A hipster bar in the Marigny district, with live music and a Spanish tapas menu.

Rue de la Course

A bohemian coffeehouse on Magazine Street, a terrific shopping strip.

Saturn Bar

An old dive bar beloved for its cluttered, lived-in space and outsider-art collection.

Vaughan&rsquos Lounge

An always-crowded bar in the Bywater, where locals pack in to hear New Orleans jazz trumpeter Kermit Ruffins play weekly Thursday-night sets with his band, the Barbecue Swingers. Ruffins often serves his own homemade barbecue at the shows.


Day 1

Thanks to our Southwest Companion Pass, we were able to take an early morning direct flight from Austin to New Orleans, completely for free. That’s a savings of about $300 per person. Once we landed, we headed over to our hotel for this trip, the Four Points by Sheraton in the French Quarter, which we also booked completely for free on points. Cash rates for this hotel were running about $341/night when we booked, which means that with a points rate of 12,000 points per night, we managed a redemption rate of about 2.8 cents per point — a pretty good redemption that also put us in the heart of the tourist district.

Our double room at the Four Points by Sheraton French Quarter was simple but spacious.

All in all, thanks to using points instead of paying cash, we saved over $1,200 on this little three day weekend in New Orleans, which we were then able to spend on food and activities instead!

The bathroom of our room at the Four Points by Sheraton French Quarter was nothing special.

Despite arriving early in the morning, we were pleasantly surprised to learn that our room was already available. Being that I was traveling with both my husband and best friend on this trip, we opted for a room with two Queens instead of our usual King.

The desk and tv area of our room at the Four Points by Sheraton French Quarter in New Orleans.

After dropping our bags, we were starting to get hungry, so we headed off for our traditional first destination in Nola: Jackson Square and Cafe Du Monde. There, we enjoyed two orders of beignets and cafe au laits all around, while being serenaded by street performers.

Covered in powdered sugar, the beignets from Cafe Du Monde are not for beginners.

Hunger at bay, we decided to stroll around the French Quarter a bit, stopping in the cute shops and galleries and taking in the sights along the way. We wandered past the Joan of Arc statue (one of my personal favorites) and onto the French Market, which was decorated for Halloween.

The Joan of Arc statue in the French Quarter in New Orleans.

The festive French Market at the end of the French Quarter in New Orleans.

After spending the morning walking around, we’d managed to work back up an appetite, and were ready to start imbibing some cocktails as well. We decided to spend our afternoon doing a “tiki tour” through the Quarter. We started at Port of Call, for a world class burger and giant rum-based cocktails.

Port of Call, on the very edge of the French Quarter serves amazing hamburgers accompanied by giant baked potatoes in a dark dive-bar type setting.

From left to right, the Red Turtle, Neptunes Monsoon, and the eponymous Port of Call cocktails at Port of Call.

Up next, we wandered over to a couple places that, despite promising names, were decidedly NOT tiki bars…lest you also be fooled, Aunt Tiki’s is just a dive bar, while Attiki’s is a hookah restaurant. However, we found the real deal at Beachbum Berry’s Latitude 29. There, we enjoyed the “Snake Versus Mongoose” — a group punch beverage adorned with a ton of fresh mint and very long, colorful straws.

Finally, we were hoping to visit Tiki Tolteca, but they were unfortunately closed for a private event. Instead, we swung by an old standby: the Crescent City Brewhouse for flights of their craft beer and a tasty cajun treat: fried alligator bites.

Alligator bites from the Crescent City Brewhouse.

Finally, it was time to head back to the hotel and clean up for the evening. We had reservations at Shaya, which I was really looking forward to after hearing multiple positive comparisons between Shaya and Zahav, my absolute favorite restaurant in the world which we visited while in Philadelphia a couple years ago.

The soft cooked egg hummus at Shaya was delicious.

From left to right, the baba ganoush, labneh, and heirloom tomato salatim at Shaya.

Entrees at Shaya. The slow cooked lamb, market fish, and foie gras.

Everything we had was very good — in fact, my best friend said the hummus was the best she had ever had. However, I don’t think it quite rates up there with Zahav. This was certainly delicious food, and a great addition to the New Orleans dining scene. Zahav is just THAT good. And this didn’t quite compare.

After Shaya, we headed over to local bar Le Bon Temps Roule, with the hopes of catching the Soul Rebels live in concert. Unfortunately, we learned that they too had a private event that night, and would not be playing their regular Thursday night spot. We enjoyed a few cocktails and chatted with the friendly bar staff instead, then ultimately headed back to the hotel for a relatively early evening on the first night of our three day weekend in New Orleans.


Dzień 3

Get away from all the madness of the French Quarter by walking to Frenchman Street for a more local experience. If you&aposre a serious music lover, check out Snug Harbor Jazz Bistro as it has the best in live jazz in the city. For dinner, take a cab to Treme and dine at Dooky Chase, where you will find "Queen of Creole Cuisine," Leah Chase cooking up favorites like fried chicken, shrimp clemenceau, and stuffed shrimp. End the night back in the French Quarter at Arnaud&aposs French 75 with its signature cocktail, The French 75, a lovely mixture of cognac, lemon, and champagne.

For more long-weekend itineraries in America&aposs best vacation destinations, Kliknij tutaj.


Obejrzyj wideo: Karolina Trębacz - Prawie udalo sie z filmu Ksiezniczka i zaba (Listopad 2021).